Dodaj do ulubionych

Jak ja się cieszę że jestem już dawno po......

25.09.06, 12:01
Ponieważ jestem mężatką z rocznym stażem mogę śmiało powiedzieć. Ślub i
wesele to tylko moment, kosztuje mnóstwo nerwów i nie jest wart tego latania
i stresu. Niestety, każdy musi to przejść na własnej skórze. Ja zdecydowanie
lepiej czuję się po ślubie, jestem zrelaksowana i szczęśliwa. Ślub w kościele
był dla mnie ważny, ale rozumiany jako przysięga, jako ta piękna chwila z
moim mężem. Wesele jakoś przeszło, ludziom się podobało, ja byłam zmęczona i
zestresowana i sto razy bardziej wolę chodzić na wesela jako gość smile Wtedy
mam komfort psychiczny, mogę się tylko bawić i jeść smile)
Także drogie panny, uszy do góry, nie ekscytujcie się nadmiernie tym ślubem,
weselem, bo to tylko króciutka chwila i tak naprawdę sama uroczystość jest
mało istotna w naszym życiu. Ważne to, co po..... I zapewniam że,
przynajmniej w moim przypadku, nie oznacza to garów, nudy i dziecka z wpadki,
ale szczęśliwe, spokojne, ciekawe życie z ukochaną osobą....
Obserwuj wątek
    • nionczka Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:09
      No coz kazda z nas jest inna. Mnie nie stresuje przygotowywanie przyjecia i
      zajmowanie sie drobiazgami. Dopiero bym sie denerwowala gdybym tego nie robila.
      Masz racje, slub to tylko moment w naszym zyciu. Na dodatek w wiekszosci
      przypadkow, nie powtorzy sie. Wiec wole przygotowac wszystko, zeby nie zalowac,
      ze sie czegos nie dopracowalo.
      • mrowka05052007 Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:29
        podpisuję się pod wypowiedzią "Nionczki"
        Faktycznie ślub to tylko moment!
        Ale między innymi z tego własnie powodu dołoże ze swojej strony wszelkich
        starań, żeby była to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu!
        Przygotowania w ogóle nie są dla mnie stresem (na chwilę obecną przynajmniej) -
        wręcz przeciwnie: sprawiaja mi olbrzymią frajdę. I cieszą mnie wszelkie
        drobiazgi z tymi przygotowaniami związane!
        A wesele - wiem, że jest dla gości, ale chcę aby mieli co wspominać!
      • olenka_a Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 27.09.06, 20:39
        Moim zdaniem ten post nie pasuje do tego forum i w dodatkowo może zestresować
        co niektóre panny młode. Mam jednak nadzieję, że nie damy sobie popsuc
        wspaniałych nastrojów i nasz entuzjazm związany z przygotowaniami do tak ważnej
        uroczystości nie przygasnie!!!
        Nie wiem po co w ogóle zamieszczac tego typu posty...
    • ashton Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:12
      Podpisuję się pod Twoją opinią rękami, nogami i wszystkim w ogóle.
      Najważniejsza i dla mnie była ceremonia w Kościele, samo wesele jest -
      niestety - dla gości (a tak tu wcześniej krzyczałam, że dla państwa młodych!!!).
      • agnrek Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:15
        Wesele zawsze było dla gości, ale o tym każda z nas się przekona po nim. My
        jesteśmy gospodarzami. Nie oznacza to, że same obowiązki na nas spadają i że
        musi być stresująco, nerwowo i męcząco. Ja sowje wesele wspominam bardzo miło,
        zorganizowałam je krok po kroku tak, aby wszystko nam i gościom odpowiadało.
        Nie było ani jednego momentu zmęczenia czy chęci położenia się spać, nie było
        czasu na nudę, cały czas coś się działo.
        • malenkajalenka Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:18
          ja bym byla chora chyba, jakbym musiala duze wesele dla calej rodziny robic..
          nie wiem dlaczego, ale sama mysl o tym mnie stresuje, chcialabym, zeby bylo jak
          najbardziej kameralnie i chyba bedzie...
          najbardziej ciesze sie na mysl o samym slubie, a impreza? wazne, zeby byla
          udana i tyle chyba...
          • anetgmu Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:25
            ja bardzo miło wspominam przygotowania do ślubu i wesela, chwilami były
            stresujace sytuacje,np. jak 3 dni przed slubem nie miałam jeszcze butówsmileślub i
            wesele wspominam bardoz miłosmilebałam się ze na weselu po kilku godzinach zaliczę
            tzw. zonka ze zmęczeniasmile ale nie...bawilismy sie wszyscy swietnie i nawet nie
            wim kiedy czas upłynął. Goscie zadowoleni, niesamowity dla mnie był kościół,
            widok znajomych w kosciele, uśmiechnięci od ucha do ucha, koledzy którzy
            specjlanie dla nas przyjechali żeby śpiewać na głosy i grać. Nie zamieniłabym
            tej chwili na żadna inną!!!!!!!!!!!!!!!!
          • agnrek Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:26
            Dlatego ja nie robiłam dla całej rodziny! Zaprosiliśmy najbliższych (do 12
            osób) i czterdziestu znajomych. Zabawa byłą rewelacyjna.
            • nionczka Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:38
              U nas tez z rodziny beda tylko najblizsi. Rodzice, rodzenstwo z partnerami,
              znami, mezami i przychówkiem i przyjaciele. Tych ostatnich za to bedzie duzo.
    • inkageo Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 12:40
      Ślub to moment, ale dzięki tym miłym przygotowaniom przeżywamy go cały roksmile
      Mam nadzieję, że stres pojawi się jak najpóźniej..smile
    • asiek06 Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 25.09.06, 13:48
      Ja też się cieszę, że jesteśmy już po. Prawda jest taka, że u nas przede
      wszystkim ja wszystko organizowałam,załatwiałam, jeździłam, szukałam. Było
      cudownie oczywiście ponieważ zadbałam o to żeby tak było-ale kosztowało mnie to
      bardzo dużo nerwów, stresu i paru nieprzyjemnych sytuacji z teściami oraz mężem
      parę razy również. Wszystko oczywiście wypaliło-goście byli zachwyceni-mąż
      chwalił mnie za wiele załatwionych spraw-miło było usłyszeć te wszystkie uwagi
      od gości dotyczące wystroju Kościoła, sali i innych drobiazgów, o które
      zadbałam-warto było poświęcić na to tyle czasu ale ciesze się, że jest już po.
      • pipistrelle Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 26.09.06, 12:49
        hmmm, przygotowania sa koniecznoscia i moga byc duza przyjemnoscia, ale jak
        slucham wypowiedzi o przygotowywaniu wszystkiego w najmniejszych detalach,
        to... wybaczcie ale panny, ktore juz szykuja sie na jesien 2008 maja sale,
        kosciol z milym ksiedzem i fotografa. A co jesli fotograf w miedzyczasie
        zapadnie na zdrowiu, ksiedza przeniosa na Ukraine, kosciol bedzie w remoncie, a
        knajpa splajtuje. Przygotowania tak, ale nie popadajmy w skrajnosci!!! zal
        marnowac dwa lata na szykowanie sie do jednego dnia, te ktore byly na naukach
        wiedza, ten dzien jest nic nie wart przy co nas czeka w malzenstwie, to
        wyjatkowy dzien, ale czy naprawde warto tak bardzo stresowac sie czy wszystko
        sie uda? przeciez nie wiemy jaka bedzie pogoda w 2008smile))i nie wszystko zalezy
        od nas!
        • keyti77 Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 26.09.06, 22:54
          Popieram. Jestem w stanie zrozumieć szykowanie się na następny rok ale już
          ciężko mi zrozumieć rok 2008 i potem. Życząć wszystkim jak najlepiej
          zastanawiam się ile związków do tego czasu się rozpadnie, które ten ślub na
          2008 rok planowały a ile małżenstw do tego roku przybędzie i to ludzi którzy
          się jeszcze nie poznali smile... I nie rozumiem odkładnia ślubu na 2008r skoro
          już zapadła decyzja o wspólnym byciu razem.
          Jakaś chyba też dziwna jestem bo dla mnie to również formalność połączona z
          dużym stresem, zmęczeniem i całą masą załatwień i wolałabym być po smile
          • jolanda281 Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 27.09.06, 11:38
            Wiem, że moze mi łatwo powiedzieć bo już to przeżyłam, ale teraz widzę to
            jeszcze wyraźniej, że nie warto było tak się stresować, dbać o szczegóły. To i
            tak była ceremonia dla mnie i mojego męża i paru bliskich osób. Reszta
            gości "ginie w tłumie" smile
            Ślub i wesele rozumiane jako impreza weselna to chwila, która w małżeństwie ma
            znikome znaczenie, wręcz żadne, to miła i stresująca chwila, nic więcej. Sama
            przysięga, ślub w kościele to było coś co zapamiętałam i o czym często
            myślę....
            • anabia Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 27.09.06, 12:51
              Mimo że dzień ślubu był wyjątkowy to chyba też jestem zadowolona że już po,
              wiadomo smutno troche że suknia była na raz itp.
              Na weselu marzyłam by być już na podróży poślubnej, Dzień ślubu zestresował
              mnie.

              Ale jak już pisałam ślub jest czymś więcej niż opowieściami, warto było. ale
              teraz też jest dobrze smile
              • szara82 Re: Jak ja się cieszę że jestem już dawno po..... 27.09.06, 14:06
                Ja na razie jestem przed, ale sto razy bardziej stresuje mnie czy będziemy dobrym małżeństwem niż czy będzie dobre jedzenie na weselu...
    • amoniaaa częściowo popieram 27.09.06, 15:46
      to fakt że przy swoim slubie i weselu nabiegaliśmy się jak szaleni i bylismy
      wykończeni, ale nigdy w życiu bym nie powiedziała że żałuję... To był dla mnie
      najcudowniejszy dzień w życiu!!!!!!!!!!! Teraz też jest cudownie smile
      Wracając do wesela, to też z mężem uważamy że teraz fajnie by było poprostu sie
      u kogoś na nim pobawić a nie je organizować od A do Z wink pozdrawiam
      • kaga9 Re: ja też:) 27.09.06, 19:32
        A mój najcudowniejszy dzień to był dzień po ślubie, a właściwie: zaczął się
        dzień po ślubie i trwa do dziśsmile Jestem w grupie tych panien młodych, których
        nie kręci przygotowywanie wesela (więc go nie było) i które nie chciałyby
        przeżywać tego dnia jeszcze razsmile Jestem szczęśliwa, ze już po wszystkim i że
        tworzymy z G.całośćsmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka