Dodaj do ulubionych

Po chorobę mi BUKIET?

12.04.06, 15:12
Zajmuje ręce, trzeba o nim pamiętać, przykurczać rękę (przecież nie nosi się
go w luźno wiszącej ręce), dłoń się poci, ciągle się gdzieś drań podziewa...
A ozdoba? Chyba średnia. Nie wydaje się wam to głupie tak kwiatki nosić bez
celu?
Obserwuj wątek
    • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:17
      Moim zdaniem akurat kwiaty stanowią ozdobę.
    • mariszka72 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:17
      Jest jeszcze inna opcja - bukiet (mały) lub korsaż noszony na ręce. Poprostu
      mocuje się go na nadgarstku za pomocą czegoś takiego:

      www.save-on-crafts.com/wristlets.html
      Wtedy masz wolne ręce, nic się nie poci, nic nie trzeba przykurczać czy nosić
      bez celu. Ja takie coś właśnie będę robić dla mojej Świadkowej.
    • epox123 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:18
      myśle tak samo,ale moja mama stwierdziła,że bez bukietu z domu nie wyjde,jak
      jej powiedziałam,że w takim razie kupie jakiś jeden to powiedziała,ze sama mi
      kupi jakis bukiet eechhhhhhhhh
      • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:41
        Oglądałam przed chwilą jakąś stronę, caaaaalutką z bukietami ślubnymi + zdjęcia
        kobiet w sukniach z bukietami w rękach. No i... przypomina mi się opowieść
        babci, że kiedyś dziewczyna nosiła koszyczek, a w koszyczku kwiatki, bo to
        dodawało jej jakoby urody. Mogła być najbiedniejsza, ale kwiatki miała, bo to
        ponoć chłopców wabiło (a nie muchy i osy?). Od tamtego czasu 80 lat
        przeleciało, a może 120, bo babcia mogła konfabulować pod wpływem literatury.
        Te bukiety są poza tym wstrętne - te kokony, łodygi zawinięte jakąś taśmą, a
        wszystko to grube tak, że dłonią objąć się nie da. Naćkane tych kwiatów w jeden
        wielki kwiatowy rzyg, albo jak kto woli kaskadę, gdzie nie wiadomo, co z
        plastiku, co ze szpagatu, co ze szmaty.
        Dla mnie te bukiety to dodatkowa szykana, balast. Do kosza z tym!!!
        • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:47
          Trudno się nie zgodzić że bukiet ze szpagatu, szmaty i tp. raczej uroku nie
          dodaje. Zawsze można sobie wymyślić coś ładnego,ale skoro jesteś zupełnie anty-
          bukiet, to go sobie nie funduj.
          Ja lubię kwiaty same w sobie, jako zjawisko, więc chętnie będe takowe dzierżyć.
          Ale napewno nie wybiorę "nowoczesnej" wiązanki, nie odpowiadają mi obecne
          trendy jak np. omotanie kwiatu kłębkiem sizalu sad Stawiam na naturalny nie
          udziwniony urok kwiatów.
          • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:55
            Kwiaty są ładne, owszem. Mam dużo w ogrodzie, kupuję sobie, dostaję, podlewam,
            fotografuję, rozmnażam, wącham, transportuję do domu, ale nie łażę z nimi i nie
            noszę łebkami do górywink
            Ręce poza tym można wdzięcznie i spokojnie trzymać swobodnie wzdłuż tułowia.
            Ręce zadbane, paznokcie czyste i króciutkie, sylwetka swobodna, ruchy
            spontaniczne, a wzrok jasny (nie utkwiony w nieszczęsnym martwym kwieciu) - oto
            wdzięk. Sam w sobie.
            • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:03
              teresa104 napisała:

              > Ręce poza tym można wdzięcznie i spokojnie trzymać swobodnie wzdłuż tułowia.
              > Ręce zadbane, paznokcie czyste i króciutkie, sylwetka swobodna, ruchy
              > spontaniczne, a wzrok jasny (nie utkwiony w nieszczęsnym martwym kwieciu) -
              Jeśli tak będziesz się czuła idąc do ołtarza to super. Nie każda dziewczyna
              jest jednak w takiej sytuacji wyluzowana; wówczas wiązanka może pomóc (jak
              wcześniej pisałam). Ale skoro tego nie potrzebujesz - nie ma tematu.
              Czy ktoś próbuje Ci narzucić bukiet że tak drapieżnie skrytykowałaś tę ideę?
              (Bez złośliwości, tak pytam.)
              • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:11
                Starałam się nie być drapieżna, przepraszam, jeśli uraziłam kogokolwiek, czy
                też czyjekolwiek gusty. Po prostu ten temat ostatnio mnie atakuje ustami paru
                osób. Usiłuję sobie przypomnieć śluby, które widziałam i za skarby tego świata
                NIE PAMIĘTAM JAKIE I CZY W OGÓLE WIĄZANKI towarzyszyły pannom młodym. No nie
                pamiętam i już. (czyli: były nieważne? a może były tak oczywiste? a może panny
                ich nie miały?) Tymczasem dla moich bliskich ten temat ostatnio urasta do rangi
                podróży na biegun: "Trzeba wybrać wiązankę! O matko, jeszcze wiązanka! Rety!
                Jaka wiązanka??? Jaką chcesz wiązankę?!"
                No to mnie się zbiera jedna fajna wiązanka.wink Ale ze słów powszechnie uznanych
                za nieparlamentarnewink
                Wszystkie chcecie kwiatki? E, nie wierzę.
                • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:16
                  Nie było żadne urazy, dało się wyczuć, że ktoś cię "atakuje" pomysłem wiązanki.
                  Skoro masz bardziej minimalistyczny gust, zrób po swojemu. Najważniejsze jest
                  dobre samopoczucie i tego ci życze w dniu ślubu smile
                  • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:38
                    No dobrze, a jakie są Twoje spostrzeżenia? Przyglądałaś się cudzym bukietom?
                    Pamiętasz, jakie były? W ogóle je pamiętasz?
    • agnrek Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:48
      Nie ma co z prawą ręką zrobić, tzreba w nią wsadzić bukiet smile
      • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:52
        Agnrek, masz rację. Człowiek wystawiony na widok jak panna młoda która idzie do
        ołtarza powinien mieć jakoś "zagospodarowane" ręce. Zamiast wykonywać dziwne
        ruchy zdradzające skrępowanie trzyma kwiecię i całość wówczas lepiej wygląda.
    • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 15:58
      Żeby ładnie wyglądać? Kwiaty dodają kobiecie urody, wiedziały o tym nasze
      babcie 80 a może 120 lat temu, i od tej pory nic się nie zmieniło smile)))))
      • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:03
        Mojej urodzie naprawdę nie brakuje kwiatków, ani pereł, ani brylantów, ani
        niebieskich podwiązek. Uroda to urodawink
        • bogui Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:09
          Jasne, uroda to uroda. Ale wszelkie perły, kwiaty i inne ozdobniki (oczywiście
          w umiarze) moga ją podkreślić, albo podkreślić okazję. Moim zdaniem akurat
          kwiaty dobrze korespondują z kobiecością.
          P.S. Sukienkę do ślubu też zakładasz taką codzienną?
          • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:20
            No właśnie, napisałaś sama: w umiarze (z umiarem?).
            W moim odczuciu te bukiety ślubne są... jak dżem, czekolada, bita śmietana,
            marcepan, miód w jednym.
            Sukienka być może nadaje się na codzienną (różne są stroje codzienne i ich
            standardy dla różnych osób), ale założę ją po raz pierwszywink
          • mariszka72 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:38
            bogui napisała:

            > Jasne, uroda to uroda. Ale wszelkie perły, kwiaty i inne ozdobniki
            (oczywiście
            > w umiarze) moga ją podkreślić, albo podkreślić okazję. Moim zdaniem akurat
            > kwiaty dobrze korespondują z kobiecością.

            Kobieta wtedy jest na prawdę kobieca, kiedy jest swiadoma swojej kobiecości i
            naturalnej urody, jest pewna siebie, wie czego pragnie i w czym wygląda dobrze.
            I taka właśnie kobieta będzie emanować swą kobiecoscią nawet nie mając w ręku
            kwiatków, a na sobie wszelakich ozdobników. A nawet w worku na ziemniaki...

            Mozna wystroić się w najmodniejszą suknię, mieć najpiękniejsze kwiaty, a na
            sobie najdroższe klejnoty, najrzetelniejszy makijaż i niezwykłą fryzurę, i przy
            tym nie mieć ani krzty kobiecości i wdzięku w sobie. A można mieć
            najskromniejsze rzeczy na sobie i zaćmiewać cały świat promieniującym od
            wewnatrz Pięknem.

            Zresztą, wystarczy się rozejrzeć dookoła, by to zauważyć...
        • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:15
          Jest stare powiedzenie "przystojnemu to i w rondlu do twarzy". Ale nie
          radziłabym na ślub zakładać rondla...
          A urody nigdy za wiele smile)))))
          • agnrek Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:16
            I w worku pokutnym też ładnie smile
            • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:42
              Worek pokutny ma swobodny krój, odpowiedni zarówno dla kościstej, jak i pełnej
              sylwetki. Ma do tego kolor z modnej przecie palety "kolorów ziemi", w którym
              wszystkim do twarzywink
              Do wora pasuje bukiet: pętle sizalu na tataraku i jarzębinie, ew. witki
              wierzbowe, wiklina, związane drutemwink
              • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 17:16
                > Worek pokutny ma swobodny krój, odpowiedni zarówno dla kościstej, jak i
                pełnej
                > sylwetki.
                Prawda!

                > Ma do tego kolor z modnej przecie palety "kolorów ziemi", w którym
                > wszystkim do twarzywink

                Niestety, nie wszystkim. Czasem trzeba wór trochę przyciemnić (polecamy
                wytarzanie się w błocie borowinowym) albo rozjaśnić (tutaj pomoże jasny
                popiół). Pod wór zakładamy oczywiście włosienicę smile))

                > Do wora pasuje bukiet: pętle sizalu na tataraku i jarzębinie, ew. witki
                > wierzbowe, wiklina, związane drutemwink

                Niezły efekt dają też rózgi, najlepiej z kolcami, albo po prostu malowniczo
                zaaranżowany kłębek zardzewiałego drutu kolczastego. Jeżeli koniecznie upieramy
                się na jakiś zielony akcent, pięknie będą się prezentowały świeże, niezbyt
                długie pokrzywy.
                Fryzura - piękny, naturalny wygląd łatwo osiągnąć smarując włosy ubitym
                białkiem, i potem energicznie rozczesując na wszystkie strony. Jest to fryzura
                zwana w paryskich salonach "piorun w pietruszkę". Jeżeli okręcimy niektóre
                kosmyki cienkim drutem, otrzymamy efekt "piorun w miotłę". Popularną ozdobą
                włosów są zeszłoroczne liście, grudki ziemi, drewniane spinacze do bielizny.
                • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 17:25
                  Nie ma też problemów z obuwiem. Wystarczą własne czarne i spękane pięty (należy
                  pięty odpowiednio wcześniej właściwie pielęgnować, bo rzadko która kobieta ma
                  to naturalne piękno. Ostatecznie można je w dzień ślubu pociągnąć eyelinerem i
                  rozetrzeć, tworząc efekt "zaspanych" pięt. Nie szczędzić kosmetyku. Podobnie
                  należy postąpić z kolanami i łokciami.)
                  • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 17:34
                    Gdyby ktoś jednak koniecznie uznał, że trza być w butach na weselu, ładnie i
                    naturalnie prezentować się będą proste sandałki - do drewnianej podeszwy należy
                    przybić gwoździami kilka rzemyków. Czarne pięty obowiązują w dalszym ciągu.
                    Manicure - o to też trzeba zadbać wcześniej, starannie obgryzając paznokcie i
                    zapominając o istnieniu rękawiczek podczas prac ogrodowych.
                    • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 17:40
                      Dłonie w ostatniej chwili można jeszcze uratować rozkrojonym burakiem, albo
                      kartoflem. Trzeba pocierać nim dłonie do uzyskania pożądanego efektu
                      kolorystycznego. Można to zrobić tuż przed kościołem. Zajmie naprawdę chwilę, a
                      jaki efekt!
                      Niedobre wrażnie może zrobić kompletne i, co gorsza, białe uzębienie. Tutaj z
                      pomocą przyjdzie nam czarna izolacja do kabli, którą należy nakleić
                      przynajmniej na 4 przednie zęby, ew. mogą być to paski czarnego worka na śmieci
                      przeplecione pomiędzy zębami.
                      • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:01
                        Oczywiście prawdziwa pokutnica musi mieć cerę sinozieloną, lub w najgorszym
                        razie trupiobladą. Pomoże jej w tym starannie przesiany jasny popiół, świeże
                        liście orzecha, oraz koniecznie nocne czuwania, co najmniej cztery noce przed
                        Wielkim Dniem - jej oczy nabiorą wówczas modnego koloru, zwanego przez
                        amerykańskich wizażystów "Rabbit Eye".
                        • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:24
                          A czy po wybiciu dwunastej można liczyć na jakąś przemianę naszej panny?

                          Dobra, mówię serio: nie lubię kwiecia w ręce.

                          Wiesz co, zauważyłam, że na tym forum ludzie są dla siebie mili. To rzadkość w
                          necie!
                          Pozdrawiam i spieszę założyć nowy wątekwink
                          • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:32
                            Po dwunastej panna padnie i zaśnie... Albo wprost przeciwnie, pójdzie do
                            łazienki, zmyje te wszystkie "pokutnicze" akcenty, wskoczy w piękną kieckę i
                            przebaluje do rana. Na czystych piętach smile
                            A co do forum, to różnie bywa, niestety... Tu też są wredne wiedźmy, np.
                            ja smile)) Albo protestanccy prawnicy o zacięciu satyrycznym (Weasley) smile))))
                            • teresa104 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:40
                              Nie chce mi się śledzić cudzych wypowiedzi, ale z tego, co wyczytałam dzisiaj,
                              Twoja wredność nie sięga średniej polskiej. Spróbuj zajrzeć do forum auto-moto,
                              bezpieczeństwo na drodze i pokrewne... Tam dopiero można poksantypić. Tylko nie
                              dawaj im maila, nie loguj się, bo śmieci ze skrzynki będziesz szuflą wywalać.
                              • justm Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 19:20
                                oooo! no w końcu ktoś podobnego zdania.
                                też nie chcę bukietu bo nie wiem po co mi on.
                                żeby się go jeszcze zostawiało w kościele czy cuś, ale tak żeby go przenieść w
                                tą i tamtą to ja też sensu nie widzę.
                                no nie widzę.
                                zaczynam przyzwyczajać otoczenie, że bukietu nie będzie.
                                albo jak słowo honoru jedna róża, kalia, cokolwiek.
                                i nie zapłacę za bukiet ani 100 ani 200 ani 300 pln w zyciu!
    • kiwigirl Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:01
      jak każda ozdoba - jest tylko w tym celu, czyli ozdobnym. jak to dla ciebie nie
      cel to faktyzcnie ich posiadanie jest bez celu smile

      natomiast moja mama była zdziwiona wiązanką dla świadkowej.
      za "jej czasów tego nie było" i sie serio zdziwiła. w sumie tu ma rację -
      świadkowej on będzie przeszkadzał, przy odbieraniu kwiatów od gości, jakimś
      poprawianiu sukni, trenów welonów itp

      czy wasze świadkowe będa wszystkie miec kwiatki?
      • agnrek Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:07
        Byłam 4 razy świadkową i tylko raz miałam bukiet. Pzreszkadzał mi cały czas. W
        jednej ręce mój bukiet, w drugiej trzymałam bukiet panny młodej, potem doszedł
        jeszcze tren, a jak się musiałam schylić i poprawić jej suknię, to mnie szlag
        trafiał. Swojej świadkowej nie kupię, tylko przeszkadza.
      • epox123 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:09
        nie
      • mariszka72 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 16:14
        Przypuszczam, że pomysł bukietu dla Świadkowej bierze się z tradycji
        zachodniej, gdzie tradycyjnie Panna Młoda na ślubie ma swoją Maid of Honor
        (Świadkowa) oraz kilka Bridesmaids (Druhny?). Wszystkie te panny w orszaku mają
        identyczne bukiety, zbliżone wyglądem i kolorem do bukiety Panny Młodej. Rzecz
        w tym, że ani Maid of Honor, ani żadna z Bridesmaids nie odbiera żadnych
        kwiatków od gości, bo nikt z gości kwiatków na ślub nie przynosi. Przez to
        wszystkie kwiaty są dopasowane do ceremonii i są ozdoba druhn, i nie kłócą się
        z kolorystyka ślubu. Rzeczywiście, w warunkach polskich, kiedy to goście
        zasypują Pannę Młodą bukietami, bukiet Świadkowej odbierającej te bukiety może
        tylko przeszkadzać. Co kraj to obyczaj.

        My nie życzymy sobie bukietów od gości, a więc moja Świadkowa będzie miała mały
        bukiecik wiązany na nadgarstku.
        • minerwamcg Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 18:39
          Nie miałam czasu na zajęcie się bukietem świadkini, więc go nie miała, i jak
          twierdzi, bardzo dobrze. I tak miała co nosić - czytała czytanie z Pisma
          Świętego, nie z lekcjonarza, więc musiała je mieć przy sobie. Do tego mój
          bukiet... Świadek miał gorzej, bo jemu jeszcze doszła stukilowa Biblia, którą
          dostaliśmy w prezencie od pastora. A potem faktycznie, odbieranie kwiatów,
          prezentów, znoszenie do bagażnika... jak sama mówi, bukiet był jej "na plaster".
    • manti75 Re: Po chorobę mi BUKIET? 12.04.06, 19:55
      no wlasnie ...........
    • ewaes Re: Po chorobę mi BUKIET? 13.04.06, 09:36
      Mam takie samo zdanie dot. bukietu. I wcale nie przejmuję się wzdychaniem
      teściowej, że bukietu nie będzie. Bedę miała w ręku jeden kwiat na wypadek,
      gdybym rzeczywiście była zdenerwowana i nie wiedziała co zrobić z rękoma. To
      będzie lilia (to samo we włosach) lub coś bardziej egzotycznego np. strelicja.
      Uważam, że wydawanie kilkuset zł na bukiet to po prostu wyrzucenie pieniędzy w
      błoto. Moja świadkowa powiedziała, że bukietu nie chce, bo po co?
      • justm Re: Po chorobę mi BUKIET? 13.04.06, 14:25
        strelicja - a jak wygląda?
        • epox123 Re: Po chorobę mi BUKIET? 13.04.06, 14:42
          www.magnolia.kujawy.com.pl/strelicja.htm
          • justm Re: Po chorobę mi BUKIET? 13.04.06, 15:06
            aaa. dzięki. to nie dla mnie : )
            • epox123 Re: Po chorobę mi BUKIET? 13.04.06, 15:09
              prosze : )
    • branja Re: Po chorobę mi BUKIET? 06.06.06, 09:07
      "Bukiet ślubny" dawniej składał się z aromatycznych ziół, które miały za zadanie
      chronić Parę Młodą przed złymi urokami/duchami/itp... i bynajmniej nie chodziło
      tu o względy estetyczne...

      oczywiście jak się ktoś uroków nie boi to z bukietu można zrezygnować, ale... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka