Dodaj do ulubionych

Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe...

17.12.06, 21:12
Czytam niektóre Wasze wypowiedzi dziewczyny i nie wiem czy mam się śmiać czy
płakać. Piszecie o swoich teściowych że są zaborcze, a same nie potraficie się
dzielić, (każdy kontakt syna z matką traktujecie jak test -ona czy ja)
Teściowa też człowiek i zepchnięcie jej na margines życia jest dla niej tym
boleśniejsze im bardziej w centrum tego życia znajdował się Wasz partner.
Mądrość i dojrzałość synowej nie powinna polegać na umiejętności radykalnego
odseparowania synalka od mamusi, ale na zakreśleniu terytoriów na które
teściowa nie ma wstępu- są to oczywiście strategiczne decyzje dotyczące Waszej
rodziny i podstaw Waszego życia- w końcu założyliście rodzinę autonomiczną.
I jeszcze mała prośba - ja wiem że zabrzmi idiotycznie w kontekście
wcześniejszych Waszych wypowiedzi ale-----------starajcie się pokochać matkę
swojego partnera i pozwólcie jej czasami choć odrobinkę ogrzać sie przy Was. W
końcu w partnerze którego darzycie uczuciem jest także cząstka teściowej....
Obserwuj wątek
    • aldialdi Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 17.12.06, 21:21
      Jest w tym co mówisz prawda ale....właśnie jest ale. Bo nie da się ocenić nie
      znając sprawy od podszewki, nie żyjąc z taką kobietą. Ja swoje teściowej nie
      oceniam, nie narzekam nawet na nią, dla mnie ona poprostu nie istnieje. Ślub
      wziełam nie z nią tylko z moim facetem. Nie bronię mu kontaktów z rodziną
      poprostu w nich nie uczestniczę, On to akceptuje i dobrze nam z tym. Matka
      mojego męża nigdy nie będzie mi matką, nigdy tak do niej nie powiem, jest dla
      mnie oca i taka zostanie, podobnie jak teść.
      Nie życzę im źle ale niech się grzeją sami, ode mnie z daleka.
    • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 17.12.06, 21:22
      borrus napisał:

      > starajcie się pokochać matkę swojego partnera i pozwólcie jej czasami choć
      > odrobinkę ogrzać sie przy Was.

      "Ogrzać" się to można przy kominku, ognisku, piecyku. Ewentualnie teściowa może
      się ogrzać przy własnym mężu. Dorosłe dzieci i ich małżonkowie nie mają
      obowiązku "grzać" dorosłych rodziców/teściów. Każdy powinien zająć się własnym
      życiem i własną rodziną.

      Poza tym, nie da się na siłę "pokochać" kogoś tylko za to, że jest matką/ojcem
      partnera. Szczególnie jeśli taka osoba jest toksyczna, rujnująca życie własnych
      dzieci. "Starać się pokochać" taką osobę oznacza rezygnację z własnych
      prawdziwych uczuć, życie wbrew sobie i poprostu hipokryzję. Nie mamy obowiązku
      kochać wszystkich. Tym bardziej osób krzywdzących nas, lub naszych bliskich.
      • aldialdi Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 17.12.06, 21:29
        otóż to arwena8 - święte słowa.
    • promyczek_k Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 17:44
      borrus, zgadzam się z Tobą. Zastanawiam się, skąd tyle złości na teściowe. Niech
      się grzeje sama? Jest obcą kobietą? Jak tak, to mąż też jest obcym czlowiekiem,
      przecież niespokrewniony. Dla nas matki są ważne, chcemy utrzymywać z nimi
      kontakt. Więc nasi partnerzy też muszą. Mój na szczęście nie tylko musi, ale i
      chce. Dlaczego w takim razie odmawiać im prawa do tego samego? Skąd w Was tyle
      nienawiści, dziewczyny? Chciałybyście, żeby przyszłe synowe tak o Was myślały?
      • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 18:16
        promyczek_k napisała:

        > mąż też jest obcym czlowiekiem, przecież niespokrewniony

        Ale to właśnie z mężem tworzysz teraz nową, WŁASNĄ rodzinę, nie z jego
        matką/ojcem/rodzeństwem. I na tym właśnie warto się skupić, a nie na
        teściach/rodzeństwie czy całym świecie dookoła.
        • promyczek_k Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 18:28
          Przy takiej postawie łatwo popaść w samotność. Rodzina jest najważniejsza, a
          rodzice to poza współmałżonkiem i dziećmi rodzina najbliższa. Absolutnie
          niedopuszczalne jest ograniczanie kontaktów.Przynajmniej jak dla mnie. Obiad co
          tydzień lub co dwa, albo telefon, jeśli się mieszka daleko i już kontakty będą
          lepsze smile
          • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 18:45
            promyczek_k napisała:

            > Rodzina jest najważniejsza

            Owszem, ale tylko ta, którą tworzysz z mężem. Reszta "rodziny" powinna w sposób
            naturalny odejść na drugi plan.

            > Absolutnie niedopuszczalne jest ograniczanie kontaktów.

            Tak kategoryczne stwierdzenie mogła napisać tylko osoba chorobliwie UZALEŻNIONA
            od własnych rodziców.
            • promyczek_k Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 19:35
              arwen8 napisała:
              Reszta "rodziny" powinna w sposób
              >
              > naturalny odejść na drugi plan.
              To jest rodzina, a nie "rodzina". I to oczywiste, że mąż jest najważniejszy.
              Chcę tylko powiedzieć, że z rodzicami należy utrzymywać dobry kontakt

              > Tak kategoryczne stwierdzenie mogła napisać tylko osoba chorobliwie UZALEŻNIONA
              >
              > od własnych rodziców.

              Tu nie chcę być nieuprzejma, więc napiszę tylko, że masz zbyt dużą łatwość w
              wystawianiu sądów o innych. smile

              Przecież ja nie mówię, że o wszystkim trzeba rodzicom/teściom mówić itp. Pewnie,
              że spowiadanie się z wydatków, zakupów, planów na przyszłość jest co najmniej
              dziecinne. Z życia znam przykład, gdy matka dyrygowała każdym poczynaniem syna
              do tego stopnia, że żona w końcu odeszła, bo miała dość. Tyle, ze ona też nie
              była bez skazy, nic nie robiła w kierunku uzdrowienia kontaktów z teściową.
              • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 21:49
                promyczek_k napisała:

                > Chcę tylko powiedzieć, że z rodzicami należy utrzymywać dobry kontakt

                Ale czy za WSZELKĄ cenę? I czy KAŻDY musi utrzymywać "dobry kontakt"? Czy to
                samo poleciłabyś dziecku alkoholika czy kobiecie, która była w dzieciństwie
                maltretowana/gwałcona przez najbliższą rodzinę? Warto się zastanowić, zanim
                napisze się tak kategoryczne stwierdzenie.

                > masz zbyt dużą łatwość w wystawianiu sądów o innych.

                "Sądy" wystawiłaś sobie Ty sama. Zostały zawarte w stwierdzeniu: "Absolutnie
                niedopuszczalne jest ograniczanie kontaktów". Właśnie TE słowa i 100% PEWNOŚĆ z
                jaką je napisałaś świadczą o Twoim ogromnym uzależnieniu. Człowiek wolny
                poprostu nie jest w stanie napisać tak kategorycznego stwierdzenia w TYM
                temacie.
                • twoj_aniol_stroz Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 11:01
                  Wtrącę się, ale... Mam teściową od 10 lat, jest osobą bardzo apodyktyczną,
                  bardzo zaborczą, co nie zmienia faktu, że nie przyszło mi do głowy ograniczać
                  naszych odwiedzin u niej (choć nie pozwalałam na dyktowanie mi jak mam żyć), a
                  dlaczego? Po pierwsze dlatego, że tak postępując ranię mojego męża (tak jak
                  moja mama jest mi bliska, tak mama mojego męża jest jemu bliska), po drugie ja
                  obrażając się, odgryzając itd staję z nią w jednym szeregu i wreszcie po
                  trzecie jeśli chcemy stworzyć w miarę normalną rodzinę, gdzie dzieci szanują
                  rodziców nawet gdy są bardzo starzy, to najpierw sami musimy tym dzieciom
                  pokazać, że my szanujemy i troszczymy się o naszych rodziców. I tu właśnie jest
                  sedno tej dyskusji. Otóż na razie jesteście tylko we dwoje + teściowie i
                  rodzice, ale już niedługo będą dzieci, a dla nich Twoja tesciowa i Twoja mama
                  to są po prostu babcie, a bracia i siostry obu stron to wujkowie i ciocie. I w
                  tym właśnie miejscu teściowie przestają być obcą rodziną, oni są już teraz
                  rodziną Twoich dzieci.
                  Oczywiście wszystko co napisałam dotyczy rodzin takich normalnych, zwykłych, a
                  nie patologicznych, ale z takimi właśnie zwykłymi rodzinami mamy do czynienia
                  najczęściej.
                  • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 12:57
                    twoj_aniol_stroz napisała:

                    > jeśli chcemy stworzyć w miarę normalną rodzinę, gdzie dzieci szanują
                    > rodziców nawet gdy są bardzo starzy, to najpierw sami musimy tym dzieciom
                    > pokazać, że my szanujemy i troszczymy się o naszych rodziców.

                    Jeśli chcesz by Twoje dzicko szanowało Ciebie, to przede wszystkim szanuj swoje
                    dziecko. To działa tylko i wyłącznie na tej zasadzie, a nie poprzez przykład
                    Twojego szacunku do Twoich rodziców. Tym bardziej, że jeśli dziecko zobaczy, że
                    okazujesz ogromny szacunek swoim rodzicom, którzy np. są toksyczni, a nie
                    okazujesz takiego szacunku dziecku, to poprzez TAKI przykład Twoje dziecko
                    nigdy nie będzie w stanie uszanować Ciebie. Skoro szacunek do Twoich rodziców
                    (nawet jeśli na to nie zasługują) jest ważniejszy niż szacunek do własnego
                    dziecka, to pomyśl, jaki przykład podajesz temu właśnie dziecku.

                    Dzieci będą nas szanować tylko i wyłacznie jeśli my sami okazujemy im szacunek.
                    • olera24 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 13:08
                      ale nie mniejszą wagę, ma takze twój stosunek do rodzicw i teściów, dzieci uczą
                      się przede wszystkim przez naśladownie...
                    • twoj_aniol_stroz Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 27.12.06, 14:09
                      > Dzieci będą nas szanować tylko i wyłacznie jeśli my sami okazujemy im
                      szacunek.
                      >
                      Błąd! Jest to tylko jedna strona medalu. Dzieciom należy się szacunek i to w
                      ogóle nie podlega dyskusji. Mylisz się jednak sądząc, że pogardzając rodzicami
                      swoimi lub męża nauczysz dzieci szacunku do siebie. Dziecko jest bystrym
                      obserwatorem i błyskawicznie wychwytuje zachowania rodziców a potem je
                      naśladuje. Jest jak walizka, w którą my rodzice bezwiednie, ale systematycznie
                      wrzucamy nasze zachowania. Później ją otwieramy i tu czasem bywa niemiło, a
                      czasem wręcz groźnie. Radzę to przemyśleć.
                      • arwen8 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 27.12.06, 15:24
                        twoj_aniol_stroz napisała:

                        > Mylisz się jednak sądząc, że pogardzając rodzicami
                        > swoimi lub męża nauczysz dzieci szacunku do siebie.

                        A Ty myślisz, że nauczysz dziecko szacunku do siebie, jeśli będziesz okazywać
                        szacunek i uwielbienie dla swoich rodziców, którzy są np. alkoholikami,
                        przestępcami, umniejszaczami (czyli osobami, które poniżają Ciebie lub innych),
                        tyranami, etc.? Na przykład, dziadek krzyczy i bije wnuka, a Ty każesz temu
                        dziecku szanować dziadka i sama okazujesz mu na każdym kroku szacunek (bo
                        przecież tak samo prał kiedyś Ciebie, a więc należy mu się za to szacunek i
                        miłość). Wydaje Ci się, że dziecko można łatwo zmylić, ale tak nie jest.
                        Dziecko, które widzi niesprawiedliwośc w zachowaniu dziadka, widzi też
                        niesprawiedliwość w Twoim zachowaniu (skoro nie potępiasz zachowania dziadka, a
                        na dodatek każesz dziecku go za to szanować). Takie dziecko nie będzie Ciebie
                        nigdy szanować. Owszem, obdarzy Cię wymuszonym szacunkiem (z lęku), ale nigdy
                        nie będzie to prawdziwe uczucie.

                        Jeśli ktoś zasługuje na brak szacunku, to nie ma nic złego w okazywaniu braku
                        szacunku dla tej osoby. W ten sposób uczysz swoje dziecko tego co dobre i złe,
                        a nie hipokryzji, lizustwa i kłamstwa. Oczywiście, by móc to robić, musisz mieć
                        wyraźnie określone własne wartości. A tego wielu osobom brakuje. Stąd ten
                        bezwarunkowy szacunek dla wszystkiego co się rusza i gada.
                        • twoj_aniol_stroz Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 27.12.06, 18:39
                          To nie tak. Mam wrażenie, że mówimy o czymś zupełnie innym. Ja mówię o
                          normalnych rodzinach, gdzie nie ma alkoholizmu, przemocy itd, ale za to jest
                          np. despotyczna teściowa, która chce mi dyktować co mam ugotować mężowi na
                          obiad (ten właśnie model mam "przyjemność" ćwiczyć od 10 lat). Z reguły taka
                          sytuacja kończy się moim zdecydowanym, choć absolutnie uprzejmym "nie". Dzieci
                          niejednokrotnie były świadkami takich scen i doskonale widzą różnicę pomiędzy
                          szcunkiem, który należy okazywać każdemu człowiekowi (szacunek to brak
                          poniżania, chamstwa, to respektowanie czyiś uczuć, do momentu kiedy nie
                          wkraczają na mój teren), a uległością i lizusostwem, które zaistniałyby gdybym
                          pozwalała na decydowanie o tym o czym ja mam prawo decydować. Nie zmienia to
                          jednak faktu, że nie przyszłoby mi do głowy, żeby zabraniać babci widywać wnuki.
                          Natomiast przytoczony przez Ciebie przykład bicia wnuczka przez dziadka to jest
                          patologia. Zadaniem rodzica jest zawsze chronić bezpieczeństwo dziecka i jeśli
                          dziecku grozi niebezpieczeństwo w domu dziadka to należy go unikać. To jest
                          normalne, tyle, że tu, mam nadzieję, rozmawiamy o teściowych, które choć nie są
                          łatwe we współżyciu to jednak mieszczą się w normie obyczajowej. I, mam również
                          nadzieję, że o takich teściowych myślał autor wątku.
        • olera24 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 12:32
          czytam i nie wierze, a gdzie zjawisko wielopokoleniowej rodziny, takiej w której
          jest szacunek dla siwych włosówsad i nie piszcie prosze, jakie siwe włosy, bo
          przecież teściowa ma łeb farbowany... mamy scisły kontakt zarówno z moimi
          rodzicami, jak i jego, podobnie z rodzeństwem. Telefony, spotaknia to na
          porządku dziennym. Nie twierdzę, ze bylo zawsze łatwo, na początku unikałam
          teściów jak ognia, ale powoli pojawiła sie nic porozumienia, a nawet sympatia...
          Acha robiono kiedyś badania nad trwałością małżeństw, okazało się że jest mniej
          rozwodów w zwiazkach, w których poza daną osoba poślubiło sie także jej rodzinę.
          Nie chciałabym żeby kiedys moje dzieci odstawiły mnie w kąt bo tworzą swoja
          WŁASNĄ rodzinę, tak samo jak my nie odstawilismy naszych rodzin. I śmiem
          twierdzic że u nas jest lepiejsmile
          Moja suknia
          Moja córeczka
      • beata2802 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 10:38
        > borrus, zgadzam się z Tobą. Zastanawiam się, skąd tyle złości na teściowe.
        Niec
        > h
        > się grzeje sama?

        Niech się grzeje ze swoim mężem (a nie synem) i niech się zajmuje urządzaniem
        swojego domu (a nie domu syna).
    • ozi29 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 19.12.06, 18:33
      borrus napisał:
      starajcie się pokochać matkę
      > swojego partnera

      To niemozliwe!!!
      Nigdy nie pokocham jakiejs obcej kobiety- matke mam jedna!
      Sorry ale za co ja mam ja pokochac;D
      • mayagaramond Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 09:31
        ozi29 napisała:

        > To niemozliwe!!!
        > Nigdy nie pokocham jakiejs obcej kobiety- matke mam jedna!
        > Sorry ale za co ja mam ja pokochac;D

        zgodnie z zasada, ze woda jest rzadsza niz krew? No coz, jestem w tak
        niekomfortowej sytuacji, ze ta jedyna matke stracilam 10 lat temu. I jedynego
        ojca i wszystkich dziadkow. Rodzice mojego chlopaka stali sie moja druga
        rodzina. Nie mowie do niej co prawda "mamo", ale po imieniu. Pewnie, ze jego
        matka jest troche nadopiekuncza, ze za duza sprzata i prasuje wszystko co jej
        wpadnie w rece. Ale to jest tez jego mama, a nie kolezanka czy siostra.

        Resumujac: to czy sie kogos pokocha nie zalezy od wiezow krwi (tu bym mogla
        jeszcze baaardzo duzo opowiedziec), ale od charakteru. Pewnie, ze sa toksyczne
        tesciowe, ale toksycznych synowych tez nie brakuje.
        • ozi29 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 14:44
          To nie chodzi o to, czy ja szanuje tesciowa, czy nie, czy co innego...
          Chodzi o to, ze mam juz matke, ktora kocham najbardziej na swiecie i napewno
          nigdy nie pokocham swojej tesciowej!
          Co najwyzej moge ja lubic ale napewno nie kochac-bez przesady!!!
          • ozi29 Re: aha... 20.12.06, 14:48
            ...i nie oburzajcie sie tak , bo to jest moje zdanie na ten temat, ktorego
            napewno nie zmienie!
            A to ,czy sie ktos z nim zdadza, czy tez nie- to juz nie moja sprawa!
          • mayagaramond Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 16:58
            jak w dowcipie "matka(,) jest tylko jedna"

            A jak juz slusznie zauwazyla inna forumowiczka - jest wiele rodzajow milosci (w
            NT jest chyba 7 roznych wyrazow na okreslenie milosci). Poza tam milosc nie
            ogranicza, gdyby tak bylo moglabys kochac tylko jedno dziecko.
      • olera24 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 12:36
        Ozi idąc tym tropem, adoptowane dzieci nie mogłyby pokochac swoich adopcyjnych
        rodziców...poza tym nie chodzi o to by kochac teściowa jak własna matke, ale np
        tak jak kocha się przyjaciółki, czy fajną ciocię. Są tak rózne typy miłości...
    • aserath Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 09:18
      mądre słowa borrus, ale być zięciem jest inaczej niż byc synową. I wierz mi, że
      każda teściowa jest taka co by się tylko "ogrzać" chciałą jak napisałes
    • lanka_cathar "Zakreślanie terytorium". 20.12.06, 14:35
      Z tym się zgodzę. Zakreśliłam takowe terytorium, do którego teściowa nie ma
      wstępu. Jest to nasz dom i nasze życie. Powiedziałam wyraźnie, albo zaakceptuje
      mnie PRZED ślubem, albo do widzenia. I skutecznie teraz, 5 msc po ślubie,
      bronię tego terytorium. A babsztyl już chyba pojął, że swoją szansę stracił.
    • tmkb Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 20.12.06, 15:07
      pozwole sobie zabrać głos jako jeden z nielicznych facetów w tym temacie. Po
      pierwsze nie popadajmy w skrajności. Oczywiście trudno wymagać, aby
      współmażonek pokochał teściową/teścia. On już ma swoich rodziców i ich będzie
      kochał, a nie teściów. Dobrze jest mieć z teściami dobre relacje, to zależy
      jednak i od nas, ale także od nich. Więc jeśli my się staramy, a z drugiej
      strony jest niechęć, czy wręcz wrogość to przecież nikt przy zdrowych zmysłach
      nie bedzie na siłę starał się zaprzyjaźnić z teściami, tylko dlatego, żeby
      utrzymać wielopokoleniową rodzinę i więź.

      Ale nie ma tez co przesadzać z tym demonizowaniem teściów. Niektórzy mówili, że
      jak można miec dobre relacje z teściową alkoholiczką, czy teściem, który
      molestował własną córkę. to są bardzo skrajne przypadki, i choć szczerze
      współczuję takim dzieciom, to jednak większość z nas ma w miarę normalnych
      rodziców (mam przynajmniej taką nadzieję) i wspólnymi siłami można stowrzyć
      poprawne relacje rodzinne, dla obustronnej korzyści.
      pozdrawiam
    • nerri Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 11:37
      Borrus...troche racji masz...ale...co ma robić ktoś,kto usłyszał od swojego
      faceta:"jesteś pierwszą kobietą która nie zrobiła AAAAAAAAA....I CHODU gdy moja
      mama chciała Cię odstraszyć"?I czasem mam wrażenie,że nadal tego próbuje?Mój
      facet jeździ do rodziców...czasem sam,czasem ze mną.Widuje się ze swoją mama
      częściej niż ja ze swoimi rodzicami.A mimo to jestem solą w oku mojej przyszłej
      teściowej...Złagodniała...ale to przedewszystkim dlatego,że ja się staram...bo
      wiem,że to jego mama i będąc z nią na wojennej ścieżce doprowadzę do tego,że on
      będzie cierpiał...więc najczęściej chowam dumę do kieszeni...indifferent|
      • mayagaramond Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 11:50
        Z tesciowa to chyba troche jak z malym dzieckiem. I dziecko i tesciowa
        sprawdzaja na ile moga sobie pozwolic. Sztuka polega na tym, zeby granice
        wyznaczyc odpowiednio wczesnie zanim problem urosnie do rozmiaru Mount Everestu.

        Konflikt sie tez poglebia jesli mlodzi mieszkaja razem z tesciami i korzystaja
        np. z tej samej kuchni. Wtedy moze byc ciezko. Dlatego lepiej ciasne ale wlasne!
        • nerri Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 11:53
          Dlatego już na początku zapowiedziałam mojemu facetowi,że w życiu z żadnymi
          rodzicamiwinkAni jego ani moimiwink

          Tylko do jego rodziców mamy 50 km a do moich 200...indifferent|
          • mayagaramond Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 12:13
            zawsze mozna w weekend przed planowanym obiadem u tesciow urwac rure wydechowawink

            A co z zieciem i tesciowa? Tu tez nie bywa rozowo. Gdy w odwiedziny przyjezdzala
            moja ciocia z mezem i dziecmi to moj wujek pierwsze kroki od razu kierowal do
            pokoju z telewizorem, klad sie na kanape i tyle go widzieli. To tez srednio
            uprzejme. A dodam, ze moja babcia to byla najlepsze osoba na swiecie. Byla jak
            to sie mowi cool.
    • bacha1979 Re: Nie jesteście lepsze niż Wasze teściowe... 21.12.06, 20:13
      Oj racja borrus.
      Jakieś 80% bywalczyń tego forum(że o młodych mężatkach nie wspomne) ma ochotę
      potopić własne teściowe.

      Od prawie pół roku jestem żoną i synową i jakoś się wzajemnie akceptujemy. Są
      rzecy które mnei irytują w mojej tesciowej, ale w końcu ja tez mam pewnie sporo
      wad.
      No i dodam, że tescia za to baaaardzo lubię. smile
      • kate21.07.07 teściowa 27.12.06, 19:32
        A moja przyszła teściowa co jakiś czas współczuje mi że chcę być z jej synemsmile
        Dzwoni do mnie by porozmawiać o tym co znowu zbroił mój przyszły... W sumie
        zabawnie ale czasem przykro, że tak narzeka na syna i to jeszcze mi.
        Wolałabym tradycyjną teściówkę co za synkiem skacze a do mnie z dystansem
        podchodzi...
        Ach.. i tak źle i tak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka