Dodaj do ulubionych

Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie...

28.04.06, 23:08
Miłość,porządanie, oddanie, wierność, szczerosc, rozmowy,zaufanie, i
wszystkie inne pierdoły,o ktorych marzycie w zwiazku z małzenstwem mina.
Predzej czy pozniej wiekszosc z Was pomysli, ze to nie tak miało byc. Zanim
wiec powiecie tak, pomyślcie o tym, ze małżeństwo to jedno wielkie wirtualne
wyobrażenie, ktore nijak ma sie do rzeczywistosci.
Pozdrawiam wszystkich naiwnych, wierzacych w milosc do grobowej deski.
Obserwuj wątek
    • agnrek Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:15
      Judyto,
      zgadzam się - oczarowanie, namiętność, fascynacja - to zawsze przygasa, a
      często przemija. Warto zbudować związek na solidniejszych podstawach - po
      prostu mieć w mężu przyjaciela, mieć zawsze o czym rozmawiac, mieć w nim
      wsparcie, darzyć go zaufaniem, wiedzieć, że zawsze będzie z nami. Po latach
      pozostaje pełniejsza, dojrzalsza miłość, przywiązanie, przyjaźń. Każda część
      naszego życia wygląda inaczej, prawda? I co w tym złego?
      • martyna1985 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:18
        Tobie sie nie powiodlo i myslisz, ze tak zawsze jest?? Prawda, ze pewne
        namietnosci itp gasna. Ale u niektorych cos przetrwa.Pozdrawiam
      • kami315 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 01:30
        Agnrek, jesteś moją idolką smile
    • przemkowa.b Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:26
      po pierwsze pożądanie pisze się przez ż...
      po drugie wszystko zależy od ludzi, nie małżeństwo tworzy osobowości ale
      osobowości tworzą małżeństwo, jeśli ktoś kocha, szanuje,rozmawia, ufa i jest
      szczery w stosunku do bliskich, rodziny, przyjaciół, taki też będzie w stosunku
      do żony/męża...bo dlaczego stan małżeński miałby generować inne zachowania?
      Myślę że żadna z nas się nie łudzi, że będzie mieć raj na ziemi 24 godziny na
      dobę, ale stanowcze twierdzenie że każde małżeństwo sypie się w proch predzej
      czy później też jest bez sensu...
    • an_ia5 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:28
      na szczęście nie należę do tej"większości",a o takie rzeczy jak
      pożądanie,milosć itd. trzeba poprostu dbać
    • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:33
      Oj,oj przepraszam pożadanie pisze sie przez "ż". Fakt z tym slowem zawsze
      mialam problem...natury ortograficznej.
      Widzicie co sie dzieje wsrod znajomych, rodziny, dalszych i blizszych
      przyjaciol. Ja znam jedno szczesliwe małżeństwo. Jedno na kilkanascie. Faceci
      po kilku latach ze swoja zona nie potrafia odmowic seksu kobiecie, ktora na
      niego leci. Kobiety nie potrafia powiedzice swojemu facetowi na czym im zależ,
      czego pragną i dlaczego sa nieszczesliwie. Bardzo wspolczuje naiwnym, ktore
      wierza ze właśnie im sie uda. Patrzcie na statystyki. Wiecej rozwodow niz
      slubow. To mowi samo za siebie.
      Jeszcze raz pozdrawiam

      • martyna1985 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:37
        Może akurat w Twoim otoczeniu tak się przytrafiło. To co? Mamy nie pobierać się
        bo moze się kiedys rozwiedziemy> Mąż mnie zdradzi?? ITP??? bezsens. jak narazie
        to w kolo mnie kazdy umiera i co? mam tez sie zabic?? kobieto!! Mysl troche.
        • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:44
          Mysle, mysle. Nie wiem jak Wy, ale ja jestem z Warszawy. Z przerazeniem
          stwierdzam, ze małżeństwo,wiernosc i inne moralne zasady uciekaja z naszej
          rzeczywistosci jak powietrze z peknietego balonu.. Naprawde chcialabym wierzyc,
          w to że moze sie udac, ze ludzie beda razem szczesliwi, do konca na dobra i
          zle,wierni,lojalni.. ale rzeczywistosc mnie przerasta. To smutne i tragiczne..
          wiem, ale to prawda. Zazdroszsze tym, ktrzy wierza, ze im sie uda... Szkoda
          tylko, ze wiekszosc z nich po kilku czy kilkunastu latach dałoby wiele zeby
          skonczyc zwiazek.
          XXI wiek?? Nasze szczescie czy przeklenstwo?
          • martyna1985 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:47
            To jest poprostu zycie. Rozstane sie za 5,10,15 lat, i co?? Nie zmienie faktu.
          • esmeralda_pl Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 09:35
            ja też jestem z warszawy i...z anm jedno małżeństwo na kilkadziesiąt, które ma
            kłopoty...
            Po prodtu ludzie nie myślą kiedy decydują się na młażeńśtwo... Albo myślą
            kategoriami "bo to już czas"... a inna sprawa, że kobiiety po ślubie nie dbają
            o sievie, bo juz męża dorwały, więc co się dziwić, że są niewierni?
            • osatnia Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 09:56
              musze zareagowacsmile
              kobiety po slubie nie dbaja o siebie?? a mezczyzni po slubie dbaja o kobiety
              (juz nie mowie o nich samych)? gdzie wypady do kina, niespodziankowe kolacje,
              kwiaty?? nie, zona juz jest, to po co ja podrywac??
              tylko kobieta w malzenstwie ma dbac o siebie??


              co do tematu watku - znam statystyki (tez mnie przerazaja, bo przeciez prawie
              wszystkie rozwodzace sie teraz pary, kiedys kochaly sie na zaboj), ale ja
              wierze. bez takiej wiary nie moglabym brac slubu. wierze, ze nam akurat sie uda!
              inaczej nie mozna przeciez nawet probowac. i jestem naiwna i dobrze mi z tymsmile
              bo swiat jest piekniejszy, gdy zyja na nim naiwni ludzie, ktorzy wierza w
              drugiego czlowiekasmile

              Imagine there`s no heaven.....
              tez naiwny??

              (ale strzelilamsmile))

              pozdrawiam
              • giselleb Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 09:58
                naszym życiem ma kierować statystyka?
                To my ją tworzymy! - i może czas najwyższy by była optymistyczna - Moje Panny
                Mode smile)
          • joasia84 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 03.07.06, 19:08
            A nie uważasz, że tak dzieje się m. in. dzięki nam. Gdyby panny nie leciały na
            żonatych facetów to Ci nie mieliby pokusy. Znam wieeeeeele udanych i
            szczęśliwych małżeństw. A jeśli ktoś chce budować małżeństwo na seksie i
            pożądaniu czy urodzie to sorry ale pomyliło mu się coś. Każdy musi pilnować
            swego małżeństwa.
            Popatrz ile wypadków na ulicy i co mam nie wychodzić z domu bo statystyki
            mówią, że mogę zostać potrącona przez samochód Paranoja
      • przemkowa.b Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:37
        A ja wierzę, że mi się uda, ze względu na zasady, w jakich oboje z narzeczonym
        zostaliśmy wychowani i których całe życie staramy się przestrzegać...chcieć to
        móc, ale najważniejsze chcieć. Pozdrawiam równieżsmile
        • malgoszac Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:49
          ja jestem z moim facetem od 11 lat. Mielismy lepsze i gorsze momenty. Mysle, ze
          bedziemy szczesliwi i po slubie...
          • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:52
            Tego Ci zycze! Z calego serca..choc moze ja nie mam serca

            malgoszac napisała:

            > ja jestem z moim facetem od 11 lat. Mielismy lepsze i gorsze momenty. Mysle,
            ze
            >
            > bedziemy szczesliwi i po slubie...
            • olkao Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:58
              Ja obserwuję pilnie moich przyszłych teściów.
              Prawie 40 lat po ślubie i na spacer idę za rękę, często się obejmują i naprawdę
              widać, że wiele ich łączy. Mają ciągle sobie tyle do powiedzenia, gdy jedno
              wyjeżdża to drugie b.tęskni...
              Myślę, że mój przyszły mąż ma niezłe wzory z domuwink
              • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:59
                FAkt..mój miał gorsze

                > Ja obserwuję pilnie moich przyszłych teściów.
                > Prawie 40 lat po ślubie i na spacer idę za rękę, często się obejmują i
                naprawdę
                >
                > widać, że wiele ich łączy. Mają ciągle sobie tyle do powiedzenia, gdy jedno
                > wyjeżdża to drugie b.tęskni...
                > Myślę, że mój przyszły mąż ma niezłe wzory z domuwink
              • olkao Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 28.04.06, 23:59
                Tzn.chciałam napisać "na spacer idą za rękę"smile
                • olkao Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:02
                  Poza tym miłość to dla mnie miłość!
                  I tak jak np.kocham niezmiennie od ponad 30 lat moją mamę i brata i raczej nie
                  znudzą mi się i nie zapragnę mieć nowej mamy i nowego brata, tak samo nie
                  zapragnę nowego męża...
                • martyna1985 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:02
                  Mój tez nie mial a robi wszystko, zeby mi bylo dobrze.
                  • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:05
                    I oby tak zostalo, ale bierz pod uwage ze kiedys mu sie to znudzi.
                    Choc oczywiscie nie zycze tego.
                    pozdrawiam

                    martyna1985 napisała:

                    > Mój tez nie mial a robi wszystko, zeby mi bylo dobrze.
                    • martyna1985 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:06
                      ale czemu mam brac to pod uwage?? Wlasnie bede wierzyla ze nie. Rownie dobrze
                      mi sie moze znudzic, jak kazdemu. Ale sadze, ze jestemy dorosli i wiemy co
                      robimy.
                      • an_ia5 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:08
                        ja mojego męża znam 11 lat i im dłużej,tym bardziej jestem przekonana,że był to
                        strzał w dziesiątkę
                    • esmeralda_pl Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 09:37
                      ranyy, jaka ty zgorzkniała jesteś - że znasz samych kretynów, to nie oznacza,
                      że kazdy tak ma... zazdrościsz innym normalnych związków?
                  • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:06
                    Jesli porownujemy milosc do mamy i brata z miloscia do meza..nono no ta ja
                    gratuluje. Rozumiem, ze milosc do meza jest platoniczna. A co na to kosciol?
                    Prokreacja?
                    • olkao Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 00:09
                      judyta32 napisała:

                      > Jesli porownujemy milosc do mamy i brata z miloscia do meza..nono no ta ja
                      > gratuluje. Rozumiem, ze milosc do meza jest platoniczna. A co na to kosciol?
                      > Prokreacja?

                      Miłość do męża nie jest w większości przypadków platoniczna - to jasne!
                      Ale dlaczego to, że nie jest platoniczna, ma wpłynąć na fakt iż będzie mniej
                      trwała...? Nie rozumiem?
      • sweetnice Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 18:22
        niby tak
      • stokrottka2 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 03.07.06, 15:37
        Nie wiem skąd wzięłaś takie statystyki!? Na szczęście jeszcze nie jest tak źle
        żeby rozwodów było więcej niż ślubów (przynajmniej w Polsce). Ja znam więcej
        niż 1 szczęśliwe małżeństwo, wierzę że moje też będzie szczęśliwe i współczuję
        nie tym "naiwnym", które też w to wierzą ale właśnie tobie. Może Tobie się nie
        powiodło ale to nie znaczy, że zawsze tak musi być...
    • kasia_ciesla Do Judyty!!!!! 29.04.06, 01:33
      Ależ ty kobieto głupoty gadasz... Po pierwsze miłość do męża to zaufanie,
      poczucie bezpieczeństwa... to także przyjaźń, namiętność i zrozumienie drugiej
      osoby. To fakt że są wzloty i upadki ale nie można z góry zakładać że będą
      wszystko się źle skończy... Trzeba patrzeć na świat optymistycznie. A gdy się
      kogoś kocha to nie myśli się o tym że za dziesięć lat namiętność upadnie...
      myśli się o tym, że za dziesięć lat owoce naszej miłości będą wśród nas i że
      będzie dla kogo żyć i z kim tworzyć rodzinę. Fakt że zdarzają się zdrady ale
      tego nie można przewidzieć. W każdym razie może w twoich oczach jestem naiwna i
      beznadziejna ale ja wierzę, że mój przyszły mąż mnie nigdy nie zdradzi, że
      zawsze będzie mnie kochał i szanował i że do końca naszych dni będę jego
      najlepszą przyjaciółką i jedyną kochanką. Takie jest moje zdanie na ten temat.
      Więc cieszmy się z tego że się kochamy i chcemy się pobrać a nie zamartwiajmy że
      za 10 lat namiętność wygaśnie. Bo owszem... wygaśnie... ale na jej miejsce
      powstanie prawdziwa, głęboka miłość pomiędzy dwojgiem dojrzałych ludzi. Tego nam
      wszystkim życzę!
    • lulu20 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 01:51
      a moj maz wlasnie przyszedl (ponad 8 lat jestesmy ze soba, prawi rok poslubie)
      i mowi tak: "co u ciebie moj kochany przyjacielu?"

      i to jest najwazniejsze, wiesz?

      i tego tez Ci zycze
      • giselleb zaufanie 29.04.06, 07:30
        Moim zdaniem w związku bardzo ważną sprawą, własciwie jedną z najważniejszych
        jest zaufanie i to nie tylko do siebie nawzajem ale też zaufanie DO SIEBIE -
        tzn. że pomimo pokus jakie na nas zastawia życie, a często my sami - możemy
        sobie zaufać że nie zdradzimy tej kochanej nam osoby.
        Wiele osób robi tak jak powiedziała Judyta - często zdradzają się bo przeciez
        żona się nigdy nie dowie - ale rzecz też w tym że ONI sami się dowiedzą o tym
        jacy sa naprawdę - a później niektórzy nie tylko nie zaprzestają na 1 razie ale
        brną w to bagno...
        • kol.3 Re: zaufanie 29.04.06, 09:51
          Na tym forum pisują zwykle szcześliwe przyszłe mężatki. Judyta poczuła się w
          obowiązku zatruć im to szczęście, ot taka polska specjalność.
          • giselleb Re: zaufanie 29.04.06, 09:55
            prawda! Żadna z nas pzrygotowując się do ślubu nie chce myślec o "ewentualnym
            niewypale" - bo jesli założymy tak jeszcze przed - to po co wychodzić za mąż????
            Tu nikt się nie łudzi - tu się CIESZY i ma NADZIEJę!
            ps. odnośnie wątku o butach hahaha a może ktos założy wątek - "czy przerabiacie
            suknię ślubną na spódnicę niedzielną?" - kurcze jak się uśmiałam
          • przemkowa.b Re: zaufanie 29.04.06, 10:48
            oj, tak, zapomniałam o polskiej specjalnoścismile faktsmile
    • judyta32 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 11:12
      Dziękuje za wszystkie wpisy.Każdy wnosi bardzo wiele w moje serce i dusze. Czy
      ja chciałam zatruć komuś szczeście.? Polska specjalność? Oj dziewczyny ,
      dziewczyny. A o innych pobudkach nie pomyślałyście. Czemu myślicie jednotorowo,
      wg. przyjetego stereotypu: "jej nie wyszło, to zatruje szczeście innym" -
      gratuluje wnikliwej psychoanalizy.
      Oczywiscie zycze wszystkim tym, ktore sa tuz przed slubem i tuz po nim, tym,
      ktore sa 2,5 czy 8 lat szczesliwymi mezatkami żeby nadal były szcześliwe,
      zadowolone ze wspólnego życia.
      Bardzo chętnie spotkałabym się z Wami np. za 10 lat...a może 15 lat. Ciekawe
      jakie wtedy byłyby Wasze posty.
      Dobrej zabawy!! Na weselach, w zyciu codziennym, w świeta i dni roboczesmile
      ZATRUWAJĄCA WSZYSTKIM SZCZESCIE JUDYTA
      • giselleb Judyta 29.04.06, 11:24
        Poczytaj sama co piszesz. Swoją drogą może za 10 lat się rzeczywiście spotkamy
        na jakimś forum, ale jeśli Ty już jesteś męzatka to takie forum dla osób po
        ślubie itd. już jest więc "poklepaj" z męzatkami z mniejszym lub większym
        stażem co MY Przyszłe Panny Młode Ci poradzimy teraz?????????????????
        ps. bez urazy ale Twoje posty, zwłaszcza ostatni brzmią nieco" sarkastycznie.
        Pozdrawiam
        • judyta32 Re: Judyta 29.04.06, 11:32
          Dokładnie tak miało zabrzmieć. Sarkastycznie.
          Czy ja jestem mężatka..hmm. Formalnie tak, ale skoro za miesiac rozwod to chyba
          juz jedna noga jestem w lepszym swiecie. I znowu ten jad. Buuu.. Jestem
          rzeczywiscie jadowita bestia, bez serca, ktora psuje idealny obraz swiata
          przyszlym Pannom Młodym.
          Proponuje wiec nie czytac wiecej moich postow i przestac odpisywac. Komu
          staracie sie udowowdnic slusznosc waszego wyboru..moze troche samym sobom.
          PROWOKACJA... to chyba wejdzie mi w krew.
          KLANIAM SIE _SARKASTYCZNA JUDYTA
          • giselleb Re: Judyta 29.04.06, 11:35
            To po co je piszesz?
            Nikomu nie psujesz idealnego obrazu świata - bo takiego nie ma jest ŚWIAT
            RZECZYWISTY, jeśli chciałaś dziewczynom poradzić żeby przeanalizowały swoje
            uczucia i słuszność dokonanego wyboru - to chyba niecałkiem Ci wyszło.
            A życie zatruwasz tylko sobie. Słuchaj przykro jeśli komus się nie uda ale to
            nie znaczy że każdego to czeka.
            • giselleb Re: Judyta 29.04.06, 11:36
              każdy jest kowalem własnego losu.
    • misiaczyca1 teraz JA. 29.04.06, 11:49
      zgadzam sie z judyta32.
      ja jakas babeczka/dziewczyneczka w warkoczykach gada ze bedzie ze swoim
      chłopakiem/mezem do konca zycia to mysle sobie o jej prostocie i absolutne nie
      znajomosci zycia.
      pozdrawiam
    • a_weasley Powiedzmy: nie ma gwarancji 29.04.06, 11:50
      judyta32 napisała:

      > Miłość,porządanie, oddanie, wierność, szczerosc, rozmowy,zaufanie, i
      > wszystkie inne pierdoły,

      Hmm. Dla mnie to wszystko to nie są pierdoły. Dla Mojej też. Może te małżeństwa,
      które widzę wokoło, na ogół stabilne i w miarę zdrowe, zawdzięczają to temu, że
      dla nich też nie?

      o ktorych marzycie w zwiazku z małzenstwem mina.

      Nie można wykluczyć.

      > Predzej czy pozniej wiekszosc z Was pomysli, ze to nie tak miało byc.

      To akurat pewnie pomyśli każdy/a. Bo zawsze jest inaczej niż sobie wyobrażamy.

      Zanim
      > wiec powiecie tak, pomyślcie o tym, ze małżeństwo to jedno wielkie wirtualne
      > wyobrażenie, ktore nijak ma sie do rzeczywistosci.
      > Pozdrawiam wszystkich naiwnych, wierzacych w milosc do grobowej deski.

      Nie żyję na wyspie. Bywały rozwody w wielkopolskiej rodzinie ze strony ojca,
      bywały w dolnośląskiej rodzinie ze strony mamy, bywały i w galicyjskiej rodzinie
      Mojej. Wśród znajomych/przyjaciół obu stron (Warszawa i Kraków) trafiały się
      także. Niemniej zdecydowana większość znanych nam małżeństw ze stażem nasto- czy
      dziestoletnim ma się całkiem nieźle, a na wiele naprawdę miło popatrzeć i widać,
      że ci ludzie dalej się kochają i cieszą się, że na siebie trafili.
      • giselleb Re: Powiedzmy: nie ma gwarancji 29.04.06, 11:54
        Ok. Tez się zgodze że gwarancji nie ma, zwłaszcza jeśli po ślubie zamiast dbać
        o małżeństwo kobieta będzie zastanawiac się czy ślubne buty da się jeszcze do
        czegokolwiek założyć, albo czy nie przerobić sukni na niedzielną spódnicę.
        Trzeba dobrze się poznać, wiedzieć czego można po sobie oczekiwać, UFAĆ SOBIE i
        drugiej połówce i dbać o miłość!
    • arieska Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 11:58
      To niestety prawda, ze ilosc rozwodow jest zastraszajaca,ze wielu osobom sie nie
      udaje. A z tych, ktorzy teraz wierza,ze jednak im sie uda tez jest sporo
      potencjalnych rozwodnikow. Ale tak to jest,ze mimo wszystko sie probuje. Nie
      sposob przewidziec czy sielankowy obecnie zwiazek po kilku latach nie zamieni
      sie w regularna bitwe. Jesli do tego dojdzie-trudno, trzeba bedzie sie rozstac,
      ale to jakby nie znaczy,ze nie ma sensu probowac. Kazdy musi swoje przezyc i
      tyle smile Dla mnie podstawa zwiazku jest przyjazn i szacunek, reszta dosc szybko
      sie ulatnia, choc to tez nie regula-mozna byc dlugo dla siebie atrakcyjnymi
      nawet bez super hiper namietnosci. Natomiast jesli wspomniane fundamenty zdolaja
      sie utrzymac to polowa sukcesu, reszta to praca nad soba i zwiazkiem. Probowac
      mozna i trzeba-albo sie dostanie po łapach albo bedzie nagroda wink
      • evik_grudniowy Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 12:20
        I Judyta i wszystkie inne Panie maja racje.
        Sa malzenstwa (niestety coraz wiecej), ktore sie rozpadaja bo ida na skroty. Bo
        zycie jest szybkie, my chcemy wszystko szybko, bez wysilku, a tak przeciez sie
        nie da. W zwiazku (nie tylko małżenskiem) trzeba poprostu czasu, powoli
        dochodzic do sukcesu, do zaufania, przyjazni, szacunku. Miłosc tez wymaga
        czasu.Nie zawsze jest taka sama. Z biegiem lat zmienia swoje kolory, czasem
        lekko wygasa ale jest.Bywa ze sie konczy i z tym tez trzeba sie liczyc.
        Przypuszczam,że Judyta miała cel pt." prowokacja" i jak widac osiagnela go.Jej
        post ma najwiecej wpisow. O czym to swiadczy. Sama nie wiem, ale moze taki
        wlasnie post byl potrzebny. Wywołał bardzo mądrą i potrzebną dyskusje.
        Może te z nas, ktore wychodza za mąż bo poprostu chca założyc wreszcie białą
        suknie przemyślą swoja decyzje.
        Trzymajcie sie. Dbajcie o swoja "miłość" tak zeby jej starczyło na lata, dlugie
        lata.
        Jestem przekonana, ze Judyta tez spotka kogos kto ja przekona,że warto smile!!

        • mariszka72 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 29.04.06, 12:27
          evik_grudniowy napisała:

          > Sa malzenstwa (niestety coraz wiecej), ktore sie rozpadaja bo ida na skroty.
          > Bo zycie jest szybkie, my chcemy wszystko szybko, bez wysilku, a tak przeciez
          > sie nie da.

          TAK! Miłości się trzeba uczyć razem, jak się uczy każdej innej sztuki lub
          języka obcego... Tak naprawdę, to właśnie MY sami tworzymy naszą miłość, nie
          jest tak, że ona ot tak sobie zjawia się lub znika.
    • mariszka72 to potrwa wiecznie... 29.04.06, 12:18
      judyta32 napisała:

      > Pozdrawiam wszystkich naiwnych, wierzacych w milosc do grobowej deski.

      Ja nie wierzę, ja WIEM, i na tym polega cała różnica. Okres wierzenia i
      nadzieji mam za sobą, zostawiłam go w innym świecie i w innym związku. Teraz
      jest PEWNOŚĆ, WIEDZA i ogromna MIŁOŚĆ. A wszystkie nadzieje, wierzenia i
      wątpliwości odeszły w niepamięć.

      Miłość jest SZTUKĄ, której uczymy się przez całe życie, a nie jakimś
      romantycznym wymysłem, czy wyobrażeniem które mamy w głowie. Poza tym, WSZYSTKO
      zależy tylko i wyłącznie od dwóch kochających się osób. Jeśli WIEDZĄ, że miłość
      się nie kończy, nie maleje, pożądanie nie słąbnie z wiekiem, a rozmowy nie
      kończą się, to będą się trzymać tej wiedzy i będą o to dbać RAZEM - świadomie.
      Problemy zaś zjawiaja się w tych związkach, w których partnerzy mieli wobec
      siebie inne oczekiwania ("myślałam, że on się ZMIENI po ślubie"), lub nie
      dogadali się co do pojmowania miłości ("po co się całować i trzymać za ręce po
      5 latach małżeństwa, kiedy są ważniejsze rzeczy, a takie coś jest tylko dla
      nastolatków).

      Judyto, trzeba wiedzieć, że WSZYSTKO jest możliwe, inaczej od początku jesteśmy
      skazani na niepowodzenie i frustrację.
      • giselleb Re: to potrwa wiecznie... 29.04.06, 12:30
        Mariszko już kiedyś słyszałam te słowa "wszystko jest możliwe" - ja osobiście
        uważama że NIE JEST chyba że obie strony czegoś bardzo chcą i dażą do tego.
        Wspólny cel, ocvzekiwania, pasje, jednoczą - a inne wyobrażenia o wspólnym
        zyciu o drugiej osobie dzielą. Powody rozstań sa różne jak różni sa ludzie, ale
        jeśli kobieta decyduje się na odejście to często bywa tak że miała dużo czasu
        by przemyśleć wszystkie za i przeciw.
        Nie możemy oczekiwać że wszystko się jakoś ułoży - bez naszego wkładu
        małżeństwo umrze. Jestem szczerze przekonana iż sukcesem jest nie tylko
        unikanie okazji do skoku w bok ale i po prostu nie korzystanie z niej. To
        właśnie MY dokonujemy świadomego wyboru. tak jak już pisałam Sami Jesteśmy
        Kowalami Własnego Losu!
        Nie wiem czemu Judyta się rozwodzi ale wiem że powody rozstań sa różne jak
        różni sa ludzie, ale jeśli kobieta decyduje się na odejście to często bywa tak
        że miała dużo czasu by przemyśleć wszystkie za i przeciw.
        Nie chce jej obrażać, wiem że rana musi się jakoś zabliźnić ale nie uważam że
        sarkastyczne wypowiedzi pod adresem przyszłych Panien Młodych są na miejscu.
        Pzrecież nikt nie myśli o śmierci w dniu urodzin............
        • mariszka72 Re: to potrwa wiecznie... 29.04.06, 12:54
          giselleb napisała:

          > Mariszko już kiedyś słyszałam te słowa "wszystko jest możliwe" - ja osobiście
          > uważama że NIE JEST chyba że obie strony czegoś bardzo chcą i dażą do tego.

          Ależ ja też zaznaczyłam kilkakrotnie słowo RAZEM w moim poście. Bo i jak można
          stworzyć związek trwały, pozbawiony frustracji, jeśli brakuje wspólnego celu i
          podobnego podejścia do pojęcia czym jest miłość? Chęć podtrzymywania ogniska
          miłości i działanie w tym kierunku musi być obustronne. Bez dwóch zdań!

          Swoją drogą, przekonanie, że WSZYSTKO jest możliwe, jest bardzo pomocnicze w
          życiu. Też mówię z własnego doświadczenia. Inaczej można zamienić się w pasywną
          zgorzkniałą osóbkę i już nie robić nic by być szczęśliwą.

    • mariszka72 Re: 29.04.06, 12:23
      A poza tym, po co się przejmować statystyką? Co mają statystyki do naszego
      osobistego życia i naszych pragnień? Po co się więc sugerować? Nie lepiej jest
      skupić się na własnych wartościach i własnym życiu i związku, miast patrzyć się
      na rozwalające się związki znajomych i biadolić o tym wszęd i wobec? Zajmijmy
      się SOBĄ, a nie problemami innych. I tak nikt się nie uczy na cudzych błędach,
      lecz na swoich własnych.
      • inezz24 To ja chcę być głupia i naiwna! 29.04.06, 13:00
        A ja chcę być "głupia" i "naiwna" i w idiotyczny sposób wierzyć, że TO POTRWA
        WIECZNIE! A jeśli nawet nie... nigdy nie żałuję dobrych uczuć. Ważna jest każda
        piękna chwila i myśl, każde ciepłe uczucie, jakie komuś daliśmy. To nigdy nie
        jest stracone.
        Więc jestem idiotką i dobrze mi z tym. Przynajmniej jestem szczęśliwą idiotką,
        która jest "czyjąś" idiotką i ma do kompletu swojego idiotę - tak samo
        szczęśliwego i tak samo "głupio naiwnego", jak ja.
        • evik_grudniowy ADRIAN: 29.04.06, 13:04
          • evik_grudniowy Re: ADRIAN.. 29.04.06, 13:05
            Przekonaj mnie, ze moze byc cudownie smile
            • adrian4u Re: ADRIAN.. 03.07.06, 10:43
              przekonam.... wink
    • mariszka72 Do wszystkich myślących o miłości 29.04.06, 13:07
      Dziewczyny, wszystkie kochające, zakochane, szczęśliwe, cierpiące i zgorzkniałe!
      Chciałabym Wam wszystkim polecić jedną mądrą i piękna książkę na ten długi
      weekend (lub kiedykolwiek znajdziecie czas i ochotę). Jest to "O sztuce
      miłości" Ericha Fromma. Nie musicie lecieć do biblioteki czy księgarni, bo juz
      jakaś dobre duszyczka przepisała całą lekturę i udostępniła w sieci:

      piotr.milczarek.com/papers/Fromm%20E.%20-%20O%20Sztuce%20Milosci.doc

      Warto przeczytać i zastanowić się...
      • lena_maj Re: Do wszystkich myślących o miłości 03.07.06, 11:00
        Ta ksiązka to przereklamowana delikatnie...
    • agatha111 Do judyta32 03.07.06, 11:03
      Judytko - to nie jest forum dla rozwodniczek - tak więc żegnamy cię i
      zapraszamy na forum dotyczące rozwodów. Nie zatruwaj nam więcej radości i
      przyjemności - bo my też możemy uderzyć w ten jęczący ton w stylu:
      Oj kochaniutka! Rozwodzik? No to ty się chyba nie starałaś!
    • magdam26 Re: Nie wierzcie,ze to potrwa wiecznie... 03.07.06, 12:14
      Hmm... to smutne że tak myślisz... Przeżyłaś jakąś traumę?? Może rozwód
      rodziców albo kogoś w rodzinie.
      W mojej rodzinie zauważam zupełnie przeciwną prawidłowość. Miłość - dojrzewa i
      pogłębia się z wiekiem, wierność i szczerość - cechy danego człowieka - jeśli
      ktoś nie jest taki ogólnie w życiu to w małżeństwie też nie będzie ( na
      szczęście znam większość par w któych oboje z natury są wierni i szczerzy ).
      Zaufanie wynika z wiernosci i szczerosci - jest ich naturalną konsekwencją.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka