wawerka2
03.02.07, 12:12
Jesteśmy ze sobą 2 lata i jest świetnie. Ślub do tej pory nie był nam do
niczego potrzebny. Nie potrzebujemy papierka, by być świadomym tego, co nas
łączy. Tradycyjne wesela zawsze nas rozśmieszały, chociaż nie negowaliśmy
tego, że te są ludzie którym to się podoba i którzy tego potrzebują. Jednak
postanowiliśmy się pobrać ze względu na to, że chcemy mieć dziecko, a w
naszym zaściankowym kraju dziecko bez ślubu to grzech. Decyzję podjęliśmy na
początku roku, jakieś dwa tygodnie temu zaklepaliśmy datę u księdza (maj br),
oraz knajpę w Warszawie, dziś jadę z moim facetem kupić suknię, którą
przymierzałam wczoraj (mam nadzieję, że przy okazji on kupi sobie garnitur)
fotografa już mamy (nasz znajomy), żadnej kiczowatej limuzyny nie chcemy
(pojedziemy swoim autem). Czyli na dobrą sprawę przez trzy tygodnie
załatwiliśmy jakieś 80% tego, co niektórym z Was dziewczyny zajmuje dwa lata!
Nie obraźcie się, ale czy nie wydaje się Wam, że troszkę padłyście ofiarami
tego całego przemysłu ślubnego? Jak czytam na jakiejś stronie ślubnej "dobre
rady", żeby sale załatwiać z minimum rocznym wyprzedzeniem, to mnie śmiech
ogarnia. Przecież to jakieś bzdury wymyślone przez tych, którzy na Waszym
ślubie zarabiają kasę