gwiazdeczka79 21.03.07, 11:53 Czy depresja to choroba psychiczna?Czy mówić księdzu,że w najbliższej rodzinie wystąpił przypadek depresji?Dodam jeszcze,że mój narzeczony wie o tym! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
maraxela Re: protokoł i depresja 21.03.07, 11:59 tu chodzi chyba o to czy ty bylas badz jestes chora,a nie o wywiad rodzinny depresja raczej nie dziedziczy sie genetycznie co najwyzej wystepowac moze wieksza sklonnosc rodzinna bez przesady. Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: protokoł i depresja 21.03.07, 12:01 To i w protokole ślubnym jest pytanie o depresję? Kurcze, nas to ominęło i całe szczęście... Odpowiedz Link Zgłoś
maraxela Re: protokoł i depresja 21.03.07, 12:03 depresja jest choroba ,ktora nalezy leczyc.Ale dotyka co 3 czlowieka predzej czy pozniej,jesyt juz swego rodzaju choroba cywilizacyjna.Jezli ty chorujesz to powiedz a nie wiem jak to jest z rodzina Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdeczka79 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 12:08 Ja na szczęście nie choruję,a w protokole jest pytanie o choroby psychiczne w rodzinie,więc nie wiem czy depresja jest choroba psychiczną czy nie... Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: protokoł i depresja 21.03.07, 12:11 Niech się jakiś spec wypowie - ja wolę mówić o depresji "zaburzenie psychiczne", ale może to faktycznie choroba? Odpowiedz Link Zgłoś
maraxela Re: protokoł i depresja 21.03.07, 12:14 depresja jest choroba.kazda ksiazka w sumie definiuje to inaczej jadna"zaburzenie" inna "choroba" wspomnij o tym ksiedzu,co ci szkodzi normalna sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 JEST 21.03.07, 12:19 już odpisywałam gdzie indziej depresja jest choroba psychiczną, trzeba podać przy wszystkich procesach o unieważnienie małżeństwa protokół jest pierwszą rzecza, którą się sprawdza... liczy się papier... jak jedna strona wiedziała o bezpłodności/występowaniu depresji w rodzinie drugiej, ale w protokole tego nie ma, to na 90% zostanie to uznane za zatajone i strona, która nieuczciwie chce unieważnić małżeństwo, może to zrobić - chyba, że znajdą się wiarygodni świadkowie, o co często trudno w protokole jest o to pytanie, żeby decydując się na małżeństwo wziąć tez pod rozwagę pewne ryzyko - że u partnera może za lat 20 pojawić się taka czy inna poważna choroba (o przypadkach raka czy stwardnienia rozsianego itp. w rodzinie tez trzeba poinformować) i czy wiedząc o tym ryzyku chcemy z nim spędzić życie, na dobre i na złe Odpowiedz Link Zgłoś
kasiulkkaa Re: JEST 21.03.07, 12:30 czy inna > poważna choroba (o przypadkach raka czy stwardnienia rozsianego itp. w rodzinie > > tez trzeba poinformować) i czy wiedząc o tym ryzyku chcemy z nim spędzić życie, Powinno się jeszcze podawać informację o otyłości w rodzinie. W końcu wczesniej czy poźniej moze się pojawić. Jakieś 40% par nigdy nie wzięłoby ślubu koscielnego. Odpowiedz Link Zgłoś
dagps Re: JEST 21.03.07, 12:41 ja wole pozostac przy okresleniu zaburzenie psychiczne Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 Re: JEST 21.03.07, 12:41 dlaczefo by nie wzięło? choroby w rodzinie to nie przeszkody do zawarcia małżeństwa, ale te pytania mają tę jeszcze zaletę, że zbyt zakochanych sprowadzają do rzeczywistości - małżeństwo jest na zawsze, a przyszłość jest nieprzewidziana Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: JEST 21.03.07, 13:33 Przypadki raka w rodzinie to zdarzają się chyba u 90 % z nas...Depresja w takiej lub innej formie pewnie w co drugiej rodzinie Tak więc nie przesadzałabym z tą niezbędnością zrobienia rodzinnego wywiadu lekarskiego u przyszłego męża. Zwlaszcza, że "przyszłość jest nieprzewidziana". Ważne, aby umieć tą nieprzewidzianą przyszłość zaakceptować. Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: JEST 21.03.07, 13:35 Tylko są ludzie, którym łatwiej jest zaakceptować raka niż depresję... ale to już temat na inne forum. Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 Re: JEST 21.03.07, 13:46 ale o stanach maniakalno-depresyjnych czy schizofrenii w bliższej rodzinie przyszłego męża chciałbym wiedzieć przed zapadnięciem klamki Odpowiedz Link Zgłoś
andziashea Re: JEST 21.03.07, 13:53 Jak krótko rzeba się znać, żeby nie wiedzieć?! Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: JEST 21.03.07, 14:56 no cóż, ja słyszałam o przypadku, kiedy facet z chorobą psychiczną miał kilkuletnie okresy poprawy i właśnie w takim okresie rodzina postanowiła go uszczęśliwić (czyt. pozbyć się ciężaru) i pozwoliła na małżeństwo nie mówiąc o chorobie jego żonie (on też nie powiedział, bo bał się, że się nie zgodzi). Znali się ok 2 lat chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
k.mat Re: protokoł i depresja 21.03.07, 14:47 nie ma sensu spierać się o nazewnictwo zaburzenie/choroba, w pismach naukowych występują one wymiennie. Depresja jest chorobą i to poważną, którą trzeba leczyć. Nie można jednak mylić klinicznej depresji z chwilowym obniżonym nastrojem, który może się zdarzyć każdemu. Depresja kliniczna nie jest jednak tak częsta, jak ktoś tu napisał. Przypadek depresji u rodzica zwiększa szanse wystąpienia depresji u dziecka (dorosłego), jeśli w 2 pokoleniach wstecz była depresja to prawdopodobnie wystąpi też w trzecim pokoleniu czyli u wnuka. Obecnie jesnak nie jest to duży problem, należy zgłosić się do lekarza lub/i terapeuty i skonsultować możliwości profilaktyki i ewentualnego leczenia. Tylko nie proponuję lekarza internisty bo zapewne niewiele pomoże, warto iść do psychiatry (np tego co leczy os z rodziny) i nie bać się!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:20 Jak juz dyskutujemy o chorobach/zaburzeniach psychicznych moze i ja sie doradze. Zaraz po moich narodzinach moja mama miala powazna depresje poporodowa,leczy sie do dzis...Nigdy jednak nie uwarzalam tego za chorobe psychiczna choc wiem ze tak jest...Powiem szczerze boje sie niezmiernie tego protokolu i tego pytania...Wszyscy wiedza o stanie mojej mamy,mimo iz sie wciaz leczy jest normalna kobieta!Wkurza mnie to ze ksiadz zapyta o choroby psychiczne w rodzinie a ja mimo iz nie uwarzam mojej mamy za chora osobe bede musiala ja wymienic.Narzeczony oczywiscie wie o wszystkim...tylko chyba ja poczuwam sie wciaz do winy za chorobe mojej mamy...w koncu gdyby nie ja...Ciezko to wytlumaczyc...Wedlug mnie takie pytania sa niepotrzebne,przeciez wiadomo ze narzeczony czy narzeczona o tym wie to po co sie upokarzac i mowic to przy ksiedzu,ktory oczywiscie tez wie bo jest naszym proboszczem...Ach... Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:28 > Nigdy jednak nie uwarzalam tego za chorobe psychiczna choc wiem > ze tak jest... hmm, jedna półkula uważa to za chorobę, a druga nie? pytanie w protokole jest potrzebne. Może będzie to dla Ciebie dobrą okazją, żeby w końcu zmierzyć się z tym problemem? Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:35 nie zrozumialas mnie...wiem ze moja mama jest chora problem w tym ze ja nie chce o tym mowic bo czuje sie winna tej choroby.Wykluczylam to z mojej podwiadomosci i nie biore pod uwage tego ze ktos mi mowi ze moja mama jest chora czy cos...Nie jestem psychologiem czy psychiatra i nie wiem jak to okreslic...Wiem ze mam problem,czuje jednak ze jestem coraz blizej jego rozwiazania bo juz nie krepuje sie mowic o tym jak kiedys... Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:43 Może jak dojdzie do takiego pytania powiedz po prostu "depresja"? Księdzu powinno to wystarczyć, księżysko może zadawać pytania pomocnicze... ale cóż, trzeba zjeść tę żabę. Na wątpliwe pocieszenie powiem, że u mnie tego pytania zwyczajnie nie było, nie wiem jakim cudem, może ksiądz widząc nasze rozchachane gęby stwierdził (błędnie) że takich problemów to u nas nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
talula19 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 17:01 A co z chorobami narzeczonych? tych psychicznych i somatycznych? Jest w protokole pytanie..coś w stylu, czy znamy/jesteśmy pewni stanu naszego zdrowia? To dość dziwne pytanie...powiedzmy, że jesteśmy, to jest odpowiedź na tak postawione pytanie, a w tym pytaniu nic nie ma o podawaniu chorób. Podobnie z pytaniem o planowanie rodziny.. No, jeśli ktoś palnuje rodzinę, to raczej w zgodzie z etyką KK (pomijam in vitro itp.,), ale w tym pytaniu nie ma mowy o pożycie tej pary w sytuacji, gdy nie planuje w danym momencie dziecka. Czy ktoś może się wypowiedzieć w tej sprawie? Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 planowanie rodziny itp. 22.03.07, 09:40 Małżeństwo jest nieważne na dzień dobry, jesli jest zawarte z intencją nie posiadania dzieci. Wystarczy, że w przyszłości chcecie mieć dzieci, ale to Wy określacie, kiedy to nastąpi i ile ich będzie. Radzę poczytać encyklikę JPII Humane Vitae - Kościół mówi, że by mieć tyle dzieci, na ile nam pozwalają nasze warunki - tez zdrowotne i psychiczne, ale nie być egoistami, którzy wola najpierw drugi samochód niz dziecko (jeśli uważają, że maja ograniczenia finansowe stojące na przeszkodzie powiększaniu rodziny). Poza tym psycholodzy mówią, że pierwsze dziecko powinno sie pojawić nie wczęsniej niż po 2 latach małżeństwa (życia na co dzień razem) ale tez nie później niż przed końcem piątego roku, ponieważ wówczas zycie we dwoje jest już tak zabetonowane, że pojawiające się dziecko ma często rangę katastrofy życiowej. Natomiast co do stanu zdrowia małżonków - tu wchodzi właśnie bezpłodność i inne przewlekłe choroby mogące utrudniać wspólne życie, nie takie drobiazgi jak np. leczona niedoczynność tarczycy. Odpowiedz Link Zgłoś
talula19 Re: planowanie rodziny itp. 22.03.07, 10:27 Chyba mało precyzyjnie zadałam pytanie, zaraz do tego wrócę, bo to, co piszesz mnie zaciekawiło, co masz na myśli, mówiąc, że psycholodzy tak mówią? to o latach przed dzieckiem... możesz mnie odesłać do źródła? Nie spotkałam się z czymś takim, w psychologii jest tak, że wszystko zależy od człowieka/pary i innych czynników np. jak długo para zna się przed ślubem itd.itp., ale takie sztywne trzymanie się przedziałów czasowych jest sztuczne i żaden psycholog nie daje takiej recepty na życie. W tym co napisałam poprzednio chodziło mi o nieprecyzyjność pytań w protokole, pytania tak sformułowane pozwalają na równie lakoniczne opdowiedzi: np. Czy narzeczony/a nie ma wątpliwości co do stanu swojego zdrowia? Jeśli ktoś odpowie na to pytanie "tak", to nie znaczy, że jest zdrowy, tylko że zna stan swojego zdrowia, prawda? "Natomiast co do stanu zdrowia małżonków - tu wchodzi właśnie bezpłodność i inne przewlekłe choroby mogące utrudniać wspólne życie, nie takie drobiazgi jak np. leczona niedoczynność tarczycy." No właśnie, czy jeśli ktoś jest chory przewlekle, jak to wygląda z perspektywy KK i spisywania protokołu? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 kiedy pierwsze dziecko cd. 23.03.07, 12:33 Stwierdzenie o optymalności pojawienia się pierwszego dziecka między 2 a końcem 5tego roku małżeństwa usłyszałam od przyjaciółki mojej koleżanki, mgr psychologii pracujacej w zawodzie. Jak dla mnie ma to ręce i nogi. Pierwsze dwa lata wspólnego życia są czasem docierania się, ustalania wspólnych, nowych standartów życia, trochę walki, bo u każdego z małżonków w domu rodzinnym trochę inaczej wyglądała organizacja codziennego życia. Dziecko powinno pojawić się, jak już w tych podstawowych codziennych kwestiach ustabilizuje sie kompromis i wprowadzi się go w życie - zarządzanie pieniędzmi, podział obowiązków domowych, częstotliwość sprzątania, standard zakupów (znam parę, gdzie on preferował drogie jedzenie, a chemię gosp. najtańszą, a ona odwrotnie - Odpowiedz Link Zgłoś
talula19 Re: kiedy pierwsze dziecko cd. 23.03.07, 21:52 To, co piszesz ma sens, ale... wyznaczanie sztywnych przedziałów czasowych już nie, wszystko załeży od danej pary i ich sytuacji, może w tym przypadku była to rada dla konkretnej pary. Sama wkrótce będę absolwentką psychologii i nigdy bym takiej rady nie udzielała jako uniwersalnej, nota bene psycholog w ogóle rad nie powinien udzielać, a jeśli to stwiedzenie jest poparte badaniami...to tu się kłania statystyka A swoją drogą, gdzie tu wola Boża? Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 wola Boża 24.03.07, 23:17 Czym jest? Nieszczęsliwymi wypadkami lub wydarzeniami krzyżującymi nam plany? Przecież Bóg nie jest złośliwy. Skoro On dał nam rozum i możliwość poznawania świata, w tym ludzkiej płodności, to mamy z tego korzystać. Czyli możemy zaplanować, kiedy i ile chcemy mieć dzieci. Wierzący nie zdają się na przypadek, ale na Boga. Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:47 zaczarowana13 napisała: > wiem ze moja mama jest chora problem w tym ze ja nie > chce o tym mowic bo czuje sie winna tej choroby Ale to nie jest w żadnym razie Twoja wina. Poród wywołał u Twojej mamy depresję, której korzenie tak naprawdę tkwią w jej wczesnym dzieciństwie. Czy mama była u psychologa i czy udało jej się omówić temat dzieciństwa z psychologiem? Wbrew pozorom, jest to najważniejszy temat, a jednak większość psychologów boi się nim zająć. To, że Twoja mama nadal jest chora świadczy o tym, że nie spotkała empatycznego psychologa, który chciałby ją wysłuchać i zrozumieć. Jak dużo Ty sama wiesz o dzieciństwie swojej mamy? Odpowiedz Link Zgłoś
lacitadelle Re: protokoł i depresja 21.03.07, 16:53 zrozumiałam Cię bardzo dobrze i dlatego napisałam, że chyba czas najwyższy, żeby rozwiązać ten problem, a nie go omijać i to jest dobra do tego okazja - jak widać pytania na protokole mogą się przydać i w takim celu. Nie chcę Ci nic pisać, bo psychologiem nie jestem i bardzo nie lubię, jak się ludzie na forum wymądrzają na tematy, o których nie mają pojęcia. Jeżeli rzeczywiście sama nie potrafisz sobie z tym poradzić, poszukaj pomocy u specjalisty. Bo takie omijanie problemów nie prowadzi do niczego dobrego. Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: narzeczona 13! 21.03.07, 18:32 Czyli rozumiesz jak mi bedzie ciezko mowic o chorobie mojej mamy... Ciesze sie jednak ze nie ukrywalam tego przed narzeczonym,na pewno byloby mi trudniej gdyby on nic nie wiedzial...Obawiam sie tylko ksiedze i tych jego pytan "pomocniczych"...Ach...chcialabym miec to juz za soba... Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdeczka79 Re: narzeczona 13! 21.03.07, 18:41 Nie wiem czy powiem o tym księdzu,w końcu niewiadomo do końca czy to choroba,a w tym pytaniu chodzi chyba o bardziej powazne choroby psychiczne,zreszta skoro mój narzeczony wie o wszystkim... Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: narzeczona 13! 21.03.07, 18:53 Ja klamac czy tez ukrywac nie bede...u mojej mamy to juz nie jest depresja,tylko choroba...tak zdiagnozowal lekarz wiec nie moge ukrywac faktow. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysia2 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 18:36 Nie bede sie wypowiadać o protokole, bo mam to jeszcze przed sobą. Natomiast w wątku tym pojawil sie problem rozróżnienia między chorobą psychiczną a zaburzeniem psychicznym. Studiuję na ostatnim roku psychologii i na studiach uczą nas, że różnica polega na tym, że choroba zawsze pozostawia jakieś ubytki, nawet w przypadku wyzdrowienia nie jest mozliwy całkowity powrót do stanu przedchorobowego. Natomiast w przypadku zaburzenia jest to możliwe.Niestety w praktyce sprowadza się to do tego, że łatwo o błąd w diagnozie. Daltego przeważnie najpierw diagnozuje się zaburzenie, a dopiero gdy po jakimś czasie widać, że nawet w okresie remisji (bądź powrotu do zdrowia) pozostały skutki uboczne, zmienia się diagnozę na chorobę. Tobie radziłabym po prostu powiedzieć księdzu, że mama cierpi na depresję i nie wdawać się w szczegóły. Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 18:55 W przypadku mojej mamy wystapil skutki uboczne,caly czas sie leczy i jest pod katrola lekarza.Znam kilka przypadkow choroby psychicznej(wsrod znajomych)moja mama przy nich jest po prostu zdrowa kobieta dlatego strasznie mi ciezko zaliczyc ja do psychicznie chorych jak wogole nie widac w niej choroby!No ale coz...skoro lekarz zaliczyl mamy dolegliwosci do choroby musze powiedziec o tym przy spisywaniu protokolu,wyjscia innego nie mam. Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:02 zaczarowana13 napisała: > coz...skoro lekarz zaliczyl mamy dolegliwosci do choroby Cóż za bezgraniczne, bezwzględne zaufanie do lekarzy, i wiara w ich nieomylność. Dlaczego więc Twoja mama leczy się już niemal całe życie, a poprawa nadal nie nastąpiła? Może warto poszukac innego lekarza? Może takiego, który zamiast przepisywać farmaceutyki będzie chciał uważnie wysłychać tego, co Twoja mama ma do powiedzenia? Może jak dotąd nikt jeszcze jej o to nie zapytał? Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:06 Mama sie leczy...raz w miesiacu jakis zastrzyk...normalnie funkcjonuje,depresje ma bardzo zadko...chyba jak kazdy...Nie narzeka wiec moze dlatego nie zmieniamy lekarza...Mama ogolnie czuje sie dobrze wiec... Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:08 zaczarowana13 napisała: > Mama ogolnie czuje sie dobrze wiec... Więc prawdziwy problem nadal pozostaje nierozwiązany, jedynie "uśpiony" zastrzykami... I wszystkim to odpowiada... Tylko czemu, w takim razie masz poczucie winy? Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:12 Poczucie winy mam i chyba tak zostanie...ale to tylko wina sytuacji w domu po moich narodzinach(dluga historia)Jestem bardzo wrazliwa osoba i wiecznie kiedy mama nie miala dobrych dni czulam sie temu winna...Bo gdyby nie ciezki porod ze mna moze by jej zycie wygladalo inaczej...Oczywiscie mama nigdy mi nie dala odczuc ze jestem winna,bron Boze!Mam poprostu skaze z dziecinstwa a takich rzeczy sie nie zapomomina niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowana13 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:14 Zaczelo sie od protokolu a skonczylo sie na dziecinstwie Tak wiec ide twardo do ksiezunia i mowie co trzeba...Wierze ze bedzie dobrze bo czemu mialoby byc inaczej?Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenie w trakcie spisywania protokoluMnie to czeka za ok miesiac Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 19:35 zaczarowana13 napisała: > Mam poprostu skaze z dziecinstwa a takich > rzeczy sie nie zapomomina niestety... To prawda, nie zapomina się. Wysłałam maila. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 21:26 Pewnie dlatego, ze depresja jest chorobą polegajacą na zaburzeniu neuroprzekaźników w mózgu, a nie tylko "nieszczęśliwym dzieciństwie"... Nie słyszałam, zeby ktoś wyleczył depresję (jako chorobę, a nie okresowy spadek nastroju) tylko psychoterapią. Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 21.03.07, 21:34 memphis90 napisała: > Nie słyszałam, zeby ktoś wyleczył depresję (jako chorobę, a nie okresowy > spadek nastroju) tylko psychoterapią. Taki przykład akurat nie jest najlepszy. To, że Ty osobiście o tym nie słyszałaś, nie czytałaś, a tym bardziej nie miałaś osobiście do czynienia z wyleczonymi w ten sposób osobami, wcale nie znaczy, że takie skuteczne wyleczenia nie zdarzają się. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: protokoł i depresja 22.03.07, 16:24 No, masz racje, może akurat ja nie słyszałam (tzn. mówię o takich klinicznych przypadkach, kiedy depresja nie jest wynikiem np. śmierci małżonka albo zespołem stresu pourazowego, a pojawia sie niezaleznie od sytuacji życiowej). Ale słysze, co mówią psychiatrzy i co im odpowiadaja psycholodzy. Jedni wiecznie walcza z drugimi- nie wiem zupełnie dlaczego. Nie podoba mi się negowanie podłoża fizjologicznego depresji i "zwalanie" całej winy na tajemnicze stresy z dzieciństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: protokoł i depresja 22.03.07, 16:31 Memphis, masz rację co do wojny psychologów z psychiatrami. Nie wdając się w szczegóły, bo to nie to forum mam do czynienia z przedstawicielami obu tych nacji - przypominają mi się czasy szkolne, kiedy to każdy nauczyciel uważał że jego przedmiot jest najważniejszy. Nie da się wyjść z depresji ani tylko lekami, ani samą psychoterapią... Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 22.03.07, 16:33 memphis90 napisała: > kiedy depresja nie jest wynikiem np. śmierci małżonka albo zespołem > stresu pourazowego, a pojawia sie niezaleznie od sytuacji życiowej Z powietrza pewnie... Odpowiedz Link Zgłoś
k.mat Re: protokoł i depresja 22.03.07, 23:30 depresja to nie grypa i tak się nie przenosi... jestspowodowane wieloma fizjologicznymi aspektami, między innymi zaburzeniami neuroprzekaźników. Zgadzam się w pełni z przedmówczyniami, że najlepiej połączyć leczenie farmakologiczne z terapią. Jak robiono porównania między grupą pacjętów prowadzonych tylko terapią z tymi prowadzonymi tylko lekami nie było między nimi różnicy między stopniem poprawy. Czyli statystycznie (u każdego może być różnie) nie miało to większego znaczenia. Oczywiście każdy ma inny zestaw objawów i inne ich nasilenie więc stosuje się różne metody. Najskuteczniejsze jest jednak połączenie metod. Ja traktuję depresję jako chorobę somatyczną, a doszukiwanie się czegoś w dzieciństwie nie przekonuje mnie, bo moda na Freuda minęła daaawno temu i już na szczęście nie wszystko się tak tłumaczy. Dodam, że mówię to z punktu widzenia psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 23.03.07, 11:59 k.mat napisała: > Ja traktuję depresję jako chorobę somatyczną, a doszukiwanie się czegoś w > dzieciństwie nie przekonuje mnie, bo moda na Freuda minęła daaawno temu Teorie Freuda wyrządziły więcej krzywdy niż naprawdę pomogły komukolwiek. "Doszukiwanie się czegoś w dzieciństwie" jest niezbędne dla naszego normalnego funkcjonowania w życiu dorosłym. Szkoda tylko, że jako (podobno) psycholog nie wiesz, czego dokładnie należy "doszukiwać się" w dzieciństwie i o co w ogóle z tym "doszukiwaniem się" chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
k.mat Re: protokoł i depresja 24.03.07, 20:33 wiem o co może Ci chodzić ale dzieciństwo nie ma wiele wspólnego z depresją to "podobno" nie było potrzebne ani miłe Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 24.03.07, 21:40 k.mat napisała: > wiem o co może Ci chodzić ale dzieciństwo nie ma wiele wspólnego z depresją > to "podobno" nie było potrzebne ani miłe A jednak było bardzo potrzebne. Twierdząc, że "dzieciństwo nie ma wiele wspólnego z depresją", niestety dajesz świadectwo miernego przygotowania do swojego "zawodu". Nie wykluczone, że nie rozliczyłaś się z własnym dzieciństwem i chronisz swoich rodziców. Wielu "psychologów" ma podobny problem. Niestety tacy moga jedynie szkodzić swoim klientom. Zastanów się, dlaczego tak stanowczo twierdzisz, że "dzieciństwo nie ma wiele wspólnego z depresją". Odpowiedź masz w sobie. Czego się tak bardzo boisz ze swojego własnego dzieciństwa, że odrzucasz znaczenie jego wpływu na Twoje dorosłe życie? Odpowiedz Link Zgłoś
pikorpikor ... o których NIE WIE nażeczony/a ! 22.03.07, 10:18 Ksiądz pyta czy są jakieś ciężkie choroby o których NIE WIE narzeczony/a a nie czy występują w ogóle! Odpowiedz Link Zgłoś
katia.seitz Re: ... o których NIE WIE nażeczony/a ! 22.03.07, 10:40 dokładnie skoro narzeczony jest świadomy występowania w rodzinie tych zaburzeń/chorób, to nie jest to sprawa do protokołu...zresztą, dość prawdopodobne, że ksiądz w ogóle tego pytania nie zada. nas na przykład nie pytał.u wielu moich znajomych było podobnie-ksiądz zadawał tylko "główne" pytania z protokołu, a tego rodzaju sprawy pomijał. Odpowiedz Link Zgłoś
gioseppe nas pytał dzisiaj czy nie wystepowaly 24.03.07, 20:53 w rodzinie narzeczonej/go ale spoko, nie ma sie czego bac kilkanascie pytan i po sprawie gorzej jesli mieszka sie razem Odpowiedz Link Zgłoś
langolier_maximus Re: protokoł i depresja 23.03.07, 12:46 lo matko...to napisz ze nie bylo chorób psychicznych i koniec.Protokół nie ma o ile sie nie myle mocy prawnej to jeden z wielu bzdurnych papierków koniecznych do uzyskania slubu.nie musisz o wszystkich mowić ksiedzu, kim on dla ciebie jest???Terapeuta? Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 znaczenie protokołu 23.03.07, 13:45 Protokół ma znaczenie. Jak spisując się go wyjdzie, że są przeszkody typu inne śluby, trwała impotencja czy zamiar nieposiadania dzieci, to Kościół nie pozwoli zawrzeć małżeństwa, bo te przyczyny czynią je nieważnym według prawa kościelnego. Dodatkowo - przy jakichkolwiek wątpliwościach co do ważności małżeństwa albo próbie go unieważnienia, pierwszą rzeczą, którą się sprawdza jest własnie protokół - zwłaszcza w kwestii zatajenia istotnych informacji mogących mieć wpływ na świadomość osoby niepoinformowanej, a zawierającej małżeństwo z osobą, która te dane (np. własną chorobę alkoholową) zataiła. Odpowiedz Link Zgłoś
langolier_maximus Re: znaczenie protokołu 23.03.07, 15:04 ale w sadzie przy sprawie rozwodowej tez sie patrzy?wlasnie..hm bo rozwodow koscielnych to ponoc nie ma-tak mowili na naukach (choc ja wiem ze sa..zagmatwane).A ludzie sie rozwodzą..glownie na drodze sadowej bardziej niz koscielnej.Z USC bierze sie kwitek o braku przeciwwskazan ze wzgledow prawnych w Polsce-czyli,ze narzeczeni nie pozostaja juz w zwiazku malżeńskim. Odpowiedz Link Zgłoś
gioseppe Re: znaczenie protokołu 24.03.07, 20:55 wydaje mi sie ze w sadzie wlasnie sie na to patrzy. a rozwod koscielny jest choc rzadko stosowany Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 Re: znaczenie protokołu 24.03.07, 23:12 W Kościele Katolickim nie ma rozwodwó, jest jednak możliwe uniewaznienie małżeństwa, czyli stwierdzenie, że w momencie jego zawierania istniały okoliczności, które czyniły je nieważnym. Odpowiedz Link Zgłoś
gioseppe Re: znaczenie protokołu 25.03.07, 11:48 bystra_26 napisała: > W Kościele Katolickim nie ma rozwodwó, jest jednak możliwe uniewaznienie > małżeństwa, czyli stwierdzenie, że w momencie jego zawierania istniały > okoliczności, które czyniły je nieważnym. dokładnie o to mi chodzilo zle to ubralam w slowa Odpowiedz Link Zgłoś
arwen8 Re: protokoł i depresja 25.03.07, 15:07 kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53580,3992486.html?as=1&ias=3&startsz=x Odpowiedz Link Zgłoś