Dodaj do ulubionych

jak forsujecie swoje pomysly?:)))

30.05.07, 09:53
z moich przygotowan mozna by bylo zrobic komedie hehe
przyklad: na wiesc o tym ze nie bede miala welonu tato powiedzial jedno
zdanie-welon ma byc! mama zalamana bo panna mloda bez welonu to nie panna
mloda i przeciez nie jestem w ciazy zeby nie miec!nie moga zrozumiec ze moze
byc cos inaczej, utarty schemat wesela,nie wiem moze to mala miejscowosc i
dlatego ale zdziwili mnie tymsmile))az sie smieje juz ale ogolnie to beda nerwysmile
a do mojej sukni welon nie pasismile))kwiaty we wlosach i finalsmile
a jeszcze jedno: chcialam z moim N wejsc do kosciola trzytmajac sie za
rece...zupelnie nie przejdzie hehe bo moj tato juz chodzi dumny jak paw ze
bedzie mnie wprowadzal-innego scenariusza nie przewiduje....smile))ok na to moge
sie zgodzic hehe ale z ym welonem mnie zalamalismile)))))
Obserwuj wątek
    • szonik1 Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 09:57
      Ja tylko oznajmiam: będzie tak,będzie inaczej i koniec.w końcu to mój dzień,choć
      dużą część finansują rodzice.No i o tyle fajnie,że rodzina dość tolerancyjna i
      nowoczesna.a welonu mieć nie będę.Nie podoba mi sie idea firanki na głowie - nie
      chcę urażać innych forumowiczek,to po prostu moje zdanie.
    • nives1 Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 10:04
      Przyzwyczaj sie - moja mam na miesiąc przed ślubem chciala jeszcze poszukac
      innej sukienki bo moja jej się nie podoba
      Tacy sa czasami rodzce - i trzeba to przeżyć
      Nie zawsze udało mi sie przeforsowac swoje zdanie a czasami kończyło się to
      karczemną awanturą, ale już za 3 dni znajdziemy sobie inne tematy do kłótni ;P
      • kamelia04.08.2007 witaj w klubie 30.05.07, 10:18
        mojej tez sie nie podoba moja sukienka bo za mało ozdobiona (myslałam, że padnę
        od tego tekstu) i może bym sobie kupiła w paryżu (widziałm "tamtejsze" na
        poczatku maja - podobne do "tutejszych"), a w ogóle to powinnam sobie kupic
        inną sukienke, bo ta która wybrałam jest jakas niespecjalna.
        No i jak to bez welonu???? (a tak to: brzmi odpowiedź)

        o karczemnej awanturze, od której sie dom trzasł, bo mi chcieli wcisnąć "bardzo
        dobra kapelę", bo dj do przecież "dyskoteka" i wstyd nie wspominam.

        ostatnio tatus mi znalazł na własna rękę kierowcę do samochodu którym bedziemy
        jechać do slubu. musi oczywiście to odkręcać...

        pozdrawiam
    • kamelia04.08.2007 rozumiem, ze z narzeczonym trzeba 30.05.07, 10:11
      uzgadniać i dochodzic jakos do porozumienia ale nie rozumiem dlaczego trzeba
      pytać o zgodę rodziców tudzież prosic ich o akcepatację.
      jeśli wiesz, że rodzice maja schematyczne do bólu podejście do spraw slubu i
      wesela a twoje pomysły sa swieże i niesztampowe, to nie pytaj rodziców czy im
      sie podoba i co o tym mysla, bo wiadomo co mysla i wiadomo, że beda protestować.

      Ślub jest wasz, a nie rodziców, przygotuj wszystko jak masz ochotę i nie
      opowidaj, że kwiat będze we włosach a nie welon (przykładowo) oszczedzisz sobie
      w ten sposob takich scen, a w dniu slubu chyba ci nie wetkną na głowe welonu.
      z rodzicami NIE MA DYSUSJI, wiem, że niktórzy nie ustepuja i probuja krzykiem,
      szantarzem wymusic ich pomysły (moi tak próbowali mi dj'a wypersfadować, aż sie
      rozpetała miedzynarodowa afera), ale to jest nadal wasze wesele.
      pozdr i życze wytrwałosci, psy szczekają, karawana jedzie dalej
    • lubna Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 10:21
      Nie forsowaliśmy niczego, bo i tego, w czym nie chcieliśmty rady, nie poddawaliśmy ŻADNEJ dyskusji a ewentualne dobre rady wysłuchiwaliśmy w spokoju i tyle smile
    • bystra_26 asertywność i symbole 30.05.07, 10:24
      Jak już trzeba walczyć z odmiennym zdaniem rodziców, to na chłodno i
      argumentami. Jak zaczynają wchodzić w ton emocjonalny i szantaż, nie dawać się,
      zachować spokój i zostać przy swojej wersji.

      Jak znów zacznie się temat welonu, to odeślij rodziców do słownika symboli:
      WIANEK jest symbolem dziewictwa, a nie wielon
      WELON ma chronić przed złymi spojrzeniami i jest znakiem
      poddaństwa/posłuszeństwa mężowi.

      I jeszcze tradycja musi się zmieniać, bo ludzie się zmieniają. No chyba, że
      mamy dogmat tradycyjności i chcemy żyć jak Amisze w XXIw. bez prądu.
      • dominika1980x Re: asertywność i symbole 30.05.07, 10:34
        dzieki dziewczyny za wsparciesmilez natury jestem wesola i tolerancyjna wzgledem
        innych i dlatego tym bardziej dziwi mnie takie narzucanie czegokolwiek tym
        bardziej ze strony rodzicow ktorzy nie sa w koncu tacy zasciankowi-mieszkamy
        razem z N juz 3 lata, przyjezdzamy do rodzinnego domu i tez nie mamy
        oddzielnych pokoismilewiec tym bardziej sie unosze jak slysze takie teksty, bo co
        ludzie powiedza.....rece opadaja...nie wznawiam tematow tylko bede robic swoje
        a w dniu slubu najwyzej zobacze "specjalna" mine taty a potem bede wysluchiwac
        od mamysmile)))biore poprawkesmilekarawana jedzie dalej-to zacytujesmile)))
        • kingadaw Re: asertywność i symbole 30.05.07, 10:58
          O widzicie, u mnie jest odwrotnie, ja chcę miec welon, a N. ze swoją mamusią
          twierdzą, że lepiej jakbym miała kwiat we włosach (krótkich) i szal na
          ramionach. To mój ślub do cholery, ja mam sie dobrze w tym czuc, tak sobie
          wymarzyłam i tak będzie...
          • maraxela witaj w klubie 30.05.07, 11:36
            moja matka z tesciowa zgodnym chorem spiewaja ze bez wqelonu to absolutnie jak
            zaczela sie klutnia to "no ale dziecko no chociaz taki malutki weloniksmilesmile"no
            comment temat 2 samochod slubny -myc hcemy dzipem wojskowym tylko ja z moim M
            on prowadzi jak pasazer a z tylu paka-no to tesciowa obuzona a gdzie pojada
            swiadkowie
            3lista gosci to juz mnie doprowadza do szalu moj M placi za siebie a jego mama
            zaprasza kuzynki jej kuzynowsad z ktorymi nie widziala sie 50 lat-litosci
            i mozna tak wyliczac i wyliczac ale wiecie co ja juz dalam spokoj troche bo
            wesele to takze wielkie wyzwanie jak widze dla rodzicow i oni chca miec jakis
            tam swoj wklad i nie ma co wszytkiego im odbierac trzeba kontrolowac sytuacje i
            nie dac sobie wejsc na glowe. a tesciowa to bardzo sympatyczna kobieta i tez ja
            rozumie bo bardzo przezywa wszytko a ze troche ejst niedisiejsza to i ma
            pomysly pelne przesadow i zabobonow
    • dodaa84 Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 13:23
      a mi nikt niczego nie narzuca. Mama zawsze mówi swoje pomysły, a potem zawsze
      dodaje, ale zrobicie jak chcecie, wy decydujecie. to wy macie być zadowoleni.
    • memphis90 Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 14:16
      Hmm, nie za bardzo sobie wyobrażam sytuację, w której ojciec miałby mi mowić w
      co mam się ubrać. Skończyliśmy z tym na etapie podstawówki. W sprawach
      dotyczących bezposredno mnie- typu sukienka, fryzura itd- decyzje podejmuję
      tylko i wyłacznie ja. W innych- typu wynajęcie busa, fotografa itd- bardzo
      chetnie zdaję się na pomoc rodziny i pozwalam im działać w ogólnie ustalonych
      zarysach. Ostatnio moja mama znalazła pianistę (mielismy sami puszczać płyty,
      dj'om i kapeli mówimy stanowcze nie), byłam b. zadowolona, bo o kogoś takiego
      chodziło mi od samego poczatku. Ojciec załatwił autobus dla gości po cenie
      promocyjnej. Koleżanka mamy jest właścicielką jedej z największych firm
      jubilerskich- więc obrączki też kupimy taniejsmile Czasem rodzina się przydaje, w
      niektórych sprawach warto odpuścić.
    • kotek.filemon Re: jak forsujecie swoje pomysly?:))) 30.05.07, 15:30
      My sami płacimy za wszystko więc nawet nie dyskutujemy z rodzicami o
      szczegółach. Jak chcemy to ich informujemy, jak będzie, a jak nie chcemy, to nie
      informujemy. Ich rolą jest przyjąć to do wiadomości...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka