Dodaj do ulubionych

zwatpienie

14.04.06, 13:41
Chyba mam doła przedsłubnego.
Martwie sie ze to nie jest to o czym tak bardzo marzyłam.
To była (i dalej jest) wielka miłość, ale co raz czesciej sie nie potrafimy
dogdac o bzdurke.Co raz czesciej sa docinki, podniesiony głos i zwątpienie.
Co raz bardziej sie martwie co to bedzie za 20 lat..
Moze ja jakas niedojrzała jestem. ALe na prawde nie chce pozniej załowac..
Albo za bardzo sie przejmuje i wszystko bedzie dobrze.

Czy wy te ztak macie, ze czasem wcale nie macie pewności ze to ten jedyny
facet.
Pozdrawiam te w dolku
K
Obserwuj wątek
    • lena_lodz Re: zwatpienie 14.04.06, 13:46
      Kiedyś moja koleżanka mi powiedziała "...jeśli masz wątpliwości, nie jestes
      pewna od razu sobie daruj..." ona przed ślubem miała takie watpliwości i teraz
      żałuje że wtedy się wycofała kiedy jeszcze mogła a teraz męczy się w nieudanym
      małżeństwie a podobno to miał byc właśne ten facet...

      zrobisz tak jak podpowie Tobie serce...
      • ksniezka2 Re: zwatpienie 14.04.06, 13:48
        ALe ja go kocham a on mnie tez. Wiem tylko tyle i az tyle.
        Tylko nie potrafimy czasem ze soba zyc...
    • anulka_1 Re: zwatpienie 14.04.06, 14:27
      Hej ksniezka2! Uszy do gory, nie jestes jedyna, ostatnio bylo pare wątków na
      ten temat, zobacz ponizej:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=36447094&v=2&s=0
      albo
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=39569835&a=39619170

      Pozdrawiam!
      • ksniezka2 Re: zwatpienie 14.04.06, 14:42
        No coż...
        Niektóre nie maja wątpliwości..

        A ja... ja chce sie chyba komus wypłakac...
        • olaimikolaj Re: zwatpienie 14.04.06, 17:21
          Witaj,
          piszesz, ze masz watpliwosci, ze chcesz sie komus wyplakac, chcesz pogadac.
          Zastanawia mnie fakt dlaczego nie zapytasz samego zainteresowanego o rade,
          zamiast radzic sie na forum? Dlaczego nie powiesz mu o tym, ze nachodza Cie
          watpliwosci?
          Wiadomo, nie kazdy dzien jest wspanialy, czasami jest pod gorke, ale wtedy
          znajduje oparcie w facecie, z ktorym zdecydowalam sie spedzic reszte zycia.
          Slub jest w sierpniu i na szczescie jedyne rozteki jakie mam, to czy ta suknia
          pasuje do mnie i jaka fryzura pasuje do tej sukni. Nie mam watpliwosci pt. czy
          to ten facet. Bo jestem pewna, ze tak! Wiec moze dobrze sie jeszcze zastanow...
          Zycze powodzena w podejmowaniu slusznych decyzji i szczescia!
        • foczusia85 Re: zwatpienie 25.04.06, 12:54
          Życie nie jest ciągle usłane rozami. Bywaja dni lepsze i gorsze. Nie ma czegos
          takiego jak idealna milosc. Wszystko zalezy od naszego obrazu rzeczywistosci.
          Watpliwosci przed slubem sa normalne, konflikty tez, tylko zeby nie przybraly
          patologicznego wymiaru (wyzwiska, krzyki, rzucanie w siebie przedmiotami, itd.)
          Bedzie dobrzesmileTylko przycmieni problemami zycia codziennego nie zapominajcie o
          tym co Was laczy...
    • kami315 UWAŻAJ 14.04.06, 17:52
      >To była (i dalej jest) wielka miłość, ale co raz czesciej sie nie potrafimy
      > dogdac o bzdurke.Co raz czesciej sa docinki, podniesiony głos i zwątpienie.

      Miłość jest cudowna i choć trudno w to teraz uwierzyć, z czasem przesłonią ją
      troski codzienności. Dla trwałego i szczęśliwego związku ważniejszy jest
      WZAJEMNY SZACUNEK.
      Docinki i podniesiony głos to początek braku szacunku.
      ksniezka2, nie zrozum mnie źle, ale nie tak się buduje szczęśliwy związek.
      Jeśli powiecie sobie raz za dużo, następnym razem posuniecie się dalej. To się
      kiedyś może zakończyć awanturami. Teraz jest jeszcze czas na wyprostowanie
      wszystkiego. Uważaj, bo łatwo zniszczyć, trudno naprawić. Spokój i
      powściągliwość może być rozwiązaniem. Podkreślam cały czas, że może, bo dużo
      zależy od waszych charakterów i dobrej woli. Ja jestem awanturnicą, mój chłopak
      jest nadpobudliwy. Od 5 lat jesteśmy w szczęśliwym związku, bo wypracowaliśmy
      sobie model zachowania w trudnych sytuacjach. On krzyczy - ja milczę. Ja krzyczę
      - on milczy. Potem SPOKOJNIE o tym rozmawiamy. Z czasem nie trzeba potem
      rozmawiać, bo znamy się na wylot. Nie ma co tłumaczyć. Chodzi o nieodpowiadanie
      agresją na agresję. I jeszcze jedno. Wszystkie problemy i wątpliwości załatwiamy
      natychmiast (jak tylko opadną emocje oczywiście). Najgorsze są NIEDOPOWIEDZENIA,
      a potem żal.
      Pamiętaj też że musi być dobra wola dwóch stron. Cóż, nam nie było łatwo, ale za
      to jak się teraz kochamy i jacy jesteśmy z siebie dumni! A nikt nam nie dawał
      szans smile))
      Nie łam się od razu - pracować nad związkiem trzeba od początku do śmierci smile))
      • justm kami315 14.04.06, 19:41
        bardzo podoba mi się to, co napisałaś. i sposób w jaki sobie radzicie.
        podziwiam i życzę cierpliwości, wytrwałości i szczęscia
        • kami315 Re: kami315 15.04.06, 00:18
          smile))
    • o_ulus Re: zwatpienie 14.04.06, 23:51
      U mnie to samo. Juz sama nie wiem. Dziś znów przez niego płakałam i mam doła i
      to przed samymi swiętami już nie mam siły na następne przepraszam... a gdzie tu
      całe życie we dwoje?
    • mala_meggi1 Re: zwatpienie 25.04.06, 08:41
      a może to tzw. stres przedślubny? świadomośc, że już na zawsze będziecie razem,
      zjednej strony chęć tego, s drugiej obawa? Ja, choc sie bardzo kochamy a do
      slubu jeszcze kilka miesięcy, tez mam takie chwile, pytania w postaci: czy to
      to, jak bedzie za 10, 20 lat, poczucie odpowiedzialnosci za zwiazek, przyszla
      rodzine, dzieci. Jak sie o tym wszystkim mysli a przez wiele lat zylo sie "na
      wolnosci" to czasem troszke skora cierpniewink i wtedy naprawde łatwo jakiś bzdet
      może wywolac wawanturke. LAe najwazniejsze, jak powiedziala Kami, zeby miec
      jakis model zachowania wowczas i nie powiedziec o to jedno slowo za duzo...
    • magdam26 Re: zwatpienie 25.04.06, 08:52
      No to jednym słowem ci powiem: zaczęło się.
      Troche może za wczesnie- bo podobno u osób nie dobranych szydło z worka
      wychodzi dopiero jakieś pół roku po ślubie.
    • maya28 Re: zwatpienie 25.04.06, 11:29
      Moje dołki przedślubne dot. samego wesela. Czy konieczny takie weselicho? Całe
      to zamieszanie? Dogadzanie gościom swoim kosztem, bo wesele niby dla gości,
      tylko co zrobić, jak są różni goście, i to co jedni lubią innych razi??
      Natomiast nigdy nie miałam wątpliwości, że to właściwy człowiek, ze już zawsze
      razem. Ale przecież każdy z nas jest inny, do wesela jeszcze równo 4 miesiace..
      no mam nadzieję ze żadne takie myśli mnie nie dopadną, ale my sie genralnie nie
      sprzeczamy, nigdy sie nie pokłóciliśmy, i nie wyobrażam sobie żebyśmy sobie
      docinali... może jesteśmy nienormalni??
      • lady_of_avalon Re: zwatpienie 25.04.06, 11:32
        A my kłócimy sie od 8 lat non stop, co nie zmienia faktu, że zyc bez siebie nie
        możemy ;PPP
        Jakbym miała faceta co by mi cały czas potakiwał to bym chyba z nudów
        zdechła ;PPP
        • maya28 Re: zwatpienie 25.04.06, 11:59
          Ja byłam z facetem 9 lat, na podobnych co Ty zasadach, a teraz wychodze za
          mężczyznę z ktorym jestem niecałe 2 lata i mimo , ze się nie kłócimy, to na
          nudę nie narzekamy. Ale co kto lubi. Dla mnie szacunek do partnera to podstawa.
      • mariszka72 Re: zwatpienie 25.04.06, 11:44
        maya28 napisała:

        > no mam nadzieję ze żadne takie myśli mnie nie dopadną, ale my sie genralnie
        > nie sprzeczamy, nigdy sie nie pokłóciliśmy, i nie wyobrażam sobie żebyśmy
        > sobie docinali... może jesteśmy nienormalni??

        NIE, jesteście kochający się, szanujący się i bardzo szczęśliwi smile My mamy tak
        samo - zero kłótni, wrzasku, nerwów. Co wcale nie znaczy, że sobie we
        wszystkim "potakujemy" (jak to Lady napisała w poście obok). Poprostu jest
        ROZMOWA i jest SŁUCHANIE drugiej osoby, zamiast awantur, a to działa
        mocniej/skuteczniej niż podwyższony glos i przykre słowa. A co do docinków, to
        my tego też nie trawimy, bo w naszym odczuciu nie świadczą one o miłości czy
        szacunku dla ukochanej osoby. Więc to też jest nam obce smile No i jest ogromna
        pewność, że to jest właśnie TA jedyna osoba. Od samego początku. A to jest
        ważne.
        • nionczka Re: zwatpienie 25.04.06, 11:51
          My tez sie nigdy nie poklócilismy co nie oznacza, ze sobie przytakujemy. Po
          prostu w najwazniejszych kwestiach jestesmy zgodni. Mamy takie same poglady na
          zycie, bardzo podobny punkt widzenia. Oczywscie istnieja miedzy nami drobne
          roznice zdan, ale to sie zalatwia rozmawiajac. Jesli wiem, ze dla niego cos
          jest wazniejsze niz dla mnie to jemu pozostawiam decyzje i odwrotnie.
          • mariszka72 Re: zwatpienie 25.04.06, 11:57
            nionczka napisała:

            > Oczywscie istnieja miedzy nami drobne
            > roznice zdan, ale to sie zalatwia rozmawiajac.

            WŁAŚNIE! Rozmowa i umiejętność (czy też chęć) słuchania drugiej osoby jest
            podstawą udanego związku.
            • lady_of_avalon Re: zwatpienie 25.04.06, 14:46
              No coz- jak widac my tez się jakoś dogadujemy skoro tyle lat ze soba jestesmy i
              jeszcze ślub planujemy ;PPP
              Natomiast oboje mamy wybuchowe charakterki i skłonności do stawiania na swoim -
              przez co krzyków, kłótni, awantur jest i było dużo, ale tez tyle samo cudownych
              pogodzeń wink))
              Co kto lubi .... ;PP
        • karolata eeeee tam zaraz zwątpienie.... 25.04.06, 11:59
          choć może być i tak.
          Ja bez mojego narzeczonego żyć nie mogę. Świetnie się rozumiemy nawet czasem
          bez słów.Czasem działa to jak telepatia-ale każde z nas zrobiło się nerwowe w
          związku z załatwieniami przed ślubem.Tu wpływ ma też wychowanie - u mnie
          nieścisłości to preludium do kłótni a dopiero potem do rozmowy. A narzeczony
          wychowany w domu bez kłótni - "uznaje" tylko rozmowę. Więc czasem bywa różnie-
          kwadratowo lub podłużnie. Aha i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz- NIGDY nie
          rozstaliśmy się pokłóceni - (rozstanie w sensie odwiedzin narzeczonego u mnie w
          domu lub mojej u niego)- po sprzeczce gadamy dotąd aż wszystko sobie wyjaśnimy -
          a jeśli mamy na jakiś temat różne zdania to po prostu akceptujemy to.
          Pozdrawiam smile
      • nionczka Re: zwatpienie 25.04.06, 11:46
        Ja tam nie uwazam, ze wesele jest dla gosci. To znaczy jest dla gosci, ale nie
        oznacza to, ze ma byc pod nich robione. No bo niby komu masz dogodzic skoro
        ludzie maja rozne upodobania.
        Ja robie przyjecie wedlug mojej miary, tak jak mi sie podoba. Rezygnuje z tego
        czego nie lubie i skupiam sie na tym co dla mnie jest wazne. Jak sie idzie w
        gosci to sie nie marudzi. Tak samo na wesele. Owszem mysle czy gosciom bedzie
        smakowalo jedzenie, czy bedzie im sie podobala restauracja, etc. Ale nie
        zdecydowalabym sie na cos co mi sie nie podoba, tylko zeby zadowolic gosci.
        Wtedy nie czulabym sie jak na wlasnym weselu. My bedziemy gospodarzami, my
        decydujemy i wesele bedzie takie jak my sami. I jesli sie komus nie podoba to
        niech urzadzi swoje wesele lepiej albo jesli chce to niech mnie nawet obgaduje
        na wszystkie strony.
        Ale nie spodziewam sie reakcji negatywnych ze strony moich gosci bo znam ich
        dobrze.
        • maya28 Re: zwatpienie 25.04.06, 12:09
          Ja mam jedna palacą kwestię - nie lubię wódki na stołach i tych toastów w
          stylu "hej siup w ten głupi dziób". nie pasuje mi wódka do eleganckiej kolacji,
          niech będzie w barze i kto chce niech sobie pije ile ma ochoty, ale bez tego
          wstawnia co 5 min. do głupich toastów. No i to jest moja bolączka, czy wódka ma
          stać dla uciechy niektórych gości, m.in. mój teść, czy ma nie stac, czyli moja
          uciecha i kilku jeszcze osób. Obawiam się, ze będe się musiała poddać sad
          • nionczka Re: zwatpienie 25.04.06, 12:16
            U nas nie bedzie wodki na stolach. Tylko i wylacznie wino. Moim gosciom to
            odpowiada, ale jesli ktos ma wieksza potrzebe alkoholowa, idzie sobie do baru i
            prosi co tylko chce.
            Trzeba byc Rzymianinem w Rzymie. Czyli goscie powinni sie dostosowac do
            gospodarzy. Problem tylko kto jest gospodarzem, Ty czy Twoj tesc sad
            Zaraz mi tu powiedza, ze Cie buntuje przeciwko rodzinie, ale ja tak jestem.
            Bronie swojego zdania i jesli cos jest dla mnie wazne, nie ustapie.
            • heather4 Re: zwatpienie 25.04.06, 12:20
              oczywiście, że wesele jest dla ciebie a nie dla gości. wiadomo, że ich
              upodobania należy brać pod uwagę, ale bez przesady!
            • maya28 Re: zwatpienie 25.04.06, 12:21
              Za wszystko płacimy sami, sami organizujemy, załatwiamy itp. więc niby my chyba
              jesteśmy gospodarzami smile No i ja generalnie chce uniknąc atmosfery zbiorowej
              popijawy, w okół której się wszystko kręci. Całe to "gorzko , gorzko" itp.
              Bedzie szampan, jak ktos chce wznieść prawdziwy toast z prawdziwego zdarzenia,
              z kilkoma słowami od siebie, to to jest właściwy trunek do celebrowania. Chyba
              masz racje, w sumie czemu mamy sie dostosowywać.
              • justm Re: zwatpienie 25.04.06, 12:38
                o matko taka jestem dorosła i w ogóle. i dużo rad mogłabym dać paru osobom a tu
                od dwóch dni w moim związku szaleje burza.
                mało wczoraj narzeczonego nie udusiłam bo mi ukochane bułki zjadł! wink
                • kami315 Re: zwatpienie 25.04.06, 13:09
                  Justm - jesteś strasznie fajna z tymi bułkami - mi się tak zdarza co jakiś czas
                  ha ha!!!
                • maya28 Re: zwatpienie 25.04.06, 14:24
                  ??? Nie będę się dłużej zastanawiała o co Ci chodzi, bo chyba sama nie wiesz.
              • mariszka72 Re: zwatpienie 25.04.06, 12:52
                My też nie pijemy i nie tolerujemy alkoholu na przyjęciach, więc pod czas
                naszego Uroczystego Obiadu nie będzie w ogóle alkoholu. W restauracjji jest
                barek, więc jeśli ktoś nie będzie w stanie wytrzymać, to może sobie podejść i
                za własne pieniądze kupić drinka. Ale my swoich pieniędzy na uzależnienia gości
                nie zamierzamy wydawać. Po obiedzie teściowie zabierają najbliższą rodzinę do
                siebie na kolację i wiem, że będzie przeraźliwie dużo alkoholu, ale to juz ich
                problem i ich wydatek.
    • ksniezka2 Re: zwatpienie 26.04.06, 14:04
      No misie..
      Zwątpienie skonczyło sie baaaardzo powazna rozmowa, na temat reszty wspólnego
      zycia..
      Po prostu strach ma duze oczysmile
      Teraz juz wszystko jest ok.
      • nionczka Re: zwatpienie 26.04.06, 14:12
        No widzisz? I na czym stanelo? Bedzie wszystko po Twojej mysli?
      • kami315 Re: zwatpienie 26.04.06, 14:15
        Umiejętność pokojowego rozwiązywania konfliktów jest w związku baaaardzo
        przydatna wink))
        Gratuluję i życzę szczęścia!
      • maya28 Re: zwatpienie 26.04.06, 14:24
        Super smile))
      • ksniezka2 Re: zwatpienie 26.04.06, 14:45
        Staneło, ze dalej sie kochamy, tylko ze ciut sie boimy podjąc jedną z
        najwazniejszych decyzji w swoim życiu.
        Ale głeboko wierzymy, ze przy odrobinie dobrej woli cale zycie spędzimy
        szczęsliwi w swoich ramionach. Tylko trzeba chciecsmile

        Nawet nie wiecie co to znaczy spokojnie rozmawiać o sprawach tak bardzo
        dotykających emocji. Ale bylam dzielna, i sie opłacało smile))
        • kami315 Oj, nawet nie wiesz jak wiemy :) 26.04.06, 14:54
          • ksniezka2 Re: Oj, nawet nie wiesz jak wiemy :) 26.04.06, 14:56
            smile
            To nawet troche pocieszające ze nie jestem jedyna stuknieta narzeczoną smile
        • anulka_1 Re: zwatpienie 26.04.06, 15:20
          > Ale głeboko wierzymy, ze przy odrobinie dobrej woli cale zycie spędzimy
          > szczęsliwi w swoich ramionach. Tylko trzeba chciecsmile

          przy odrobinie dobrej woli? Zacytuję parę, która prowadziła nasz kurs
          przemałżeński - "dobre małżeństwo to ciężka harówa, w porywach całkiem
          przyjemna" smile)) A ta mi tu z odrobiną wyskakuje wink (żart)


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka