Dodaj do ulubionych

Narzeczeństwo

16.01.07, 23:11
Witajcie,

Wydaje mi się, że niektóre, niektórzy z Was zbyt szybko osądzają
innych, a konkretnie tych, którzy ustalają datę ślubu na rok bądź
dwa w przód, ktoś nawet określił takich ludzi jako nienormalnych.
To dość mocne słowa i ciekawe dla mnie jest to, że wiekszą aprobatą
otaczacie pary, które działają spontanicznie i pobierają sie w
kilka tygodni, miesięcy po poznaniu się. Potem wszyscy niemal
zgadzacie się, że czas, jaki upływa od poznania się do ślubu nie
wpływa na jakość czy szczęście małżeństwa, podkreślacie też, że to
jest sprawa bardzo indywidualna i ważne, by tym parom było z tym
dobrze.
I tak się zastanawiam, jak rozumiecie narzeczeństwo i czy ma ono dla Was jakieś znaczenie?, poza tym, że to czas szukania sali, sukni etc., bo raczej, jak czytam niektóre listy, to tak właśnie chyba jest rozumiane...
A mnie sie wydaje, że to, iż w niedzielę dostaję pierścionek zaręczynowy, to jeszcze nie znaczy, że od poniedziałku mam rzucić sie w wir przygotowań.
Ktoś napisał, chyba w wątku o młodych ślubujących, że aby być żoną/mężem, najpierw trzeba być dzieckiem, nastolatkiem, kobietą/mężczyzną, potem panną na wydaniu/kawalerem... a ja dodam jeszcze, że warto być narzeczoną/narzeczonym...
I jeśli jakaś para wyznacza termin ślubu na rok czy dwa w przód, to niekoniecznie znaczy, że tylko czekają na wymarzoną salę... Ale może również dlatego, że zależy im na dobrym przygotowaniu się do nowego życia, bo tak jest, o ile ślub nie jest wyłącznie formalnością, a także dlatego, że chcą po prostu nacieszyć się sobą, nacieszyć się tym czasem, bo te chwile się już nigdy nie powtórzą... a ile tego czasu potrzebują, to już ich sprawa, ważne by byli szczęśliwi.

Pozdrawiamwink
Obserwuj wątek
    • anetina Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:00
      po części piszesz prawdę

      ale jakoś nie rozumiem sensu ustalania daty na 2 lata wstecz
      po co?

      dużo dziewczyn takich jest w wieku 20 lat
      i szczerze - sorry za studzenie zapału - widząc po otoczeniu mało która para
      jest wtedy jeszcze ze sobą
      jak same zauważyłyście, coraz więcej osób na tym forum przekracza 30-stkę
      i nie jedna pisze, że była już zaręczona z kimś wcześniej
      i co?
      a no nic
      po 4-5 latach związki się rozwalają

      te, które się decydują na szybki ślub, są już po przejściach, mają swoje lata
      co wcale nie oznacza, ze są mądrzejsze big_grin

      w wieku 24 lat tez byłam z kimś
      i co?
      czar prysł
      miał być ślub, dziecko
      wyszło inaczej - na szczęście

      teraz jestem w związku, w którym jestem szczęśliwa, zakochana
      już po tygodniu usłaszałam, że M. chce się ożenić ze mną

      ale chcieliśmy sobie dac jeszcze czas do namysłu
      mieskzamy razem
      wiemy, co się spodziewać po drugiej osobie
      mamy zapewniony byt, mieszkanie, pracę
      tak można zaczynać wspólne życie

      a obrączki u nas nic nie zmienią
      nie chcieliśmy ślubu, ale doszliśmy do wniosku, że jest to piękny dzień, który
      chcemy spędzić z najbliższymi, rodziną i znajomymi
      z tymi, którzy wierzyli w nas

      i ten dzień jest też dla nich





      • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:14
        Nie zgadzam się. Pośpiech i branie ślubu po kilku mieisącach znajomości uważasz
        za lepsze rozwiązanie niż dłuższe poznanie partnera?! Uważasz, że pary
        pobierające się szybko będą ze sobą na wieki i że ich związki się nie
        rozpadają?! Nie ma reguły. Takie i takie się rozpadają. Wszystko zależy od
        ludzi. Ja z moim mężem znam się od 8 lat, od 7 jesteśmy parą, a zaręczyliśmy się
        5 lat temu. Ślub planowaliśmy co prawda ponad rok przed ale to w związku z salą
        itd. ale o samym fakcie i jego szczegółach to marzyłam od zaręczyn! Mam
        koleżankę, która zna swojego męża krócej niż ja, bo 6 lat. Jednakże od 5 lat już
        są małżeństwem i mają 4 letnią córkę. Ich związek uczuciowy wygasł, a ona obawia
        się że nie zdążyła go do końca poznać. Dopiero kolejne lata pokazywały jej i
        jemu jacy są i obecnie została im wielka miłość do córki a do siebie
        szacunek.Natomiast ja szaleje za swoim mężem tak jakbym dopiero co się zakochała
        i oboje dla siebie nawzajem zrobilibyśmy wszystko!!!
        Jednak reguły na to nie ma.
        • anetina Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:42
          nie napisałam, co jest lepszym rozwiązaniem

          dla mnie nie ma sensu tylko ustalanie daty ślubu na 2 lata zaś
          po co 2 lata wcześniej rezerwować salę?

          nie napisałam też, że pary pobierajace się szybko, będą ze sobą na wieki
          chociaz znam takie
          napisałam - te, które się decydują na szybki ślub, są już po przejściach, mają
          swoje lata
          co wcale nie oznacza, ze są mądrzejsze big_grin

          czyli czytaj ze zrozumieniem big_grin
          • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:15
            Dzięki za dobrą radę!
            Może z niej skorzystam.

            Co to rezerwacji sali na 2 lata do przodu, to nie wiedzę w tym nic złego. Ma to
            sens. Ja zajęłam się przygotowaniami na około 1,5 roku wcześniej, z tym że
            najpierw zarezerwowałam salę i później z braku czasu mijały miesiące a jak
            miałam wolną chwilkę to załatwiałam pokolei wszystko. Ten czas bardzo mi się
            przydał, bo dowiedziałam się wiele ciekawych i nurtujących mnie informacji. A
            stosunki między mną a mężem też się polepszyły i bardziej utwierdziliśmy się w
            naszych uczuciach... Był to piękny czas i mimo, iż trwał tak długo to zleciał i
            już jesteśmy pół roku po ślubie....
            • anetina Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:22
              to nie było złośliwie big_grin


              dla mnie jest po prostu dziwne typowe ustalanie daty ślubu teraz powiedzmy na
              grudzień 2008 r.
              jeśli się dopiero zaczął 20007 r.

              1,5 - 2 lata to dużo czasu
              nie lepiej zacząć myśleć o tym wszystkim dopiero powiedzmy za rok !?
              gdy do tego terminu będzie "tylko" rok czasu !?
              • kasiad50 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:29
                Otóż ja widzę sens wybierania sali 1,5 - 2 lata wcześniej. Zespół, który będzie
                grał u mnie an weselu terminy ma zarezerwowane na 2 - 2,5 roku wcześniej.
                W 2005 roku mieli terminy porezerwowane na sierpień 2008 czyli 2,5 roku
                wczesniej.
                Więc jeśli ktoś chce ten i tylko zespoł bo go zna, wie, ze dobrze grają etc. to
                rezerwuje na te "OSŁAWIONE" 2 lata wcześniej.
                A 2 lata zlecą tak samo szybko jak rok. Wiem to po sobie.
              • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:45
                Mysleć można o tym nawet kilka lat przed, to nie jest dziwne. Kobiety
                tymbardziej tak mają, że myslą o czymś bardzo intensywnie i na długo przed... Ja
                marzyłam o ślubie i dzieciach od czasu gdy poznałam bliżej mojego męża. Ślub już
                za nami a teraz czekają nas przygotowania do zajścia. Ja nie widzę nic w tym
                złego. Każdy robi jak woli. Jak ma ochotę wybrać salę, gdzie 2 lata wcześniej to
                jedyny czas na wybranie dogodnego terminu, to dlaczego nie?!
    • toska26 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:01
      My para zostalismy na poczatku grudnia - sila uczucia spadla na nas jak grom z
      jasnego nieba smile. Miesiac pozniej w Nowy Rok M. poprosil mnie o reke, a dzis
      juz wiemy, ze nasz slub (jesli Bog pozwoli) odbedzie sie 29 grudnia tego roku.
      Wszyscy dookola nas pukaja sie w czolo, ale tylko ja wiem jaka pewnosc nosze w
      sercu, i mysl, ze wlasnie z TYM czlowiekiem chce spedzic swoje zycie. Wczesniej
      bylam w dlugoletnim zwiazku, ktory rozpadl sie wlasnie dlatego, ze nie wiedzial
      dokad zmierza, a tu jest pewnosc uczuc i silna chec starania sie byc lepszym
      dla drugiej osoby.
      • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:27
        Pisałyśmy już wcześniej na ty forum i znasz moje stanowisko. Mimo tego szczerze
        życzę Ci powodzenia i chciałabym żebyśmy się za parę lat skontaktowały jak nam
        się wiedzie... Powracając do tematu to zaręczyny to nic złego, nawet po tak
        krótkim czasie, ale wierz mi ślubu nigdy bym nie planowała. Teraz możesz go
        kochać, a co zrobisz jak za kilka miesięcy okaże się, że to nie jest to?!
    • nionczka Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:02
      Dla nas narzeczenstwo (razem od 7 lat, mieszkamy razem do ponad 3) to bardzo
      mily okres w zyciu. Wspolnie przygotowujemy nasz slub i sprawia nam to ogromna
      radosc. Razem pracujemy nad kazdym szczegolem i cieszymy sie jak dzieci z
      kazdego pomyslu. Podobnie mielsimy przy kupnie, remontowaniu i urzadzaniu
      mieszkania. To taki nasz wspolny projekt, w ktory wkladamy cale nasze serce,
      entuzjazm i kupe czasu. Bardzo nas zbliza do siebie. Ciesze sie, ze ten okres w
      naszym przypadku jest dosc dlugi (poltora roku).
    • inkageo Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 10:51
      Ja bym podzieliła pary na dwie podgrupy:
      1. Zaręczają się, ale na tym koniec i nie ustalają z różnych przyczyn daty
      ślubu bo jeszcze go nie chcą. Wiele par robi tak na studiach, np. żeby rodzice
      wyrazili zgodę na zamieszkanie młodych razem. Znam też przypadek brata mojego
      M, który oświadczał się nawet kilka razy swojej dziewczynie, ale ślubu jeszcze
      nie chciał. Później się rozstali, ona oddała mu pierścionek, a on po poznaniu
      nowej dziewczyny, wręczył go jej po tygodniu znajomości (ten związek też się
      rozpadł). Czyli niektórzy oświadczają się bez chęci brania ślubu.

      2. Dla tej grupy oświadczyny oznaczają chęć wzięcia ślubu i od razu ustalają
      datę - nie ważne czy za miesiąc, rok czy dwa - liczy się, że zamiar i chęci sąsmile
      • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:23
        Mylisz się, bo my nie zaliczmy się do żadnej z wymienionych przez ciebie grup!
        Zaręczyliśmy się ponad 5 lat temu, po 2 latach związku. Jednak nie po to by
        razem zamieszkać, bo czekaliśmy z tym do ślubu. O ślubie skrycie marzyliśmy ale
        musiałam skończyć studia. Teraz jestem już po studiach a od pół roku jestem
        szczęśliwą mężatką!!! Jednak w życiu bym się nie zdecydowała na ślub po kilku
        tygodniach czy miesiącach znajomości, mimo iż baaaardzo kochałam i kocham
        swojego męża!Kocham go ponad życie!!!!
        • inkageo Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:25
          Muszę zmodyfikować moją teorięwink
        • inkageo Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:28
          Modyfikacja - Najpierw byliście w grupie pierwszej - bo nie chcieliście ślubu
          ze względu na studia - co jest zrozumiełe, a później przeskoczyliście do grupy
          drugiej - ustalających datęwinkwinkwink
          • paola_23 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:55
            Genialnie!
            z małą różnicą, iż będąc w pierwszej grupie bardzo chcieliśmy ślubu ale ja
            miałam 17 lat a on 28 i najpierw musiałam skończyć szkołę... no i wogóle tych
            grup by musiało być kilkadziesiąt, bo tyle jest historii życia każdej z nas...
    • monalisa.pl a my 2 lata po zareczynach bierzemy slub:-) nt 17.01.07, 11:24
    • diatus Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:25
      tabula19, dzięki za ten wątek i za przypomnienie, że narzeczeństwo nie służy
      tylko przygotowaniu uroczystości smile
      • diatus Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:26
        ups, mała literówka wink talula smile
      • talula19 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 20:47
        To ja dziękuję za Wasze listy, nie sądziłam, że będzie ich tak wiele...
        Pozdrawiam wszystkie Narzeczone i wszystkich Narzeczonychwink
    • makwa.lz Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 11:41
      ja jestem narzeczona od 2 lat ,a slub w maju - po 2,5 roku narzeczenstwasmile i
      jest to bardzo milysmilesmilesmileokres
    • bystra_26 narzeczeństwo się zdewaluowało 17.01.07, 11:56
      Dawniej jeśli w ciagu roku od zaręczyn nie odbył się ślub, to zaręczyny były
      uważane za niebyłe.

      Narzeczeństwo to jest okres przygotowania się do małżeństwa, do wspólnego
      życia, tyle, że dzisiaj wiele par, które planują ślub za dwa lata JUŻ MA
      WSPÓLNE ŻYCIE. W tym wypadku to narzeczeństwo nie jest żadnym przygotowywaniem
      się, dojrzewaniem do nowych ról, psychicznym oswajaniem się z myślą, że z tym
      człowiekiem spędzisz resztę życia. Wówczas dwa lata są głównie po to, by
      dopieścić szczegóły dnia ślubu, by wesele było jak z bajki.

      Kto dziś pamięta, że ślub to jest moment rozpoczęcia wspólnego życia, stania
      się od dziś MY zamiast dwóch JA. I jeśli ludzie się kochają (nie mylić za
      zakochaniem), to nie powinni ślubu zbytnio (więcej niż rok od zaręczyn)
      odwlekać.
      • nionczka Re: narzeczeństwo się zdewaluowało 17.01.07, 12:16
        Zgadzam sie z Bystra. Dla nas narzeczenstwo nie jest okresem przesciowym, nie
        przygotowujemy sie do zycia w zwiazku bo to juz dawno mamy za soba. Dla mnie ten
        moment mial miejsce kiedy zastanawialam sie nad wyjazdem z Polski z biletem w
        jedna strone (wiem, ze zawsze moge wrocic, ale to juz nie byl wyjazd na wakacje,
        stypendium czy studia). Wtedy wszystko analizowalam, zastanawialm sie, nie
        spalam. Rozmyslalam na temt milosci, odpowiedzialnosci etc.
        Narzeczenstwo dla nas to juz tylko sielanka i przegladanie katalogów.

        Co do daty slubu i dlugosci narzeczenstwa... sa rozne czynniki, ktore maja na to
        wplyw. U nas np. slub chcielismy miec w wakacje, zeby goscie, ktorzy musza
        pokonac 3000 albo 9000 km mogli polaczyc nasz slub z urlopem. A ci, ktorzy maja
        dzieci w wieku szkolnym nie mieli problemu z wyjazdem. Ponadto potrzebowalismy
        czasu na odlozenie pieniedzy bo nikt nam imprezy nie sponsoruje. Moge jeszcze
        dodac, ze jest list spoleczna na sluby cywilne u ans w ratuszu a nasza
        restauracja przyjmuje rezerwacje z duzym wyprzedzeniem.

        A tak poza tym to moim zdaniem lokale, uslugi, etc nie powinny sie zgadzac na
        tak dlugie terminy rezerwacji. Powinni mowic jestes zainteresowany rokiem 2008
        przyjdz 1 wrzesnia 2007 np. Tak bylo u nas w ratuszu.
      • toska26 Re: narzeczeństwo się zdewaluowało 17.01.07, 12:32
        Pieknie powiedziane...
      • paola_23 Re: narzeczeństwo się zdewaluowało 17.01.07, 12:57
        bystra_26 napisała:
        Kto dziś pamięta, że ślub to jest moment rozpoczęcia wspólnego życia, stania
        > się od dziś MY zamiast dwóch JA.
        Myślę,że ja z mężem o tym zawsze pamiętaliśmy i marzyliśmy by stać się już na
        zawsze jednością. Ślub stał się dla nas najważniejszy, bo wcześniej nie
        mieszkaliśmy razem i zmienił on nasze życie.

        I jeśli ludzie się kochają (nie mylić za
        > zakochaniem), to nie powinni ślubu zbytnio (więcej niż rok od zaręczyn).
        Nie zgadzam się, bo to związku ze sobą nie ma żadnego. Ludzie różnie sobie marzą
        a czasami ich życie do czegoś zmusza. My mieliśmy plan by pobrać się wcześniej
        ale wtedy by nie było wesela, a że chcieliśmy to trzeba było uzbierać na nie.
        Twoje słowa, wyżej ukazane nie mają najmniejszego sensu!
        > odwlekać.
        • bystra_26 ERA Pieniądza 17.01.07, 13:38
          To jest właśnie największy problem - WESELE.

          I w naszym kraju, katolickim, odkąd mamy wolne media wszystko staje na głowie.
          Ważniejsza forma niż treść.

          Skoro chcemy mieć wypasiony ślub, obleganą salę, tylko ten jeden zespół nam
          odpowiada, to musimy na to zarobić, to wymaga czasu. Jesteśmy zdecydowani na
          małżeństwo, ale ślub planujemy za 2 lata. OK. Tylko czemu dokładnie tak samo
          nie odłożymy wspólnego życia - mieszkania razem i/lub seksu?
          • paola_23 Re: ERA Pieniądza 17.01.07, 14:38
            Dla mnie to nie był problem. Nasze wesele nie było "wypasione" ani niewiadomo
            jakie! Najważniejsze, że goście i my byliśmy zadowoleni! A wesela początkowo nie
            miało być, ale teraz wiem że dobrze zrobiłam zmieniając decyzję. Bliska rodzina
            dziękowała mi za to, że mogła się spotkać w tak cudownym i ważnym dla nas dniu!
            Mi to wystarczyło, aniżeli jakieś tam prezenty. Co prawda ta sfera bardzo nas
            zaskoczyła, bo nigdy do tego wagi nie przykładaliśmy, jednakże jesteśmy naszym
            gościom bardzo wdzięczni! Ja już wcześniej wymyśliłam, że gdy tylko dostanę
            płyty ze ślubu i wesela to każdemu z gości wręcze komplet na pamiątkę i w
            podzięce za to,że byli świadkami najpiękniejszego dnia w naszym życiu.

            Skoro chcemy mieć wypasiony ślub, obleganą salę, tylko ten jeden zespół nam
            > odpowiada, to musimy na to zarobić, to wymaga czasu. Jesteśmy zdecydowani na
            > małżeństwo, ale ślub planujemy za 2 lata. OK. Tylko czemu dokładnie tak samo
            > nie odłożymy wspólnego życia - mieszkania razem i/lub seksu?
            Nie miałam zespołu- tylko człowieka orkiestre i mimo, że pewnie zespół byłby
            lepszy dla nas to mało ważne- bo każdy bawił się świetnie!
            Zdecydowani byliśmy wcześniej ale nie mieliśmy wykończonego domu i ja
            studiowałam jeszcze. Co do mieszkania razem, to w naszym przypadku nie wchodziło
            to w gre! Zamieszkaliśmy po ślubie i dzięki temu od tego pamiętnego dnia
            wszystko się zmieniło - po prostu czuć różnicę! Może dla tych co mieszkają razem
            ślub jest zbędny a jak już jest to nic nie zmienia... (dla niektórych, bo to nie
            reguła!)
          • ana.ana.ana Re: ERA Pieniądza 17.01.07, 16:13
            Zupełnie się z Tobą zgadzam!!!!!!!!
            Jestem na tym forum od niedawna i często trwoga mnie ogarnia jak
            czytam ...ustaliliśmy datę 25.12.2008... albo ...kupiłam sukienkę (na
            kredyt)... albo co gorsza ...bierzemy kredyt na 50 tyś... i inne takie. Ja
            rozumiem, że to wyjątkowy dzień itd. ALE trzeba podejść do sprawy ze zdrowym
            rozsądkiem!!!
            Ja z moim Niemężem znam się od 8 lat. Od prawie 4 jesteśmy razem. Pierścionek
            dostałamw lipcu w ubiegłym roku, ale nie po to żeby zaraz organizować Ślub (A
            NIE WESELE!). Ale po to, żebym żyła ze świadomością że czeka na mnie KTOŚ.
            I nie mieszkamy razem, chociaż moglibyśmy. Nie jest nam to do niczego
            potrzebne. Nie będziemy się "sprawdzać". Bo M. jest (i będzie) dla mnie
            najlepszym przyjacielem a dopiero później mężem.
            pozdrawiam
            • talula19 Re: ERA Pieniądza 17.01.07, 21:12
              Ana.ana.ana, z tego, co czytam mieliśmy zaręczyny w tym samym miesiącu wink, my po 2 latach bycia razem, co prawda, ale też wolelismy koncentrować się na byciu razem, poznawaniu się, cieszeniu się sobą i dojrzewaniu do nowego życia, bo tak jak pisała Paola, dla nas małżeństwo też będzie początkiem wspólnego życia. A zatem Bystra, są też tacy, którzy potrafią czekać; szkoda tylko, że tak mało zrozumienia jest wobec takich ludzi, wiem z własnego doświadczenia, że znajomi dziwnie reagują na nasze nie mieszkanie razem i nie podawanie, z informacją o zaręczynach, daty ślubu wink Zabawne jest to, że niemal nikt nie rozumie, że nasza decyzja o wspólnym zamieszkaniu po ślubie, a nie przed nim, nie wynika z przekonań religijnych albo raczej w mniejszym stopniu wpływa na to wiara, a w większym świadomość tego na czym nam bardzo zależy i trzymaniu sie tego, co chcemy... A chcemy mieszkać razem jako mąż i żona... i na to lepiej spojrzeć z perspektywy antropologii niż religii.
              • ana.ana.ana Re: ERA Pieniądza 17.01.07, 22:16
                14.07 dokładnie po trzech latach wink
                Też musimy tłumaczyć znajomym, tym bardziej, że ja mieszkam sama (mam
                mieszkanie) a Niemąż z siostrą (mają domek). Już nie mówię o tym, że nie
                mamy "opłaconej" daty.
                • talula19 Re: ERA Pieniądza 18.01.07, 10:10
                  wink No proszę, co za podobieństwo, my 23.07 w 2 rocznicęwink No i ja też mieszkam sama, pochodzę z innej części Polski, a on z rodzicami, ale buduje sie już nasze mieszkankowink
                  Co to znaczy "opłacona" data? Bo datę ślubu ustaliliśmy już niemal w dniu zaręczyn, ale nikomu o tym nie mówiliśmy...
                  Ktoś pisał o weselach... a ja nadal nie wiem, czy chcę, raczej wolałabym malutki kościółek w górach, które uwielbiamy, no ale jestem w mniejszościwink Na szczęście, dopiero zaczynam na dobre o tym myśleć, mam czas, więc mam nadzieję, że moja decyzja bedzie świadoma i dobra dla wszystkich.
                  • anek45 [...] 18.01.07, 10:13
                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • anetina a wiecie, co to jest narzeczeństwo według kościoła 17.01.07, 13:11
      ?

      wczoraj na kursie mieliśmy big_grin

      narzeczeństwo zaczyna się od podpisania w kancelarii protokołu (tak się chba
      ten dokument nazywa)
      a podpisuje się bodajże w ciągu 3 miesięcy przed planowanym terminem
    • kasia-k Re: niby nie na temat ale nie do końca 17.01.07, 14:01
      ja troszkę z innej beczki - w obronie tych co palnują i zamawiają usługi ślubne
      z dużym wyprzedzeniem

      ostatnio szukałam glazurnika, niby nic, bo przeciez remontu nie planujemy (ze
      szczegółami) rok, czy dwa lata. Jakie było moje zdziwienie gdy natrafiłam na
      fachowca, który pierwszy wolny termin miał/ma dopiero za trzy lata (!!!)


      • anek45 [...] 17.01.07, 14:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • kasia-k Re: niby nie na temat ale nie do końca 17.01.07, 14:10
          anek45 napisał:

          > Jakie było moje zdziwienie gdy natrafiłam na
          > > fachowca, który pierwszy wolny termin miał/ma dopiero za trzy lata (!!!)
          > I co w tym dziwnego? Skoro reszta siedzi w Anglii, to ten, który został, ma
          > mnostwo zamówień.

          Właśnie nie w tym rzecz bo innych fachowców jest na pęczki i w tydzień miałam
          kilka ofert. Ww. fachowiec cieszy się bardzo dobrą opinią, pracuje u osób
          znanych z pierwszych stron gazet itp.

          Podobnie może być z "lepszymi" salami, fotografami itp.
      • paola_23 Re: niby nie na temat ale nie do końca 17.01.07, 14:41
        Współczuje ale takie są realia!
        Ja mam to szczęście, że mój mąż dosłownie wszystko sam umie zrobić! Od
        malowania, gipsowania, kładzenia płyt gipsowych, murowania, kładzenia płytek,
        robienia instalacji gazowych, kaloryfery itd....
        Bardzo dużo czasu i pieniędzy dzięki temu oszczędzamy!
    • mada.d.n Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 14:05
      w życiu bywa różnie
      jednym długie narzeczeństwo sprzyja, innym nie; jedni poznają się lepiej i
      upewnią w swojej decyzji, inny zauważą, że warto było czekać, bo wcześniej czy
      później doszłoby do sytuacji, które kończą się rozstaniem 0 choć jakby było się
      małżeństwem to też inaczej się na to patrzy

      my znamy się prawie 4 lata, z tego ponad 3 mieszkamy razem; zaręczyliśmy się po
      2 latach znajomości (bycia parą) i za kilka miesięcy jest nasz ślub; oboje
      jesteśmy pewni swojej decyjzji, nie chcemy jej odwlekać, a czas między
      zaręczynami i ślubem jest tak długi, ponieważ kończyłąm studia, nie
      wiedzieliśmy czy i jaką będę miałą pracę i na co będziemy mogli sobie pozwolić;
      no i na zebranie pieniędzy na ślub - pomimo, że nasze rodziny byłyby skłonne
      pomóc nam finansowo bez żadnych swoich wymagań, wolimy zbierać pieniążki sami

      siostra mojego narzeczonego właśnie rozstała się ze swoim narzeczonym; byli
      parą ponad 5 lat, z tego 3 lata jako narzeczeństwo, nie zdecydowali się od razu
      na ślub, bo nie byli pewni, woleli pomieszkać trocę razem; i teraz to się
      skończyło; z jednej strony dobrze, że przed ślubem, a z drugiej - gdyby byli po
      ślubie, to włożyliby na pewno więcej wysiłku w ratowanie swojego związku


      157 dni smile
      Przestrzeń sugeruje, by się przemieszczać,
      jednak jedynym celem podróży mędrców jest ich dom.
    • jarzynka17 Re: Narzeczeństwo 17.01.07, 20:25
      zgadzam się. jesteśmy narzeczonymi juz dwa lata i niedawno zaczelismy sie
      przygotowywac do naszego dnia. narzeczenstwo to czas proby mi sie wydaje i
      wtedy wlasnie sie czlowiek zastanawia czy chce spedzic reszte zycia z tym/tą
      jedynym/ą. pozdrawiam
    • sisigma Re: Narzeczeństwo 18.01.07, 08:01
      A mnie wcale nie cieszą te przygotownania... dla mnie decyzje o salach,
      fotografach i kateringu + FORMALNOŚCI przedślubne sa naprawdę OKROPNE!!!
      Odechciewa mi się całego małżeństwa, mój N - podobnie... odkładamy i odciągamy
      co tylko można na ostatnia chwilę i nie planujemy na długo do przodu bo nas to
      tylko stresuje... chcielibyśmy zacząć załatwiać dzisiaj, skończyć pojutrze,
      pobrać się i ... wyjechać znikając wszystkim z oczu. Wszelkie prawdziwe
      przygotowania do małżeństwa (mam na myśli jego jakość - poznawanie się,
      pracowanie nad sobą) zakończyły się u nas z wyznaczeniem daty. Cieszę się że
      kurs dla narzeczonych zrobiliśmy naprawdę fajny i jeszcze przed zaręczynami -
      bo teraz wszystko co należy do "kanonu" przygotowań strasznie nas irytuje. Nie
      wyobrażam sobie mieć tej myśli na głowie przez rok czasu. Chyba bym
      zwariowała... Czy ma ktoś tak? A może jesteśmy nienormalni...
      • anetina Re: Narzeczeństwo 18.01.07, 08:37
        ja też tak myślę big_grin

        najchętniej byśmy wyjechali
        w małym kościółku z samym księdzem wzięli ślub
        i wszystko

        szkoda nawet jednak rodziców, rodziny i przyjaciół
        szczęście, że my jeszcze niecałe 5 miesięcy
        • talula19 Re: Narzeczeństwo 18.01.07, 10:13
          Też jestem za!wink

          Ale faktycznie rodzice, przyjaciele...miło z nimi dzielić te chwile radościwink
    • a1ma Narzeczeństwo - PIĘKNY CZAS! 18.01.07, 09:41
      Masz absolutną rację.
      My zaręczyliśmy się we wrześniu 2005 i od razu wiedzieliśmy, że w 2006 nie
      weźmiemy ślubu - nie chcieliśmy robić tego tak szybko, nie chcieliśmy, żeby
      nasze narzeczeństwo było wyłącznie przygotowaniami do ślubu, chcieliśmy
      nacieszyć się tym czasem.
      Co do przygotowań - skoro już wiedzieliśmy, że ma to być 2007 i najlepiej
      czerwiec, to spokojnie zarezerwowaliśmy salę, potem orkiestrę i fotografa, a
      właściwe przygotowania dopiero się zaczną wink
      I nie zamieniłabym tego czasu na jeszcze jeden rok małżeństwa, w końcu
      małżeństwem będziemy całe życie, a zaręczeni - tylko przez te chwilę wink
      • talula19 Re: Narzeczeństwo - PIĘKNY CZAS! 18.01.07, 10:22
        Miło spotkać kogoś podobnego do siebiewink
        Ja naprawdę jestem bardzo zmęczona reakcją innych ludzi, tak mi przemknęło przez myśl, że może, gdybym wiedziała, że tak bedzie, nie mówilibyśmy innym o zaręczynach... przynajmniej przez jakiś czas. Pewnie to trochę moja wina, że zwracam uwagę na opinie innych, złościł mnie brak akceptacji..ba..tolerancji, niemal każdy chciał dawać dobre rady. Zresztą dla wielu znajomych nasze zaręczyny były zaskoczeniem, uważano nas za raczkujący związek, no bo nie mieszkalismy razem, to co my wiemy smile
        • a1ma Re: Narzeczeństwo - PIĘKNY CZAS! 18.01.07, 10:31
          Ja właściwie nie spotkałam się z negatywnymi opiniami otoczenia, tylko rodzice
          (i ksiądz chodzacy "po kolędzie" wink) próbowali negocjować, że może by jednak w
          2006... Ale nie naciskali szczególnie (no, może poza księdzem wink).

          Znam pary, które zaręczyły się i w ogóle nie myślą konkretnie o ślubie, więc i
          tak się da.

          Ja np. nie jestem w stanie wyobrazić sobie zaręczyn i ślubu po kilku /
          kilkunastu miesiącach od poznania, ale nie oceniam innych, którzy postepują w
          ten sposób, raczej podziwiam odwagę wink Oby im się ułożyło jak najlepiej.

          Niech każdy żyje tak, jak mu dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka