Dodaj do ulubionych

Ja siem pytam...

08.09.05, 12:50
japhi gdzie ten bum gospodarczy?
Gdzie ta solidarność narodu usa? Europa przesyła pomoc - a hameryka?

tinyurl.com/9mfz6
Wstrząsajacy tekst.
Obserwuj wątek
    • kaganowski Re: Ja siem pytam... 08.09.05, 12:53
      Doskonaly artykul! Oto jego poczatek:
      Czarna rozpacz

      „Katrina” zrujnowała obszar o powierzchni dwóch trzecich Polski. Przy okazji
      obnażyła przepaść między biednymi i bogatymi oraz zwykły rasizm.

      Wytęż wzrok i znajdź jeden szczegół różniący dwa obrazki. Chłopak brnie przez
      wodę sięgającą piersi. W prawej ręce zgrzewka Pepsi Light, w lewej – czarny
      worek z żywnością. Na zdjęciu obok dziewczyna i chłopak w wodzie tej samej
      głębokości. Dziewczyna ciągnie za sobą foliowe torby. Serwis prasowy portalu
      Yahoo! podpisuje zdjęcie z chłopakiem z Pepsi: „Młody mężczyzna po obrabowaniu
      sklepu spożywczego”. Zdjęcie z parą: „Dwoje mieszkańców po znalezieniu jedzenia
      i napojów w sklepie spożywczym”. Różnica? Chłopak jest czarny. Para – biała. Te
      dwa zdjęcia wraz z opisami obiegły świat. Udowadniają, że po latach politycznej
      poprawności rasizm ma się dobrze.

      Piotr Milewski, zasłużony punkowiec, przyjaciel Kazika Staszewskiego, jest
      nowojorskim korespondentem Radia ZET. W piątek rano przemówił w TVN24 z Nowego
      Jorku. – Szalejąca tłuszcza zaatakowała helikopter niosący pomoc – tak
      dziennikarz wyraża się o ludziach uwięzionych w zalanym mieście bez wody i
      jedzenia. W ubiegły czwartek i piątek świat zobaczył, jak można dziesiątki
      tysięcy ludzi zostawić na pastwę losu. I nazwać ich tłuszczą. Dlaczego tłuszcza
      nie wyjechała, kiedy przed nadejściem „Katriny” burmistrz Nowego Orleanu wydał
      nakaz ewakuacji? Bo tłuszcza nie słucha – można wywnioskować z tego, co
      pokazywano w Polsce. Na szczęście reporterzy wielkich amerykańskich dzienników
      i telewizji ruszyli na miejsce katastrofy i zadali to samo pytanie koczującym
      na ulicach.

      Pięć miejsc

      Małżeństwo Bernadette Washington i Brian Thomas (ona kura domowa, on kierowca
      ciężarówki) nie wyjechało, bo mieli za mały samochód. – Mam tylko
      pięcioosobowego chevy cavaliera – zwierzył się Brian. Tak, są czarną, ubogą,
      wielodzietną rodziną z Nowego Orleanu. Najmłodsza córeczka Nadirah, wcześniak,
      ma zaledwie trzy miesiące. – Jeśli wzięlibyśmy samochód, ktoś musiałby siedzieć
      na kolanach – wyjaśniał Brian. Siedzenie na kolanach na tylnym siedzeniu
      niewielkiego samochodu nie wchodziło w grę, bo stanowa policja zapowiadała, że
      podczas ewakuacji będzie ściśle przestrzegać przepisów. Brian i Bernadette
      postanowili, że zostaną. Na dachu własnego domu spędzili dwa dni. Trzeciego
      dnia zabrał ich helikopter. Po chwili wysadził ich na kawałku niezalanej ziemi
      przy autostradzie. Jedną noc przespali pod wiaduktem. Aż wreszcie dostali się
      do autobusu, który wywiózł ich do schroniska w stolicy stanu Baton Rouge...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka