Ponieważ jestem mężatką z rocznym stażem mogę śmiało powiedzieć. Ślub i
wesele to tylko moment, kosztuje mnóstwo nerwów i nie jest wart tego latania
i stresu. Niestety, każdy musi to przejść na własnej skórze. Ja zdecydowanie
lepiej czuję się po ślubie, jestem zrelaksowana i szczęśliwa. Ślub w kościele
był dla mnie ważny, ale rozumiany jako przysięga, jako ta piękna chwila z
moim mężem. Wesele jakoś przeszło, ludziom się podobało, ja byłam zmęczona i
zestresowana i sto razy bardziej wolę chodzić na wesela jako gość

Wtedy
mam komfort psychiczny, mogę się tylko bawić i jeść

)
Także drogie panny, uszy do góry, nie ekscytujcie się nadmiernie tym ślubem,
weselem, bo to tylko króciutka chwila i tak naprawdę sama uroczystość jest
mało istotna w naszym życiu. Ważne to, co po..... I zapewniam że,
przynajmniej w moim przypadku, nie oznacza to garów, nudy i dziecka z wpadki,
ale szczęśliwe, spokojne, ciekawe życie z ukochaną osobą....