Dodaj do ulubionych

historia o tym jak jeden człowiek może zmienić ...

15.03.07, 15:59
... wszytkie plany...

zacznę od końca: ślubu brak. Nie będzie. Koniec i kropka.
A teraz od początku:
Mój narzeczony nie ma bierzmowania. Mieszka w W-wie, ale pochodzi z pomorza. W
czasie kursu u Pallotynów ks. Łukasz powiedział mu, żeby w sprawie
bierzmowania pojechał do rodzinnego miasta. Tak zrobił. Pojechał i poszedł do
kościoła, o którym ten ksiądz mówił. Tam został odesłany do swego
parafialnego, a tam ksiądz spławił go mówiąc, że skoro nie mieszka juz tu, to
niech idzie do tej parafii, gdzie mieszka. Potraktował go tak obcesowa w progu
krzykami i pretensjami, że mu zawraca głowę, że ten siezdenerwował i
stwierdził, że nie chce mieć z tymi ludźmi nic wspólnego. Tak więc ze ślubu
nici... Powiedzcie jak tak można traktować ludzi? Człowiek przychodzi, prosi o
radę, prosi o sakrament, a zostaje przegoniony do diabła. Aż mi się płakać
chciało jak tego słuchałam... A taką miałam nadzieję, że wszystko się ułoży,
sam nawet stwierdził, że zamierzał z powrotem zacząć chodzić do kościoła ... a
teraz wiem, że końmi go nie zaciągnę ... sad((
Obserwuj wątek
    • marta.pio Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:04
      taka jest nasza religia katolicka...
      zamiast przyciągnąć "owieczki" to trzeba tak dopieprzyć żeby się odechciało
      (oczywiście nie wszyscy są tacy, ale często się takich księży spotyka).
      Może rozwiązaniem byłby ślub mieszany - Ty jako osoba wierząca, on ateista.
      Albo sam ślub cywilny. Ślub to ślub, przed urzędnikiem czy przed Bogiem jest tak
      samo ważny.
      pozdrawiam i głowa do góry.
      Wszystko się na pewno ułoży.
      • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:08
        dzięki za otuchę... mojemu narzeczonemu dopieprzyli drugi raz... pierwszy raz
        parę lat temu, jak nie był w stanie okazać wszystkich pieczątek z kursu przed
        bierzmowaniem to go wyrzucił z kościoła... wszystko przez to, że był chory...
        eh, szkoda gadać...

        Jeśli to przeczyta ks. Łukasz jakimś cudem to niech wie, że przyczynił się
        bardzo do tego, że mój narzeczony podjął drugą próbę, i niech się modli... za
        nas i za innych księży, żeby byli do niego podobni...
        • marta.pio Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:11
          idź do innego kościoła,
          ja też miałam problem z bierzmowaniem - proboszcz z parafii gdzie mieszkam w
          ogóle nie chciał ze mną gadać. Pojechałam więc do parafii w której jestem
          zameldowana - przemiły proboszcz powiedział, że nie ma problemu i w ciągu 2 tyg.
          byłam już obierzmowana.
          Spróbuj gdzie indziej albo wybierz ślub jednostronny.
      • marteczka24 ważne 15.03.07, 16:27
        byliśmy w poniedziałek u księdza bo ja nie mam żadnych sakramentów (jak byłam
        mała rodzice na chwile zmienili wiare i tak zostało) poszłam do księdza w
        Markach powiedziałam jak jest sytuacja przyjął mnie bardzo miło i serdeczie,
        rozpoczeła przygotowania do sakramentów. Ksiądz powiedział ze mi wszystko
        pomoże załatwić bez stersów i nie ma znaczenia, z której jestem
        parafi.Powiedział kiedy i gdzie mamy iść do poradni zeby nie czekać itp

        Jak ktoś chce namiary na tego księdza to dajcie znac mam do niego tel
        • bajsarka Re: ważne 16.03.07, 11:12
          marteczka, daj mi na priva ten tel. Bo ja też nie mam bierzmowania sad
    • misumi Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:06
      Idzcie do jeszcze innego kościoła!! Każdy ksiądz jest inny. A w ogole spytajcie
      księdza (tam gdzie bierzecie slub) czy musicie doniesc zaswiadczenie o
      bierzmowaniu bo nie wszyscy tego wymagają. A np. moja koleżanka od razu ksiedzu
      powiedziała ze ani ona ani jej narzeczony bierzmowania nie mają a ksiadz i tak
      udzielił im slubu i to bez najmniejszego problemu. U nas jest podobnie...
      narzeczony nie ma bierzmowania i cóż jakos załatwimy.
    • inkageo Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:08
      W ostateczności możecie się zdecydować na ślub jednostronnysmile Ale myślę, że
      jeszcze uda wam się załatwić tą sprawęsmile
    • 19niunia75 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:15
      No ale dlaczego ten ksiadz z kursu wyslal go do miasta, w ktorym juz nie
      mieszka?
      • ashton Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:18
        Może ma tam jeszcze meldunek - szlag czasem może z meldunkami trafić...
        • a1ma Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:20
          Ale parafia jest tam, gdzie mieszkamy (3 miesiące i dłużej), a nie tam, gdzie
          jestesmy zameldowani.
          • 19niunia75 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:23
            No i nie potrzebny zaden meldunek.
            • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:25
              ale powinien przecież wydać dokumenty a nieprzegonićz niczym uncertain jakaś metryka
              jakieśpotwierdzenie I komunii...
              • mayagaramond Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:33
                Ja sie nie znam, ale ktoras z forumowiczek pisala, ze do koscielnego nie
                potrzeba bierzmowania.
                • marta.pio Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 15.03.07, 16:38
                  generalnie potrzeba,
                  ale są księża ktorzy nie wymagają.
                • bystra_26 metryki itp. 15.03.07, 16:39
                  Odpis aktu chrztu można uzyskać tylko w parafii, gdzie daną osobę chrzczono, co
                  z meldunkiem ma mało wspólnego.

                  Idźcie do parafii ślubu i tam zapytajcie, jak to załatwić.

                  Kodeks prawa kanonicznego mówi:

                  kan. 1065 § 1. Katolicy, którzy nie przyjęli jeszcze sakramentu bierzmowania,
                  powinni go przyjąć przed zawarciem małżeństwa, gdy jest to możliwe bez poważnej
                  niedogodności.
                  • bystra_26 bierzmowanie 15.03.07, 16:40
                    jest warunkiem pożądanym, ale nie bezwzględnie koniecznym
    • jagodka85 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 05:03
      co ksiadz, to obyczajsmilea tak powaznie, to sie nie zrazajcie.proponuje pojsc do franciszkanow albo paulinow, zazwyczaj to bardzo otwarci ludzie(zwlaszcza w gdansku),przynajmniej moja przyjaciolka w wieku 20lat nie miala problemow z ochrzczeniem sie.
      • czupakabra27 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 08:30
        Z tego co mówił nam ksiądz na naukach bierzmowanie jest konieczne jedynie w
        diecezji warszawskiej. W innych może być, ale nie musi. zależy od dobrej woli
        księdza.
        Absolutnie sie nie zniechęcajcie, to trochę jakby próba waszej wytrwałoścismile
        Idźcie do innej parafii. Dacie radę! Trzymam kciukismile
    • miwonka81 Expresowe bierzmowanie 16.03.07, 09:45
      W kościele na pl. Trzech Krzyży bierzmowanie jest udzielane w każdy piątek więc
      sugerowałabym tam się przejść... Generalnie ten kościół słynie z dosyć
      liberalnego podejścia do wszystkiego... ; )
    • golinda Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 09:46
      no popatrz, mój mąż też bierzowania nie ma, a jakoś ślub kościelny wzięliśmy...
      • golinda Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 09:50
        P.S. prawo kanoniczne nie wymaga bierzmowania do ślubu kościelnego i niech nikt
        wam nie wmawia, że jest potrzebne!

        a co do wspaniałości naszych księży:
        mnie jeden dosłowanie wywalił spod konfesjonału w dzień ślubu (wszystko
        zaplanowane co do minuty, a ja ciągle nie miałam spowiedzi...), bo
        powiedziałam, że ostatnio u spowiedzi byłam 5 lat temu...
        zwyzywał mnie jak największą grzesznicę, trzasnął konfesjonałem i zabrał swoje
        tłuste dupsko na plebanię, gdzie czekało już na niego wielkie śniadanie...
        ale chyba mu nie smakowało po tym, jak w jego drzwiach stanęła moja mama wink
        • maraxela Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 10:49
          i kurde ja jakos 3 lata temu .i co teraz?? jak mu powem ze mieszkam z
          chlopakiem od 4 lat u spowiedzi tez hohoho nie bylam do kosciola co nie dziele
          nie chodze.no nie wiem boje sie pomyslec co tpo bedzie /jakie macie
          wspomnienia??
    • arwen8 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 12:14
      skarbeczek napisała:

      > ślubu brak. Nie będzie. Koniec i kropka.

      Najwyraźniej zależało Ci nie na ŚLUBIE, lecz tylko i wyłącznie na ŚLUBIE
      KOŚCIELNYM. W przeciwnym razie nie rzucałabyś tak patetycznych haseł.
      • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 15:22
        tak, zależało mi na ślubie kościelnym, żeby zacząć nowe życie, bo brakuje mi
        sakramentów i chciałabym rozpocząć nowy rozdział w życiu z bożym
        błogosławieństwem, ale widać nie wszyscy to rozumieją...
    • kotek.filemon Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 12:54
      > zacznę od końca: ślubu brak. Nie będzie. Koniec i kropka.

      Dwa słowa: śLUB CYWILNY
      • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 15:23
        dwa słowa NIE CHCę


        i nie chodzi tu o jakąśpompę towarzyszącą ślubowi kościelnemu (patrz wyżej) bo
        wesela nie będzie, a ślub skromny, tylko my i najbliższa rodzina (rodzice i
        rodzeństwo)
    • memphis90 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 16.03.07, 18:51
      W Poznaniu idzie się po prostu raz w roku do Katedry na ogólne bieżmowanie i nie
      ma problemu. Mój narzeczony chodzi na rozmowy ( w ramach przygotowania do
      bieżmowania) do mojego proboszcza, potem dostanie papierek, wybieżmuje się w
      katedrze i po sprawie..
    • karolin-k niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 19:15
      jak już tam zawitacie to na czyjś ślub lub pogrzeb
      a teraz płacz, ze ksiądz nie chce dac bierzmowania
      (choć uważam, ze zachował się jak cham)

      a już stwierdzenie, ze po tym planuje się zacząć chodzić do kościoła w niedziele
      jest tak obłudne i żałosne
      ciekawe jak długo będzie chodził
      po 3 miesiącach przestanie
      a potem następnym okresem będzie czas po chrzcinach dziecka

      powodzenia drodzy gorliwie wierzący
      • memphis90 Re: niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 20:21
        Przypomina mi się przypowiesc o faryzeuszach... Nie uwazasz, ze kwestia wiary to
        prywatna sprawa i nie wypada oceniać wiary innych (a tym bardziej pisać, ze jest
        żałosna)? Jak ktoś chce, to trzeba go wspierac (syn marnotrawny...), a nie
        zniechęcać lub wręcz gnoić. To podstawy wiary katolickiej, która jest wiarą
        miłości i przebaczenia, a nie kary i zemsty.
        • karolin-k Re: niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 20:53
          nie kary i zemsty?
          brak tolerancji i nienawiśc do wszystkich którzy nie chcą żyć tak jak każą im
          księża
          to jest obraz katolickiej Polski
          radio maryja, księż którzy mówią jak głosowac w wyborach, nie pochowaja
          poronionego dziecka, ateistom mówią jak mają żyć

          więc nie pisz mi o współczuciu i wspieraniu
          • skarbeczek Re: niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 21:39
            Dobrze, że chociaż Jezus wierzy w ludzi. Inaczej Jego przyjście na ziemię nie
            miałoby sensu. Po co dawać rozgrzeszenie, skoro i tak zgrzeszysz ponownie
            człowieku? I tak nei będziesz lepszym, więc dajmy sobie spokój. Czy nie do tego
            sprowadza się twierdzenie, że po ślubie nic się nie zmieni??
            Czyż nie prawda, że przez sakramenty Bóg zsyła nam łaskę do wzrastania w
            świętości dzieci bożych?
            Niech wszyscy prawi katolicy przemyślą te słowa...
            • karolin-k Re: niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 21:50
              niektórzy ludzie poprostu potrzebują mieć boga, aby zrzucić na kogoś winę
              inni, żeby było im łatwiej

              oceniam to co widze
              a w większości katolików widać tylko nienawiśc do drugiej osoby
            • skarbeczek Re: niesamowite, do kościola nie chodzicie 16.03.07, 21:51
              I jeszcze jedno: jaka jest wasza wiara, skoro nie wierzycie, że Bóg przez
              sakramenty może wszystko? Nawrócić nawet najgorszego grzesznika... Może się
              zastanówcie nad sobą zamiast krytykować innych...
              • karolin-k a czy bóg może stworzyć kamień, którego 16.03.07, 21:55
                nie może podnieść?

                błagam Cię co za bzdury?
                sąszisz że rydzyk jest dobrym sługą bożym?
              • karolin-k a licheń, a śob?- świątynie pychy 16.03.07, 22:00
                ile domów dziecka uratowanoby z tych pieniędzy?

                szkoda słów

                największa sekta na świecie
                • talula19 Re: 16.03.07, 22:35
                  Skarbeczku, co zatem planujecie teraz? Nie poddawajcie się, poszukajcie innego księdza.
                  • skarbeczek Re: 18.03.07, 22:58
                    na razie ustalilśmy tyle, że spróbujemy... jutro napiszę więcej, bo dopiero co
                    wróciliśmy z Koszalina i trzeba spać... dobranoc smile
                    • skarbeczek Re: 20.03.07, 13:03
                      no i lipa... wczoraj nie zdążyliśmy do księdza... może dziś się uda ...
                      • eveli Re: 20.03.07, 17:18
                        Skarbeczku

                        Jestem świeżo po naukach i tyle się dowiedziałam, że parafią Twojego
                        narzeczonego jest ta, w której mieszka w Warszawie (meldunek jest nieistotny,
                        ważne że mieszka). W mojej parafii na naukach był chłopak, który twierdził, że
                        nie da rady przyjąć sakramentu bierzmowania bo brakuje mu czasu. Ksiądz go
                        wysłuchał i przekonał do indywidualnego trybu nauki tak jak mu pasuje. Czyli
                        się da. Powodzenia - doskonale rozumiem, jak ważny jest sakrament. A
                        alternatywą jest kościelny ślub mieszany, czyli jakbyś wychodziła za ateistę
                        lub wyznawcę innej religii ale mam nadzieję, że skończy się to po Twojej myśli.
    • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 20.03.07, 18:42
      Poczytałam sobie wątek, głównie Twoje wypowiedzi, bo to mnie najbardziej
      interesuje. Powiem tak, dobrze, że trafiliście do Pallotynów, myślę, że
      powinnaś umówić się z księdzem Łukaszem na spotkanie prywatne, w którym
      opowiesz co się stało i wspólnie zastanowicie się co dalej z tym fantem zrobić.
      Co zaś do oceny Twojej wiary, nawrócenia narzeczonego i wszystkiego co się z
      tym wiąże to nam - ludziom nie wolno oceniać. Bóg zna nasze motywacje, nasze
      intencje i to co siedzi w nas głęboko. Nie raz w życiu przekonałam się, że moja
      ocena drugiej osoby była dla niej bardzo krzywdząca i teraz po prostu z tym
      walczę (co łatwe nie jest smile). Forumowiczom też polecam, bo naprawdę można
      człowieka bardzo skrzywdzić pochopną oceną.
      Skarbeczku! Naprawdę spróbuj pogadać z tym Pallotynem, to są mądrzy ludzie,
      jeśli nie on, to próbuj dalej, bo naprawdę warto. Warto walczyć o Ciebie, o
      Twojego narzeczonego, o Waszą wiarę i powrót do Boga. Być może te trudności to
      próba Waszej chęci powrotu. Bóg Was tak nie zostawi, On Was chce mieć przy
      sobie, wierzy, że zrozumiecie Jego miłość i ją odwzajemnicie. Jedyne co mogę
      obiecać to modlitwę o powodzenie na tej drodze, która tylko teraz wydaje się
      być najeżona cierniami, kamieniami i całą masą innych nieprzyjemnych rzeczy.
      • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 20.03.07, 19:03
        dzięki aniele smile będę Ci pisała na bieżąco jak się sprawy mają smile
        • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 20.03.07, 19:20
          Dziś już jadę do domku, ale jutro czekam na informacje. Wierzę, że wszystko
          będzie dobrze. Kiedyś Ojciec Pio powiedział do człowieka, który stwierdził, że
          nie wierzy w Boga: "Ale Bóg wierzy w Ciebie!"
          W Was Bóg też wierzy, On wierzy, że poradzicie sobie, że Was to wzmocni i dacie
          radę potem już w szarym życiu. Teżw to wierzę i jeśli chcesz pisz prywatnie lub
          tu w wątku. Na pewno uda się Panu Bogu ściągnąć Was razem do siebie smile)
          • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 10:56
            eh... ci księża... dlaczego wszystko tak gmatwają... Po raz kolejny słyszę inną
            wersję wydarzeń... dziś spotkanie z kolejnym księdzem, pewnie znowu coś innego
            wymyśli... jedno wiem na pewno: nie puszczę mojego nerwuska samego smile
            • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 11:02
              A w czym dokładnie jest problem? Bo, że z bierzmowaniem to wiem, ale czego Wam
              brakuje do tego Sakramentu?
              • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 12:00
                heh, przygotowania... każdy ksiądz mówi inaczej: jeden, że w Koszalinie, inny,
                że w innym kościele w koszalinie, na pl. 3 Krzyży w Warszawie, że w ośrodku
                diecezjalnym, w parafii na Bemowie, że u nich... i tak się plączemy od kościoła
                do kościoła... dziś podobno "zorientowany" ks. na Bemowie ma jakieś spotkanie z
                dorosłymi chcącymi pzystąpić do bierzmowania, więc mamy do niego iść...
                najgorsze jest to, że każdy ksiądz ma swoją teorię i kiedy mówisz, że ktoś inny
                inaczej Cię poinformował, to strzela znaczący uśmiech i rozkłada ręce twierdząc,
                że to nie jego wina... zwariować idzie...
                • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 12:08
                  A byliście na Pl. Trzech Krzyży?
            • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 12:07
              Przeczytałam wszystko jeszcze raz i z tego co widzę, to problem jest w
              świadectwie Chrztu Św. Takie zaświadczenie musi wystawić Ci ksiądz w parafii,
              gdzie byłaś chrzczona. Należy powiedzieć, że jest to zaświadczenie potrzebne do
              Sakramentu Małżeństwa. Ksiądz nie może go nie wydać. Dopisze tam tylko
              adnotację o braku Bierzmowania. Sakrament Bierzmowania jest udzielany w każdy
              piątek w kościele na Pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Należy tam się udać i
              zapisać na przyspieszony kurs (dwa spotkania), a potem Sakrament.
              Co zaś do Nerwuska. Można go zrozumieć, bo ma niemiłe wspomnienia, ale księża
              są tylko ludźmi i tak jak my wszyscy mają swoje złe dni (ból głowy, wkurzająca
              parafianka chwilę wcześniej, wściekły antyklerykał, z którym coś trzeba było
              załatwić itd.). Naprawdę nie zrażajcie się, bo warto. Wsparcie modlitwą macie,
              bo już nie tylko ja, ale także kilka innych osób ma Was na uwadze, więc musi
              być dobrze. Spróbujcie nastawić się pozytywnie i z uśmiechem, miło idźcie
              walczyć o Waszą wiarę
              • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 12:27
                Słoneczko moje, ale właśnie ksiądz na Placu 3 Krzyży powiedział, że nie
                organizują przygotowań sad(
                • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 13:19
                  Bo może przygotowań nie w sensie długiego kursu? Na razie nie mogę tam
                  zadzwonić, ale może mi się uda coś dowiedzieć. Na czym teraz stoicie? Na
                  wyprawie na Bemowo?
                  • skarbeczek Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 13:31
                    zgadza się idziemy dziś na Bemowo na 19-tą
                    • twoj_aniol_stroz Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 13:32
                      Dobra smile) Będę pamiętała, to może coś drgnie smile))
                • kamu2 księża:/ 21.03.07, 13:24
                  Ja miałam również nie miłą sytuacje,poszliśmy po zgode do mojej parafii na ślub
                  u ojców Paulinów.Proboszcz na wejściu powiedział że mnie nie zna bo nie chodze
                  do kościoła i że nie wróży aby nasze małżeństwo długo pociągło.Ale nas tym
                  wkurzył jak by to miało jakieś znaczenie,jesteśmy dobrymi ludzmi szanujemy
                  siebie i innych staramy sie innym pomagac a on mnie bedzie oceniac nie znając
                  mnie jakim jestem człowiekiem.Chodze do kościoła jednak nie co niedziele,uważam
                  że wszędzie moge się pomodlić a kościół nie jest mi do tego potrzebny.
                  Kiedy ten proboszcz zaczynał budowe tego koscioła powiedziałm mu że ja nie bede
                  chodzić do tego kościoła(kosciół wybudowany na szaletach miejskich)w zasadzie
                  nie kośció tylko garaż.Tylko bedę uczęszczać do mojej starej parfii.Jestem z
                  częstochowy a u nas jest tak że kościół jest co "krok"
                  Szkoda słów,jednak już więcej z tym księdzem nie będzimy mieć do czynienia,całe
                  szczęście.
                  • bystra_26 brak logiki 21.03.07, 13:28
                    Skoro do relacji z Bogiem nie potrzebujesz Kościoła, to po co Ci sakrament od
                    tego Kościoła?
                    • 19niunia75 Re: brak logiki 21.03.07, 15:04
                      bystra sakramenty pochodza od Boga, kosciol czyli w praktyce ksiadz, ktory
                      udziela slubu jest tylko takim ,,przekaznikiem" sakramentu. Tak naprawde zeby
                      sobie slubowac i zostac malzenstwem wcale nie potrzeba miec do tego ksiedza,
                      mozna to zrobic przed Bogiem i koniec. No ale potem to musi byc gdzies
                      zapisane, zeby bylo wazne prawnie, wiec dlatego w praktyce jedyna mozliwosc to
                      slub w kosciele. Niektorzy ksieza niestety zapominaja, ze to nie oni rozdaja
                      sakramenty, bo ich rola to tylko ,,przekazanie" sakramentu i rzucaja mlodym
                      klody pod nogi, tak jakby pokonanie tych klod gwarantowalo utrzymanie sie
                      zwiazku.
                      • bystra_26 Re: brak logiki 22.03.07, 12:21
                        Sakramenty wymyślił Kościół opierając się na Biblii.

                        Jezus nakazał wprost tylko chrzcić i czynić łamanie chleba i picie wina na Jego
                        pamiątkę. Sam sakarment małżeństwa Kościół wprowadził dopiero w średniowieczu.
                        Przedtem ludzie zawierali tylko społeczno-prawne zobowiązanie i wystarczało, by
                        małżeństwo zaistniało i trwało.

                        Dla wagi prawnej wystarczy ślub cywilny.
                        • 19niunia75 Re: brak logiki 22.03.07, 15:22
                          bystra_26 napisała:

                          > Sakramenty wymyślił Kościół opierając się na Biblii.

                          Moja wiedza na ten temat nie jest az tak gleboka, zeby z tym dyskutowac.
                          Jednakze kazdy ksiadz, z ktorym mialam do czynienia z okazji brania slubu mowil
                          wlasnie o tym, ze ksiadz to taki ,,przekaznik" i ze to nie ksiadz udziela
                          sakramentu od siebie. Skoro ksieza tak mowili to sadze ze to jest prawdziwe.

                          > Przedtem ludzie zawierali tylko społeczno-prawne zobowiązanie i wystarczało,
                          by
                          > małżeństwo zaistniało i trwało.

                          No nie powiesz, ze USC kiedys istnialy. Te zwiazki nie byly w kosciele
                          zawierane, ale przed Bogiem to i owszem. No oczywiscie mowa tu o
                          chrzescijanach.
                          • bystra_26 ksiądz nie wyrocznia 22.03.07, 16:04
                            Czy małżeństwa zaczęły istnieć od średniowiecza?
                            Czy w XVIII w . nie zawierano małżeństw, bo nie było USC?
                            Czy dzisiaj w Afryce, gdzie nie ma urzędów nie ma małżeństw?
                            Czy Żydzi opisani w czasach Jezusa zyli w wolnych związkach?

                            Małżeństwo to związek 1 kobiety i 1 mężczyzny nastawiony na dobro małżonków i
                            zrodzenie i wychowanie potomstwa. To katolicka definicja, ale dośc uniwersalna.
                            Nie musi być zawarty w kościele. Liczy się podjęcie wzajemnego zobowiązania,
                            podjęcie decyzji o wspólnym życiu i zrobienie tego w sposób publiczny. Do tego
                            nie potrzeba USC, wystarczą świadkowie. Przed wprowadzenie sakramentu
                            małżeństwa ludzie tak wlasnie robili, była uroczystość, zapraszano czasem
                            duchownych (tylko by udzielili błogosławieństwa, ale jak go nie było
                            małżeństwoi było tak samo ważne), pytano ludzi o wolę zawarcia małżeństwa (za
                            kobietę najczęściej decydował ojciec) i koniec. Często już samo spisanie aktu
                            małżeństwa było jednoznaczne z zostaniem mężem i żoną (księga Tobiasza).

                            Każde zobowiązanie do wspólnego życia wraz z relacją seskualną kobiety i
                            mężczyzny jest w oczach Boga małzeństwem, bez względu na to, czy ludzie to
                            robią w Kościele czy poza Nim. Inna kwestia, że dla katolików i części
                            protestantów musi być jeszcze sakramentem.

                            Co do księdza-przekaźnika. Przy zawieraniu sakramentu małżeństwa ksiądz jest
                            tylko kościelnym urzędnikiem, świadkiem udzielenia sobie wzajemnie przez
                            narzeczonych tego sakramentu. On tylko małżeństwo błogosławi, a nie nadaje mu
                            ważność, tak samo może Was pobłogosławić każdy bliźni.
                            • 19niunia75 Re: ksiądz nie wyrocznia 22.03.07, 16:17
                              oj bystra cos mi sie widzi, ze taka bystra to ty nie jestes. Nie zebym sie nie
                              zgadzala z czescia rzeczy, ktore napisalas, ale ten ton i tresc pytan na samym
                              poczatku pograzaja cie. Odniose sie tylko do jednej sprawy, bo o tym sama
                              napisalam wczesniej
                              > On tylko małżeństwo błogosławi, a nie nadaje mu
                              > ważność, tak samo może Was pobłogosławić każdy bliźni.
                              O to chodzi, ze moze poblogoslawic kazdy, ale zeby w oczach kosciola malzenstwo
                              bylo wazne to w praktyce musi sie odbyc w obecnosci ksiedza. Bo inaczej nie
                              istnieje w oczach kosciola no i juz. I to jest cos innego niz coniedzielna
                              obecnosc na mszy. Bo to czy ktos chodzi co niedziele na msze czy nie nie ma
                              zwiazku z tym ze jest wierzacy lub nie i nie ma wplywu na to, ze ci co nie
                              chodza chca slubu koscielnego. Za piec minut wychodze spiesze sie to moze mi
                              nie bardzo jasno sie pisze to, co chce powiedziec ale musze juz isc zajrze tu
                              jutro.

                              • bystra_26 a jednak obstaje przy swoim zdaniu 22.03.07, 16:31
                                tak napisałam:
                                > > On tylko małżeństwo błogosławi, a nie nadaje mu
                                > > ważność, tak samo może Was pobłogosławić każdy bliźni.

                                Z tego wynika, że brak błogosławieństwa od księdza (a nie brak jego obecności
                                przy udzielaniu sobie sakramentu przez przyszłych małżonków) nie ma nic
                                wspólnego z waznością sakramentu.

                                Na marginesie... ciekawa jestem jak to jest w Afryce, gdzie ksiądz pojawia się
                                raz czy dwa razy w roku, w sumie to diakon do ślubu wystarcza, ale jak nie ma
                                diakona...


                  • justysialek Re: księża:/ 21.03.07, 13:37
                    Dziewczyny, te zachowania księzy to i tak nic.
                    jak ja załatwiałam wszystkie sprawy, to mój mąż pracował w tyg w Warszawie.
                    Poszłam więc umówić się z księdzem na spotkanie na sobotę.
                    Wybraźcie sobie, że mi odmówił. Stwierdził, że on w soboty nie przyjmuje, a
                    ślub to przeciez tak ważna sprawa, że na pewno męża z pracy zwolnią, żeby
                    przyjechał do Łodzi na spotkanie z księdzem na 17. Tylko, że to nie była
                    kwestia pół godziny. Musieliby go zwolnić przynajmniej 4 godziny (był to czas,
                    gdy nadrabiali pracę i siedzieli po godzinach - nawet do 18).

                    Ponadto przez cała rozmowę, która trwała jakies 15 minut ksiądz bezczelnie
                    wpatrywał się w moje piersi. Dodam, że było lato, ale nie byłam goła - miałam
                    na sobie normalną letnią bluzkę i stanik pod spodem. Wyglądało to tak, że ja do
                    niego mówiłam patrząc mu na twarz, a on odpowiadał gapiąc się nie moje piersi.
                    jak stamtąd wyszłam, to mi się rzygać chciało!!!
                    • kamu2 Re: księża:/ 21.03.07, 14:46
                      wiadomo tak jak różni są ludzie tak różni są księża,jak mój narzeczony poszedł
                      na spowiedz to ksiądz wziął go na taką rozmowe w 4 oczy,zadawał mu pytania
                      tylko i wyłącznie na temat sexu jak by nic innego nie było ważne,mój D był tak
                      zniesmaczony że nie da się tego opisać,wyglądało to bardziej jak wywyad niż
                      spowiedź. Zresztą nie był to jedyny taki przypadek moją koleżanke wziął na taką
                      samą rozmowe,wyobraźcie sobie teraz jak ona się musiała czuć,koszmar i takich
                      mamy księży...
                      • ashton Re: księża:/ 21.03.07, 14:49
                        Mój tata miał strasznie traumatyczną spowiedź przedślubną - rozgrzeszenie
                        dostał, ale więcej u spowiedzi nie był...
    • zosiaczek25 Re: historia o tym jak jeden człowiek może zmieni 21.03.07, 15:01
      nie wiem, co Ci poradzic. Powiem tylko, ze bylam w podobnej sytuacji, choc moze
      nie az tak. No i nasz problem udalo sie latwo rozwiazac. Moj narzeczony wogole
      nie jest ochrzczony. Na poczatku chcialam jakos to obejsc bez chrztu, ale on
      zaczal sie interesowac chrzescijanstwem i uparl sie, ze sie ochrzci w kosciele
      katolickim. Zaczelismy wiec chodzic do kosciola i on podjal ostateczna decyzje.
      Kilka razy probowalismy po mszy zlapac ksiedza i za kazdym razem, gdy do niego
      podchodzilismy, ten obracal sie do nas tylkiem i wychodzil, jakby nas nie
      widzial. Narzeczony wreszcie ktoregos dnia poszedl do biura koscielnego z prosba
      o informacje na temat chrztu doroslych. Babki sie na niego spojrzaly jak na
      idiote i tylko smiech glupi zrobily. A ze czas mijal, postanowilismy przejsc sie
      na nabozenstwo u ewangelikow. Roznica jak dzien i noc. Od razu po pierwszym
      nabozenstwie narzeczony porozmawial z pastorka i otrzymal wszystkie informacje
      na temat chrztu. Kobieta odwiedzila nas nawet ostatnio, zeby blizej poznac swoja
      nowa owieczke. Pogadalismy sobie luzno, bylo bardzo milo. Moj misiek przyjmuje
      chrzest w ta niedziele i cieszy sie niezmiernie.
      • skarbeczek Do mojego anioła stróża :) 22.03.07, 09:34
        witaj ...


        wczoraj poszliśmy na spotkanie do parafii na Bemowie. Mój narzeczony chyba był
        skrępowany tym, że jestem z nim razem, może nie chciał się czuć jak przedszkolak
        przyprowadzony za rączkę. Ale szybko mu przeszło jak zobaczył, że oprócz nas są
        jeszcze dwie takie pary smile

        Ksiądz... jak wszedł to od razu sobie pomyślałam, że będą z nim problemy...
        Myślę sobie: starszy człowiek, zaraz nas przegoni i tyle... Ale pozory jak to
        bywa - mylą. Ksiądz okazał się b. sympatyczny, cały czas żartował, a gaduła
        taki, że gdyby nie zegarek, toby przegadał całą noc... Dobrze sie go słuchało i
        czas się nie dłużył. (Mimo tego, że poszliśmy zmęczeni). Okazało się też, że ten
        ksiądz nie robi żadnych problemów, do tego jest elastyczny na tyle, że jak
        komuś zależy na czasie, to jest skłonny umówić sie dodatkowo w innym terminie
        (spotkania standardowo są raz w tyg.). Wymaga obecności na 5 spotkaniach i
        zaliczenia egzaminu. Cieszę się, bo zaczyna to wyglądać normalnie... ale trzymaj
        kciuki za nas, za co z góry dziękuję i pozdrawiam smile
        • twoj_aniol_stroz Skarbeczku !!! 22.03.07, 18:17
          Jak ja się cieszę, jak dziękuję Bogu za tego księdza! Naprawdę to
          najwspanialsza wiadomość w dniu dzisiejszym. Narzeczonemu przekaż, że ma się
          pilnie uczyć wink), bo będzie miał ze mną do czynienia (mam do Was blisko, bo z
          okolic Warszawy smile ). Zobaczysz, że będzie dobrze, a w modlitwie dalej będę
          Panu Bogu "zawracała" Wami głowę, niech wie, że jak już Was do siebie ściągną
          to teraz musi się Wami zająć wink))
          I na pewno się zajmie, bo On już taki jest, że zostawia całe stado, a idzie
          szukać takiej jednej zaginionej owieczki, którą teraz okazał się Twój
          narzeczony.
          Pozdrawiam i pamiętam o Was, zresztą nie tylko ja smile)))
          • nivea63 Re: o co chodzi? 22.03.07, 19:54
            Czy chodzi o ślub kościelny, czy o bycie razem z ukochanym człowiekiem.
            O formę, czy o treść?
            Osobiście nie interesowałyby mnie walki aby przekonać księdza do czegoś tam.
            Wzięłabym ślub cywilny. Wierzycie w jakiegoś mało miłosiernego Boga,który jest
            po stronie kościoła i któremu zależy na bierzmowaniu.
            Bóg w którego nie wierzę jest dobry i przebaczający.
            • twoj_aniol_stroz Re: o co chodzi? 23.03.07, 19:01
              > Bóg w którego nie wierzę jest dobry i przebaczający

              No to wierzysz, czy nie wierzysz?
              Tak się składa, że Skarbeczek postanowił zaprosić Boga do swojego małżeństwa,
              postanowił ruszyć w dalszy świat z Bogiem, jako przyjacielem. Taki jest jej
              wybór, a ja gorąco modlę się aby im się udało.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka