Dodaj do ulubionych

ślub z rozsądku

27.03.07, 09:12
czy był taki wątek? bo nie mogę odszukać
Obserwuj wątek
    • kasiulkkaa Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 09:15
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=39810059&v=2&s=0
      Był.
      • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 09:17
        dziękuję
        • ashton Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 09:17
          Wzięło Alę na poważne tematy wink
          • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 09:20
            nooo smile
            jeśli my nie bierzemy z miłości to z rozsądku tym bardziej nie smile
            • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:04
              Nie z miłości?!
              • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:25
                a czy ślub musi być z miłości?
                wink
                • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:32
                  no wiesz... to takie łapanie za słowa...
                  sam ślub może i nie...
                  ale żeby doszło do ślubu, to między dwojgiem ludzi powinna być miłość i
                  bezgraniczne oddanie itp.
                • zosiaczek25 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:46
                  Alez, oczywiscie, ze niekoniecznie. Znam pare takich, ktore wyszly za maz dla
                  kasy, zeby nie byc starymi pannami lub bo byly w ciazy...
                  • ashton Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:50
                    Cóż, ja ani z wielkiej miłości (zdążyły mi spaść różowe okulary) ani z rozsądku
                    (bo czyż rozsądne jest brać sobie brzydala bez grosza przy duszy?) ani z obawy
                    przed byciem starą panną (radzę sobie sama i facet nie jest dla mnie
                    powietrzem), w ciąży też nie byłam i kto wie może nigdy nie będę.
                    Ot tak po prostu wink
                    • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 10:53
                      Ashton, cóż za pokrewieństwo dusz smile
                      ja też ani z rozsądku ani z wielkiej i szumnej miłości jak w Titanicu czy
                      Przeminęło z wiaterem
                      • zosiaczek25 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:03
                        Faktycznie, jest miedzy wami pokrewienstwo dusz. Nie myslalyscie o tym, zeby sie
                        pobrac? wink
                        Ja tez nie z rozsadku, bo przyrzekanie komus, ze sie bedzie z nim do konca
                        zycia, chociaz sie nie wie, co los przyniesie, troche jest nierozsadne. Z
                        powodow finansowych tez nie- nie wiem do dzis, ile on tak na prawde zarabia.
                        Jedyne, co wiem, to to, ze niedlugo zaczniemy splacac jego kredyt studencki. W
                        ciazy nie jestem. W zyciu nie wyszlabym za maz, bedac w ciazy- caly czas bym
                        pewnie myslala, ze facet jest ze mna tylko ze wzgledu na dziecko. Czy to takie
                        mile uczucie? Wielka i szumna milosc przezylam wczesniej. Zakonczyla sie tez
                        bardzo szumnie. Ja twierdze, ze pobieramy sie z przeznaczenia. Poznalismy sie
                        pare lat temu w Finlandii, gdy bylismy tam na wymianie studenckiej- ja z Polski,
                        on z Niemiec. Zaprzyjaznilismy sie, a nawet zakochalismy, ale nie moglismy byc
                        razem- obydwoje juz wtedy bylismy w zwiazkach. Potem stracilismy kontakt. Po
                        jakims czasie znow sie spotkalismy, przez przypadek, a moze tak mialo byc. I od
                        tamtej pory jestesmy razem...
                        • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:08
                          Ashton poznałam tutaj, za późno już było smile

                          dla mnie "zwyczajna" pewna i bezpieczna miłość jest wazniejsza niż szumne
                          usniesienia i "kocham cię" co 5 minut. Dlatego kierowałam się bardziej
                          rozsądkiem w "wyborze" kandydata na męża.
                          NIe dziwią mnie śluby z rozsądku, bardizej mnie dziwią śluby z pierwszym
                          chłopakiem jeszcze z czasów liceum - dla mnie to niepojęte smile
                          każdy ma inny sposób na ślub
                          • malinakalina Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 12:23
                            He,he,he.................Mnie pary ktore sa ze soba od liceum tez wydawaly sie
                            dziwne i podejrzane..................
                            Tylko ze okazalo sie ze Ja jestem taka para wink Jakos tak wyszlo - zawsze
                            myslalam ze musimy sie rozstac bo przeciez pary od 18 roku nie przetrwaja
                            takiej proby czasu, a jedak udalo sie .Mamy 27 lat i chcemy byc razem.

                            P.S To nie jest moj pierwszy chlopak ( z poprzednim bylam ponad 2 lata )
                            Ale nie wiem czy to cos zmienia w koncu i tak jestesmy para od liceum..........
                          • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 12:30
                            ja wzięłam ślub z "chłopakiem z liceum" a raczej z czasów liceum. On już dawno
                            zapomniał o szkole a ja byłam dzieciak... Nie żałuję niczego i wierz mi, nawet
                            gdyby on dawał mi wszystko co ważne: stablilizacje, pewność, opiekę itd. to nie
                            wyszłabym za niego gdyby nie było miłości i przyjaźni między nami. Wiadomo nasza
                            miłość tak jak każdy człowiek dojrzewała razem z nami. Najpierw była szaleńcza i
                            nieodpowiedzialna... a przez te lata zmieniła swe oblicza. trochę dziwię się tym
                            którzy biorą ślub po kliku miesiącach znajomości. u nas w pewnym momencie gdy
                            minęło pierwsze zauroczenie, zeszliśmy na ziemię. Z takim szokiem i kryzysem
                            trzeba sobie dać radę i zrozumieć że miłość owszem ale to nie wszystko! i tak
                            też było. są tacy ludzie co przez to się rozchodzą, bo dochodzą do wniosku że
                            nie pasowali jednak do siebie. takie bycie ze sobą jest dobre, bo człowiek
                            przekonuje się czy to ta właśnie osoba. co będzie nie tylko jak jest dobrze ale
                            także jak jest źle...
                      • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:08
                        no już wiem teraz o co Wam chodziło... nikt tu nie mówił o pierwszym zauroczeniu
                        tylko o miłości. kochać można drugą osobę miłością "normalną", zresztą mamy
                        chyba inne realia i twardo stąpamy po ziemi... zresztą wole horrory niż
                        romansidła...
                        • zosiaczek25 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:16
                          Mam nadzieje, ze nie rozumiemy horrroru w ten sam sposob. Takie scenki gotuje
                          moj braciszek swojej zonie. Strach to juz opisywac, a co dopiero przezywac. Za
                          horror dziekuje, za romansidlo tez. Takie romansidlo juz przezylam. Po roku
                          sluchania "kocham Cie" co drugie zdanie i juz po oswiadczynach, skonczylo sie
                          niezbyt romantycznie... Dowiedzialam sie, ze mowil mi to, bo bal sie mnie
                          skrzywdzic... Coz, za to slyszac, ze mowil mi, ze mnie kocha tylko z litosci,
                          nie poczulam sie wcale zraniona. uncertain
                          • ashton Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:22
                            Ja miałam romansidło z horrorem za jednym przysiadem. Pewien pan potrafił
                            jednego dnia wyznawać mi miłość, a drugiego nie poznawać na ulicy. I tak przez
                            rok - pewnie dłużej by było, gdybym swojego obecnego Męża nie poznała, zresztą
                            nawet będąc już z nim nie mogłam sobie wybić tamtego z głowy, o czym obecny Mąż
                            zresztą doskonale wiedział. Głupia byłam jak but z lewej nogi. Jak mi w końcu
                            na tamtym przestało zależeć, to zakochałam się szaleńczo w obecnym Mężu, co
                            chyba jeszcze gorsze było i Bogu dzięki szybko przeszło. Teraz mam spokój.
                            • ala-81 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:24
                              też sobie teraz spokojnie żyję bez achów i ochów, jak nie zadzwoni czy nei
                              napisze to nie umieram z niepewności i szaleństwa, wiem że kocha więc
                              poczekam smile
                            • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 12:44
                              ale mi się wydaje, że można kogoś szaleńczo kochać i zrobić dla niego wszystko a
                              jednocześnie stąpać twardo po ziemi. Ja chyba taka jestem. Kocham męża jak
                              nikogo na świecie, bo zawsze był dla mnie nie mężem ale przyjacielem i zrobił
                              dla mnie bardzo dużo! jednocześnie staram się tak żyć, że gdybym została sama to
                              poradziłabym sobie. dlatego skończyłam studia, mam dobrą pracę i stawiam czoło
                              kolejnym wyzwaniom jakie przygotowuje mi życie. nie jestem landrynkową lalą,
                              tylko jak już twardą młodą kobietą, która woli męskie towarzystwo... (w sensie
                              wolę czasem iść z mężem do jego kumpli niż plotkować z koleżankami...)
                          • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 12:39
                            ostatnie zdanie mojej wypowiedzi oznaczało jedynie to, że wolę oglądać horrory
                            aniżeli romanse typu: tytanic czy przeminęło z wiatrem. wolę też facetów, którzy
                            mają swoje zdanie i umieją je egzekwować. byłam kiedyś z takim jedym co nie
                            dość, że był nieśmiały na maxa to później sam nic nie mówił tylko mi
                            przytakiwał... okazało się, że wolę się kłócić jak już niż całe życie słuchać
                            słodzenia i zgadzania się z moim, nie zawsze słusznym zdaniem.
                            co do zgotowywania horroru w domu to nie mam z takim czymś do czynienia. i mimo,
                            że oboje jesteśmy uparci to jakoś się nie pobiliśmy. czasami go ugryzę jak mnie
                            wkórzy, ale to z miłości...
                    • paola_23 Re: ślub z rozsądku 27.03.07, 11:05
                      rozumiem...
                      jednak coś chyba czujesz do niego?! zauroczenie minęło ale powinna być miłość.
                      chyba że tego też nie czujesz?! ja bez miłości nie wzięłabym z nikim ślubu. nie
                      myślałam o byciu starą panną, bo miałam i mam nadal swoje życie i ludzi wokół
                      mnie. z rozsądku też nie, bo nie patrzyłam pod tym kątem, mój ukochany mąż jest
                      dla mnie najprzystojniejszy i najmądrzejszy i to wystarczy. kasy nie mamy wiele
                      ale da się żyć. w ciąży też nie byłam ale napewno chcemy bardzo oboje mieć
                      duuuużo dzieci!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka