dziewczyny, moja sytuacja jest naprawdę skomplikowana. ale od początku. ślub
kościelny planujemy już od ponad roku na 2 czerwca 2007. piszę kościelny, bo
cywilnie małżeństwem jesteśmy już od 12 sierpnia. pospieszyliśmy się z nim, bo
życie wyprzedziło nasze plany i dzidzia była już drodze. dzisiaj nasza
córeczka ma 1,5 miesiąca i w dniu ślubu będzie półroczna panną (tego samego
dnia ją ochrzcimy

) no i super, ale... czuję, że w tej sytuacji sukienka
powinna być skromna, nie biała i w moim odczuciu nie długaśna do ziemi, co
wcale mnie nie smuci. smuci mnie to, że nie ma w salonach żadnej sukienki,
którą mogłabym założyć, przez moje plecy, a dokładniej garb. Jestem po dwóch
operacjach skoliozy i na co dzień garb nie przeszkadza mi w życiu. noszę
ciemne rzeczy i rozpuszczam włosy, więc nie widać go zbyt mocno. no ale na
ślub w czarnej sukience nie pójdę. nie mówiąc już o tym, że dzisiaj wszystkie
modele z gołymi plecami... jestem załamana!!! nawet gdybym chciała sobie ja
specjalnie uszyć (już mnie boli głowa na samą myśl o cenie) to jaką, żeby nie
wyglądać na garbatą i u kogo, bo jedna już odmówiła... mam takiego doła przez
to, odkąd zorientowałam się, że nie mam szans na ładny wygląd, że myślę o
odwołaniu imprezy. mój mąż powiedział wprost, że wolałby już pójść ze mną i
córką do kościoła i w tajemnicy wszystko załatwić, żebym nie musiała się
stresować. a mi po prostu żal, że nie będę mogła wyglądać tego dnia pięknie. a
może ktoś zna jakąś super krawcową, która nie boi się takich, jak ja...