trusia29
06.04.06, 19:48
Wczoraj przyszła teściowa wyslałą mi przykrego sms-a. I ja po praz pierwszy
oficjalnie sie jej postawiłam, bo do tej pory sluchałam co mówi, a robilam
swoje. OD poczatku traktowała mnie podjerzliwie, ale w miare przyzwoicie, od
chwili gdy dowiedziala się o slubie zaczęła strioć fochy - a to nie podoba
jej sie, ze zapraszamy gości z rodziny przyszłego tescia, bo ona ich nie
lubi, a to nie podoba jej się, że będzie kamera (po co tyle wydawac
pieniędzy?), po co mi suknia, wystarczyłby kostium (jestem rozwiedziona więc
nie wypada jej zdaniem w sukni wystapić)A ja suknie mam prosta ecru i bez
welonu i tak mi sie podoba , sami płacimy za wesele i zapraszamy kogo chcemy.
Od kilku tygodni ostentacyjnie wychodzi z pokoju, jak do nich przychodzimy i
zamyka sie u siebie. Ze mna rozmawia tylko ojciec a obaj z moim narzeczonym
nie wiedzą gdzie oczy schować, bo im wstyd zachowania mamusi i zony. Mojego
narzeczonego wywyołuje dos wojego pokoju i cos tam mu gada na ucho tak, ze on
potem cały wieczór siedzi zmarnowany. Wczoraj było to samo,a po wyjsciu od
tesciów dostalenm zlosliwego sms-a. Odpisalam, zeby mnie nie prowokowala do
kłotni, ona znów napisala i skończylo sie na wymianie zlośliwości. Po kilku
sms-ach wkroczył mój przyszly i zadzwonił do mamusi prosząc, żeby dała nam
spokój. Do dziś sie nie odezwala, ale boje się, że to cisza przed burzą. A
nas slub za póltora miesiąca! Nie chcę kłotni w rodzinie, ale wierzcie, że
juz nie wytrzymałam!