23.bryzia
15.04.06, 11:31
Witam serdecznie.
Mam taka oto sytuacje: Rezem z moim narzeczonym planujemy slub koscielny. Planujemy tez
dwojke, ewentualnie trojke dzieci. Chcielibysmy troche zaoszczedzic na podatkach, szczegolnie, ze
przy dzieciach bedziemy mieli sporo wieksze wydatki - kiepsko widze nasze domowe finanse, gdy
przyjda na swiat dzieci...
Poniewaz oboje pracujemy i zarabiamy porownywalnie, wiec rozliczanie sie razem, jako malzenstwo,
nie da nam zadnej oszczednosci na podatkach. W Polsce nie ma ulg dla mazlenstwa z dziecmi - placi
sie tyle samo podatkow czy w malzenstwie sa dzieci, czy nie.
Sa natomias ulgi dla osob SAMOTNIE wychowujacych dzieci, poza malzenstwem. Dlatego tak sobie
myslimy, ze kiedy przyjdzie na swiat nasze pierwsze dziecko, bedzie sie oplacalo, by jedno z nas
rozliczalo sie z dzieckiem jako osoba samotnie je wychowujaca. Kiedy urodzi sie drugie dziecko, to
drugie z nas mogloby sie z nim rozliczac.
Tylko w tym celu musimy nie byc malzenstwem w swietle prawa polskiego. Zawsanawiamy sie wiec
nad niebraniem slubu cywilnego, a wzieciem slubu koscielnego, ale NIE konkordatowego.
Czy w Kosciele katolickim mozna wziac taki slub?
Znacie takie przypadki?
I co potem urzad skarbowy na takie rozwiazanie? Czy rzeczywiscie mozna sie rozliczac jako osoba
samotnie wychowujaca dziecko? (Slyszalam, ze jesli bedziemy faktycznie mieszkac razem ze soba i z
dziecmi, to dobrze by bylo, gdyby formalnie jedno z nas sie zrzeklo praw rodzicielskich do jednego
dziecka, a drugie do drudiego.)