...Męczą mnie różne myśli dotyczącej naszej przyszłości, a najbardziej tego
gdzie będziemy mieszkać po ślubie. Za każdym razem, gdy moi rodzice poruszają
ten temat chce mi się płakać

Otóż mój N jest jedynakiem i dla wszystkich było
rzeczą bardzo oczywistą, że będziemy mieszkać z jego rodzicami - przynajmniej
do czasu, kiedy to będzie nas stać na coś własnego (na chwilę obecną nie stać
nas na nic - ja kończę w tym roku studia, a mojemu N nauka na nieszczęście się
przedłuży

). Niestety gdy moja przyszła teściowa wyczuła pismo nosem, zaczęła
dawać nam do zrozumienia, że nas tam wcale nie chce. Odzywki w stylu..."z
Twojego pokoju to zrobimy sobie mini kino - bo musimy gdzieś telewizje
oglądać..." doprowadzają mnie do płaczu. Już nawet nie wspomnę, że ma 4
pokoje, z których może sobie to mini kino zrobić. Wiem, że ona do niczego nie
jest zobowiązana, ale takie teksty mogłaby dla siebie zostawić. Moi rodzice
się bardzo bulwersują , gdyż według Nich ich zadaniem jest zapewnić "dach nad
głową" moim braciom i ich żoną. I tak samo powinni postąpi rodzice mojego N.
Niestety w tej kwestii mają oddzielne zdania.

Przeszło mi nawet przez myśl,
żeby nie robić wielkich uroczystości weselnych a pieniądze przeznaczyć na cele
mieszkaniowe- moi rodzice są oczywiście za tym rozwiązaniem. Powiedziałam Jej
o tym a ona na to ..."ale Ty nie możesz przeliczać Waszego związku na
pieniądze!!!..." Mam już tego dość!!!Mam ochotę jej powiedzie, co o tym
wszystkim myślę, ale jak na razie udaje mi sie opanowywać emocje. Mój N
niestety także milczy i to mnie wkurza. Mi nie wypada mówić niektórych rzeczy,
ale On mógłby stanąć kiedyś w naszej obronie.Tak się boję tego co jeszcze
przede mną

Wiem wiem można było by przełożyć wesele- znaleźć prace,
ustabilizować sie finansowo itd.Nie powiem, że o tym nie myślałam, ale czy to
byłoby odpowiednie rozwiązanie? Kochamy się i chcemy by razem! Nie wiem co o
tym wszystkim myśleć

Po tym całym zajściu wiem jedno, że nawet gdyby Jej coś
się odmieniło i by nas na kolanach prosiła, byśmy z nimi zamieszkali(w co
oczywiście wątpię) to ja nie dam się wciągnąć w to bagno za żadne skarby!!!
Sorki za zanudzanie, ale to jest najlepsze lekarstwo dla załamanych!Pa