Kilka dni temu obrazila sie na mnie moja przyjaciołka... nie wiem czy uda sie
to naprawic, bo ona ma zal o to ze nie mam dla niej czasu, ja do niej tez, ze
nie rozumie ze mam duzo rzeczy na glowie, a i tak staram sie jak moge
wygospodarowac dla niej czas...i tak sie kolo zamyka... Chcialam sie spotkac
i pogadac, ale zostalam olana... i tak w glowie kolacze mi sie miliard złych
mysli, zal na nia... nie wiem czy nadal wyciagac reke do niej, czy sobie
darowac... Boje sie ze jak sie spotkamy, to zamiast sie pogodzic, posypie sie
z obu stron wiele gorzkich słów...smutno tem mi, to bo miala byc moja
swiadkowa

nie musicie odpisywac, tak tylko chcialam sie wyzalic..pozdrawiam