hejka,
chwilkę mam to napisze parę słów. bo kilka osób doytuje (a w sumie to baaardzo
miłe jest) a i ja chętnie poopowiadam
start tak na prawdę dwa dni przed - we czwartek, próbna fryzura "na szybko" u
fryzjera obok domu rodziców (gdzie zwykle chodze do kosmetyczki) bo mnie
"umówiona" fryzjerka do wiatru wystawiła... no comments, szkoda nerwów. na
próbnej "tak tylko zeby pani zobaczyła" wbito mi w głowe około 30 wsuwek (tak
to sie pisze?)i szpilek do koka. potem bardzo sprytnie wlazłam na solarium,
pomysłałam ze stojące to super, nie zepsuje fryzury. tym co mało doświadczone
mówie ze po fryzjerze z toną lakieru na głowie raczej nie należy włazić na
solarium, bo fryzura klapie a wiatr ja targa

potem wieczór panieński -
test mego uczesania bo tańce do 3 rano były, fryzura przetrwała choć nie do
końca "nietknięta".
moim dziewczynom, świadkowej i przyjaciółkom wszelkim dziękuje za przemiły
wieczór i przeslicznego pana któy dla mnie specjalnie się rozbierał

grrrrrrrr podobało mi się !!!!!
część klubowa wieczoru - juz w okrojonym gronie bo wieczór wypadł we czwartek
z przyczyn przeróznych - równie była miła, wyskakałam się za wszystkie czasy i
otrzymałam dwie konkurencyjne do mężowej propozycje zamążpójścia, którym dla
wiedzy niedomyslnych odmówiłam
powrót do domu po nocy (a właściwie nad ranem) a tu kanapa w salonie rozłożona
i mąż spi... hmm nie mąż, brat męża co z daleka przyjechał, ale cholery bardzo
podobne są, zachowania mają identyczne, spał tak samo, wczęsniej się śmiałam,
ale kurcze, faktycznie mogłam się pomylić...
rano mimo wolnego dnia i najszczerszych chęci wyspania sie i to na zapas, mimo
nocnych szaleństw nerwy mnie chyba obudziły jako pierwszą, jakoś koło 8 rano.
po śniadaniu i nawitaniu sie z bratem/szwagrem puściliśmy sie na miasto, oni
zwiedzać ja załatwiac... pończochy zapasowe 9na wesele nieprzydatne ale na
sesję dzień po owszem - białe ponczochy po weselu wyglądały na mocno szare

majtki - bo oczywiście o wszystkim pomyślałam wczesniej tylko nie o tej
części garderoby... (biustonosz był niestety nie z kompletu, akurat ten model
miał w komplecie gacie jak z Bridgite Jones!) spinki ozdobne do włosów i co
tam jeszcze trzeba było. Bank, pieniążki do kopert dla sali Djów itp. M.
bezstresowo sobie zwiedzał z bratem Warszawkę a ja ganiałam jak głupia...
wieczorem padłam ale oczywiście spać nie mogłam... A! po drodze sie okazało ze
fryzjerka jako ze łapana na ostatnią chwilę mogła mnie uczesać tylko o 9:30 a
ślub o 17:30... więc zupełnie bez sensu poranne wstawanie...