madziuchna1978
13.02.07, 11:41
Cześc pisałaś o Franiszkanach, ze dzwonisz i nic.
Ja byłam osobiście ale tez jescze raz uderzymy do Frnaciszkanów bo to moja
parafia i chciałabym od nich zgode na ceremonię w innej parafii-przy okazji
zapytam czy jestesmy na te nauki wpisani. Wole sie upewnić - jak byłam w
kancelarii to pani wpisała nas do drugiego zeszytu - bo pierwszy wziąl jeden
z ojców. Wole się wiec upewnić, czy nas przepisali - do tego właściwego
kajeciku.
Dziś mój N. chce iść do poradni - aby juz było - bo w marcu idzie na jakeś
kursy z pracy i nie bedzie miał czasu. Wiec poradnię chyba juz
teraz "odfajkujemy".
Wczoraj bylismy w kościele i zapisaliśmy się na 8.09.2007 - na 13.00 choć
zastanawiamy się czy nie lepsza byłaby np. 14.00.
Co do targów... Szczerze to mnie wkurzyli tam. Jak na początku stycznia
szukałam fotografa - to 10 do jakich zadzwoniłam jak na komende "nie ma
terminów". Natomiast na targach oblepili nas jak szarańcza i wszyscy terminy
mieli.
To ja juz nie wiem - oni czekali specjalnie na targi? Może chodzi o większą
kasę?
Zreszta to co tam widziałam to dla mnie takie sztuczne napiędzanie ślubnego
interesu. Trochę rozsmieszyły mnie fajerwerki - do tej pory kojarzące sie
jedynie z plnerowymi wielkimi imprezami (np. Dni Tychów, Krakowa,
Gdańska ...itp ) i z Sylwestrem. A tu co? Wystrzelić je przed kościołem czy
na imprezie - np po oczepinach.
Nie wiem - nie chce tu nikogo obrażać bo moze dla innych to wazne i tak chcą -
ja sztucznych ogni nie preferuje i tez moje prawo.
Z targów wyniosłam mnóstwo katalogów i ulotek. Czy beda przydatne - trudno
powiedzieć. Liczyliśmy na RR i na fajnie garnitury - bo nie mamy, a tu
niewiele było do zaoferowania. Owszem gdybym nie miała kiecki - pewnie
byłabym zadowolona bo tam kiecek było najwiecej, ale z drugiej strony za duzy
tłum i hałas, aby sie na ogladaniu sukni skupić. To chyba trzeba na spokojnie.
Za mało tez było stoisk z ciastami, a szkoda - przydałoby sie takze stoisko z
alkoholem - bo w wiekszości młodzi przeciez sami do restauracji kupują.
No, ale byliśmy - zobaczyliśmy i tyle.
A co u Ciebie?
pozdrawiam