jak widac w sygnaturce mamy juz potwierdzony termin, udalo nam sie w dwa
tygodnie zalatwic sale marzen i zespol marzen no i wczoraj wybralismy sie do
kosciola celem ustalenia godziny slubu
Szczesc Boze mowimy, wchodzimy do kancelarii, podajemy termin, ksiadz mowi,
akurat czternasta godzina jest wolna, wpisuje nasze nazwiska po czym
oswiadcza, ze nalezy sie 100zl celem zaliczki na przyszla ofiare...
Normalnie to ja jestem wygadana, ale totalnie mnie zatkalo, wytrzeszczylam
oczy i slucham? mowie do ksiedza. Zaliczka????
No tak, mowi ksiadz, bo mlodzi rezerwuja kilka kosciolow w tym samym
terminie, a potem rezygnuja i wiecie jak to jest... A nasz kosciol ma duze
powodzenie i szkoda, zeby sie termin marnowal...
Nie mam przy sobie gotowki - oswiadczylam - do widzenia, odwrocilismy sie na
piecie i wyszlismy.
Jak tak mozna??? Po pierwsze bylo przeciez glosno ostatnio o tym, ze nie ma
obowiazku w ogole placic za sakramenty, a tu jeszcze zaliczka??? Biznes
ksieza robia zupelnie jawnie i nawet im powieka nie drgnie?? Zbulwersowalam
sie tak, ze nie macie pojecia... Zlamanego grosza mam ochote nie dac, ciekawe
co by zrobili? Po ciemku bylaby msza?