Tak sobie myślę, że biorąc ślub po kilku latach wspólnego życia nie odczuje
się zadnych większych zmian. Dalej nie będziemy mieli własnego mieszkania,
dalej będziemy się troszczyli o pracę, w dlaszym ciągu będziemy się bali zajść
w ciążę (jak utrzymać większą rodzinę), w dalszym ciagu nie będziemy mieli
pomocy od naszych rodzin (przede wszystkim tej finansowej) ale przede
wszystkim... dalej będziemy się szalenie kochać. Przecież jeden papierek nie
jest w stanie zmienić radykalnie uczuć, prawda?
Pozdrawiam wszystkich "przed" i "po"

))