Dodaj do ulubionych

Kazanie na ślubie....

12.01.07, 14:47
Właśnie... Byłam ostatnio na dwóch ślubach,na których ksiądz strzelił takie
kazanie,ze pół Kościoła się śmiało.Nie chciałabym usłyszeć na własnym ślubie
np. hasła,że ksiądz nie widuje nas na mszach,albo jeszcze lepsze,że on nie
widzi w tym związku miłości itp. Czy jest możliwość wybrania kazania no i
uprzedzenia księdza żeby nie wygadywał takich bzdur?Wkońcu to jest nasz dzień
i wszystko zostanie na kamerze zarejestrowane.Co o tym sądzicie?Jakie macie
doświadczenia w tym temacie?
Obserwuj wątek
    • aska90 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:01
      Byłam ostatnio na dwóch ślubach,na których ksiądz strzelił takie
      > kazanie,ze pół Kościoła się śmiało.
      Lepiej,ze jest smiesznie niż wesoło jak na pogrzebie.

      Nie chciałabym usłyszeć na własnym ślubie
      > np. hasła,że ksiądz nie widuje nas na mszach,
      No to trzeba na msze chodzićsmile.

      jeszcze lepsze,że on nie
      > widzi w tym związku miłości itp.
      Tu zwyczajnie weszłabym w polemikę z księdzem, bo nie zdzierzyłabym. Ale
      odradzamsmile.

      Czy jest możliwość wybrania kazania no i
      > uprzedzenia księdza żeby nie wygadywał takich bzdur?
      Kazanie przygotowuje się adekwatne do sytuacji, raczej nie wyciaga gotowca.
      Zasugerować mozesz, ale unikałabym w czasie rozmowy z księdzem słowa "bzdura".

      Wkońcu to jest nasz dzień
      > i wszystko zostanie na kamerze zarejestrowane.
      Zawsze mozecie coś wyciąć.

      Jakie macie
      > doświadczenia w tym temacie?
      Bardzo dobre, jako gość, świadkini. Jako panna młoda nie, nie wzięłam slubu
      kościelnego.
      • dagps Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:24
        coz, chyba trzeba sie z tym pogodzic, ze akurat ten ksiadz ma teksty w rekawie korych lepiej na wlasnym slubie nie uslyszec. gdybym brala slub koscielny to juz wiem w ktorych trzech parafiach na pewno nie, jeden mowil o gejach, drugi wlasnie o leku przed oszustwem w milosci...eh...albo, ze "bez Boga nie dacie rady, nie uda sie wam to malzenstwo, musicie chodzic do kosciola".
        nie jest to chyba proste wziac slub w innej niz swoja parafia, ale da sie. bywaja sympatyczne, pelne dobrych zyczen kazania. no ale to trzeba chodzic do kosciola choc tyle co ja, zeby uslyszec (na slubywink)
        • adelheid Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:35
          ja na jednym slubie uslyszalam tekst: cos o wysysaniu krwi pannie mlode przez pana mlodego... nie powtorze dokladnie ale obrazowe to bylo tak ze od razu przed oczami stawala krwawa utrata dziewictwa... zeby bylo weselej to byl znajomy ksiadz mlodych... jak sam mowil przejal sie sytuacja i chcial napisac madre kazanie... jak widac nawet znajomy moze nas zaskoczyc...
      • ozi29 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:40
        Heh u mnie wczoraj był ksiądz "po kolędzie" i wygadywał takie bzdury, że do
        dziś jestem wkurzona!
        Kazał nam się poważnie zastanowić jeszcze , bo małżeństwo, to nie zabawa wink i
        ciągle mnie "mierzył", ze szczególnym naciskiem na mój brzuch!
        Na koniec spytał, czy jest jeszcze coś, o czym on nie wie, a ja wiem...
        smile)))))))))
        • aska90 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:43
          > Kazał nam się poważnie zastanowić jeszcze , bo małżeństwo, to nie zabawa wink
          No tu się z księdzem zgadzamsmile. Ogólnie zgadzam, nie bierz do siebie.

          > Na koniec spytał, czy jest jeszcze coś, o czym on nie wie, a ja wiem...
          Należało odpowiedzieć, że nie zwykłaś niczego ukrywac podczas spowiedzismile.

          • ozi29 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:53
            Naprawdę czułam sie jak na spowiedzi, z tą róznicą, że to była spowiedz przy
            kilku osobach smile))))))))
          • hanna26 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 15:54
            Nam po prostu udzielał ślubu zaprzyjaźniony ksiądz. Prawde mówiąc większości
            naszych przyjaciół ślubu udzielali zaprzyjaźnieni księża. Dlatego ja nie
            zetknęłam się jeszcze z takim problemem.
            • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 18:51
              Czyli pozostaje nam tylko modlić się i prosić Boga o normalnego ksiedza.
              • aga07 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:32
                Ja byłam na ślubie,gdzie ksiądz podczas kazania mówił do młodych,że dzisiejszy dzień nie jest najważniejszy w ich życiu.Najważniejszym dniem będzie dzień śmierci....
                • aska90 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:39
                  Z punktu widzenia katolika miał w sumie rację.
                  Z punktu widzenia rodziców tez - dla nich pewnie jednym z najwazniejszych dni,
                  jesli nie najwazniejszym, jest dzien urodzin dziecka.
                  Pewnie z punktu widzenia młodej pary popełnił nietakt.

                  O dniu swojego ślubu nigdy nie powiem, ze był najwazniejszy w moim życiu.
                  Najwazniejszy miałam za sobąsmile.
    • bacha1979 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:49
      Nie wiem czy można księdzu zasugerować treść kazania. Zawsze (o ile macie
      znajomego księdza) można poprosić, by taki znajomy Wam udzielił slubu i
      ewentualnie odprawił mszę.
      My mieliśmy wziąść zaprzyjaźnionego księdza, ale z przyczyn od niego
      niezależnych miał własnie dzień naszgo ślubu zajęty.
      No i zostało, że ślubu nam udzieli ksiądz z mojej (malenkiej) parafii.
      A mój proboszcz powiedział takie kazanie, że miałam ochotę rzucić w niego
      wiązanką.
      Mówił min. coś o paradzie równości, homoseksualistach itp itd.
      Jedynym plusem było to, że dość szybko skończył.
      • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:56
        bacha1979 napisała:

        > Nie wiem czy można księdzu zasugerować treść kazania. Zawsze (o ile macie
        > znajomego księdza) można poprosić, by taki znajomy Wam udzielił slubu i
        > ewentualnie odprawił mszę.
        > My mieliśmy wziąść zaprzyjaźnionego księdza, ale z przyczyn od niego
        > niezależnych miał własnie dzień naszgo ślubu zajęty.
        > No i zostało, że ślubu nam udzieli ksiądz z mojej (malenkiej) parafii.
        > A mój proboszcz powiedział takie kazanie, że miałam ochotę rzucić w niego
        > wiązanką.
        > Mówił min. coś o paradzie równości, homoseksualistach itp itd.
        > Jedynym plusem było to, że dość szybko skończył.
        >
        >
        • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:57
          Za szybko nacisnęłam.Niestety nie mamy znajomego księdza więc pozostaniemy w
          niepewności.
    • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:55
      Tak sie zastanawiam co księża mają na celu,mówiąc takie rzeczy na ślubach.Moim
      zdaniem powinien "zachęcić" młodych do chodzenia do kościoła,a nie
      zrażać.Powinien pięknie mówić o miłości i małżeństwie,a nie np. o nie chodzeniu
      do kościoła.A potem się dziwią,dlaczego ludzie nie chcą faktycznie chodzić.Sami
      są sobie winni.
      • bacha1979 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:58
        czuczi24 napisała:

        > Tak sie zastanawiam co księża mają na celu,mówiąc takie rzeczy na ślubach.>
        > do kościoła.


        Przypuszczam, że mój nie miał żadnego celu. On nie ma "daru" oratorskiego, a
        dodatkowo niezbyt się przykłada.


        A potem się dziwią,dlaczego ludzie nie chcą faktycznie chodzić.Sami
        >
        > są sobie winni.


        Eee, przecież nie do księdza ani nie dla księdza chodze do kościoła.
        • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:00
          Rozumiem,że nie dla księdza się chodzi ale takim zachowaniem jeszcze bardziej
          ludzi zniechęcają.Wolą się pomodlić w domu niż iść do kościoła i słuchać takich
          pierdół.
          • bacha1979 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:01
            W każdym razie moje kumpele do dzis sobie żartują z naszego księdza.
    • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:55
      Ja brałam ślub 30.12.2006smile i byłam zachwycona kazaniem. Ksiądz bardzo ładnie
      mówił o miłości, rodzicielstwie...
      Pamiętam że w części kazania nawiązał do jednej z moich ulubionych kolęd -
      "Maleńka miłość"...
      W mojej parafi jest właśnie takich 2 wikariuszy którzy układają naprawde piękne
      kazania, nie tylko na śluby. To są jedyni chyba księża, których kazań po prostu
      słucham...
      • bacha1979 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:59
        Trochę Ci zazdroszczę.
        U nas kamerzysta całe kazanie musiał "wyciąć".
        • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:01
          Współczuję.. Zauważyłam, że księża w mojej parafii są innismile Z tym że u mnie
          tego jest pełno (jest tu siedziba biskupa, seminarium duchowne itd.) i też
          trafiają się dziwni księża ale na ogół nawet Ci emerytowani są ok.
      • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 19:59
        A kolędę miałam tydzień temu w piątek (Mąż był w pracy). Akurat przyszedł ksiądz
        od ślubu smile - żartował czy nie składam reklamacji na nieobecnego Mężasmile i życzył
        łagodnego rozwiązaniasmile
        • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:02
          Gratuluję kala1985.Super,że Wam się udało mieć pożądną ceremonię.Ja się
          obawiam,że z moim "szczęściem" trafię na jakies jedyne w swoim rodzaju sad(
          • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:05
            Mogę dać namiary na parafię wink może ksiądz przyjedziewink
            • ozi29 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:17
              Moj jest na tyle bezczelny, że tak się wyrażę, że "jakość" kazania zależy od
              zawartości koperty. No cóż, widocznie takie czasy nastały...
              • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:26
                Są i tacy księża... Ehh brak mi słów..
                • czuczi24 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 20:47
                  Niektórzy księża już przesadzają,naprawdę.Nie znaja umiaru i wstydu.Wyobraźcie
                  sobie,że w sąsiedniej parafii ksiądz przed świętami wysłał do wszytskich
                  mieszkańców listy z informacją,że planuje remont kościoła i w związku z tym
                  prosi o większą chojność parafian w czasie kolendy.No myślałam,że z krzesła
                  spadnę jak mi to opowiedział znajomy.Jak tak można bezczelnie?
                  • aska90 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 21:27
                    > Niektórzy księża już przesadzają,naprawdę.
                    Dokladnie to samo mozna powiedzieć o parafianach. Są księża i "księza", tak jak
                    parafianie i "parafianie".

                    i w związku z tym
                    > prosi o większą chojność parafian w czasie kolendy
                    Kolenda to moze być Zaleska, jak ktoś kiedyś zauwazył. Że prosi, to nawet dobrze
                    o księdzu świadczy, znaczy, że prafianie obowiązku nie mają, ale ze o
                    <chojność>, w zyciu nie uwierzę.



                  • karolinka.f Re: Kazanie na ślubie.... 14.01.07, 01:29
                    A co w tym bezczelnego?
                    Z czego ma pokryć koszty remontu?
                    Przecież nie ma żadnych innych źródeł finansowania, poza datkami od parafian.
                    Nie zmusza do niczego, tylko prosi.
                    Czy prośba jest naprawdę takim wykroczeniem?
                    • kala1985 Re: Kazanie na ślubie.... 15.01.07, 19:51
                      Dla mnie takie pisanie listów jest bezczelne. A co do źródeł finansowania to
                      mało wiesz... Fakt, że datki od wiernych to jeden z głównych źródeł finansowania
                      (są to ogromne pieniądze), ale parafie mają często jeszcze inne. W moim mieście
                      np. jest muzeum, ostatnio też księża otworzyli hotel... W hotelu też będzie
                      restauracja i jeśli chodzi o stypy itd to pozostali "Restauranci" zastanawiają
                      się nad zamykaniem interesów.. W końcu starsi ludzie będą woleli dać księdzu...
    • leeloo2002 Re: Kazanie na ślubie.... 12.01.07, 23:56
      Skoro bierzesz slub koscielny, to miejze zaufanie do Pana Boga, ze odpowiednio
      natchnie ksiedza. Ustalanie tresci kazania jest wg mnie gruba przesada.
      A jesli bedzie cos nie tak na kamerzee, to zawsze mozna dac w tym miejscu
      podklad muzyczny wink
    • mimi78 jeny............ 13.01.07, 00:50
      czuczi24 napisała:

      > Właśnie... Byłam ostatnio na dwóch ślubach,na których ksiądz strzelił takie
      > kazanie,ze pół Kościoła się śmiało.Nie chciałabym usłyszeć na własnym ślubie
      > np. hasła,że ksiądz nie widuje nas na mszach,albo jeszcze lepsze,że on nie
      > widzi w tym związku miłości itp. Czy jest możliwość wybrania kazania no i
      > uprzedzenia księdza żeby nie wygadywał takich bzdur?Wkońcu to jest nasz dzień
      > i wszystko zostanie na kamerze zarejestrowane.Co o tym sądzicie?Jakie macie
      > doświadczenia w tym temacie?


      Gdzie był ten ślub ?!

      Ksiądz sam pisze kazanie... no i może młodzi dali za mało za tą uroczystość i
      dlatego...to przykre...ale coż, w niektórych miejsach ksiądz to władza
      absolutna...

      U nas, podejrzewam, będzie maniana z proboszczem u narzeczonego - ten to cyrki
      odstawia przy każdej okazji a tylko kwitek mamy od niego dostać...
      • czuczi24 Re: jeny............ 13.01.07, 01:48
        Śluby te odbyły się w woj. śląskim (duże miasta).Wydaje mi się,że księża nie
        powinni patrzeć na grubość portfela,ale cóż....rzeczywistość jest inna-
        przykra.A jak ktoś naprawdę nie ma pieniędzy to co nie udzielą mu ślubu?Może
        dac dadzą tylko jakim kosztem?Co to się dzieje w tym Kościele,szkoda słów.
        • mimi78 Re: jeny............ 13.01.07, 01:54
          Jedyne co wiem, to to że można takie zachowanie zgłosić do kurii...

          Co do pieniędzy, w Poznaniu już zmądrzeli i jest jednolity cennik za śluby..
          • czuczi24 Re: jeny............ 13.01.07, 01:58
            Jednakowe ceny powinny być w całym kraju.Było by sprawiedliwie,a tak to robią
            co chcą.Masz rację,że można to zgłosić do Kurii tylko co to da?Na kasecie można
            zrobić podkład muzyczny czy wyciąć nieodpowiedni moment,ale w pamięci młodych i
            gości raczej pozostanie.Smutne to ale prawdziwe.
            • karolinka.f Re: jeny............ 14.01.07, 01:33
              A gdyby były jednakowe ceny w całym kraju, czy na pewno wtedy wszystkich byłoby
              stać na ślub kościelny? Jest wielu księży, którzy nie wezmą pieniążków za
              błogosławieństwo sakramentu małżeństwa, jeśli wiedzą że młodzi nie mają środków.
              No ale czy naprawdę pośród wydatków ślubnych jest to tak duża kwota?
              Ile wydają na suknię te panny młode, które tak oburzają się składaniem ofiar w
              kościele?
              • mimi78 Re: jeny............ 14.01.07, 03:28
                karolinka.f napisała:

                > A gdyby były jednakowe ceny w całym kraju, czy na pewno wtedy wszystkich
                byłoby
                > stać na ślub kościelny?

                Myślę że jeżeli tak by było, to każdy szedł by już przygotowany na wydatki,
                bądź odkładał.

                Jest wielu księży, którzy nie wezmą pieniążków za
                > błogosławieństwo sakramentu małżeństwa, jeśli wiedzą że młodzi nie mają
                środków
                > .

                Dlaczego się tak mało o tym słyszy?

                > No ale czy naprawdę pośród wydatków ślubnych jest to tak duża kwota?
                Heh, zależy gdzie - w jednej parafii dasz 100zł i będzie cacy a w drugiej dasz
                500zł i właśnie w zamian otrzymasz takie kazanie....



                > Ile wydają na suknię te panny młode, które tak oburzają się składaniem ofiar w
                > kościele?

                Tak, tu bywają sprzeczności.
                Ale robienie sukienek to biznes a udzielanie sakramentu????
                • aska90 Re: jeny............ 14.01.07, 08:49
                  > Jest wielu księży, którzy nie wezmą pieniążków za
                  > > błogosławieństwo sakramentu małżeństwa, jeśli wiedzą że młodzi nie mają
                  > środków
                  > > .
                  >
                  > Dlaczego się tak mało o tym słyszy?
                  Dziennie do celu dociera kilka tysięcy samolotów. Dlaczego jednak nie mowi się o
                  tym, a każda katastrofa jest pokazywana we wszystkich wiadomościach?
                  Codziennie do domu bezpiecznie docierają miliony ludzi. Dlaczego jednak mówi się
                  wyłącznie o tych napadniętych.
                  Przez noc bezpieczne są dziesiątki milniony sklepów. Dlaczego słyszy się
                  wyłacznie o włamaniach.

                  Bo sensacja, katastrofa są atrakcyjniejsze niż spokój.

                  Skorzystaj z wyszukiwarki. Dlaczego takie emocje wzbudza "konieczność" wiekszej
                  zapłaty za slub/zespół/kamerzystę/zdjęcia, a jakoś nikt nie protestuje przy
                  sukni za kilkaset-kilka tysięcy złotych?
                  • mimi78 Re: jeny............ 14.01.07, 15:00
                    aska90 napisała:

                    > > Jest wielu księży, którzy nie wezmą pieniążków za
                    > > > błogosławieństwo sakramentu małżeństwa, jeśli wiedzą że młodzi nie
                    > mają
                    > > środków
                    > > > .
                    > >
                    > > Dlaczego się tak mało o tym słyszy?
                    > Dziennie do celu dociera kilka tysięcy samolotów. Dlaczego jednak nie mowi
                    się
                    > o
                    > tym, a każda katastrofa jest pokazywana we wszystkich wiadomościach?
                    > Codziennie do domu bezpiecznie docierają miliony ludzi. Dlaczego jednak mówi
                    si
                    > ę
                    > wyłącznie o tych napadniętych.
                    > Przez noc bezpieczne są dziesiątki milniony sklepów. Dlaczego słyszy się
                    > wyłacznie o włamaniach.
                    >
                    > Bo sensacja, katastrofa są atrakcyjniejsze niż spokój.
                    >
                    > Skorzystaj z wyszukiwarki. Dlaczego takie emocje wzbudza "konieczność"
                    wiekszej
                    > zapłaty za slub/zespół/kamerzystę/zdjęcia, a jakoś nikt nie protestuje przy
                    > sukni za kilkaset-kilka tysięcy złotych?


                    Nie wiem co do tego ma wyszukiwarka.

                    Ogólnie kościół nie powienien być żadną sensacją tylko miejscem spokoju i
                    refleksji.

                    Kościół nie jest miejscem do zarabiania.
                    Zespół, krawcowa czy salon jest.
                    Proste.
                    • aska90 Re: jeny............ 14.01.07, 15:17
                      > Nie wiem co do tego ma wyszukiwarka.
                      Spróbuj z niej skorzystać, moze wtedy się dowiesz.

                      >
                      > Ogólnie kościół nie powienien być żadną sensacją tylko miejscem spokoju i
                      > refleksji.
                      Ogólnie się z tobą zgadzam. I kościół, i Kościół powinny być miejscem spokoju i
                      refleksji. Pytanie dlaczego nie jest. Winni sa wułącznie księża? Parafianie są
                      bez skazy?

                      > Kościół nie jest miejscem do zarabiania.
                      > Zespół, krawcowa czy salon jest.
                      > Proste.
                      Zespół, krawcowa, salon ponoszą koszty swojej działaności, ksiądz również. Inna
                      sprawa, ze podatki dotyczą wszystkich, ale są wszychciejsi. Nie ma jednak
                      obowiązku płacić kilkuset złotych za slub. Uwazasz, ze ksiądz żąda zbyt wysokich
                      opłat, na ktore sytuacja zyciowa ci nie pozwala, zglaszasz ten fakt w kurii.
                      Proste jak drut. Czemu nikt z tej opcji nie korzysta? Czego się boi?
                      • mimi78 Re: jeny............ 14.01.07, 15:43

                        aska90 napisała:

                        > > Nie wiem co do tego ma wyszukiwarka.
                        > Spróbuj z niej skorzystać, moze wtedy się dowiesz.

                        Wiesz co twoja odpowiedź jest mało logiczna, żeby nie powiedzieć dziecinna.
                        Pytam jeszcze raz, co do kościoła i zarabiania ma wyszukiwarka...

                        >
                        > >
                        > > Ogólnie kościół nie powienien być żadną sensacją tylko miejscem spokoju i
                        > > refleksji.
                        > Ogólnie się z tobą zgadzam. I kościół, i Kościół powinny być miejscem spokoju
                        i
                        > refleksji. Pytanie dlaczego nie jest. Winni sa wułącznie księża? Parafianie są
                        > bez skazy?

                        A pracujesz w Parafii czy jak? Bo z większości wypowiedzi tutaj, wynika, że
                        młodzi zazwyczaj największy problem mają w kontaktach z księżami. Opinie mówią
                        same za siebie.

                        >
                        > > Kościół nie jest miejscem do zarabiania.
                        > > Zespół, krawcowa czy salon jest.
                        > > Proste.
                        > Zespół, krawcowa, salon ponoszą koszty swojej działaności, ksiądz również.

                        Nie ksiądz. Nie jeden ksiądz, ale parafia. Jest to prąd i woda i utrzymanie
                        np.małej kancelarii.
                        Dlaczego więc to jeden ksiądz, jak płaci się za usługę, nie wystawia rachunku,
                        nie płaci podatku tylko pakuje pieniądze za sutannę?????????


                        Inna
                        > sprawa, ze podatki dotyczą wszystkich, ale są wszychciejsi. Nie ma jednak
                        > obowiązku płacić kilkuset złotych za slub. Uwazasz, ze ksiądz żąda zbyt
                        wysokic
                        > h
                        > opłat, na ktore sytuacja zyciowa ci nie pozwala, zglaszasz ten fakt w kurii.

                        Zgłaszasz i co widzisz krzywą minę, kazanie odwalone i pół świateł zapalonych w
                        kościele.

                        > Proste jak drut. Czemu nikt z tej opcji nie korzysta? Czego się boi?

                        Nikt się nie boi i nie chce się bać. To księża często właśnie stwarzają taki
                        pozor, że parafianie powinni się bać.
                        • aska90 Re: jeny............ 14.01.07, 15:58
                          > Wiesz co twoja odpowiedź jest mało logiczna, żeby nie powiedzieć dziecinna.
                          > Pytam jeszcze raz, co do kościoła i zarabiania ma wyszukiwarka...
                          A ja powtorzę, skorzystaj z wyszukiwarki.

                          > A pracujesz w Parafii czy jak?
                          Jesli już, to w parafii. Przykro mi, ale nie.

                          Bo z większości wypowiedzi tutaj, wynika, że
                          > młodzi zazwyczaj największy problem mają w kontaktach z księżami.
                          Z księżmi. Z większości? Czy z wypowiedzi tych, którzy mieli takie kłopoty.
                          Manipulowanie faktami może i sprawdza się, ale raczej na krotką metę.

                          > Dlaczego więc to jeden ksiądz, jak płaci się za usługę, nie wystawia rachunku,
                          > nie płaci podatku
                          Napisałam, ze jesli chodzi o podatki są rowni i równiejsi. To zasługa państwa,
                          czyli Polaków i do nich miej pretensję.

                          >tylko pakuje pieniądze za sutannę?????????
                          Widziałas czy powtarzasz opinię usłyszaną gdzieś tam?

                          > Zgłaszasz i co widzisz krzywą minę, kazanie odwalone i pół świateł zapalonych w
                          >
                          > kościele.
                          Zgłosiłas czy jak wyzej?

                          To księża często właśnie stwarzają taki
                          > pozor, że parafianie powinni się bać.
                          Ktorzy księża?
                          • mimi78 Re: jeny............ 14.01.07, 16:07
                            Grochem o ścianę.

                            Baw się w adwokata - ale nie ze mną.
                            • aska90 Re: jeny............ 14.01.07, 16:24
                              Mimi, kłopot polega na tym, ze przekonuję cię wyłacznie argumenty, ktore
                              zgadzają się z twoim widzeniem swiata. Można przejśc przez zycie z klapkami na
                              oczach, wierząc, że ma się wyłacznośc na prawdę, to tylko twoj wybor.


                              > Baw się w adwokata - ale nie ze mną.
                              Wybacz, ale zabawa mnie nie intersuje. Ciebie nie interesuje dyskusja. Dlatego
                              nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc ci udanego dnia izycia.
                              • mimi78 Re: jeny............ 14.01.07, 16:42
                                Nie, ja chętnie podyskutuję ale na zasadzie odpowiedzi na pytania a nie
                                rutynowe odsyłanie do wyszukiwarki. Zagubiłaś się.
                                Nie szukam butów ani zaproszeń i prosiłam o uzasadnienie po co mam czegoś
                                szukać w wyszukiwarce i co tam wpisać? Sama nie wiesz co więc nie dostałam
                                odpowiedzi.

                                Ja nie uważam że mam wyłączność na rację, ale jeżeli nie przekonuje mnie
                                argument to poprostu nie dysukutuję i tyle.

                                Zadałaś pytania a nie podałaś argumentów. Co to za dyskusja?
                                Nie oczekuj że podam ci np. nazwę parafii i imię księdza. Przecież wiadomo że
                                jeżeli ktoś od/powiada to zazwyczaj na podstawie własnych doświadczeń.

                                Tak jak mówiłam, poczytaj wypowiedzi innych na temat kościoła i księży. Jest
                                bardzo dużo krytyki - i nie sugeruj że ja manipuluję. Jest to odpowiednie
                                miejsce i temat tego forum i to nie ja produkuję opowiedzi o doświadczeniach z
                                księżmi tylko forumowicze sami piszą o tym czego doświadczyli.

                                Nie twierdzę że tak jest wszędzie. Ale niestety, tobie jak i wielu duchownym,
                                trudno jest się przyznać do błędów, jakie większa część tego społeczeństwa,
                                popełnia przy kontaktach z wiernymi.
                                Moim zdaniem, to niestety ale duża wina polskiej mentalności. Poznałam wiele
                                wiar, wiele parafii katolickich, i w Polsce najczęściej księża zwyczajnie
                                zrażają wiernych do siebie a co za tym idzie, do kościoła wogóle.
                                • aska90 Re: jeny............ 14.01.07, 17:27
                                  Przecież wiadomo że
                                  > jeżeli ktoś od/powiada to zazwyczaj na podstawie własnych doświadczeń.
                                  I to są twoje doświadczenia? Naburmuszony ksiądz, nieodpowiednie kazanie,
                                  niezapalone świece podczas mszy slubnej? To w koncu jestes po slubie koscielnym
                                  czy przed nim?


                                  > Nie oczekuj że podam ci np. nazwę parafii i imię księdza.
                                  Nawet nie smiem o to prosić. Miło byłoby jednak, gdybyś przestał opowiadać
                                  baśnie pt. Kowalska sypia z Nowakiem, podczas gdy Kowalski w delegacji. Bo tyle
                                  są warte przykłady, ktore podałaś. Na kogoś gdzieś kiedyś ksiadz krzywo spojrzał.

                                  > Tak jak mówiłam, poczytaj wypowiedzi innych na temat kościoła i księży. Jest
                                  > bardzo dużo krytyki
                                  Tak jak mowiłam, pooglądaj wiadomości. Jest pełno informacji na temat katastrof
                                  lotniczych.

                                  i to nie ja produkuję opowiedzi o doświadczeniach z
                                  > księżmi tylko forumowicze sami piszą o tym czego doświadczyli.
                                  Więc moze nie wypowiadaj się na tematy, które znasz z opowiesci, bo w ten sposob
                                  od razu jestes na nie. Gdybym miała się sugerować tym, co widzę w telewizorze, w
                                  zyciu nie wsiadłabym na pokład samolotu.

                                  Ale niestety, tobie jak i wielu duchownym,
                                  > trudno jest się przyznać do błędów
                                  Abstrahując w tym momencie od duchownych. Do jakich błedow jest mi trudno się
                                  przyznać?

                                  Ale niestety, tobie jak i wielu duchownym,
                                  > trudno jest się przyznać do błędów, jakie większa część tego społeczeństwa,
                                  > popełnia przy kontaktach z wiernymi.
                                  Bo jesli chodzi ci o błedy, ktore ta część społeczenstwa - mniemam, ze mowisz o
                                  Kościele - poepłnia w kontaktach z wiernymi, to chcę tylko powtorzyć, ze nie
                                  jestem przedtawicielką Kościoła, o czym napisałam wyżej i albo nie zauwazyłas,
                                  albo nie chciałas zauwazyc.

                                  > Moim zdaniem, to niestety ale duża wina polskiej mentalności. Poznałam wiele
                                  > wiar, wiele parafii katolickich, i w Polsce najczęściej księża zwyczajnie
                                  > zrażają wiernych do siebie a co za tym idzie, do kościoła wogóle.
                                  Jeśli ksiądz jest w stanie zrazić swoją osobą kogoś do Kościoła, to moze i
                                  dobrze. Im mniej katolików na pokaz, tym lepiej. I dla nich, i dla Kościoła w ogole.

                                  • mimi78 Re: jeny............ 15.01.07, 01:47
                                    No i znowu grochem o ścianę.
                                    Pozostawiam cię w swojej piaskownicy samej.
                                    • anek45 [...] 15.01.07, 08:41
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • bacha1979 Re: jeny............ 14.01.07, 19:20
                    aska90 napisała:
                    Dlaczego takie emocje wzbudza "konieczność" wiekszej
                    > zapłaty za slub/zespół/kamerzystę/zdjęcia, a jakoś nikt nie protestuje przy
                    > sukni za kilkaset-kilka tysięcy złotych?

                    A to mnie to też już od dawna zastanawia.
                    Niby wszyscy katolicy, niby chcą slubu kościelnego, niby na kiecke nie żal
                    wydac 4 tysiące, ale 500 zł na ślub to i owszem. Na ślub, który raczej ma się
                    raz w życiu.
                    • czuczi24 Re: jeny............ 14.01.07, 19:29
                      A dlaczego księża nie pobierają opłat za dane ceremonnie wg cennika,który jest
                      odgórnie ustalony?Czy w tym momencie są wporządku wobec parafian,żądając 300zł
                      czy też 1000zł?
                      • bacha1979 Re: jeny............ 14.01.07, 19:36
                        A spotkałaś takich co żądają tysiąc? Ja nie.
                        Daliśmy co łaska - 500 zł.
                        • czuczi24 Re: jeny............ 14.01.07, 19:49
                          Tak spotkałam.U nas w katedrze sosnowieckiej,ksiądz bez mrugnięcia oka zażądał
                          1000zł.Dla mnie to nie jest ksiądz z powołania,dlatego nie biorę tam ślubu.
                          • karolinka.f Re: jeny............ 14.01.07, 23:16
                            Należysz do parafii katedralnej?
                            W tradycji polskiej utarło się, że ślub odbywa się w parafii panny młodej,
                            ewentualnie pana młodego. I tam też każdy ksiądz powinien błogosławić sakrament
                            małżeństwa za darmo, jeśli przyszli małżonkowie są w ciężkiej sytuacji.
                            Ale przecież księża w katedrze nie mają takiego obowiązku. Idziesz do katedry,
                            bo chcesz czegoś, czego nie możesz oczekiwać u siebie - np. ślubu w scenerii
                            zabytkowej świątyni. A przecież utrzymanie takiej świątyni kosztuje o wiele
                            więcej niż zwykłego kościoła parafialnego.
                            No i normalne - żądasz czegoś więcej niż w standardzie - to i opłata jest większa.
                            Sakrament nie kosztuje. Znajomy ksiądz na pewno pobłogosławi za darmo. Ale
                            wynajęcie na tę uroczystość katedry kosztuje. To takie dziwne?
                          • czuczi24 Re: jeny............ 14.01.07, 23:22
                            Nie napisałam wcale,ze należę do katedry.Rozumiem,ze koszty utrzymania jej są
                            większe,ale na litość Boską nie tyle pieniędzy.Potem tylko widać piękne nowe
                            wieże kościelne,za które można by nakarmić biedne dzieci.Na tym ubolewam
                            najbardziej.
                            • karolinka.f Re: jeny............ 14.01.07, 23:51
                              Właśnie, nie należysz do parafii katedralnej, więc ślub tam to tylko Twoja
                              zachcianka smile I trzeba traktować to jak wynajęcie kościoła.
                              Ależ oczywiście że trzeba karmić głodne dzieci! Myślisz że księża tego nie
                              robią? A np. kto zajmuje się Caritasem?
                              Trzeba jednak znajdować pieniądze na wszystko. Na remont wież kościelnych też.
                              Chciałabyś chodzić do kościoła, w który nikt nie inwestuje? Poszłabyś po ślub do
                              nieremontowanej katedry?
                              Być może 1000zł to za dużo. Ale nie mów że ksiądz nie ma powołania tylko po tym,
                              jaką kwotę powiedział. On nie ma innych źródeł dochodu.
                              • czuczi24 Re: jeny............ 15.01.07, 00:21
                                karolinka.f napisała:

                                <On nie ma innych źródeł dochodu.

                                Jasne.To ciekawe skąd mają na luksusowe samochody itd.No chyba mi nie
                                powiesz,że ze skromnej koscielnej wypłaty?

                                > Trzeba jednak znajdować pieniądze na wszystko. Na remont wież kościelnych też.

                                Zgadzam się z Tobą,tylko te inwestycje moga być skromniejsze,prawda? Czy nie
                                można wybudować wieży np. za 100tys. a nie za 800tys.zł?Troszkę skromności ze
                                strony księży.

                                > Chciałabyś chodzić do kościoła, w który nikt nie inwestuje?

                                Dla mnie liczy się wiara w Boga a nie ładne ściany czy ołtarz z marmuru.Czy
                                twoja modlitwa jest inna w małym drewnianym kościółku a inna np. w marmurowej
                                katedrze?Chyba nie ,a raczej nie powinna.
                              • bystra_26 dochód parafi 15.01.07, 14:42
                                Dochód parafii to powinna być przede wszystkim taca, a nie opłaty za
                                zaświadczenia i sakramenty. Czy są śluby czy nie stałe, bieżące koszty
                                funkcjonowania parafii są zasadniczo takie same.

                                Księża mają dochód - proboszcz im wypłaca pensję z tego, co dostaje z tacy.
                                Poza tym ci, co pracują w szkole albo na uczelniach mają pensje.

                                Ofiary na Caritas dają wierni bezpośrednio, albo pośrednio - gdy ksiądz coś z
                                tej tacy na ten cel odłoży. Może kilku księży w Polsce się dokłada ze swojej
                                pensji.

                                • bacha1979 Re: dochód parafi 15.01.07, 14:47
                                  Widac masz jakies niezbyt dobre doświadczenia z księżmi. Ja mam zupełnie
                                  odmienne zdanie. I choć pewne przykładną katoliczką nie jestem, to jednak nie
                                  zakładam, że wszyscy księża są pazerni.
                                  Mój np. mieszka w drewnianym domku.

                                  i nikt mu pensji nie wypłaci- jest sam na parafii, dwóch na takiej malenkiej
                                  parafii pewnie z głodu by umarło...
                                • anek45 [...] 15.01.07, 14:49
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • bystra_26 Re: jeny............ 15.01.07, 14:36
                      Gdyby całe koszty tego jednego w życiu ślubu składały się "co łaska" u
                      księdza, to nie byłoby problemu. Ale do tego w samym kościele dochodzi Ci
                      mnóstwo innych wydatków - organistka, wystrój kościoła, wszystkie zaświadczenia
                      typu metryka chrztu, czasem zaświadczenie o bierzmowaniu (bo zapomnieli wysłać
                      zaraz po bierzmowaniu do parafii, w której cię ochrzcili), zapowiedzi czasem i
                      w 5-ciu miejscach, bo się często za praca przeprowadzałeś...

                      Według mnie opłaty za sakramenty nie są od bieżącego utrzymywania parafii i
                      księży. Od tego jest taca, którą w niektórych miejscach zbierają również poza
                      niedzielami i uroczystościami. A jeśli wierni dają za mało, to powinno to dać
                      Kościołowi do myślenia i podjęcia jakichs działań.
                      • czuczi24 Re: jeny............ 15.01.07, 14:39
                        bystra_26 napisała:

                        > Według mnie opłaty za sakramenty nie są od bieżącego utrzymywania parafii i
                        > księży. Od tego jest taca, którą w niektórych miejscach zbierają również poza
                        > niedzielami i uroczystościami. A jeśli wierni dają za mało, to powinno to dać
                        > Kościołowi do myślenia i podjęcia jakichs działań.


                        W 100% się z Tobą zgadzam.Z ust mi to wyjęłaś.
                      • bacha1979 Re: jeny............ 15.01.07, 14:39
                        bystra_26 napisała:

                        > Gdyby całe koszty tego jednego w życiu ślubu składały się "co łaska" u
                        > księdza, to nie byłoby problemu. Ale do tego w samym kościele dochodzi Ci
                        > mnóstwo innych wydatków - organistka, wystrój kościoła,


                        A to są moim zdaniem "dodatki", wcale niekonieczne by ślub sie odbył.

                        > Według mnie opłaty za sakramenty nie są od bieżącego utrzymywania parafii i
                        > księży.


                        A od czego??
                        Weź pod uwagę, że są róznej wielkości parafie i nie wszytkim księżom się super
                        powodzi.
                        • bystra_26 Re: jeny............ 15.01.07, 14:56
                          Zaświadczenia nie są dodatkami, bo MUSISZ je przedstawić tam, gdzie spisujesz
                          protokół przedślubny albo gdzie będziesz chrzestnym.

                          Skoro ślub jest jeden w życiu, i zasadniczo powinien być udzielany w czasie
                          Mszy, to dlaczego ta Msza ma mieć gorszą oprawę niż ta niedzielna (jest
                          organista i kwiaty)?

                          > > Według mnie opłaty za sakramenty nie są od bieżącego utrzymywania parafii
                          > i księży.
                          >
                          >
                          > A od czego??
                          > Weź pod uwagę, że są róznej wielkości parafie i nie wszytkim księżom się
                          super powodzi.

                          To powinni się zastanowić, dlaczego tak jest i coś z tym zrobić. Jak mają
                          biednych parafian, to zmobilizować ich do pracy, podsunąć jakieś pomysły i
                          wybić z głowy liczenie na państwowy garnuszek, bo to nie jest po chrześcijańsku
                          odbierać jednym owoce pracy, by inni je bez wysiłku dostali. Zawsze też mogą
                          poprosić biskupa o wspomożenie, ale jeśli on stwierdzi, że nie widzi potrzeby
                          podwyższania standardu zycia w parafii, to trzeba się z tym zgodzić i
                          praktykować ewangeliczne ubóstwo lub zrobić jakąś akcję DOBROWOLNĄ pt. na
                          remont kościoła np. pojechać do innej bogatszej parafii z dobrą homilią, która
                          zbuduje słuchaczy i przy okazji poprosić o pomoc finansową.

                          Są też duże parafie, gdzie niewielu zapisanych w kartotekach parafian
                          przychodzi do kościoła. W zależności od przyczyny, albo trzeba do nich pójść i
                          ich zewangelizować (w ogóle nie chodzą do kościoła lub bardzo rzadko)
                          lub "podwyższyć poziom usług religijnych", bo część chodzi do innych parafii
                          dlatego, że w swojej nie jest duchowo karmiona, albo księża muszą się nawrócić,
                          bo swycm życiem zniechęcają do wiary katolickiej.


                          • anek45 [...] 15.01.07, 15:02
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • bystra_26 mozna myśleć inaczej? 15.01.07, 15:24
                              > Wybacz, ale skoro jestes wierząca, żaden ksiądz mnie nie zniechęci, a jezeli
                              > nie jestem, nie pcham się w bagno zwane Kościołem katolickim. Proste jak drut.

                              Chyba po prostu nie lubisz Kościoła lub/i nie pozwalasz innym mieć odmiennego
                              od Twojego zdania.

                              Wierzący niekoniecznie znaczy członek Kościoła Rzymsko-Katolickiego, na dodatek
                              praktykujący. To chyba jednak jest oczywiste.
                              Księża zniechęcają najczęściej do praktykowania w wymiarze uczestnictwa we Mszy
                              itd., ale ludzie którzy tego nie czynią niekoniecznie automatycznie przestają
                              wierzyć w Boga czy się modlić.


                              Usługi były w cudzysłowie, więc nie bądź taka czepialska. Ze swej istoty i
                              dokumentów Kościół nie powinien świadczyć "usług" odpłatnie:

                              "Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych,
                              wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo
                              otrzymaliście, darmo dawajcie! (9) Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi
                              do swych trzosów."
                              Mt 10, 7-10
                              • anek45 [...] 15.01.07, 15:31
                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • bacha1979 Re: jeny............ 15.01.07, 15:13
                            bystra_26 napisała:

                            > Zaświadczenia nie są dodatkami, bo MUSISZ je przedstawić tam, gdzie spisujesz
                            > protokół przedślubny albo gdzie będziesz chrzestnym.


                            Pisałam o wystroju, organiście, itp.
                            >
                            > Skoro ślub jest jeden w życiu, i zasadniczo powinien być udzielany w czasie
                            > Mszy, to dlaczego ta Msza ma mieć gorszą oprawę niż ta niedzielna (jest
                            > organista i kwiaty)?
                            >

                            Może dlatego, że ma specialna oprawę kosztuje drożej?


                            > > > Według mnie opłaty za sakramenty nie są od bieżącego utrzymywania p
                            > arafii
                            > > i księży.
                            > >
                            > >
                            > > A od czego??
                            > > Weź pod uwagę, że są róznej wielkości parafie i nie wszytkim księżom się
                            > super powodzi.
                            >
                            > To powinni się zastanowić, dlaczego tak jest i coś z tym zrobić. Jak mają
                            > biednych parafian, to zmobilizować ich do pracy, podsunąć jakieś pomysły i
                            > wybić z głowy liczenie na państwowy garnuszek, bo to nie jest po
                            chrześcijańsku


                            Nie wiem czy to po chrześcijańsku.
                            Wiem, że skoro sie chce slubu w kościele, to trzeba sie liczyć z pewnymi
                            opłatami i konsekwencjami.

                            >
                            > odbierać jednym owoce pracy, by inni je bez wysiłku dostali. Zawsze też mogą
                            > poprosić biskupa o wspomożenie, ale jeśli on stwierdzi, że nie widzi potrzeby
                            > podwyższania standardu zycia w parafii, to trzeba się z tym zgodzić i
                            > praktykować ewangeliczne ubóstwo lub zrobić jakąś akcję DOBROWOLNĄ pt. na
                            > remont kościoła np. pojechać do innej bogatszej parafii z dobrą homilią,
                            która
                            > zbuduje słuchaczy i przy okazji poprosić o pomoc finansową.
                            >
                            > Są też duże parafie, gdzie niewielu zapisanych w kartotekach parafian
                            > przychodzi do kościoła. W zależności od przyczyny, albo trzeba do nich pójść
                            i
                            > ich zewangelizować (w ogóle nie chodzą do kościoła lub bardzo rzadko)
                            > lub "podwyższyć poziom usług religijnych", bo część chodzi do innych parafii
                            > dlatego, że w swojej nie jest duchowo karmiona, albo księża muszą się
                            nawrócić,
                            >
                            > bo swycm życiem zniechęcają do wiary katolickiej.


                            Wybacz, jak napisałam - nie jestem jakąs super katoliczka, ale zapewne żaden
                            ksiądz ani mnie nie zachęci ani nie zniechęci do tego.
                            >
                            >
    • carmela_soprano Re: Kazanie na ślubie.... 13.01.07, 22:56
      Na ślubie znajomych księżul palnął kazanko o... homoseksualistach i jak to się
      będą smażyć w ogniach piekielnych. Jeśli kiedykolwiek miałam jakiekolwiek
      złudzenia, że może się jednak zdecyduję na ślub kościelny, wtedy mi przeszły.
    • lalulka Re: Kazanie na ślubie.... 15.01.07, 13:01
      u naszych znajomych najpierw opowiedział historię o tym jak żona stoi nad
      grobem zmarłego męża i płacze, a później umoralniał wszystkich, że oglądanie
      Klanu lub M jak miłość to przysługa dla diabła. Ogólne dużo i soczyście mówił,
      nie zapomniał wspomnieć o komunistach, Radiu Maryja i Wałęsie, który kiedyś tam
      odważył się powiedzieć coś nie tak o Rydzyku.
    • jaszczurzyca moje było super 15.01.07, 16:06
      o łódce, którą mamy wspólnie wiosłować, tak by z niej nie powypadać big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka