dziewczyny , bylam w bardzo szczesliwym zwiazku 4lata...
rok temu sie zareczylismy..od zawsze jego matka mnie nie akceptowala ale
probowala to ukrywac przedemna...sa od nas o wiele bogatsi..
jednak jak sie zareczylismy opowiadala wszystkim ze ja zmuszam go do
slubu...on oczywiscie zawsze mnie bronil..tak mi sie wydaje...
jesli byly jakies spiecia miedzy nami to tylko przez rodzicow...
moja mama srednio go tolerowala ale to moj wybor wiec sie nie wtracala...
tesciowa wcale nie kwapila sie do oficjalnych zareczyn, rodzice zapraszali
kilka razy az po 4 miesiacach znalazla czas..pozniej szukala ciagle sposobu
zeby to przedluzac...ciagle jej cos nie pasowalo...ale oczywiscie dla mnie
milutka a za plecami noz by wbila...
no i ostatnio atmosfera byla dosc niemila..moj N jest taki ze robi wszystko na
ostatnia chwile a moja mama zaczela sie denerwowac czemu nie rozwozimy
zaproszen itd..ze juz malo czasu a my w lesie...ze ja sie praktycznie sama
wszystkim zajmuje i powiedziala mu kilka ostrych slow...no i szale przelala
wszystko jedna sytuacja ..
matki spotkaly sie cos ustalac choc oczywiscie tamta odkladala spotkanie jak
mogla...
no i moja mama cos sie zdenerwowala na mojego N i przy tesciowej zwrocila mu
uwage..akurat on tego nie slyszal bo wyszedl po cos...jak tamta zaczela
krzyczec ze jak ma byc taka atmosfera to niech slubu nie bedzie...no z 15min
zaczela wrzeszczec..moja mama spokojnie zaczela lagodzic sytuacje, ze nie
chcaial tego powiedziec ze tesciowka chyba troche przesadza z reakcja...
no i nastepnego dnia ja pojechalam z rodzicami rozwozic zaproszenia a moj N
zostal z rodzicami sam...
i matka jego tak nastawila, cala rodzine przeciw mojej mamie a przy okazji na
mnie...ze moja mama traktuje go jak smiecia ze on sie tak daje, wymyslila
zupelnie nowe rzeczy ktore niby moja mama na niego miala
powiedziec..zatrudnila ciotki,babcie zeby mu przemowily w jaka rodzine sie w
zenia..ze co on robi...ze jest zasleiony miloscia do mnie i nie widzi jak
napawrde jest i ze bedzie mial zycie zmarnowane...
dzis juz koniec tygodnia moj N obrazil sie na moja mame nie chce do nas
przyjsc...moj tata chce zalagodzic sytuacje..a najgorsze jest to ze zmienilo
sie jego nastawienie do mnie..ze matka mnie tak mu obrzydzila ze sie w glowie
nie miesci

1,5 miesiaca do slubu ja juz prawie wszystkim zaproszenia rozdalam, a u niego
jest tylo najblizszej rodzinie...rodzice mu chyba postawili jakies ultiatum ze
oni placa za wesele to oni rzadza..ja nie wiem co robic..on sie zuuplenie
pogubil....ja juz jestem zalamna codziennie placze...nie wiem co robic..on
teraz stwierdza ze nie wie co bedzie..ze jest rozdraty...
ja nie moge zrouzmiec co ma sytuacja miedzy rodzicami do nas..a on ze ma bo mu
nagadali mu, ze bedzie mial zycie zamrnowane ze moja mama wejdzie mu na glowe,
ze bedzie nim rzadzic jak teraz juz to niby robi
moj N byl zawsze za mna murem a teraz cala jego rodzina zostala nastawiona i
jedzie na mnie i na moja mame...
mial byc najpiekniejszy dzien w zyciu a teraz nie wiem co to bedzie..nie wiem
czy w ogole cos bedzie...on u siebie nie rozwozi zaproszen...
jednak mi owi ze mnie kocha i sie ulozy..ale co z tego jak sie nic nie
dzieje..ja jestem wykonczona psychicznie...
bo starsznie mnie do siebie zrazil tym ze w tym momencie posluchal swojej
rodziny, a chyba po 4 latach wie jaka jestem naprawde..nie wiem co
robic..chyba powinnam mu postawic ultimatum albo slub albo sie rozstajemy

(
kocham go ale juz nie mam sil

(a wszystko przez jego matke..wiem ze od
poczatku nie chciala tego slubu tylko ze on wtedy byl caly czas za mna, a
teraz moja mama dala jej pretekst do tej sytuacji....zostala ona wyolbrzymiona
do granic ostatecznosci, wyciaga sprawy z przed 0,5roku ktore moja mama miala
niby powiedziec...sytuacja jest tragiczna, nasz zwiazek wisi na wlosku..
dziewczyny pomozcie co powinnam zrobic bo juz nie mam sil..kocham go,
mielismy cudowne chwile, ale jesli jego rodzina potrafila go zlamac czy jest
sens dalej to ciagnac....

((
nie wiem juz co mu mam mowic...
jestem zalamana moje zycie z dnia na dzien zaczyna sie sypac

((