Dodaj do ulubionych

Mam pietra :(

    • kasia_beb Re: Mam pietra :( 16.11.06, 20:20
      Nasi się znają, nawet lubią. Więc ja się nie denerwuję, ale moja mama mimo to
      szalejesmile Obiadek i rozmowa na temat finansów w sobotę a atmosfera w domu już
      jest gorącasmile
      • tchiopentalik Re: Mam pietra :( 16.11.06, 21:13
        A nasi rodzice???????????? Nie uwierzycie , ale poznali się godzinę przed
        cywilnym , tak to jest prawda .
    • dzdzd Re: Mam pietra :( 17.11.06, 01:21
      szczerze mówiac nie bardzo Was rozumiem.
      Dlaczego przywiązujecie taka wagę do relacji miedzy Waszymi rodzicami?
      Chcą sie poznać to dobrze nie to ich sprawa. Jakie to ma znaczenie dla Waszego
      związku? Jesli sa z innych swiatów niech sobie zyja szczęśliwi. A Wy skupcie sie
      na tym co Was ma łaczyć. Dziś z nie wiadomych powodów młodzi odstawiaja większy
      cyrk niz za czasów swatek i posagów. Śluby są impreza niebywałych rozmiarów.
      Maja wyznaczać status człowieka. O na pewno nie ma to nic wspólnego z miłoscią.
      Przecież w dzisiejszych czasach rodzice mogą sie w ogóle nie spotykać i jakie to
      ma znaczenie. Najgorzej kiedy organizuje się zamiast życia małżeńskiego zycie
      całej rodziny. Wszyscy zamęczeni robieniem dobrego wrażenia na imprezkach, które
      sa obowiązkowe.
      Super pomysł, jeśli juz trzeba, spotkanie na neutralnym gruncie i dobra.
      Jak wysłuchuje w pracy jak przebiegaja te wszystkie ceremoniały to zawsze dziwię
      się skad tyle ceremoniałow. Ploty i głupoty. Chyba, ze ktoś liczy na kasę od
      rodziców i w tym celu organizuje sie ich spotkania. Wiele osób cała imprezę
      zawierania małżeństwa organizuje dla kasy. No cóż róznie mozna się sprzedawać.
      Dla mnie miłośc to miłość i nie należy jej rozmieniać na drobne.
      • karolina_pog Re: Mam pietra :( 17.11.06, 07:58
        Nasi rodzice poznali się na naszym ślubie. Zaręczyliśmy się sami, bo zaręczyny
        tzw. "oficjalne" to dla mnie cyrk. A zaręczyny we dwoje to przeżycie maksymalne
        romantyczne, to cudowna chwila uniesień.
        Rodzicom po prostu powiedzieliśmy podczas wizyty u nich, że się zaręczamy i
        podaliśmy przypuszczalną datę ślubu, aby byli przygotowani i zarezerwowali sobie
        terminy. Ślub od A do Z zorganizowaliśmy sami. Nie było wesela tylko uroczysty
        obiad w restauracji i było super. Rodzice podczas pierwszego spotkania byli dla
        siebie bardzo mili, ale nie spodziewaliśmy się, ze będzie inaczej. Bo rodzice i
        moi i mojego męża to fajni ludzie.
        Nie utrzymują jak na razie bliższych kontaktów, ale zawsze przekazują przez nas
        sobie nawzajem pozdrowienia itd.
        Moim zdaniem jest to zdrowy układ, bo każdy ma swoje życie i nie można go do
        niczego zmuszać i każdy ma prawo do swojej suwerenności.
        • bezsilna5 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 10:01
          nasi rodzice poznali się takż a na naszym ślubie. podobnie jak u karoliny
          zareczyliśmy się bez padania na kolana i obecności osób trzecich.Do spotkanie
          nie doszło ponieważ moja mama pracuje 300 km od domu i przyjeżdza raz na
          miesiąc lub dwa a jak przyjeżdza to naprawdę marzy jedynie o spokoju i
          ciszy.Rodzice męża nie potrafili tego zrozumieć, efekt nienawidzą się jak psy
          jak tylko mam słabszy dzień teściowa dzwoni do mojej matki i uczy ją
          wychowywania dzieci oskarża ja o to że nie mam w niej wsparcia paranoja!!!a na
          weselu moja mama zapytała się siostry męża czy to jej rodzice wskazując na
          chrzestnych męża.Kupa śmiechu...a za pobieraliśmy się my a wzajemna sympatia
          naszych rodziców nie jest na do niczego potrzebna
      • nives1 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 09:55
        Bardzo proste - bo zalezy nam na ogół na naszych rodzicech - chcemy żeby byli o
        nas spokojni, żeby cieszyli się z nami a poznanie tej drugiej strony jednak
        musi nastąpić - wcześniej lub później. Przeciez nie chodzi o to że MUSZĄ
        chodzić ze sobą na imprezy - tylko o to że ich dzieci zakładają rodzinę i będą
        się często widywać - i mimo całego steresu uważam ze spotkanie na szczycie jest
        potrzebne - oszczędza ew. niedomówień
    • mrowka05052007 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 08:05
      ogromnie się cieszę, że mam to juz za sobą. Tez się bardzo denerwowałam.
      Rodzice narzeczonego wcześniej znali się juz z moją mamą, ale nie z tatą (a to
      bardzo specyficzny człowiek)
      Efekt? Ja oczywiście widziałam pewne niedociągnięcia i wkurzyło mnie kilka
      zachować taty i jego tekstów, ale przyszli teściowie nie zwrócili w ogóle na to
      uwagi.
    • portfonetka Re: Mam pietra :( 17.11.06, 08:49
      ja też mam to jeszcze przed sobą ale postanowiłam, że jeśli się uda to rodzice
      i teściowie spotkają się dopiero na ślubie to dwa zupełnie różne światy, więc
      po co ich zmuszać do spędzania ze sobą większej ilości czasu, niż to konieczne?
      na szczęście teściowie mieszkają 350 km stąd, więc nie powinno być z tym
      problemu oficjalnych zaręczyn urządzać nie zamierzam oczywiscie powiadomimy
      rodziców, ale każdych z osobna wink zdaję sobie jednak sprawę, że są też plusy
      bliskich stosunków rodziców z teściami - w swojej szeroko pojętej rodzinie mam
      kilka takich "czworokątów" które się zaprzyjaźniły, jeżdżą razem na wakacje,
      itp. w moim przypadku to raczej nie wchodzi w grę, ale 3mam kciuki, żeby wam
      się udało!
    • vox.populi.vox.dei Re: Mam pietra :( 17.11.06, 08:58
      mój teść z moim ojcem na pierwszym spotkaniu się pobili, że az trzeba bylo
      wzywac policje i karetke.
      • skarbeczek A o takim cyrku słyszeliście ?? 17.11.06, 10:30
        Ze spotkania, nerwów, stresów - nici. Wiecie dlaczego? Wczoraj moja przyszła
        teściowa zadzwoniła i stwierdziła, że jednak nie przyjadą. Bo mąż długo pracuje,
        bo zmęczony, bo nie dadzą rady... W grudniu też nie, bo święta, bo wydatki, bo
        nie chcą obciażać budżetu ani swojego (musieliby zatankować samochód za 200 zł),
        ani moich rodziców. A po nowym roku "to się zdzwonimy". Mój narzeczony jak mu to
        powtórzyłam to się wkurzył, powiedział, że bez łaski, że jak im nie zależy, to
        się poznają na weselu. A moja mama - obrażona. Stwierdziła, że została "olana".
        Obraża się nawet wtedy, jak nie mozemy przyjechać na obiadek w niedzielę...
        Wobrc powyższego umywam ręce i czekam, aż przyszli teściowie wykonają teraz
        ruch. Chociaż znajac moją mamę, to nie szybko minie jej uraza...
        • anetina Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 17.11.06, 10:50
          szczerze - patrząc na podobną sytuację np. u mojej siostry - daj sobie spokój

          jakby co poznają się na weselu
          chyba że to rodzice wyprawiają wesele - lepiej wtedy, żeby się znali i ustalili
          szczegóły

          jeśli jednak wy sami - poznacie rodziców ze sobą na swoim weselu


          a mamie to spokojnie wytłumacz
          • ozi29 Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 17.11.06, 10:54
            No to tesciowa na prawde zachowala sie "elegancko"...
        • mimi78 Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 17.11.06, 14:20
          A co na to twój narzeczony????

          BARDZO mnie ciekawi jego reakcja. Bo ja bym oczekiwała, że mój by ich solidnie
          ochrzanił.
          • skarbeczek Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 20.11.06, 09:24
            A mój się obraził na nich i stwierdził, że jak terez sami nie wykażą chęci i
            inicjatywy, to w nosie. Poznająsię na weselu tongue_out
            • mimi78 Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 21.11.06, 01:54
              Ale rozumiem że on tego nie załatwiał, tylko ty? I to ty jemu powtórzyłaś że
              oni to olali. Więc - jeżeli tak było - on ręce umył???
        • olga1974 Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 20.11.06, 14:45
          to ja już mogę przewidzieć jak się dalsze relacje mąż-żona-rodzice-teściowie
          potoczą hi hi,
          • skarbeczek Re: A o takim cyrku słyszeliście ?? 20.11.06, 15:56
            no to powiedz, chętnie posłucham przepowiedni...
            • olga1974 przepowiedni :) 21.11.06, 14:55
              nie ma co przepowiadać...od takich małych sprzeczek i nieporozumień do kłótni
              pomiędzy wami jeden kroczek, każde z was na początku będzie stać po stronie
              swoich rodziców, bronić i usprawiedliwiać ich zachowania jednocześnie atakując
              teściów, dopóki nie zmądrzejecie i nie zrozumiecie, że nie ma nic gorszego dla
              małżeństwa niż takie sprzeczki z rodzicami,teściami w roli głównej,
              analizowanie, którzy z rodziców co jak zrobili, jak powinni bądź nie powinni
              byli się zachować i wytykanie tego drugiej stronie ! to może trwać kilka lat.
              piszę to z własnego doświadczenia i sama żałuję, że tyle czasu zmarnowałąm na
              te głupie historie. Organizowanie ślubu i wesela to duża próba dla relacji :
              rodzice-wy oraz zaczątek wzajemnych pretensji, które mogą sie ciągnąć bardzo
              długo. Mam nadzieję, że Ciebie to ominie...
    • malinakalina Re: Mam pietra :( 17.11.06, 11:21
      u mnie na takiej kolacji bylo troszke sztywno ale ok do momentu kiedy my
      poszlismy pokroic ciasto i zrobic kawe do kuchni a oni zostawieni sami sobie
      weszli na taki temat że jeezzzuuusssss........temat dotyczyl moralnej oceny
      kobiet na slasku zajmujacych sie prostytucja ,zeby utrzymac rodzine bo dzieci
      bo maz gornik bez pracy( wyobrazacie to sobie???......) moja mam uwazala ze to
      naganne moralnie bez wzgledu na pobodki a tesciowa ze w takiej sytuacji mazna
      te kobiety zrozumiec....UUUuuuufffff I to wszystko w ciagu 5 minut No ale
      kolacje uratował teść ,a i obie mamy nie sa pozbawione poczucia humoru wiec
      rozeszło sie po kościach smile
      a po kolacji obie przezywały że powinny ustapić tej drugiej hi,hi...
      Trzymam kciuki za udaną kolacje i bezpieczne tematy.
    • molica Re: Mam pietra :( 17.11.06, 11:47
      Może warto się wcześniej zastanowić jakie tematy są bezpieczne dla obu stron i
      niepostrzeżenie zapodawać je rodzicom w czasie spotkania? wink
      U mnie było bardzo miło, bo mamy bardzo podobne domy (wykształcenie, wartości,
      a nawet poglądy polityczne) i rodzice bardzo się nawzajem lubią. Ale dom
      rodzinny mojej bratowej to własnie zupełnie inny świat, więc może szczególnie
      intensywnych kontaktow nie ma, ale są absolutnie poprawne (spotykają się raz-
      dwa razy w roku, jak rodzice bratowej przyjeżdżają ją odwiedzić). Obawiam się
      niestety, że wszystko zależy od tego czy rodzice/teściowie są ludźmi dobrze
      wychowanymi (wiele zniosą z zrozumieniem) i czy rozumieją jak wiele dobre (lub
      choć poprawne) kontakty znaczą dla narzeczonych.
    • rosool Re: Mam pietra :( 17.11.06, 11:53
      Czytam i czytam i wam zazdroszczę...
      Bo nasi rodzice nie bardzo mają się jak poznać... Bo mamy tylko moją mamę,
      która w dodatku tak jest zajęta swoim życiem, że praktycznie niczym innym się
      nie interesuje. Czasem jest nam z tego powodu strasznie przykro ale z drugiej
      strony przynajmniej nikt nie stara się nami, dorosłymi ludźmi (27 l.), kierować.
      Ale mój starszy (38) brat całkiem niedawno nas zaskoczył i powiedział, że
      jeszcze w tym roku bierze ślub. Co prawda już drugi w swoim życiu. Jutro
      przyjedzie ze swoją wybranką nas zaprosić. Mama i jej rodzice poznają się
      dopiero na owym ślubie. I nie wiem czy to nie jest najlepsze rozwiązanie bo
      przecież nie będą do siebie przyjeżdżać czy dzwonić bo nie bardzo będą mieli o
      czym rozmawiać.
    • adler777 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 12:07
      Ty masz pietra??
      Wkrotce spotkanie moich przyszlych tesciow z moimi rodzicami. Tesciowie to
      profesorowie uniwersytetu o liberalnych pogladach. Zapewne przyjda z synem
      wojujacym gejem. Moi rodzice to konserwatywni mieszkancy malego miasta. Bedzie
      ciekawie. wiec sie nie przejmuj!
      • ttt28 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 12:54
        cala sytuacja z oficjalnymi zareczynami w obecnosci rodzicow wydaje mi sie
        sztuczna, ale strasznie mnie intryguje, co nalezy podczas takich oficjalnych
        zareczyn z rodzicami obu stron powiedziec, a czego sie lepiej wystrzegac, zeby
        nie palnac jakiegos glupstwa
    • cinnamon_woman Re: Mam pietra :( 17.11.06, 12:55
      No i dobrze że masz pietra bo to oznacza że Ci na tym spotkaniu bardzo zależy smile
      Stresują sie wszyscy, a rodzice najbardziej smile
      My zastosowaliśmy szczwany myk - zaprosiłam też brata z żoną i dwuletnim
      synkiem (dziecko jest lekarstwem na krępującą ciszę smile- są mi bardzo bliscy
      więc chciałam zeby wszyscy się poznali
      Na dodatek po mieszkaniu kręciły się małe kotki, tak więc zawsze dało się
      rozładować sytuację smile

      Co prawda w pewnym momencie musiałam na moment wyjść z pokoju żeby nie palnąć
      czegoś niemiłego, kiedy zaczęli planować weselicho po swojemu smile
      Ale to nic - było miło i dobrze wspominam ten dzień smile

      Wszystko będzie wspaniale - zobaczysz, TRZYMAM KCIUKI smile
    • raffaelsanti Re: Mam pietra :( 17.11.06, 14:11
      Wiesz powiem tak... ja sie zawsze strachałem ale jak przyszło co do czego to
      minę miałem jakbym wypalil kilo zielska smile chco przyznam ze w srodku przez
      pierwsze 15 minut było nieciekawie. NIe przejmuj sie! Najgorszy jest tylko
      pierwszy kwadrans a gdyby nawet co snie wypalilo to przeciez obicach nie trwa
      wiecznie... wierze ze wszystko bedzie dobrze... pozdrawiam
    • mfaber Re: Mam pietra :( 17.11.06, 14:17
      Spokojnie, będzie super. Też to przeżyłem. Rodzice się dogadają.

      A Wam przyszłym młodym, może się przyda troszkę szczęścia, zaglądnijscie tutaj:
      <a href=http://amigo.bighost.pl>amigo.bighost.pl </a> Fajny progs do
      Lotka. smile
    • kosa_dk Postaw_Litra_Wyborowej_i_Ogorki_Z abawa_Gwarantowan 17.11.06, 14:49
    • tosia_77 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 15:24
      Ty masz pietra? hmm... my zaprosilismy rodziców stron obojga, bo stwierdziliśmy
      że tak trzeba... z jednej strony: "życiowo mądrzy" ludzie, finansowo stoja
      nieźle... po drugiej stronie:... odwieczni alkoholicy... Ojciec już nie pije,
      siedział jakby połknał kij matka pije za dwoje do tego wciąż uważa że jest
      chora... to była trauma, przyjechała pijana... dobrze że to już za nami...
      chyba się nie polubili...
      • mimi78 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 15:39
        orety współczuję...

        ale teraz tylko wy się liczycie smile
    • sandstorm86 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 15:39
      Ja nie musiałam się niczego bać bo moi przyszli teściowie mieszkają drzwi obok smile
      • mimi78 Re: Mam pietra :( 17.11.06, 15:55
        a to poszłaś na łatwiznęsmile))
        kurcze a u mnie nie było fajnych sąsiadówsmile
    • jagabrysia Trzeba to jakos przezyc... 17.11.06, 18:40
      Moi tesciowie poznali moich rodzicow dzien przed weselem. Nie bylo sztywno, bo tyle bylo
      przygotowan, ze nie bylo czasu na sztywnosci.
      Moj maz, jeszcze zanim nim zostal, twierdzil, ze to my sie pobieramy, a naszym rodzicom nic do tego,
      bo i tak musza zaakceptowac nasze decyzje.
      Byly tez powody obiektywne ? nasze rodziny mieszkaja od siebie o 400 km, a my razem jeszcze
      gdzies indziej.
    • 0-n-a Re: Mam pietra :( 17.11.06, 19:34
      u mnie tez bylo pelno stresow ale okazalo sie ze zupelnie niepotrzebniesmilemimo
      ze kazda ze stron rozni sie w znacznyhm stopniu [ prawie pod azdym wzgedem-
      status spoleczny, zainteresowania, poglady itp] to bylo calkiem milo i
      sympatyczniesmileno i nawet sie polubilismilesmilesmile

      powodzenia!!
    • bh_evo Re: Mam pietra :( 17.11.06, 20:41
      A moi poznali się 20 minut przed ślubem smile
    • nhs1 Re: Mam pietra :( 18.11.06, 00:28
      Wpadłem na ten wątek trochę przypadkiem (ingo na stronie głównej), ale się
      rozczytałem i wzięło mi się również na wspominki. Choć jak widzę "po drzewku"
      to wątek kobiecy, mam nadzieję, że płeć piękna jednak wybaczy mi moje
      wtargnięcie tutaj. Zatem jak to było u mnie (prawie 10 lat temu).

      Z moją "wybranką serca" znaliśmy się dość długo i dobrze, ale pierwszy krok ku
      przyszłości - decyzja o wspólnym zamieszkaniu - zapadła z dnia na dzień. Po
      prostu przeprowadziła się do mnie biorąc swoje dwa kartony (dosłownie) rzeczy i
      informując rodziców w dniu przeprowadzki rano. Ja mieszkałem już od pewnego
      czasu "u siebie", ale u niej wszystko odbyło się w atmosferze skandalu i
      rozpaczy (zapłakana mama, obrażony ojciec), bo takie coś (wspólne mieszkanie
      bez ślubu) nie mieściło się w rodzinnym pojęciu przyzwoitości.

      Po dwóch miesiącach od powyższego, nadszedł czas na kroki w kierunku
      normalizacji sytuacji oraz zapoznanie ze sobą rodziców. Ponieważ raczej od
      początku byliśmy zdecydowani na poważne podejście do sprawy, postanowiliśmy to
      połączyć z ogłoszeniem naszych zaręczyn. Zważywszy na okoliczności
      zorganizowałem wszystko w bardzo dobrej restaraucji (osobny stół, kameralna
      atmosfera), starannie zaplanowane i zamówione wcześniej potrawy i trunki.

      Na początku było trochę sztywno i oficjalnie - po prostu nikt nie chciał wypaść
      gorzej niż druga strona, ale później jakoś atmosfera się rozluźniła.
      Niebagatelny wpływ miał dobry, "procentowy" aperitif, a sam fakt ogłoszenia
      zaręczyn, który był w tym momencie dla nich również niespodzianką, świadczył o
      poważnym podejściu do naszej wspólnej przyszłości. To w wyraźny sposób
      spowodowało spadek napięcia.
      Poza tym, po kilkunastu minutach, rodzice po prostu przypadli sobie do gustu.
      Obsługa restauracji też stanęła na wysokości zadania, bo słysząc co to za
      okoliczność, "postawiła" wszystkim nalewkę domowej roboty, co też przyczyniło
      się do miłej atmosfery.
      A ponieważ powyższa impreza była obarczona dużym bagażem niepewności i mimo
      wszystko improwizacji, do dzisiaj wspominamy ją z przyjemnością, chyba większą
      niż w odniesieniu do późniejszego, w pełni zaprogramowanego już ślubu i wesela.

      A do autorki wątku: zawsze jest niepewność w przypadku takich spotkań, ale to
      przecież WY chcecie być ze sobą razem i najważniejsze jest czy to WY ze sobą, a
      nie rodzice, będziecie potrafili rozmawiać.
      Jeżeli rodzice to rozumią - na pewno będzie OK.
      • bakoma1 Re: Mam pietra :( 18.11.06, 22:48
        a u mnie to w ogole masakra bo mam męża z Francji. na szczescie moja mama mowi
        po fracnusku, bo tak to by siedzieli jak kołki, bo jak to Francuzi nie znają
        zadnego język. ale wszytsko było super. mimo roznic kulturowych itd, takze
        głowa do góry!
        • anuteczek Re: Mam pietra :( 20.11.06, 02:12
          A mnie się na wspominki zebrało bo pierwsza akcja 'zapoznawcza' z mężem nr 1
          miała miejsce dokładnie 5 lat temu i była wielkim niewypałem, podobnie jak
          pierwsze małżeństwosad. Mam pocieszkę, bo dokładnie dwa lata temu odbyły się też
          drugie oświadczynywink
          Rodziców i exteściów dzieli 400km. Ze względu na róznice nie spieszyliśmy się z
          ich zapoznaniem, ale stwierdziliśmy, że zaręczyny to już poważna sprawa i należy
          ich w końcu oswoić ze sobą. Stresowałam się jak nie wiem co - sprzątałam
          mieszkanie, tresowałam rodziców, żeby nie wyskoczyli z czymś dziwnym, żeby
          żadnych głupich żartów nie robili, mieli się 'zachowywać'. exTeściowie chyba
          szkolenia nie przeszli, bo
          -teściowa zjawiła się w dresiku a teśc we flanelowej koszuli - wiedzieli, że
          będzie jeszcze część oficjalna w restauracji - taka dla nas i dla nich, żeby
          było miło - nie mieli ciuchów na przebranie
          - teść się obraził po delikatnej uwadze mamy, że u nas w domu się nie pali
          - pomimo, że sami pokrywaliśmy koszty obiadku, ślubu i wesela teściowie kręcili
          nosami na ilość 'zmarnowanych' pieniędzy, itp... nic im nie pasowało
          Dziś mogę się pośmiać, ale wtedy do śmiechu mi nie było.
          Małżeństwo skończyło się po dwóch latach i ośmiu miesiacach. Zostałam sama w
          ciąży, pan mąż poszedł w siną dal, teściowie też średnio się interesowali wnukiem.
          Spotkałam swojego anioła zaraz po rozstaniu (w sądzie). Byłam zaryczana,
          zasmarkana, zaciążona, itp.Oświadczył się po dwóch tygodniach - jeszcze wtedy
          formalnie byłam mężatkąwink. Ciąża była zagrożona, więc co rusz lądowałam w
          szpitalu. On warował przy mnie jak pies. Okazało się zresztą, że jego mama
          pracuje w tym szpitalu i własnie tam ją poznałam - wpadła zobaczyć, na punkcie
          czyjego brzucha zwariował jej syn. Dziwnym trafem byli u mnie moi rodzice i tu
          wielka niespodzianka- znali się z czasów studenckich! Zero konfliktów. Potem się
          tak poukładalo, że po 4 miesiacach znajomości on musiał wyjechać daleko,
          zapytał, czy pojadę z nim. Pojechałam. Mój/ nasz syn urodził się już w
          Amsterdamie. Teściowie i rodzice razem warowali pod telefonem jak mąż dał cynk,
          że jedziemy do szpitalasmile, razem upajali się 'radością' z narodzin wnuka (choć
          biologicznie jest wnukiem moich exteściów, którzy widzieli go raz - więcej nie
          chcieli). Potem razem uknuli nasz ślubwink Ostatnio obie mamy były u nas -
          pomagały mi, bo we wrześniu urodziła się już nasza wspólna córcia, a w końcówce
          ciąży nie dawałam sobie rady z półtorarocznym messerszmitem. Stwierdziły, że
          obie jadą z odsieczą.
          Teraz widzą się częściej niż my je. Tatusiowie oddali się wędkowaniu i produkcji
          nalewek domowychsmile
          Wiecie co - obserwujcie uważnie rodzinę przyszłych mężów - powiedzienie, że z
          rodziną się ślubu nie bierze można między bajki włożyć. Jak coś Wam nie pasuje -
          zastanówcie się trzy albo i pięć razy...
          • mimi78 Re: Mam pietra :( 20.11.06, 02:26
            anuteczku

            respektsmile z taką kobietą to konie kraść! smile
    • morusia Re: Mam pietra :( 20.11.06, 21:53
      a ja i moi rodzice bardzo żałujemy.. do spotkania i zaręczyn doszło w drugi dzień Swiąt, a w Sylwestra teść już nie żył - wylew. Nawet nie mieli czasu się poznać a świetnym był człwiekiem... za to potem w obliczu wszystkiego relacje są bardzo OK do dziś od 12 już lat mamy wspólne Wigilie
    • yoshi25 Re: Mam pietra :( 21.11.06, 09:57
      Nie ma sie co bac. ja tez to przezywalam jeszcze nie dawno ... tez sie
      zamartwialam jak to bedzie bo moi rodzice i rodzice nazeczonego to zupelnie
      inna bajka ... Jedna szybko sobie powiedzialam - co ma byc to bedzie. i
      pomyslalam, ze przeciez rodzice tez sie martwia i pewnie tez chca dobrze
      wypascwinkI mialam racje. gdy nadszedl dzien spotkania z rodzicami (to nie byly
      zareczyny, bo nazeczony oswiadczyl mi sie wczesniej - chodzilo tylko o
      zapoznanie sie rodzicow i ustalenie szczegolow wesela) to dopiero zobaczylam
      jak moi rodzice sie stresujawink Myslalam ze padne ze smiechu... moj ojczulek
      chodzil zestersowany po domu i co chwile wymyslal "madre" pytania dotyczace
      moich przyszlych tesciowwink, poza tym czy ma z nimi przejsc na TY, jakich tamtow
      na nie poruszac, itp. Myslalam,ze naprawde padne i wetdy zrozumialam, ze oni
      sie denerwuja bardziej niz ja.
      No i nadeszla chwila prawdy ... przyszedl moj nazeczony z rodzicami (a raczej
      sie spoznilwink i ... ku mojemu zdziwieniu caly stres odszedl badzo szybko. Na
      szczescie od samego poczatku zaczeli sobie wszystcy zartowac (dla rozladowania
      sytuacji), a gdy na moment wyszlam z pokoju po 15 min. od rozpoczecia
      spotkania, nagle uslyszlama glos mojego tata "ja proponuje bysmy odrazy
      przestali sobie "panowac", bo potem bedzie nam trudniej ..." Myslalam, ze
      padne, lece szybko do pokoju, no a tam co? Nasi rodzice pijacy "brudzia"smile
      Potem gadaali doslownie o wszystkim i gdybysmy im pewnie nie przerwali to o
      weselu by chyba zapomnieliwink Wiec szybciutko przedstawilismy nam nasze plany,
      wstepny kosztorys i czekalismy tylko na ich zgode i zeby
      powiedzieli "akceptujemy - pomozemywink no i tak sie stalo ...
      Potem to juz byl totalny luzik, a jak bylo to nie wiem, bo z nazeczonym
      wybralismy sie na spacer, kiedy wrocilismy w domu panowal totalny zgielk,
      smiech, itp. Czyli rodzice przypali sobie do gustu. A spotkanie skonczylo sie 0
      01:30 wink
      Dzis juz planuja kolejne spotkanie przy "kawce"wink
      Tak wiec nie ma sie co martwic, na pewno wszystko sie ulozy. Rodzicom przeciez
      zalezy na naszym szczesciu. POWODZENIA!!!
      • yoshi25 jeszcze ja na chwilke ... 21.11.06, 09:59
        ... nie wiem jakby to bylo, kiedy to spotkanie mialoby byc z zareczynami ...
        Moj brat sie oswiadczal przy rodzinie i wcale ie sie to nie podobalo ... stres,
        stres, stres i nic wiecej. Dlatego z tego zrezygnowalismy. D. oswiadczyl mi sie
        z zaskoczenia, a spotkanie z rodzicami bylo tylko zapoznawcze - i tak polecam
        wszystkim. paaaaa
    • ma-la Re: Mam pietra :( 21.11.06, 11:57
      jesli bedziecie soba, bez zadnego udawania i pozowania, bedziecie usmiechnieci i
      otwarci bedzie ok! Powodzenia!U mnie bylo spoko.Spotkali sie w restauracji na
      naszych zareczynach i bylo bardzo pozytywnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka