Dodaj do ulubionych

Kokieteria

24.04.07, 10:26
juz dzis wiem ze bede zdradzała jak mam tego unikną,jestem atrakcyjna
mezczyzni lgna do mnie a do tego,uwielbiam kokietowac,jesli chodzi o zdrade
nie biore pod uwage łózka tylko flirty,zle mi z tym ale to silniejsze ode mnie
Obserwuj wątek
    • kamelia04.08.2007 ale śmieszne, to nie to forum 24.04.07, 10:30
      chyba pomyliło ci sie coś, udaj sie z tym problemem do
      psychiatry/psychoterapeuty, to jest mało pasjonujące.
    • inkageo Re: Kokieteria 24.04.07, 10:34
      Problem jak każdy inny, nie widzę nic niestosownego w poruszaniu go na forum
      ślub. Jeżeli ktoś uważa, że go nie dotyczy, to gratuluję silnej woliwink
    • golinda Re: Kokieteria 24.04.07, 10:34
      jakaś prowokacja jak dla mnie, ale flirt to jeszcze nie zdrada...
    • agusia1801 Re: Kokieteria 24.04.07, 10:35
      to po jaką cholerę wychodzisz za mąż!!! bądz sobie wolna i szalej
      • zosiaczek25 Re: Kokieteria 24.04.07, 10:44
        Gadasz tak, jakby Tobie zaden inny facet oprocz narzeczonego/meza nie prawil
        komplementow i jakby Tobie to nie sprawialo przyjemnosci, ze podobasz sie takze
        innym facetom. A ja to lubie. Bo wtedy wiem, ze mialam wybor, a wybralam bardzo
        dobrze. Flirt nie musi byc od razu zdrada, choc czasem nia byc moze, gdy
        posuniemy sie zbyt daleko (i nie mowie tu nawet o pojsciu do lozka). Ja
        osobiscie moge sie usmiechac, milo porozmawiac, wypic drinka. Ale jesli ktos
        zaczyna mi prawic zbyt poufale komplementy, nie daje mu zapomniec, ze juz kogos
        mam i takie teksty, choc moga nie byc chamskie, to jednak mnie obrazaja. Jakos
        niedawno zdarzylo mi sie wlasnie cos takiego.
        • memphis90 Re: Kokieteria 24.04.07, 15:56
          Zosiaczku, to że Tobie ktoś prawi komplementy nie jest przecież zdradą.
          • zosiaczek25 Re: Kokieteria 24.04.07, 18:20
            A Ty oczywiscie wybierasz sobie tylko te fragmenty wypowiedzi, ktore Tobie sie
            podobaja i juz dalej nie czytasz. Napisalam wyraznie, ze jest nia dopiero wtedy,
            gdy posuniemy sie zbyt daleko, niekoniecznie az idac do lozka. Gdy ja sie do
            kogos usmiechne, wypije drinka, milo pogadam i na tym jest koniec, wszystko jest
            w porzadku. Jesli jednak ten pan zapytalby mnie, czy spotkamy sie po raz
            kolejny, ja bym na to przystala i spotykala sie z nim regularnie, nie mowiac o
            tym mojemu narzeczonemu/mezowi, dalej bym sie usmiechala, a moze nawet dala
            przytulic. To juz dla mnie byloby pojsciem za daleko.
    • miwonka81 Re: Kokieteria 24.04.07, 11:14
      Pewnie niejedna osoba mnie zaraz potępi, że w takim razie po co wychodzę za
      mąż, ale ja z tym kokietowaniem mam dokładnie to samo.
      Myślę, że najważniejsze jest to, co kiedyś powiedział mi jeden z kokietowanych,
      sam specjalista od takich gierek, z którym "wymienialiśmy doświdczenia" - że
      zbliża się do pewnych granic, ale ich nie przekracza. I taką właśnie zasadę
      wyznaję.
      A dlaczego kokietuję? Bo sprawia mi to przyjemność - ot tak, po prostu. Jednak
      staram się nigdy nie dawać kokietowanemu nadziei na coś więcej i trzymam go na
      dystans - w końcu traktuję to jako pewnego rodzaju zabawę a i tak wracam do
      domu do mojego Misia, bo tak na prawdę nie chcę nikogo innego, i tak już od
      prawie 7 lat.
      • rose01 Re: Kokieteria 24.04.07, 12:58
        ja tez powracam ale czasem mysle hmm po co ja to robie zeby sie dowartosciowac
        hmm a czasem mysle ze to ten wlasnie a po czasie sie okazuje ze nie nie i
        wracam jak bumerang ale moze kiedys nie wroce i co a po slubie,sumienie mnie
        zje bo juz teraz zle sie z tym czuje ale mnie tak ciagnie,chyba ostatnio przegiełam
        • sisigma Re: Kokieteria 24.04.07, 16:05
          A może nie myśl wciąż o sobie? Jak TOBIE z tym źle, jak TOBIE to potrzebne i td.
          ale może pomyśl czy czasem nie ranisz kogoś i to bardzo boleśnie? To się nazywa
          empatia.
          Przecież ten mężczyzna któremu fundujesz taką huśtawkę nie ma jednego spokojnego
          dnia i nigdy przy Tobie nie jest szczęśliwy bo zawsze się boi że już nie wrócisz.
          Jakby Tobie takie coś zafundował jakiś facet to wiedziałabyś co o tym myśleć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka