ashton
17.08.06, 08:16
Jak pamiętacie, pomstowałam tu niejednokrotnie na własnych rodziców,
natomiast na teściów narzekać nie miałam powodu. Od początku traktowali mnie
jak własną córkę. Wczorajszy telefon wyprowadził nas jednak z równowagi.
W skrócie: teściowie mieszkają ponad 300 km od Warszawy (ślub będzie w
Warszawie właśnie). Planowaliśmy wynająć samochód, aby dowieść ich w piątek
do stacji PKP (ok. 30 km), później wsiadają w pociąg, odbieramy ich w
Warszawie, mają zaklepane 2 noclegi w hotelu, w niedzielę wsadzamy ich do
pociągu, na stacji docelowej czeka samochód i odwozi ich do miejsca
zamieszkania.
Teściowa jednak wpadła na GENIALNY jej zdaniem pomysł: otóż wynajmie "kogoś"
z samochodem, aby zawiózł ich w sobotę bezpośrednio do Warszawy, "ktoś"
będzie u nas oczywiście na przyjęciu, "ktoś" przenocuje w hotelu i "ktoś"
odwiezie ich w niedzielę do domu - argument: "bo to wyniesie ich taniej, a
poza tym ona jest chora i nie zniesie jazdy pociągiem"!!!
Ręce i nogi mi opadły. Organizujemy skromne przyjęcie na 20 osób, wyłącznie
najbliższa rodzina i przyjaciele - a ona chce mi sprowadzić kompletnie obcą
osobę??? Skąd taki pomysł w ogóle??? Mnie by to przez myśl nigdy nie
przeszło. Mój Narzeczony mówi jednak, że wynajmowanie kierowcy, który bawi
się na weselu to dość popularny zwyczaj w jego stronach... Co nie zmienia
faktu, że jest równie oburzony jak ja, pokłócił się z mamą ostro, stanęło na
tym że wcale na ślub nie przyjadą

przypominam uprzejmie, że "na dzień
dzisiejszy" moich rodziców też nie będzie.
Do ślubu jeszcze miesiąc, pewna jestem na 180% że teściowie zmienią zdanie -
ale sama idea zapraszania kompletnie obcej nam osoby na nasze przyjęcie
wydaje mi się kompletnie niestosowna.
A może ja się czepiam, hę?