Dodaj do ulubionych

cel życiowy

24.03.07, 14:35
Zaniepokoił mnie jeden post. Jedna osoba stwierdziła (mam nadzieję, że w
żartach) że osiągneła swój cel życiowy (poniewaz za mąż wyszła).
Czy Wy też uważacie , że wyjście za mąż to cel zyciowy.
Obserwuj wątek
    • krzysia2 Re: cel życiowy 24.03.07, 14:44
      Nie. Z mój cel życiowy uważam bycie szczęśliwym i wartościowym człowiekiem.
      Wiem, że małżeństwo z mężczyzną, którego kocham przyczyni się do osiągnięcia
      tego pierwszego celu. Jednak jest to tylko jeden z jego aspektów.
      • monitchka1 Re: cel życiowy 24.03.07, 15:51
        Oczywiście że nie. Moim celem życiowym jest realizowanie się zawodowo,
        posiadanie dziecka i wspaniałego domku i oczywiście szczęście.
      • magda7710 Re: cel życiowy 26.03.07, 14:19
        Ślubu nie uważam za swójego życiwego celu, nie powiem myślę o nim ale bardziej
        za swój celowy zyciowy uważam to, ze bedę ze swoim mężem i razem będziemy
        zdobywać cele.

        Ślub wesele ważne wszystko piękne ale prawdziwe życie zaczyna się dopiero po
        ślubie i bycie ze sobą i dążenie do wspólnych celów i osiągnieć.

        Pozdrawiam
        Magdawink

    • nionczka Re: cel życiowy 24.03.07, 15:51
      Ta dla ktorej wyjscie za maz jest celem zyciowym i tak sie do tego nie przyzna
      otwarcie. A juz napewno nie tu na forum.
      Dla mnie nie jest ani celem ani szczegolnym osiagnieciem. nie rozumiem nawet
      reakcji ludzi, ktorzy nam gratuluja kiedy mowimy, ze bierzemy slub.

      Moim celem jest szczesliwa rodzina (z papierkiem czy bez nie ma dla mnie
      znaczenia) i realizacja na polu zawodowym.
      • anetina Re: cel życiowy 24.03.07, 17:15
        Nionczka ma rację

        a jeśli chodzi o mnie
        ja jeden ze swoich celów życiowych osiągnęłam - ma już prawie 3,5 roku
        a ślub jest dla nas po prostu legalizacją związku dwojga kochających się ludzi,
        którzy chcą spędzić ze sobą resztę swoich dni

        czy to jest cel? - nie, bo gdyby tak było, wcześniej juz byłąbym mężatką big_grin
    • lubna no co Ty! :-) 24.03.07, 17:26

    • anetina i jeszcze jedna uwaga 24.03.07, 17:49
      ślub jako cel życiowy jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia
      im wyższe wykształcenie, tym póxniejszy planowany ślub
      • krzysia2 Re: i jeszcze jedna uwaga 24.03.07, 17:57
        Niekoniecznie. W dniu ślubu będę miała ukończone 2 kierunki studiów i
        nieukończony 25 rok życia. Bardzo dużo moich koleżanek wzięło lub będzie brało
        ślub krótko po skończeniu studiów.Z tego,co obserwuję czas zawarcia małżeństwa
        jest szybszy u kobiet, które studiowały na kierunkach humanistycznych,
        wiażących się z pracą z ludzmi, a późniejszy u kobiet studiujących nauki ścisłe.
        • anetina Re: i jeszcze jedna uwaga 26.03.07, 08:47

        • anetina Re: i jeszcze jedna uwaga 26.03.07, 08:48
          ja studiowałam na dwóch kierunkach ścisłych
          uwielbiam dzieci

          czyli dziecko urodziłam mając 25 lat
          a majac 29 lat wychodze za mąż

          może coś w tym Krzysia jest big_grin
    • marchewkowa_panienka Re: cel życiowy 24.03.07, 18:17
      A ja myslę, że jest to cel na pewnym etapie - po jego osiągnięciu trzeba
      planowac kolejne. I jesli to rozpatrywac z tej perspektywy to tak - to
      przyznaję, że JEST to mój życiowy cel. Wczesniej bylo skonczenie studiow,
      znalezienie dobrej pracy,a teraz jest wyjscie za mąż, a potem beda dzieci smile
    • kamelia04.08.2007 no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 08:46
      wystąpić w białej sukni, limuzyną na 5 metów długą spod chałupy do kościoła
      pojechać, a potem być księżniczką na własnym weselu z przyśpiewkami, jajkiem
      przez nogawkę.
      mężatka to brzmi dumnie, jak cholera.
      no i koniec sielanki, bo zaraz po slubie trzeba męża do trzeźwości przyrócic,
      znosic jego końskie zaloty, burkliwe odzywki.
      własnie dlatego ślub, największe marzenie, ten jedyny dzień w życiu, jest taki
      cudowny
      • anetina Re: no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 08:49
        to super masz faceta Kamelia big_grin
        opisałaś go pieknie
        • kamelia04.08.2007 Re: no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 09:16
          co ty, ja jestem zgorzkniałą stara, bo prawie trzydziestoletnią, panną.
          marzę o mężu właśnie, nawet takim jakiego opisałam, a ten ww. slub i wesele sni
          mi sie po nocach. big_grinDDD
      • paola_23 Re: no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 13:39
        współczuje, że tak właśnie Ci się kojarzy ślub i życie zaraz po nim...
        wiesz moje doświadczenie jako mężatki pokazuje, że życie przed a po różni się
        całkowicie! ale nie tak jak opisujesz, tylko właśnie odwrotnie! wyjście za mąż
        było dla mnie celem, bo bardzo kochałam i kocham mojego męża. teraz gdy
        osiągnęliśmy cel i jesteśmy razem na zawsze to mamy kolejny cel/marzenie... i
        zobaczymy czy nam się ono spełni kiedyś...
        • kamelia04.08.2007 Re: no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 14:14
          mówie o panienkach, które za wszelka cene chcą wyjść za mąż, traktując za mniej
          istotny fakt za kogo wychodzą za mąż, byle nie byc "starą panną".
          cieszę się, że twoje doświadczenie jako mężatki, pokazuje, że życie po slubie
          jest inne jak przed.
          ja jestem panną, ślub mam 04.08.2007r., wyjścia za mąż nie traktuję jak sztuki
          dla sztuki, ślub nie jest celem samym w sobie. obecnie żyjemy razem (według kk
          w grzechu), zgodnie i szczęśliwie. ślub bierzemy dlatego, że sie kochamy i
          szanujemy, chcemy spędzić życie razem, a nie dlatego, że chcemy sie kochać.
          Życze ci szcześcia wg. twojego wzorca a sobie wg. mojego.
          • paola_23 Re: no tak, w końcu udało się dorwać jakiegoś, 26.03.07, 15:10
            może właśnie dlatego, że my dopiero po ślubie zamieszkaliśmy razem a przed
            byliśmy 7 lat ze sobą, to małżeństwo jest dla nas totalną zmianą. a dodatkowo
            jesteśmy wierzący-praktykujący i ślub był dla nas przełomowy! nie uważam się
            przez to wcale za gorszą od was! mamy po prostu różne priorytety, wartości i
            zasady. jednak powinniśmy się szanować i rozumieć. a co do panienek to niech
            robią co chcą i tak życie pokaże kto jak wybrał. najważniejsze, że Ty czy ja
            dobrze wybrałyśmy i jesteśmy szczęśliwe!
    • lady_nuestra Re: cel życiowy 26.03.07, 09:01
      dla mnie osiągnąć cel - to żyć godnie w tym coraz bardziej zagrypionym
      hipokryzją kraju. Pomijam aspekty finansowe, pomijam tzw "robienie kariery" czy
      też rodzenie i wychowywanie dzieci. Cel - to możliwość życia bez przymusu, to
      możliwość posiadania własnych poglądów bez ryzyka, że ktoś kto uzurpuje sobie
      prawo do oceny innych skinieniem ręki zburzy tobie życie lub wyda wyrok.
      Cel - to pozostanie w Polsce i możliwość życia godnego.
    • ala-81 Re: cel życiowy 26.03.07, 09:09
      hmm z tego co pamiętam to Ashton to napisała a ja się do tego dołączyłam smile
      to były żarty oczywiście smile
      • ashton Re: cel życiowy 26.03.07, 09:10
        Ala, po coś napisała że to był żart!!! Taki fajoski to był wątek, dawno się tak
        nie uśmiałam smile))
        • ala-81 Re: cel życiowy 26.03.07, 09:12
          noo ajm soryyy
          ale tam ktoś napisał ze penwie i tak się do tego nie przyznamy smile
          tak dla podpuchy trochę, przecież obie wiemy jak jest
          marzyłam o tym od dziecka i wreszcie po pół wieku osiągnę swój cel a nastąpi to
          19 maja 2007 o godz. 17 - święto smile
      • ala-81 to nie cel mojego życia tylko jego etap 26.03.07, 09:11

    • zosiaczek25 Re: cel życiowy 26.03.07, 09:29
      Coz, znam osoby, dla ktorych wyjscie za maz bylo celem zyciowym. Jedna nawet
      nalezy teraz do mojej rodziny... Powaznie, wspolczuje takim dziewczynom. Mozna
      sobie tlumaczyc, ze ona wychowywala sie we wsi zabitej dechami, miala kupe
      rodzenstwa, ojciec pil, byli biedni i dlatego skonczyla tylko szkole podstawowa.
      Ale po niej ewidentnie widac, ze swoja edukacje zakonczyla na tym poziomie, bo
      potem skupila sie na innych rzeczach. Bo sorry, ale ktos, kto wychodzac za maz
      ma 27 lat i tylko podstawowke, w zyciu nie pracowal, w domu nie potrafi nic
      zrobic, boi sie nawet pralki wlaczyc, to juz nie wiem, co mogl robic przez te
      lata. Zreszta z wypowiezi jej calej rodzinki mozna latwo wyczytac, ze miec 20 i
      wiecej lat i nie byc mezatka, to wielki obciach.
      Tez pochodze ze wsi zabitej dechami, tez w domu nie bylo latwo i dlatego wiem,
      ze wszystko zalezy od nas samych, czy chcemy w zyciu cos osiagnac. Ja, dla
      niektorych niestety, dla mnie i moich bliskich na szczescie, skupilam sie na
      innych celach niz malzenstwo. Moje cele zyciowe ciagle sie zmieniaja. Po
      osiagnieciu jednych, wyznaczam sobie inne. Kiedys to byla matura (gdy jeszcze
      czlowiek byl na tyle naiwny, ze sie jej bal), potem studia, dyplom, praca. Dzis
      znow studia, dyplom, praca, wieksze mieszkanie i szczescie w malzenstwie, a nie
      malzenstwo jako cel sam w sobie.
      • kamelia04.08.2007 Re: cel życiowy 26.03.07, 09:32
        no właśnie, szczeście w związku to tak
        a nie wyjście za mąż jako sztuka dla sztuki
      • anetina Re: cel życiowy 26.03.07, 09:34
        ps. a jak patelnia ?
        • zosiaczek25 patelnia 26.03.07, 09:37
          A dziekuje, czysciutka... i specjalnie jej nie szoruje nawet... Pozdro! wink
    • paola_23 Re: cel życiowy 26.03.07, 13:34
      sorry jeżeli dla niektórych celem jest praca, dom, dzieci, realizowanie swoich
      marzeń to dlaczego małżeństwo nie może być też traktowane jako jeden z nich?! ja
      nie uważam, że jak to stwierdził zosiaczek tylko dziewczyny ze wsi zabitej
      dechami mogą tak myśleć. Dla nas obojga ślub był bardzo ważny i przełomowy.
      Czekaliśmy na niego bardzo długo i był naszym celem samym w sobie! Może dlatego,
      że jesteśmy wierzący i dla nas wszystko inne (przyp. dom, dzieci, szczęście) nie
      jest możliwe bez ślubu. Każdy ma prawo myśleć co chce i niepotrzebnie powstają
      takie wątki, bo niczego one zmienią a tylko mogą skłócić co niektórych. Mi
      zawsze mówiono: rób jak uważasz i uważaj jak robisz! Pozdrawiam!
      • zosiaczek25 do paola_23 26.03.07, 13:54
        A Ty lubisz sie do mnie przyczepiac, nieprawdaz? Zauwaz, ze pisalam o konkretnym
        przypadku, piszac o wsi zabitej dechami. Zauwaz tez, ze napisalam, ze sama z
        takiej wsi pochodze i nie przeszkodzilo mi to wyjsc na czlowieka. Jesli nie
        zauwazylas, to przeczytaj jeszcze raz uwaznie moja wypowiedz, bo Twoich
        wiecznych uwag pod moim adresem bez dokladnego czytania moich wypowiedzi mam juz
        dosc.
        • paola_23 Re: do paola_23 26.03.07, 14:44
          to co napisałam nie było żadnym atakiem na twoją osobę, ani przyczepieniem się
          do konkretnego sformułowania. Miałam na myśli bezsens zakładania takiego wątku,
          który nic nie wnosi a jedynie doprowadza do kłótni. Dlaczego?! bo dla każdej z
          nas co innego będzie sensem życiowym. nic nie mam do ciebie zosuiaczku i nie
          masz się co tak unosić. gratuluje Tobie, że tak się w twoim życiu ułożyło a nie
          skończyłaś tak "marnie" jak opisywana przez Ciebie dziewczyna. Jednakże znam
          takie, które mają tyle lat co ja (25) i już dwójkę dzieci, męża i dom. Są tak
          szczęśliwe, że mogą zajmować się domem, dziećmi, mężem że aż dech człowieka
          zapiera. Ja kiedyś uważałam, że siedzenie w domu to napewno nie szczyt moich
          marzeń, że ważne jest wykształcenie, praca, jakiś status i miłość oraz szczęście
          przede wszystkim. Obecnie zmieniam priorytety i najważniejsza dla mnie jest mąż,
          rodzina, ich zdrowie, dzieci przede wszystkim... jednak tak jak studia
          przeleciały, pracę też mam super stabilną i dobrą ale brakuje czegoś (kogoś)...
          O tym jakim człowiekiem się jest nie decydujemy czasami my sami tylko czas i
          miejsce w jakim przychodzimy na świat oraz środowisko... niektórzy mają
          niezwykle ciężko by w pojedynkę do czegoś dojść nie mając na początek nic, a
          przede wszystkim nikogo...
      • kamelia04.08.2007 Re: cel życiowy 26.03.07, 14:19
        wątki takie powstaja, bo jest to forum, miejsce wymiany opinii, jak masz ochote
        potakiwać sobie i sie adorować to zadzwon do radia maryja, tam wszyscy są
        jednomyślni
        • paola_23 Re: cel życiowy 26.03.07, 14:54
          Słuchasz Radia Maryja, że tak dobrze wiesz?! ja nie słucham, ale twoje
          wypowiedzi świadczą, że ty tak.
          Wiesz każdy ma inne, swoje zdanie. Jeżeli Ty bierzesz ślub cywilny tylko to ja
          mogę przyznać jedynie, że dla mnie sam cywilny nie jest tak ważny ale już
          pisanie, że nie ma on najmniejszego sensu (ogólnie) chyba nie jest trochę fair,
          co?! nie wiem może Ty uważasz inaczej?! nie lubię słodzenia i raczej jestem
          szczera, owszem zdarza mi się też czasami kogoś urazić ale ogólnie staram się
          wyrażać swoje zdanie ale nie negując poglądów innych osób.
      • anetina Re: cel życiowy 26.03.07, 14:35
        paola_23 napisała:

        dla nas wszystko inne (przyp. dom, dzieci, szczęście) ni
        > e
        > jest możliwe bez ślubu.

        według ciebie szczęście jest niemozliwe bez slubu
        dom też

        super słowa
        tylko dlaczego jestem szczęśliwa bez slubu !?
        ślub do szczęścia nie jest mi potrzebny
        mam już szczęście, dom, dziecko
        i bez slubu jestem szczęśliwa big_grin


        ślub jest dla nas legalizacja zwiążku dwojga kochających się ludzi
        • paola_23 Re: cel życiowy 26.03.07, 15:18
          dla Ciebie może tak. Nie neguje takiej postawy jaką reprezentujesz. Jednak moje
          życie jest napewno stanowczo inne niż twoje. jestesmy wierzący i znamy się
          prawie 8 lat. dla nas kolejność (ślub, a później dziecko, wspólny dom...) była i
          jest bardzo ważna. nie zrozumiesz tego może ale chociaż zaakceptuj.
          nie napisałam też, że szczęście jest niemożliwe bez ślubu. pisałam o sobie i
          tym, że dla mnie i męża ślub był bardzo ważny i przełomowy. Dopiero po nim
          zaczęliśmy się starać o dziecko. Wcześniej były tylko rozmowy i chęci. To nie
          znaczy, że uważam posiadanie dziecka przed za coś złego. Nigdy w życiu. Zawsze
          jest dobry moment. Jednakże jak mogłam to jakoś zaplanować to jak już to po
          ślubie. mam nadzieje, że zrozumiałaś mnie?!
          • anetina Re: cel życiowy 26.03.07, 21:02
            zrozumieć cię - zrozumiałam
            ale napisałaś:
            dla nas wszystko inne (przyp. dom, dzieci, szczęście) ni
            > e
            > jest możliwe bez ślubu.

            czyli całkiem inaczej napisałaś big_grin
            teraz opinia 180 stopni inna
            • paola_23 Re: cel życiowy 27.03.07, 10:21
              jeżeli ja wierzę i mój mąż też to staramy się postępować zgodnie z naszą
              religią. a ona jak wiesz głosi, że po ślubie dopiero można wspólnie zamieszkać i
              żyć jak żona i mąż a także mieć dzieci. Jest to jeden z powodów, ale to wcale
              nie znaczy że zrobiliśmy to tylko z tego powodu. Kochamy się bardzo i było to
              dla nas największe marzenie, które spełniliśmy po 7 latach. Teraz naszym
              marzeniem jest dzidziuś i mam nadzieję, że tak długo nie będziemy musieli czekać.
              Napisałam, że dla nas szczęście bez ślubu było połowiczne. Wtedy nie mogliśmy
              mieszkać i starać się o dziecko. Teraz możemy i jesteśmy bardzo szczęśliwi!
              Pozdrawiam!
    • monalisa.pl kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 14:45
      dodam, iz dla jednego/jednej celem zyciowym jest wyjscie za mąż, dla kogos
      innego miec super prace, extra auto, dla innej urodzenie dziecka...
      mysle ze autorka tego stowierdzenia nie miala do konca na mysli tego ze jej
      celem jest wyjsc za mąz i juz, ale moze (jak zreszta wiekszaosc pewnie z nas)
      wyjsc szczesliwie i swiadomie za mąz, urodzic zdrowe dziecko/dzieci (albo i
      nie - nie kazda konieta w koncu marzy o dziecku) miec stablina sytuacje
      materialna, zyc w zgodzie i przyjazni z mezem a nie w kłotni i wiecznych
      awanturach i to chyba mozna nazwac celem w zyciu - załoze sie ze kazda z was ma
      taki sam cel- byc szczesliwa, posiadac przyjaciela u boku(czyt. meza), zdrowe
      dzieci i mieć co wlozyc do garnka na obiad. no bo co wiecej mozna chciec od
      zycia?
      • tequilla78 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 15:23
        pewnie są dziewczyny, które rzeczywiście tak do tego podchodzą i nie mają
        innych ambicji poza wyściem za mąż. tylko, i niestety dla nich jeżeli np.
        związek się rozpadnie to jest koniec świata, bo w żadnej innej dziedzinie się
        nie realizował, a faceci najczesciej nie cenią takich kobiet. największa
        głupota.
        • paola_23 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 15:34
          przeczytaj poprzedni post.
          po drugie nie zgadzam się z tym, że głupotą jest się załamywać po nieudanym
          związku czy małżeństwie. wierz mi to może być koniec świata i dla "bambery ze
          wsi" i dla wykształconej kobiety. Ja zrealizowałam się pod każdym względem -
          studia, a także praca (robiłam wiele rzeczy a od kilku lat mam stałą, dobrą
          pracę) a teraz przyszedł czas na męża i dzieci. wierz mi gdyby coś się mojemu
          mężowi stało to bym chyba tego nie zniosła... co mi z tych studiów i pracy?! one
          nie są całym światem...
          Moja ciocia zmarła mając 28 lat i co po niej zostało?! Praca... wykształcenie a
          może pieniądze?! Nie! Jej dzieci i mąż! Dzieci to po prostu lustrzane odbicie
          matki! Dla mnie właśnie dziecko jest priorytetem obecnie!
      • madziuchna1978 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 16:05
        Racja monalisa.pl!

        Ja tez tak sobie pomyślałam. Dla jednych cela to wyjść za mąż, dla innych
        praca... I co w tym złego. Jeśli są szczęśliwe takie osoby... Każdy za nas jest
        inny i każdy ma swoje priorytety w życiu. To nie znaczy, że jeden jest gorszy, a
        drugi lepszy. Różnimy się poglądami i tyle.

        Równie dobrze można powiedzieć, że ktoś kto wcześnie wyszedł za mąż stracił np
        młodość, ale równie dobrze można powiedzieć, że osoba spełniająca się zawodowo
        ... wraca do pustego mieszkania...

        Myślę, że każdy ma swój rytm. Ja do 27 roku życia spełniałam się zawodowo... i
        właśnie wracałam do pustego domu (no dobra - witał mnie kot).
        Teraz przyszedł czas na małżeństwo i to nie dlatego, że chciałam wyjść za mąż -
        tak sie potoczyły moje losy. Półtora roku temu spotkałam T. i zakochaliśmy sie w
        sobie. On poprosił mnie o rękę, a ja wiem, że go kocham i to jest TEN człowiek.
        Jestem szczęśliwa i już. Nie sądziłam tylko, że będę miała ślub, ale T. namówił
        mnie na imprezę no i będzie zabawa. Mam nadzieję, że będzie fajnie...

        Pozdrawiam Was wszystkie i życzę dużo, dużo szczęścia
        Bo chyba każdy chce być szczęśliwy a jeżeli dla jednych szczęściem jest
        małżeństwo, dla innych praca, dla innych jeszcze macierzyństwo... Widzicie?
        szczęście ma wiele znaczeń...

        • madziuchna1978 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 16:06
          Wykończą mnie te literówki

          Miało być : dla jednych cel... a nie cela wink

          pozdrawiam
          • paola_23 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 16:23
            Zgadzam się z Tobą.
            Moje zdanie jest takie samo!
          • ashton Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 26.03.07, 16:34
            Madziuchna, trafiłaś w sedno z CELĄ smile))
            • madziuchna1978 Re: kazdy ma swoj cel w zyciu 27.03.07, 05:35
              Owszem CELA się udała... smile

              Ciekawe czy moje małżeństwo bedzie celą? wink

              pozdrawiam
    • kocurki_dwa Re: cel życiowy 26.03.07, 16:55
      dla mnie to bzudra
      to chyba jakas desperatka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka