Dodaj do ulubionych

5 tygodni do ślubu, a teścowie

01.09.06, 08:38
robia wszystko, żeby się nie odbył, choć planujemy go już od roku. Przyszła
teściowa mówi, że ona nigdy się z tym nie pogodzi, źe nie wiedziała, że spotka
ja jaki cios ze strony własnego syna... Sytuacja jest po prostu tragiczna.
Zostało już wyrażnie powiedziane, że mnie nie akceptują, nie życzą sobie,
żebym przychpdziła do ich domu- mój narzeczony tym samym ich nie odwiedza,
więc oni zarzucają mu, że chce zerwać kontakty, których ja mu zabraniam.

nie wiem jak będzie ten ślub wyglądał, nie potrafię już się nim cieszyć. W
takiej sytuacji nie wiem też jak będzie wyglądało błogosławieństwo, skoro oni
są zrozpaczeni naszym ślubem.

proszę o radę
pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • bacha1979 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:40
      Współczuje, niemiła sytuacja. W tej sytuacji ich błogosławieństwo bym sobie
      darowała. smile
      Wiesz chociaż za co Cie nie lubią??
      Pozdrawiam i trzymaj się...
      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:43
        No jak twierdzą nie lubią mnie bo: "nie zrobiłam nic żeby mnie zaakceptowali",
        a poza tym stroję miny. Dla mnie to argumentu poniżej poziomu, bo to mój
        przyszły mąż ma mnie zaakceptować, a oni nie mają wyboru. A jeśli chodzi o te
        miny, to nie jest dla mnie argument
        • bacha1979 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:46
          Argument delikatnie mówiać poniżej pasa i mało rzeczowy...
          Trzyamj sie i jesli możesz, mieszkaj jak najdalej od Nich...
        • aska90 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:51
          A co, przepraszam, miałaś zrobić? Podłogę umyć? Teściowa odkurzyć? Obiad obojgu
          ugotować?
          • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:54
            miałam zostać w ich mieście, a my kupiliśmy mieszkanie w moim. miałam, dzwonić,
            pomagać w święta piec pierniczki, zajmować się ich młodszym synem- do tej pory
            robił to mój narzeczony. A ja nie zabiegałam o nich. A poza tym nie mam pokory,
            przyszła teściowa powiedziała, że jeszcze mnie jej nauczy
            • aska90 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:58
              A poza tym nie mam pokory,
              > przyszła teściowa powiedziała, że jeszcze mnie jej nauczy
              Uuu, nie zazdroszczę. Tesciowa z zapędami nauczycielskimi. moze niech prywatną
              szkołę zon załozy.

              A na poważnie, w tej sytuacji błogosławieństwo sobie odpuśćcie. Narzeczonego
              wyślij na poważną rozmowę z rodzicami (rozmowę, nie kłotnię). Jesli nie pomoze,
              to mimo wszystko zadbaj, żeby kontaky z rodzicami utrzymywał (wiem, trudne).
              • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:02
                od początku mimo braku akceptacji z ich strony dbałam o to, żeby narzeczony miał
                dobre kontakty z rodziną- dzwonił, czasami pojechał. Niestety to wszystko
                obrociło się przeciwko mnie. Jestesmy juz tym po prostu zmeczeni. kazdy telefon
                to pretensje, awantury. Ojciec narzeczonego powiedział, że to jest jego syn, a w
                związku z tym ma mu być posłusznym i ma się im podporządkowac... wyc się chce
                • aska90 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:07
                  Ojciec narzeczonego powiedział, że to jest jego syn, a
                  > w
                  > związku z tym ma mu być posłusznym i ma się im podporządkowac...
                  Jak mniemam narzeczony 18 lat skończył, więc teraz tatus moze go najwyzej o
                  alimenty zaskarżyć, o ile będzie ich potrzebował.
                  Nie pozostaje nic innego, jak nieodbieranie elefonu.
                  • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:09
                    to dosc radykalne, ale chyba jedyne wyjscie z tej sytuacji... Trudne to jest i
                    dla mnie i dla narzeczonego, ale chyba trzeba odciąc się, bo po ślubie tez będą
                    dążyc do tego żebyśmy się rozstali
                    • ashton Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:12
                      Teściowa mojej znajomej syknęła jej do ucha przy skłądaniu życzeń, że zniszczy
                      im małżeństwo... i zniszczyła po niespełna roku, mimo że mieszka bardzo daleko
                      od młodych.
                      Racja - odciąć się. Oby sami prędzej czy później zrozumieli swój błąd...
                      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:18
                        tego się obawiam. u narzeczonego w rodzinie chyba to taka tradycja, ze nikt ze
                        soba nie gada. jego ojciec nie rozmawia z rodzenstwem, nie rozmawial z ojcem...
                        Ja wolalabym żeby były dobre kontakty. Z doswiadczenia wiem, że rodzina jest
                        ważna, ze moze byc bardzo pomocna, ze latwiej sie zyje jak za plecami ma sie
                        caly sztab ludzi chetnych do pomocy, a nie noz ktory ktos ma ochote wbic kiedy
                        tylko nadazy sie okazja
                        • orangewhatever Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:42
                          a może to nie cała rodzina jest dziwna, tylko ten konkretny człowiek, czyli
                          ojciec Twojego narzeczonego i jego żona??
                          skoro ONI nie rozmawiają z nikim, nie utrzymują kontatktów, a teraz wam robią
                          takie numery??
                          • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:48
                            i tu chyba jest pies pogrzebany, rozmawialismy wz rodzina narzeczonego,
                            prosilismy ich o rade. powedzieli, ze od poczatku widzieli, ze to idzie w zlym
                            kierunku- ja nie jestem akceptowana, ciagle liczyli na to, ze narzeczony mnie
                            zostawi, wroci, bedzie im pomagal. niestety rodzice narzeczonego sa przekonani,
                            ze maja syna na wlasnosc, maja moralne prawo dysponowac jego i naszym zyciem
    • greene3 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:43
      Nie zazdroszczę. Trzymaj się i pamiętaj, że to ON a nie jego rodzina ma być z
      Tobą na dobre i na złe. Może się jakoś ułoży.
      Ja na waszym miejscu spróbowałabym jeszcze rozmowy. Nie Twojej oczywiście.
      Jego. Z rodzicami. Takiej szczerej. Skoro to głównie mamy problem to niech może
      najpierw próbuje przekonać tatę a potem razem niech z mamą pogadają.
      W najgorszym razie zaciśnij zęby i mimo wszystko ciesz się tym dniem.
      Powiedz też o sytuacji Twoim rodzicom. Przyda się ich wsparcie. A poza tym
      powinni wiedzieć, aby odpowiednio reagować na ewentualne zachowania teściów.

      Powodzenia smile
      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:47
        rodzice znają sytuację, to działo się już od dłuższego czasu, teraz jest po
        prostu gorzej. A mój narzeczony rozmawiał juz wielokrotnie z rodzicami. Oni nie
        moga zrozumieć, że to dorosły czlowiek i chce założyć rodzinę. Przyszli
        teściowie załe życie mu już rozplanowali, a to, że ja się pojawiłam zniszczyło
        ich misterny plan- ni eumieja znależć się w nowej sytuacji. Ciężko jest,
        teściowa wydzwania i żąda od nareczonego, żeby pokazał co jest "dla niego na
        prawdę ważne", on odpowiada, że ja a matka wpada w corac to większą rozpacz
    • tysia.w Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:44
      Moje szczere kondolencje. To przykre, ale niestety jak widać najbiżsi potrafią
      zranić najbardziej. Trzymajcie sie dzielnie. Najważniejsze ze możesz liczyć na
      narzeczonego.Razem bedzie wam łatwiej i ze wszystkim sobie poradzicie. Cieszcie
      się sobą i waszym wspólnym życiem, a może wszystko sie jeszcze ułoży.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
    • ashton Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 08:49
      O kurczę, niefajnie.
      W tej sytuacji radziłabym zrezygnować z "oficjalnego" błogosławieństwa, żeby na
      jakieś szopki się nie narażać.
      Mam jednak nadzieję, że "się wyprostuje" jakoś przed samym ślubem, powinno im
      przecież zależeć na szczęściu syna...
    • ciii.sza Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:19
      Jad teściów drąży i drążyc będzie wasza miłość. Odciać sie od nich - to jedyny
      sposób. Może kiedy zrozumieją, że właśnie stracili syna przez swoje głupoty to
      się opamiętają??
      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:20
        obawiam sie, ze oni nigdy sie nie opamietaja. zawsze beda uwazac, ze zabralam im
        syna, ktory przeciez powinien im byc posluszny- bo jest ich synem
        • aska90 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:22
          > syna, ktory przeciez powinien im byc posluszny- bo jest ich synem
          Kup teściom słownim języka polskiego i żarówiastym flamastrem zaznacz dwa
          pojęcia - syn i służący.
          • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 09:25
            slowo pisane ich nie przekona, oni zyja w swiecie, ktory sobie poukładali,
            zaplanowali. My nie miescimy sie w tym pudelku, na sile chca mnie z niego
            wyrzucic, ewentualnie probuja na sile nas zmienic, upchac w ty zpyzialym pudelku
            • ciii.sza Daj sobie spokój 01.09.06, 09:29
              Zadna nasza rada nie jest dla ciebie dobra. Sama widzisz ze to nie ma sensu
              wiec pogodz sie z tym ze nie bedziesz miala tesciów a twoj mąż rodziców. I badz
              szczesliwa.
              PS. Czy zauwazylas ze oni juz cie niszcza??
              • karolinypoczta Re: Daj sobie spokój 01.09.06, 09:33
                powoli zaczynam rozumiec, ze to jedyne wyjscie. widze, ze robia wszystko zebysmy
                sie rozstali. zbliza sie najszczesliwszy dzien mojego zycia...a a ja sie
                martwie, placze i szukam rozwiazania, ktore chyba jest dosc bolesne, ale jedyne.

                Jak wobec nich zachowac sie na slubie, wiem, że nie chce sie poklocic i tym
                samym popsuc sobie wesele, ale nie dam rady byc mila.
                • ciii.sza Re: Daj sobie spokój 01.09.06, 09:48
                  Wiem ze to trudne ale postaraj sie nie myslec, a jak zaczniesz myslec jak
                  bardzo ich nie lubisz to od razu pomyskl jak bardzo kochasz swojego
                  mezasmile.Blogoslawienstwo sobie daruj bo w ich wykonaniu to bedzie przeklenstwosmile
                  Unikaj ich i baw sie dobrzesmile
                  • karolinypoczta Re: Daj sobie spokój 01.09.06, 09:50
                    dzieki, ale wiedzac, ze slub to moze byc ostanie spotkanie narzeczonego z
                    rodzicami nie wiem, czy bedziemy bawic sie tak dobrze
                    • ciii.sza Re: Daj sobie spokój 01.09.06, 09:58
                      karolinypoczta napisała:

                      > dzieki, ale wiedzac, ze slub to moze byc ostanie spotkanie narzeczonego z
                      > rodzicami nie wiem, czy bedziemy bawic sie tak dobrze
                      Hahaha, Gorzej bawilibyscie sie ze swiadomoscia ze to nie jest wasze oststnie
                      spotkanie z tymi zlosliwcamismile.
                      Wez sie dziewczyno w garsc!! I glowa do gorysmile
                      • karolinypoczta Re: Daj sobie spokój 01.09.06, 10:00
                        ha ha dobre. dziekuje bardzo, chyba juz wiem jak postapic. DZIEKUJE ZA POMOC
    • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 10:08
      Witaj Korolino,
      czytam Twoj list i powiem Tobie, że czuje sie tak jakbym to ja napisała. Twoja
      sytuacja jest identyczna jak moja. Moi tesciowie równiez mnie nie akceptują(co
      zostało powiedziane). Nie trawią mnie od pierwszej wizyty u nich w domu. Prze
      te 5 lat starałam sie by to sie zmieniło ... niestety. Wiem jedno teraz. To nie
      moja wina (choć na poczatku tak myślałam- teraz wiem to po prostu chorzy
      ludzie). U mnie wygladało to tak: nikt ze mna nie rozmawiał jak przyjeżdżałam,
      wszyscy wychodzili, nastrój jakbym kogos zabiła. Przy wyjsciu dostawałam zawsze
      spakowane w worek te ciastka, słodycze, które przywiozłam z uprzejmosci. U mnie
      dochodzxiło nawet do obrażania mnie i wyzwisk pod moim adresem ze strony
      młodszego rodzeństwa- oczywiscie rodzice nie reagowali na to sadZresztą nie bede
      wymieniać przykrosci jakie mialy miejsce. Wiem jedno zranili mnie za nic. I
      pamiętaj nigdy winy nie bierz na siebie- bo zwariujesz. Długo bedziemy sie
      leczyc z tych toksycznych zwiazków.
      Z nadchodzącego ślubu STARAM sie cieszyc- choc to bbb trudne. Pamiętaj to Wasz
      dzień i nikt nie powinien go zespuc, a jeżeli bedzie sie starał to znaczy ze
      jest po prostu chory. Znajdź siłę w sobie i znajomych, którzy na pewno ciesza
      sie Wasza radością- jak tak robię. Za pare lat bedziesz pamietać radośc a nie
      kwasne miny jakis strutyc zyciem psycholi. Pozdrawiam i pamietaj ze nie jesteś
      sama smile
      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 10:18
        widze, ze spotkania z przyszlymi tesciami mialusmy (ja juz nie mam, bo oni
        przeciez nie zycza sobie mojej obecnosci w swoim domu) wbardzo podobnym
        klimacie. nikt ze mna nie rozmawial, nie spytal sie czym sie zajmuje, co
        studiuje, co dla mnie jest wazne... Jedyne o co sie spytali to to, czy umie gotowac.
        ciesze sie, ze mam swoja rodzine, ktora zawsze nas wspierala i pomagala. tylko
        dzieki temu klody pod nogi, ktore rzycali nam przyszli tesciowie z latwoscia
        moglismy przeskoczyc.
        szkoda, ze masz taki sam problem jak ja, wiem jak to boli, kiedy ktos pluje na
        wyciagnieta dlon. bedziesz mowila po slubie "mamo, tato", chcesz, zeby ci ludzie
        Was blogoslawili?
        • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 10:33
          dokładnie, też czekałam na to aż ktoś mnie zapyta co lubię, czym sie
          zajmuję.... nic. Straszna bo ja na to czekałam i juz nawet miałam gotowe
          odpowiedzi. Bardzo cieszyłam sie ze bede miała wieksza rodzinę i tu nagle
          zejscie do parteru. Bolesne. Kurcze nawet byłam tak naiwna, ze za kazdym razem
          łudziłam sie, że to się zmieni bo szczerze mówiąc nie wierzyłam ze ktos moze
          byc tak okrutny w stosunku do swego syna. Za kazdym razem płakałam po powrocie.
          Teraz juz jestem silniejsza ale nie chce brac udziału w tej głupiej grze- oni
          tylko liczą na to bym tez tak zgorzkniała i brała udział w tym chamstwie. Nie,
          powiedziałam moje zachowanie NIGDY nie może wynikaci być zdeterminowane ich
          zachowaniem. Teraz chce odpocząc, zapomnieć i dac swojemu kochanemu facetowi to
          ciepło którego kiedyś nie doznał.
          Co do błogosławieństwa- tak naprawde wiem ze to bedzie gra. Ich
          błogosławienstwo dla mnie sie nie liczy- bo tez nie bedzie szczere. Jednak moi
          rodzice nie chcą teraz wywracać wszystkiego do góry nogami. Zresztą tak
          naprawdę nie mam gwarancji czy w ogóle bedą na ślubie- wisi mi to. Ich sprawa,
          teraz zostawiam ich z tym problemem samych. Zal mi jedynie moich rodziców są w
          szoku- nigdy nie spotkali sie z czyms takim. Objętność można jakoś
          zaakceptkować ale nie złośliwośc w stosunku do własnych dzieci.
          • kingadpl Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 10:40
            moze jak sie pojawia wnuki to sie opamietaja... Mnie tez nie do konca tesciowa
            akceptuje, niestety jestem kompletnie bezbozna katoliczka (co sie mija z
            prawda) a ona bardzo zagorzala protestantka... A dzieci maja byc wychowywane w
            wierze katolickiej.. smile)) ale jakos sie trzymam, bo moj narzeczony zawsze mnie
            wspiera, nawet jak musi sie matce sprzeciwic
            • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 10:54
              kingadp
              tu nie chodzi o akceptowanie jakieś połowiczne czy cokolwiek. Nikt nie musi
              mnie akceptowac- to jego wybór ale może być chciaz obojetny.Tym bardziej w
              takiej sytuacji kultura ludzka wymaga by sie jakoś zachowac i pomóc młodym na
              początku. Kwestia wyznania jest czym innym.
              W mojej sytuacji chodzi o jad, który trawi rodzine narzeczonego i ich ciągłą
              chęć uprzykrzania innym zycia. Chodzi o to: skoro oni sa nieszcześliwi to inni
              też muszą. Naprawde chciałabym miec problem by mnie ktoś nie akceptował z
              jakiegoś konkretnego powodu a nie z tego np. ze za czesto sie uśmiecham. Oni
              mnie nie akceptowali juz przed poznaniem.
              Nigdy nie nazwe ich moimi teściami nawet i tak naprawde wolałabym ich nie znać.
              Sa jakims chorym tworem, który stanąl mi na drodze.
              To zgnilizna od której nalezy odejsc bo jak nie to i nas obejmie. Niestety
              nigdy nie przypuszczałam ze to mnie spotka i ze tak bede pisac.
              Ja mówię pass, nigdy nie dam sie wciągnąc w tę gierkę- typu robienie
              wszystkiego by inny poczuł sie żle. Nie potrafie- nawet w stosunku do tych
              ludzi.
              • kingadpl Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:36
                rozumiem doskonale. z takimi ludzmi nie da sie zyc..
            • dr_kaczusia Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:05

              > moze jak sie pojawia wnuki to sie opamietaja...

              wiecie co, jak czytam to jak Was Ci ludzie traktuja to odcielabym sie od nich
              raz a dobrze, wymazala z mapy, kalendarza, nie wspominala, nie reagowala na
              zadne ich zagrywki... a tym bardziej nie dalabym znac, ze pojawily sie
              jakiekolwiek dzieci... tacy dziadkowie gotowi jeszcze i im zatruc zycie juz od
              malenkosci!

              i uwierzcie mi, ze od rodziny, nawet bliskiej mozna sie odciac, na poczatku
              troche boli, troche zal, ale potem uczycie sie zyc normalnie, tak jakby ich po
              prostu nie bylo...
              • kingadpl Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:38
                a moze jednka powinni dorosnac do roli tesciow? Czasami potrzeba jakiegos
                bodzca, dzieki ktorwmu zatrzymaja sie na chwile i pomysla co robia najlepszego
                i jak krzywdza ludzi. Chyba ze jest to juz genetyczny problem... smirk
                • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:40
                  w swiecie moich tesciow licza sie tylko oni ich problemy. zaden bodziec do nich
                  nie dotrze, bo oni tego niezauwazą, powiedzą, ze nie chcemy ich dobra
                  • annajustyna Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:45
                    Wlasnie skojarzylam, ze moj ojciec tez o mnie zapomnial po moim slubie...Ostatni
                    raz widzialam go 12 lat temu...W zasadzie to nawet o nim nie pamietam, bo moim
                    prawdziwym ojcem jest moj ojciec chrzestny (brat mojej mamy, czyli b. bliski
                    krewny do tego)...
    • misia_2309 Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:00
      Są tacy rodzice, niestety, ktorzy nie pojmują, ze dziecko nie jest ich
      własnością. Nie dajcie się, bądźcie mocni razem. Myslę, ze oni z czasem zmienią
      zdanie co do Was, gdy zobaczą jak jestescie razem szczęśliwi. Jak pojawi się
      wnuk, to na pewno beda chcieli mieć z nim kontakt, zacznie im bardziej zależeć
      na rodzinie, gdy się będą starzeć. Najważniejsze jest, że narzeczony trzyma
      Twoją stronę i oby tak zawsze było. Myślę, ze może mieć z nimi jakiś
      ograniczony kontakt, byleby nie pozwolił sobie złego słowa powiedzieć o żonie.
      A na jakieś uroczystości rodzinne to tylko z żoną lub wcale. Trudno, teściów
      się nie wybiera, grunt to mieć dobrego męża.
      • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:25
        Nie licze na to ze sie zmienią- gdyż ten problem w tej rodzinie jest już w
        kolejnym pokoleniu. Jakby byli normali a tylko mieli problem z akceptacją to
        możnaby na to liczyć. Czyli rozumowac logicznie: skoro pragną szczęscia swego
        dziecka to jak zobaczą iż jest szczęsliwe złagodnieją. Tylko u mnie jest
        inaczej oni NIE pragną szczęscia dziecka, tylko bezwolnego podporzadkowania. To
        jest ta róznica, której normalny człowiek nie widzi i nie wierzy ze tak moze
        byc. Ja dochodziłam ( wciąz dochodzę) do tego 5 lat. Ich syn ma byc ich,
        całkowicie. A tu na dodatek trafiła im sie jeszcze "bezczelna" synowa, która
        mysli po swojemu i w ogóle mysli. Dałam im juz naprawde sporo szans. I na pewno
        nie bede czekac na to ze zmiękną gdy pojawi sie dziecko. Bo tak nie bedzie.
        Przykre ze moje dzieci nie beda miały dziadków ze strony męza.Kiedys jeszcze
        myslałam ze nie mam prawa ich tego pozbawiać, dlatego dążyłam do załagodzenia
        sytuacji. Tearaz nawet nie jestem pewna ze mnie ktos w tym domu nie pobije
        (młodsze rodzeństwo wydaje sie byc lekko nadpobudliwe i chyba nie dokońca
        zdrowe psychicznie) jak przechodza koło mnie to cała drże i mam jakis
        przykurcz. Także na pewno nie pojade tam z dziecmi.
        • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:27
          dokładnie to samo. to samo
    • lacitadelle Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:03
      jeżeli to kogoś pocieszy: kiedyś spotykałam się z chłopakiem, którego mama
      wprost powiedziała, że po prostu nie zaakceptuje żadnej kobiety w jego życiu.

      Oczywiście nie tak od razu, najpierw było kilka nieprzyjemnych wizyt, różnego
      rodzaju życzenia, co to ja nie powinnam w sobie zmienić, co zacząć robić, co
      przestać, jak się ubierać... na początku się buntowałam, ale potem pomyślałam, a
      co tam, w końcu bywam tam rzadko i mogę się dla świętego spokoju podporządkować,
      i tak np. jeździłam 400 km autobusem na wieś, gdzie nie było nawet chodnika,
      ubrana w białą garsonkę i takież szpilki, bo jego mama uważała, że na wizyty
      powinnam się elegancko ubierać! W końcu po którejś wizycie, która zakończyła się
      moim płaczem, dokonałam podsumowania i stwierdziłam, że ona naprawdę już nie
      może mi nic zarzucić.

      Kiedy mój chłopak ją przycisnął, to powiedziała, że to nie chodzi o mnie, tylko
      o nią, i że po prostu nie chce, żeby on się z kimś spotykał! Głupio się wtedy
      czułam, ale to już nieważne. Teraz mam miłą "teściową", ale gdyby pojawiły się
      jakieś problemy, to na pewno nie będę iść na kompromisy.

      Aha, a ten chłopak nie jeździ ze swoją narzeczoną do domu.

      Widać po prostu zdarzają się takie przypadki i trzeba się od nich odgrodzić
      psychicznie - nie ma sensu się denerwować czymś, w czym nie mam naszej winy i
      czego nie możemy zmienić.

      Trzymam za Was kciuki, dziewczyny!
    • a_weasley Jaka trąbka? Jaki bilecik?Jakie błogosławieństwo?! 01.09.06, 11:04
      karolinypoczta napisała:

      > takiej sytuacji nie wiem też jak będzie wyglądało błogosławieństwo, skoro oni
      > są zrozpaczeni naszym ślubem.

      W ogóle nie będzie wyglądało. Błogosławieństwo nie jest do zbawienia koniecznie
      potrzebne. Na szczere nie ma co liczyć, a nieszczere po co?
      Teściowa może by i chciała, ale zrobiłaby z tego raczej hołd lenny. A
      najchętniej toby Wam pewnie udzieliła przekleństwa, ale jakoś taki obrzęd się
      nie przyjął.
      Myśmy nie mieli, bo żadna ze stron ani rodzice obu stron (z poprawką, że teść
      nie żyje) nie widzieli potrzeby (pomimo pełnej akceptacji we wszystkie strony).
    • arwen8 Szybka porada 01.09.06, 11:13
      Koniecznie przeczytać:

      Susan Forward "Toksyczni rodzice"
      Susan Forward "Toksyczni teściowie"
      Wydawnictwo Jacek Santorski & Co.
    • annajustyna Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:19
      Karolino, zakladam, ze bierzecie slub koscielny...Przy spisywaniu protokolu jest
      pytanie o zgode rodzicow na slub - moze trzeba bylo powiedziec ksiedzu o
      szczegolach, a nuz by Wam powiedzial cos wzmacnajacego na tej swoistej "drodze
      krzyzowej"...Wspolczuje z calego serca, coz za egoisci...A ten mlodszy syn to
      ile ma, ze powinniscie sie nim opiekowac???
      • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:26
        młodszy syn ma 19 lat, ale jest upośledzony w stopniu umiarkowanym. moj
        nareczony kiedy jeszcze mieszkał w rodzinnym miescie, choc juz nie z nimi
        opiekowal sie nim, teraz twierdza, ze zostawil brata, a on tak bardzo potrzebuje
        miłosci... powinien przyjezdzac (300 km) i zabraz go na spacer, albo chodzic z
        nim na basen
        • kingadpl Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:43
          i chyba w tym tkwi problem.. Chca aby twoj narzeczony spelnil ich oczekiwania,
          bo ze strony drugiego dziecka nie moga tego oczekiwac. A ze moze wg nich nie
          jestes ksiezniczka z bajki i doskonala synowa, to nie ma sensu sie tym
          przejmowac, bo przeciez nikt nie jest doskonaly. A oni tym bardziej..
          • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:46
            tu chyba chodzi bardziej o to, ze dla nich drugi syn jest dosc niewygodny. kiedy
            narzeczony mieszkal w rodzinnym miescie on sie nim zajmowal. teraz oni musza
            zdac sobie sprawe, ze to ich syn i ich obowiazek, a nie narzeczonego jak mowia
            (dokładnie "gó..any obowiązek")
            • kingadpl Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:53
              brrr, kochani rodzice.... Masz racje, teraz jest on niewygodny.. Moze radykalne
              rozwiazanie, ale jaki dom pomocy by sie przydal?
              • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:56
                onni nie oddadza syna do domu pomocy, bo tak bardzo go kochaja. Tak bardzo go
                kochaja, ze wyreczaja sie innymi, jesli chodzi o opieke
            • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:56
              Karolina
              Nie drąż już tego, nie warto, a ich nie zrozumiesz ich. Skup sie na Was. To Ty
              musisz byc teraz silna by zbudowac zdrowy dom. Może kiedys kurz przykryje te
              rany ale ja na pewno nidgy nie zmienię zdania. Wyciszam sie wewnętrznie by
              skupic sie na tym co naprawde istotne. Może słyszę jeszcze ujadanie "psów" za
              mną, cóż nie zagrażają juz mi teraz. Moga jedyne zepsuc mi slub. To ich
              ostatnia szansa na triumf. Ale i to zniose. Nie dam sie sprowokowac.
              • karolinypoczta Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 11:57
                racja, teraz musimy skupic sie na nas, nie na nich
                • hancik_m Re: 5 tygodni do ślubu, a teścowie 01.09.06, 12:04
                  jeżeli zaczniesz roztrzasać te sytuację stracisz czas i siły na WŁASNE życie.
                  Zabiora Ci to kłótnie, niedomówienia, sączenie złości i żal. Po co? Ty juz
                  swoje zrobiłaś, starałaś się. Teraz ich ruch. Nie daj sie sprowokować dla nich
                  to czysta radośc jak widza łzy, zmieszanie,ból.
    • karolinypoczta dzięki 04.09.06, 11:51
      dziekuje za wszystkie rady i wsparcie. dzieki temu jestem teraz choc odrobine
      silniejszasmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka