Dodaj do ulubionych

"Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po!

08.05.06, 14:52
hejka,
chwilkę mam to napisze parę słów. bo kilka osób doytuje (a w sumie to baaardzo
miłe jest) a i ja chętnie poopowiadam smile

start tak na prawdę dwa dni przed - we czwartek, próbna fryzura "na szybko" u
fryzjera obok domu rodziców (gdzie zwykle chodze do kosmetyczki) bo mnie
"umówiona" fryzjerka do wiatru wystawiła... no comments, szkoda nerwów. na
próbnej "tak tylko zeby pani zobaczyła" wbito mi w głowe około 30 wsuwek (tak
to sie pisze?)i szpilek do koka. potem bardzo sprytnie wlazłam na solarium,
pomysłałam ze stojące to super, nie zepsuje fryzury. tym co mało doświadczone
mówie ze po fryzjerze z toną lakieru na głowie raczej nie należy włazić na
solarium, bo fryzura klapie a wiatr ja targa smile potem wieczór panieński -
test mego uczesania bo tańce do 3 rano były, fryzura przetrwała choć nie do
końca "nietknięta".

moim dziewczynom, świadkowej i przyjaciółkom wszelkim dziękuje za przemiły
wieczór i przeslicznego pana któy dla mnie specjalnie się rozbierał big_grin
grrrrrrrr podobało mi się !!!!!

część klubowa wieczoru - juz w okrojonym gronie bo wieczór wypadł we czwartek
z przyczyn przeróznych - równie była miła, wyskakałam się za wszystkie czasy i
otrzymałam dwie konkurencyjne do mężowej propozycje zamążpójścia, którym dla
wiedzy niedomyslnych odmówiłam smile

powrót do domu po nocy (a właściwie nad ranem) a tu kanapa w salonie rozłożona
i mąż spi... hmm nie mąż, brat męża co z daleka przyjechał, ale cholery bardzo
podobne są, zachowania mają identyczne, spał tak samo, wczęsniej się śmiałam,
ale kurcze, faktycznie mogłam się pomylić...

rano mimo wolnego dnia i najszczerszych chęci wyspania sie i to na zapas, mimo
nocnych szaleństw nerwy mnie chyba obudziły jako pierwszą, jakoś koło 8 rano.
po śniadaniu i nawitaniu sie z bratem/szwagrem puściliśmy sie na miasto, oni
zwiedzać ja załatwiac... pończochy zapasowe 9na wesele nieprzydatne ale na
sesję dzień po owszem - białe ponczochy po weselu wyglądały na mocno szare smile
majtki - bo oczywiście o wszystkim pomyślałam wczesniej tylko nie o tej
części garderoby... (biustonosz był niestety nie z kompletu, akurat ten model
miał w komplecie gacie jak z Bridgite Jones!) spinki ozdobne do włosów i co
tam jeszcze trzeba było. Bank, pieniążki do kopert dla sali Djów itp. M.
bezstresowo sobie zwiedzał z bratem Warszawkę a ja ganiałam jak głupia...

wieczorem padłam ale oczywiście spać nie mogłam... A! po drodze sie okazało ze
fryzjerka jako ze łapana na ostatnią chwilę mogła mnie uczesać tylko o 9:30 a
ślub o 17:30... więc zupełnie bez sensu poranne wstawanie...
Obserwuj wątek
    • tiberina Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:03
      Gratuluję!!

      Slub mam o 17. Do fryzjera zapisałam sie na 17. Czy nie zapóźno jak myslisz??
      Pozdrawiam
      • minerwamcg Kiwi, gratulacje!!! 08.05.06, 15:07
        A Tiberina chyba sobie za przeproszeniem robi jaja smile)) Albo się pomyliła...
      • mamma320 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:08
        tiberina napisała:

        >
        > Slub mam o 17. Do fryzjera zapisałam sie na 17. Czy nie zapóźno jak myslisz??
        > Pozdrawiam
        Nie no godzina idelanawink mniemam że to literówka albo cyfrówka jak kto woli wink
    • lady_of_avalon Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:10
      Moje gratulacje i wszytskiego najleszpego dla szanownej pani B. i małzonka wink))
      Czekam niecierpliiwe na ciąg dalszy relacji smile))
    • bacha1979 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:10
      Gratulacje i najserdeczniejsze życzenia, wszytkiego Naj, Naj, Naj. smile
      Kiedys udzielałś się na tym form, a potem znikłaś.smile
      • lady_of_avalon Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:15
        No co ty bacha - przeciez kiwi caly czas tu była smile)
      • kiwigirl Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:20
        zniknęłam na "tydzień poślubny" smile
        • bacha1979 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:25
          kiwigirl napisała:

          > zniknęłam na "tydzień poślubny" smile


          Miałam racje!
          smile) Pozdrawiam raz jeszcze. smile))
    • kami315 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:14
      Gratuluję i życzę szczęścia w życiu już wspólnym smile))
      Fajna relacja - dawaj dalej!
    • kiwigirl "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po! 08.05.06, 15:18
      ten dzień czyli 22,04,2006 sobota

      mimo ze piątek był piękny to w sobotę obudziłam sie do szargo nieba... szkoda,
      ale moze sie rozjaśni, przepada itp itd. jak sie potem okazało, nie przetarło
      się zaczęło kropić za dnia, rozpadało sie akurat jak wychodziliśmy z urzędu, ale
      co tam... mnie to specjalnie nie przeszkadzało, to i tak był najsłoneczniejszy
      dzień w naszym życiu smile

      przyszły mąż chodząć bratu który jęczał spod kołdry zeby mu dać spać po głowei
      zrobił mi śniadanie. najpiękniejsze malusie kanapeczki jakie widziałam w życiu,
      oczywiśie przeżułam jedynie siłą woli jedynei jedną -( zołądek na supeł sam sie
      zaplątał.

      na ratunek były w apteczce jakieś ziołowe tabletki, któe rok temu kupiłam jak mi
      żołądek do gardła podszedł przed lotem na drugi koniec globusa. data "spożyc
      przed..." jeszcze była aktualna więc... w ciagu dnia jeszcze 2 pożarłam (na
      ulotce piszą ze nawet 3 razy dziennie po 2tabletki można brać, wiec nie szalałam
      za bardzo) i ogólnie było dobrze smile

      Tatko przyjechał jak to on, wczesniej niz sie umówiliśmy, poczekał sobie bo ja
      sie zebrac nie mogłam i pojechaliśmy do fryzjera. pani fryzjerka od razu wzięła
      mnie w obroty bo dzień miała pełen w kalendarzu. czesanie a potem etż równolege
      paznokcie zajęły w sumie około 2 godzin. muszę przyznać ze czesanie było
      solidne, bo fryzura przetrwała nieruszona cały dizęń, cała noc imprezy i... jak
      sie rano obudziłam na zdjecia trzeba było tylko kilka szpilek "dobić" i
      poprawićjeden kosmyk!! jak w niedzielę wieczór wreszcie sie rozczesałam z głowy
      wyjęłam prawie 80 wsuwek i szpilek do koka plus oczywiście ozdoby smile chłopcy
      łapali sie za głowy na widok rosnącej w oczach sterty szpilek!

      efektem bardzo małej ilości snu byly podpuchnięte oczy, na co moja kosmetyczka
      poleciła metode domową, zeby przed makijazem położyc na oczy torebki od herbaty
      - ale zielonej! i serio pomogło, opuchlizna zeszła (a tatuś zdjęcie zrobił
      piękne!) jak się świadkowa malowała ja leżałam z herbatka na oczach, potem
      malowanie - tez dobre 2 godz. dłużej niż próbny trwało.

      w międzyczasie świadkowa już w pełnym makijażu pojechała z tatą po kwiaty.
      oczywiście - jakby mogło być inaczej - jak już przywieźli to się okazało że
      wiązankę mam zupełnie inną niz miała być. ja sie zjerzyłam, ale reszta
      przekonywała ze jest ładnie. koniec końców zielska któego było według mnie za
      dużo tuż przed wyjściem powycinałyśmy i tak odchudzona wiązanka pojechała ze mną
      na ślub smile a ze względu na wiatr taki tuż przed deszczem mało co po drodze nie
      zgubiliśy dekoracji z maski smile

      po drodze pozdrawiali nas wszyscy, nawet motocykiści wracający z otwarcia sezonu
      zdejmowali kaski i pozdrwiali oraz trąbili smile fajnie!
      • kasiababik Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 15:23
        Gratulacje i duuużo szczęścia i miłości na nowej drodzesmilesmile
      • kiwigirl "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po! 08.05.06, 16:03
        "po drodze" czyli w ciagu dnia sprawdzałam facetów przez telefon, bo z nimi
        nigdy nic nie wiadomo... mój przyszły mąż gdzieś wybył... brat nie wiedział
        dokładnie gdzie. potem sie okazało ze w ramach odstresowania poszedł oglądać
        miejsca na plener smile Brat mówił potem ze śniadanie to w niego ledwo wcisnął. co
        mnie nieco na duchu podniosło, choć przyznać musze, ze jak już wylądowałam w
        sumie ubezwłasnowolniona na fotelu fryzjerskim (bo potem jedna mnie za łeb
        trzymała a druga za ręce) to mi stres jakoś minął.

        serio, ten największy, najgorszy, co odbiera apetyt i wprawia ręce w drgania...
        zniknął! podejrzewam ze to zabiegi typu masaż głowy plus wsuwkowa akupunktura
        tak zadziałały!

        a więc dalej. dojechaliśmy pod Pałac Szustra, dobre pół godziny przed czasem.
        chyba zaczynało kropic. M. już tam był, nawet się stresował, co widziałam potem
        na filmie który nakręcił jego brat smile jakos mi się dziwnie zrobiło bo nikogo
        nie było widać, samochodów ani nic. akurat tam tak jest ze podjazd jest od
        przeciwnej strony niż by sie wydawało, a i tak ludzie byli w środku bo było na
        zwenatrz chłodno.

        jak weszłam do środka... poczułam sie jak gwiazda na rozdaniu oskarów. wiecie o
        czym mówie? ona wysiada, prostuje sie układa suknie i... błyska tysiące fleszy a
        ona stoi i stoi i czeka aż sie wybłyskają. serio nie można sie ruszyć w takim
        momencie! niesamowite uczucie!

        przyszły mąż stał jak piorunem rażony, miał przepięknie wybałuszone oczy i buźkę
        otwartą maksymalnie z wrażenia, mowę mu odebrało. Prawdą jest że wyraz twarzy
        przyszłego męża jest największym komplementem smile w tym momencie wiedziałam ze
        sukienkę wybrałam najpiękniejszą z najpięniejszych, że makijaż jest extra i
        fryzurka też smile i jakoś potem gdy już wszyscy inni mi mówili ze tak pieknie
        wygladam to wiedziałam ze mówią prawdę a nie tylko są mili smile

        i tak stalisy staliśy flesze błyskały błyskały az pani urzednik się pojawiła i
        miłym acz stanowczym tonem oznajmiła ze na to będzie czas póżniej, ona nam to
        obiecuje, a teraz zaprasza z dokumentami. poszlismy z nią, ze swiadkami i
        tłumaczką do małego pokoju obok głównej sali gdzie czekał protokół sprawdzono
        nasze dokumenty (świadek zostawił paszport w aucie...) i gdzie ustaliliśmy jak
        co ma wygladac w sprawie tłumaczenia ceremonii. pani sprawdziła czy mamy
        obrączki i tu był pierwszy "numer" wieczoru bo z pudełeczka z obrączkami
        wystawało coś, co wyglądało jak papierek z ceną... pytam brata - czy byli na
        tyle "mądrzy" żeby nawet cen nie zdjąć, ale mnie zbył (myślałam ze zabiję!) ale
        mnie nasz dobry przyjaciel który czuwał nad aparatem i był z chłopakami w domu w
        trakcie przygotowań uspokoił że to nie ceny. jemu jednemu mogłam uwierzyć smile

        oni i ostatni goście poszli do sali, ja czekałam na tatę który bardzo nie chciał
        sie rozstać z aparatem, w końcu przy dzwiękach muzyki (pianista tam był, ale
        "zobaczyłam" go dopiero na wideo) weszliśy na salę razem, i choć to kilka kroków
        to fajnie mi było ze mnie tata prowadził. a jaki on miał uśmiech na ustach big_grin
        • epox123 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 08.05.06, 16:06
          ..ale super relacja smile,GRATULACJE
        • kiwigirl "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po! 08.05.06, 16:39
          ceremonia inna, bo tłumaczona, pani z łańcuchem bardzo miła, mówiła "od siebie"
          ciepło bez sztywnych formułek. trochę było śmiechu, bo Mój M. ma nietypowe
          drugie imie na którym pani się zacięła, i którego nie powiedziała, a które ja
          "powtórzyłam" potem brata nazwisko zjadła i powiedziała go z pierwszego i
          drugiego imienia tylko, bez nazwiska. w przysiędze M. trochę panią z łańcuchem
          wyprzedził, bo ona powiedziała że "biore sobie ciebie" a potem miało byc
          "kiwigirl za żone" a m. od razu dokończył " Biore sobie ciebie kiwigirl za
          żonę". potem pani mówi "kiwigirl za zonę" a M na to - "ja już to powiedziałem"
          smile mimo że zachwiało to powaga sytuacji rozbawiło gości i nas rozluźniło, potem
          słyszałam "jednym uchem" komentarze gości z taka fajna ta ceremonia była, ciepla
          wesoła. i fajnie smile

          potem były podpisy, no i czas na obrączki. i wtedy sie okazało co wystawało z
          pudełeczka. Świadek zawiazał nam kokardke na obrączkach - związując je razem!
          śmiesznie wyszło bo pani z łańcuchem powiedziała "nałożycie sobie państwo
          obrączki na znak zawartego małżeństwa... tylko najpierw musicie je rozwiazać" smile

          potem były życzenia, i szczerze - dopiero wtedy zobaczyłam kto był. wcześniej
          ogarnęłam salę ogólnie wzrokiem, ale poza pierwsza linią czyli rodziną i tymi
          którzy stali na wejściu najbliżej - nikogo nie widziałam. dopiero w kolejce do
          życzeń widziałam niektórych po raz pierwszy - serio! - pomimo ze byli tam już
          dobre 20minut! potem jeszcze więcej zdjęć i kwiatów i prezentów...

          jak wychodzilisy wreszcie z pałacu to padało już nieźle, zapakowali mnie do auta
          i pojechaliśmy porzucając wszystko świadkowej, bo świadek... powiedzmy że był z
          innej planety bo raczej był gościem niż pomagał pzry czyms smile
          • kiwigirl "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po! 08.05.06, 17:03
            i my pojechaliśmy sobie rundę po warszawie, dając gościom czas żeby przed nami
            pojdojezdżali na salę. po drodze przestało padać i stanęliśmy w parku saskim na
            5-minutowe zdjecia. tylko z mamą i tatą. było mokro, ale wesoło. widzieliśmy
            jakąs inną parę, dziewczyna z kiecka podwiniętą nad kolana paradowała w poprzek
            placu... tego przed Victorią. potem sie okazało ze zaparkowaliśy tuż przed ich
            autem smile

            po umówionym ze świadkową sygnale ze wszyscy dojechali my tez pojechaliśy na
            salę. wejście, noszenie przez próg - M. bez większego problemu mnie podniósł,
            choc wcześniej nie ćwiczyliśy, bo ja ogólnie zawsze sie boje ze mnie upuści. był
            toast i nie wiedzieliśy czy kieliszki mamy tłuc czy nie... w końcu grzecznie
            odstawiliśy. ogólnie "z tradycji" jestesmy słabi smile

            był ryż (jako że padało to się przeniósł do sali) i pieniążki, śmiesznie wyszło
            bo mi ich nawpadało za gorset!!! potem wszyscy do stołów i wesele sie zaczęło.
            stoły były ładnie nakryte, ustawione jak chcieliśmy, nasz stół ładnie
            przyozdobiony, kwiaty na stołach wszystkich, świece, na naszym stole alkohol w
            kubełku z lodem. był jeden czy dwa toasty, troche jedzenia - bo przystawki były
            na stołach.

            potem pierwszy taniec - wszystko super tylko DJ nam mówi ze płyta chodziła
            (zgrany z netu utwór do ćwiczonego od miesiąca walca) ale już nie chce
            chodzić... mówię trudno, widać tak miało być, dawaj "naszą" piosenkę i bujamy
            się do taktu. a tyu Już Mąż wyciaga z wyrazem triumfu na twarzy z kieszeni
            marynarki płyte zapasową! więc DJ puścił nam tego walca... zaczyna sie wstęp my
            ładnie wychodzimy na środek... M. bierze mnie w ramiona i szepcze...

            NIE MAM POJęCIA KTóRA NOGą I CZY DO PRZODU CZY DO TYłU!!!

            no i tak nam wyszedł walec smile M. śmiał sie ze nam za kurs tańca powinni kaskę
            zwrócić smile ale szczerze - oglądałam to potem na wideo i źle nie było! powiem
            wam jedno dla uspokojenia nerwów. jak tańczycie "na sucho" to każdy błąd widać.
            ale jak dziewczyna ma suknie do ziemi (a ja wcale wielkiej i szerokiej nie
            miałam) to jej nóg po prostu nei widać. wiec nikt nie widzi ze poszliście w
            przeciwną stronę albo ze on cię nadepnął albo ze wpadliście na siebie. w sumie
            wyszło całkiem ładnie. za to potem nad ranem jak nas zostało kilka par i
            poszedł walc to nam wyszedł jak... na tunieju! no cóż, ciut nie w pore!

            jedno co nie było tak jak powino to niestety DJ. tzn. grał super, muzykę taką
            jak chcielismy mieszanke dla wszystkich, az sie nogi rwały do tańca. tylko z
            tzw. konferansjerką miał problemy. albo go nie było słychać, albo jak coś mówił
            to tylko w jednym jezyku (tak sobie chłopak wziął gości anglojęzycznych do serca
            ze zapomniał w pewnym momencie po naszemu gadać np. toast zapoweidział po ang. a
            potem posżło sto lat. wiec Anglojęzyczni stali jak zaczarowani, a polacy nie
            wiedzieli co i jak i zaczęli śpiewać w połowie...) konkursów nie było w końcu w
            ogóle, oczepiny były sporo po północy. takie jakieś... niezorganizowane. niby
            cos poweidział, potem ja sobie siedze laski w kółko chodza i czekam az mi
            zatrzyma muzykę do rzucania, albo cos powie i czekam i czekam i czekam... az się
            nie doczekałam więc sama rzuciłam i śmiesznie wyszło bo niski był sufit i się
            wiązanka od niego odbiła i klapnęła o ziemię tuż za mną... dwa razy tak zrobiłam
            az sie zirytowałam, odsunęłam to krzesełko i na stojąco, kręcąc się w przeciwnym
            kierunku co dziwewczyny rzuciłam wiązankę przed siebie. potem M. sie rozbawił i
            wycelował musznikiem jak lassem, ogólnie wesoło było.

            tak szczerze - te potknięcia tylko rozluźniały atmosferę. my sie bawiliśy
            rewelacyjnie, to było najlepsze wesele na jakim byłam. wytańczyłam sie za
            wszystkie czasy, jak dla mnie sie skończyło wrecz za wczesnie, ale ok. 3 rano
            gości już było bardzo malutko, a DJ chyba "klubowym" zwyczajem jakoś tak muzykę
            puszczał że głowy opadały niektórym wiec się zaczęli zbierać. okazało sie ze moj
            już mąż, któremu dotąd "muzyka nie przeszkadzała" sie roztańczył - ku mojej
            wielkiej radości, tort był z fajerwerkami smakowity w ogóle super.

            do domu dotarliśmy o 6 rano, bo... sie okazało ze jedne klucze ma brat M.
            którego odesłaliśmy na noc poślubną do znajomych, a druga jest u moich
            rodziców... wieć runda po warszawie o świcie, ku uciesze taksówkarza mniejszej
            radości świadkowej i jej faceta. ale cóż - wytrwali!

            jedzenia ktore zostało i kwiatów starczyło do obdzielenia całej rodziny.
            adrenaliny nam zostało tyle ze i na noc poślubną starczyło a potem jeszcze na
            całą niedizelę zdjeć w plenerze smile a fryzura .. przetrwała prawie nietknieta, i
            ślub i wesele i noc poślubną...
            • darryll Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 08.05.06, 17:15
              Serdeczne gratulacje!!! Dużo szczęscia i miłości razem smile A opowieść rewelkasmile
            • dr_kaczusia Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 08.05.06, 17:33
              Kiwi wszystkiego naj naj naj na Nowej Drodze Zycia smile))

              mialam racje, zebysmy opisywaly wrazenia PO !!!
              Swietnie sie to czyta, a poza tym widac jaki mamy talent do pisania smile jedna
              pisze tak, ze sie ryczy ze wzruszenia, a druga tak, ze sie ryczy ze smiechu smile))
              super!
              • kami315 racja! 08.05.06, 18:58
                • maya28 Re: racja! 08.05.06, 19:08
                  No ja się prawie popłakałam ze śmiechu przy tym która noga i czy do przodu czy
                  do tyłu. Kiwi, wszystkiego NAJ!!! Mam nadzieję, ze nasze wesele minie nam z
                  równie dobrym poczuciem humoru smile))O to czy sukienka sie sprawdziła, nawet nie
                  pytam, bo chyba Ci nie przeszkadzala wink
                  • szara82 Re: racja! 08.05.06, 19:30
                    Kiwigirl - gratulujęsmile Zarówno zamążpójścia jak i talentu narratorskiego.
                    Kocham te relacje, będę to po każdej chyba powtarzaćsmile))
                    Zapisz swoją kiwi gdzieś, będziesz miała jeszcze jedną pamiątkęsmile
                  • kiwigirl Re: racja! 09.05.06, 14:33
                    dzięuję za komplementy, poza darem do pisania jestem piękna, inteligentna i do
                    tego taaaka skromna big_grin

                    musze przyznac ze poczucie humoru omaga, bo coś ten stres musi rozładować. my -
                    a przynajmniej ja - się wyluzowałam chyba w trakcie samej ceremonii, M. miał
                    stresa jeszcze przy noszeniu przez próg no i walcu smile ale potem- marzenie,
                    każdej życze tak udanego wesela i takiej zabawy!

                    A co do sukni - faktycznie się sprawdziła, miałam prosty dół, dość wąskie A (ale
                    nie rybkę) lekki - satynowy, pod tym halkę na jednym kole elastycznym na samym
                    dole, bez dodatkowych falbanek itp an halce, i to był strzał w 10. suknia była
                    lekka, mogłam w niej tańczyć bez problemów, nie plątałam sie w nią itp.

                    jedynie czasem mi sie halka od tych tańców obsuwała i gdy w jakimś tańcu i
                    obrocie sobie nagle przydeptywałam tył halki wiedziałam ze czas zniknąć z mamą w
                    pokoiku prywatnym dla nas i sie "podciągałam". chyba ze 3 razy w ciągu całego
                    wesela, a z parkietu praktycznie nie schodziłam. fakt faktem przed weselem nie
                    miałam zcasu jeść wiec i pare cm z pasa straciłam, wiec się miało jak zsuwać smile


            • czarna_waw Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 08.05.06, 20:56
              Gratulacje!!! I super sie czyta. Wszystkiego najlepszego.
            • gosiek_kru Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 09.05.06, 08:50
              świetna relacja big_grinbig_grinbig_grinbig_grin Pozdrawiam i życzę Wam wszystkiego naj!!
    • cusa Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 17:15
      GRATULACJE!!!!!!
      Jak to czytam, to troche stresa łapie,a tu jeszcze tyle czasu do ślubo, to co
      będzie potem-juz sie bojęsmile
      • nadya22 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 08.05.06, 19:31
        Wszystkiego naj naj naj smile Pięknie opisałaś ślub i wesele smile
      • kiwigirl "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już po! 09.05.06, 14:37
        coś ty! jakiego stresa! śmiać się trzeba od początku do końca!

        ja się ciesze ze to wszystko "sie psuło" po drodze i na bierząco bo jakbym
        przewidziała co sie moze wydarzyć to bym chyba ślub odwołała smile choć gdybym
        wiedziała ze ten "walec" tak mojego męża zestresuje to bym odpusciła! i tak
        ładnie wygladaliśmy, wystarczyło się pobujać radosnie do naszej piosenki a nie
        biec za wsyzstkimi i męczyć walca. to wcale nie musi być walc, wcale nie musi
        być taniec wyuczony, z krokami itp. para młoda jest i tak naj naj naj w dniu
        ślubu i serio nikt z gosci nie patrzy czy to walc był czy "bujak pospolity" !
        tylko my się tym stresowaliśmy.
        • kasiababik Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 09.05.06, 14:41
          Kiwi pocieszyłaś mnie tymi słowami bo mój to noga do kwadratu z tańcemsmile w tym
          momencie zaświatała mi iskerka nadzieismile Dzięki!!
          • kiwigirl Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 09.05.06, 14:52
            ja miałam taki plan, zeby sie pokiwac do naszej piosenki bo jeszcze miesiac
            przed slubem M w ogóle tańczyć nie umiał i jak to mówi mój tatko - muzyka mu
            absolutnei nie przeszkadzała.

            ale potem M. stwierdził ze ogólnie to on by sie chciał nauczyć (ku mej radości)
            i poszliśmy na kurs. Walc nawet nam wychodził. nawet ładnie pod koniec... stąd
            była chęć zatańczenia go na weselu. no bo jak wychodzi to czemu nie. ale jak
            widac na weselu sobie wyszedł... gdzieś indziej. ale i tak było ładnie big_grin

            moja prywatna teoria "juz po" to nic na siłę. im prościej, im naturalniej bez
            zmuszania i udziwniania tym lepiej.
            • kasiababik Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 09.05.06, 17:35
              Kiwi Twój wykazał chociaż chęć nauczenia, ja o sobie sie nie boję ja przeżyję
              jak mnie po wyciąga, poszarpie, nawet nadepnie ja martwie się o moją mame i
              inne panie na weselusmile
              No nic... może jakoś uda mi się go zachęcić do nauki (płytki kupione tylko brak
              czasu hmm.. a może chęciz jego strony)
              • kiwigirl Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 10.05.06, 11:45
                ja obstaję przy zdaniu ze jak ktoś ci nie pokaże, nie weźmie za ręke i nie
                wyliczy rytmu itp itd to nauczyć się bedzie trudno.

                Mój mąż sie tak rozkręcił na weselu ze w szoku byłam! obtańczył mnie moją mamę,
                wszystkie koleżanki... on, który dotąd na parkiet wyciągany był końmi po kilku
                bardzo głębokich... teraz sam na parkiet wyciągał! i nawet mu wychodziło!

                nie wiem czy to "Czar" własnego wesela czy to fakt ze był w centrum
                zainteresoawani i mu to schlebiało... ale się roztańczył! smile
                • kasiababik Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl już 10.05.06, 12:07
                  Może mój się tak roztańczy tylko muszę go wpierw nauczyć podstawowych krokówsmile)
    • caysee Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 09.05.06, 09:04
      Gratulacje! smile
    • lady_of_avalon kiwi - sprawdz priva !!! :)) n/t 09.05.06, 14:55

      • kati_t Re: kiwi - sprawdz priva !!! :)) n/t 09.05.06, 15:18
        Witaj Kiwigirlsmile

        Więc Pałac Szustra sprawdzony i polecany rozumiemsmile hihih
        Przyjmij moje gratulacje, mam nadzieję ze kiedyś zobaczę twoje zdjęcia z tego
        dnia na gimblismile widziałam że tam bywałaś smile

        pozdrawiam smile
        Kasia
        • kiwigirl Re: kiwi - sprawdz priva !!! :)) n/t 09.05.06, 15:20
          idę na priva na chwilke, na gimbli czasem bardziej jako czytacz/szperacz niż
          aktywnie.
    • muszka1979 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 09.05.06, 17:34
      gratuluje i życzę szczęścia!
    • daisy1980 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 09.05.06, 20:09

      • daisy1980 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 09.05.06, 20:10
        [url=www.waszslub.pl]https://suwaczki.waszslub.pl/img-</a>
2006081900600630.png[/url]
        • kiwigirl Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 10.05.06, 11:46
          Daisy, co to było?
          • agnieszka5661 Re: "Szanowni państwo B.." :-) czyli kiwigirl ju 10.05.06, 13:06
            gratulacje!!! kiwigirl, masz dar do opowiadania, aż żal bierze, że nie możemy
            zdjęć obejrzeć... crying(((((((((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka