karolinypoczta
01.09.06, 08:38
robia wszystko, żeby się nie odbył, choć planujemy go już od roku. Przyszła
teściowa mówi, że ona nigdy się z tym nie pogodzi, źe nie wiedziała, że spotka
ja jaki cios ze strony własnego syna... Sytuacja jest po prostu tragiczna.
Zostało już wyrażnie powiedziane, że mnie nie akceptują, nie życzą sobie,
żebym przychpdziła do ich domu- mój narzeczony tym samym ich nie odwiedza,
więc oni zarzucają mu, że chce zerwać kontakty, których ja mu zabraniam.
nie wiem jak będzie ten ślub wyglądał, nie potrafię już się nim cieszyć. W
takiej sytuacji nie wiem też jak będzie wyglądało błogosławieństwo, skoro oni
są zrozpaczeni naszym ślubem.
proszę o radę
pozdrawiam