Dodaj do ulubionych

Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada!!!!!

06.07.07, 14:54
dziewczyny , bylam w bardzo szczesliwym zwiazku 4lata...
rok temu sie zareczylismy..od zawsze jego matka mnie nie akceptowala ale
probowala to ukrywac przedemna...sa od nas o wiele bogatsi..
jednak jak sie zareczylismy opowiadala wszystkim ze ja zmuszam go do
slubu...on oczywiscie zawsze mnie bronil..tak mi sie wydaje...
jesli byly jakies spiecia miedzy nami to tylko przez rodzicow...
moja mama srednio go tolerowala ale to moj wybor wiec sie nie wtracala...
tesciowa wcale nie kwapila sie do oficjalnych zareczyn, rodzice zapraszali
kilka razy az po 4 miesiacach znalazla czas..pozniej szukala ciagle sposobu
zeby to przedluzac...ciagle jej cos nie pasowalo...ale oczywiscie dla mnie
milutka a za plecami noz by wbila...
no i ostatnio atmosfera byla dosc niemila..moj N jest taki ze robi wszystko na
ostatnia chwile a moja mama zaczela sie denerwowac czemu nie rozwozimy
zaproszen itd..ze juz malo czasu a my w lesie...ze ja sie praktycznie sama
wszystkim zajmuje i powiedziala mu kilka ostrych slow...no i szale przelala
wszystko jedna sytuacja ..
matki spotkaly sie cos ustalac choc oczywiscie tamta odkladala spotkanie jak
mogla...
no i moja mama cos sie zdenerwowala na mojego N i przy tesciowej zwrocila mu
uwage..akurat on tego nie slyszal bo wyszedl po cos...jak tamta zaczela
krzyczec ze jak ma byc taka atmosfera to niech slubu nie bedzie...no z 15min
zaczela wrzeszczec..moja mama spokojnie zaczela lagodzic sytuacje, ze nie
chcaial tego powiedziec ze tesciowka chyba troche przesadza z reakcja...
no i nastepnego dnia ja pojechalam z rodzicami rozwozic zaproszenia a moj N
zostal z rodzicami sam...
i matka jego tak nastawila, cala rodzine przeciw mojej mamie a przy okazji na
mnie...ze moja mama traktuje go jak smiecia ze on sie tak daje, wymyslila
zupelnie nowe rzeczy ktore niby moja mama na niego miala
powiedziec..zatrudnila ciotki,babcie zeby mu przemowily w jaka rodzine sie w
zenia..ze co on robi...ze jest zasleiony miloscia do mnie i nie widzi jak
napawrde jest i ze bedzie mial zycie zmarnowane...
dzis juz koniec tygodnia moj N obrazil sie na moja mame nie chce do nas
przyjsc...moj tata chce zalagodzic sytuacje..a najgorsze jest to ze zmienilo
sie jego nastawienie do mnie..ze matka mnie tak mu obrzydzila ze sie w glowie
nie miescisad
1,5 miesiaca do slubu ja juz prawie wszystkim zaproszenia rozdalam, a u niego
jest tylo najblizszej rodzinie...rodzice mu chyba postawili jakies ultiatum ze
oni placa za wesele to oni rzadza..ja nie wiem co robic..on sie zuuplenie
pogubil....ja juz jestem zalamna codziennie placze...nie wiem co robic..on
teraz stwierdza ze nie wie co bedzie..ze jest rozdraty...
ja nie moge zrouzmiec co ma sytuacja miedzy rodzicami do nas..a on ze ma bo mu
nagadali mu, ze bedzie mial zycie zamrnowane ze moja mama wejdzie mu na glowe,
ze bedzie nim rzadzic jak teraz juz to niby robi
moj N byl zawsze za mna murem a teraz cala jego rodzina zostala nastawiona i
jedzie na mnie i na moja mame...
mial byc najpiekniejszy dzien w zyciu a teraz nie wiem co to bedzie..nie wiem
czy w ogole cos bedzie...on u siebie nie rozwozi zaproszen...
jednak mi owi ze mnie kocha i sie ulozy..ale co z tego jak sie nic nie
dzieje..ja jestem wykonczona psychicznie...
bo starsznie mnie do siebie zrazil tym ze w tym momencie posluchal swojej
rodziny, a chyba po 4 latach wie jaka jestem naprawde..nie wiem co
robic..chyba powinnam mu postawic ultimatum albo slub albo sie rozstajemysad(
kocham go ale juz nie mam silsad(a wszystko przez jego matke..wiem ze od
poczatku nie chciala tego slubu tylko ze on wtedy byl caly czas za mna, a
teraz moja mama dala jej pretekst do tej sytuacji....zostala ona wyolbrzymiona
do granic ostatecznosci, wyciaga sprawy z przed 0,5roku ktore moja mama miala
niby powiedziec...sytuacja jest tragiczna, nasz zwiazek wisi na wlosku..
dziewczyny pomozcie co powinnam zrobic bo juz nie mam sil..kocham go,
mielismy cudowne chwile, ale jesli jego rodzina potrafila go zlamac czy jest
sens dalej to ciagnac....sad((
nie wiem juz co mu mam mowic...
jestem zalamana moje zycie z dnia na dzien zaczyna sie sypacsad((
Obserwuj wątek
    • kasiulkkaa Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:00
      Po pierwsze, dorosnąć.
      Po drugie, dorosnąć.
      Po trzecie, dorosnąc.

      Po czwarte, usamodzielnić się równiez finansowo od rodziców.

      Dorosłym ludziom raczej rodzice nie wybijają z głowy małzeństwa tudziez
      narzeczonej.
      Jesli narzeczony nie dorósł na tyle, zeby samodzielnie podejmować decyzje,
      tylko słucha mamusi, to na kolanach dziękuj tesciowej, że cie uchroniła przed
      małzeństwem z zyciowym popaprańcem.
    • mika9983 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:01
      tak to jest jak się rodzice wtrącają niestety... ja bym spakowała szczoteczkę
      do zębów pidżamę i coś do przebrania i wzięła narzeczonego pod pachę i
      pojechała na weekend do jakiegoś hoteliku... wyłączyłabym wszystkie telefony i
      szczerze z nim porozmawiała a na pewno usłyszysz że on chce tego ślubu i będzie
      tak jak sobie oboje marzycie
    • izazdo Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:03
      Jesli Twoj narzeczony po 4 latach (!) daje sobie zrobic pranie mozgu, to nie
      jest mezczyzna, tylko chlopczykiem. Najpierw niech sie usamodzielni,
      emocjonoalnie i finansowo, zeby mamusia mu nie dmuchala w kasze. Jesli tesciowa
      Cie nie akceptuje z przyczyn majatkowych, to chyba lepiej, zeby to sie rozpadlo
      teraz, a nie po slubie. Czy myslisz, ze slub by ja odczarowal?
      • rozdarta83 eh:((( 06.07.07, 15:16
        eh..dziewczyny nie wiecie co przezywam..ten zwiazek byl napawrde dla mnie
        cudowny, on zarabia, ja tez..nawet wstepnie zalozylismy wspolna firme, tylko ja
        sama zdecydowalam ze zamieszkamy dopiero po slubie razem-teraz wiem ze to byl
        blad, ale widywalismy sie codziennie, znamy sie na wylot..tylko jednego pojac
        nie moge co maja spiecia rodzicow do nas!!!!!!tego w ogole nie pojmujecrying
        wlasnie mamy u mnie byc sami na weekend..i bede chciala mu postawic ostateczne
        woz albo przewoz..nie wiecie co czuje..mialy byc lzy radosci przed slubem a sa
        lzy smutku i rozpaczy..bo moja milosc zaczyna lec w gruzachsad((
        wiem ze jest mu trudno bo tesciowa nastawila na mnie tescia( zawsze byl za mna)
        i pozostala rodzine i mu tak codziennie od tygodnia na mnie jedzie i na moja
        rodzine..nie wiem tylko czemu on zamiast poiwiedziec zeby dali spokoj i slub
        bedzie on teraz ich slucha i nie wie juz czego sam chcesad((
        ja powiedzial w prost ze to moja mama zle zrobila, ale jego tez nie byla w
        porzadku-nikt normalny nie zrobil by awantury o taka rzecz)jest to ktores z
        kolei spotkanie juz rodzicow)
        oan za wszelka cene slubu nie chce..moja mam jak anwet go srednio toleruje to
        nigdy nie powiedziala ze mam go zosatwic, i jak chce to slub bedzie, a jego juz
        ktorys raz z koleji ze najlepiej slub odwolac!!!!
        gdyby chciala to by powiedziala zeby rozwoic zaproszenia do jego rodziny a nie
        mu tego zabraniala!!!!!!
        a proponwalam wspolny wyjazd, on nie chce ze niby chce sam to wszystko
        przemyslec bo jest teraz w starsznej rozsypce..moze jeszcze przeczekac??mzoe
        narazie nie stawiac ostatecznych decyzjisad((?????
        w ten weekend bedziemy tylko sami moze sie to wyjasnisad(
        • kamelia04.08.2007 Re: eh:((( 06.07.07, 15:22
          błędy popełniasz wręcz ksiązkowe, niby się znacie na wylot, a przez tyle czasu
          nie odkryłaś,że facet chodzi na sznurku swojej mamusi. Gdybyście mieszkali
          razem to pewnie bys to zauważyała, ale poczekajmy z "tym" do ślubu.

          Spędzicie razem weekend, docisniesz do go ściany, czyli w prawo albo w lewo, a
          on wybierze ciebie. Oj naiwna, naiwna, naiwna....
          • rozdarta83 Re: eh:((( 06.07.07, 15:25
            moj n ma jeszcze 2braci i wiem ze on nigdy nie byl uzalezniony od rodzocow,
            zawsze sobie sam radzil..dlatego teraz jestem w szoku czemu tak sie zachowuje..
            czemu pozwili na taka sytuacje...wiem ze moja mama sprowokowala ta sytuacje a
            jego to wykorzystala zeby nie doszlo do tego slubu, ona dawna tego chcaiala..
            eh...latwo mowi byc 4lata kochac kogos i przez taka sytaucje sie rozstacsad(
            nie wyobrazam sobie..
          • arwen8 Re: eh:((( 07.07.07, 17:49
            kamelia04.08.2007 napisała:

            > Spędzicie razem weekend, docisniesz do go ściany, czyli w prawo albo w lewo, a
            > on wybierze ciebie.

            A prawdziwe piekiełko rozpęta się dopiero po ślubie! Zresztą takie małżeństwo
            uzależnionych dzieciaków nie potrwa długo.
    • kocurki_dwa Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:05
      Widzę ze z tesciową nie masz co rozmawiać przeczekaj burzę i pierwsze wyciagnij
      rękę nawet jesli nie powinnaś w ostateczności oczywiście.On żeni sie z Toba a
      nie z Twoją rodziną!!!!. Czy Ty z Jego owszem będziesz do niej nalżeć.Ufasz mu?
      Mozesz na nim polegać ?- to dobrze.Wiem jak to jest jak rodzina moczy palce, i
      niszczy czasem świadomie czasem nie świadomie, przeszłam nie miłą sytuacje
      ostatnio z powodu mojej chrzestnej:/.
      Twierdzi ze jest rozdarty i słuszenie ma prawo , jak mamusia mu kołki po głowie
      ciosa. Ty jako jego kobieta i przyszła żona powinnas z nim powaznie pogadać ,Ja
      na Twoim miejscu bym przełozyła ślub w ostateczności!

      A ze swoją mamą tez niech pogadają razem Twój chłop i Twoja Mama niech sobie
      wyjasnią.Bo widze ze teściowa to troche taka zmijasmile
    • female01 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:07
      To troche dziwne, ze rodzice jedni i drudzy nie akceptuja wyborow zyciowych swoich dzieci. twoja mama dolala oliwy do ognia wiec jej nie wybielaj tylko przyznaj ze przegięła, nie wyobrazam sobie zeby moja mama wiedzac jaka jest napieta sytuacja i widzac jego matke pierwszy raz w zyciu, wypowiadala sie negatywnie o jej synu. Dla mnie cala sytuacja jest chora. moja tesciowa ma do mnie stosunek mieszany, moja mama mojego nazeczonego uwielbia. rodzice powiedzieli ze zaplaca za wesele, jednak o wszystkim decydujemy my. jesli ktorekolwiek postawiloby jakies warunki albo zaczelo nieczyste gierki zrobimy obiad slubny i tyle. Mieszkamy sami w wynajetym mieszkaniu, studiujemy dziennie i pracujemy. i znamy sie jak lyse konie - 5,5 roku razem. uwazam ze powinniscie odciac sie od rodzicow obydwu ston jesli ten zwiazek ma przetrwac a Ty tez go powinnas bronic przed swoja matka skoro wymagasz tego od niego ( z postu wynika ze tego nie zrobilas)... pozdrawiam
    • olenka_a Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 15:09
      Może wyjedźcie gdzies na łikend, tylko we dwoje. Dbajcie o swoje uczucia,
      porozmawiajcie we dwoje, spokojnie...
    • kamelia04.08.2007 ojej, miał byc slub i wesele też, lalala... 06.07.07, 15:13
      z tego co opisujesz to to szczęście było delikatnie mowiąc różne.

      Za żadne skarby bym nie chciała takiego faceta, kóry pozwala by mamusia mu
      mówiła co ma robić. Nie chciałabym też, żeby moi powinowaci mnie obsmarowywali.
      Państwu takim się dziekuje, a nie udaje, że jest wszystko w porządku.

      I ślubu nie będzie, białej sukni też, targedia to straszna....
      • mayagaramond Re: ojej, miał byc slub i wesele też, lalala... 06.07.07, 15:30
        kamelia04.08.2007 napisała:

        > z tego co opisujesz to to szczęście było delikatnie mowiąc różne.
        >
        > Za żadne skarby bym nie chciała takiego faceta, kóry pozwala by mamusia mu
        > mówiła co ma robić. Nie chciałabym też, żeby moi powinowaci mnie obsmarowywali.

        Tego nie chce nikt, ale rodziny sie nie wybiera. Tesciowa mojej mamy byla
        wlasnie takim toksycznym przypadkiem, do mojego ojca zawsze mowila "Twoja zona
        jest Legia" (byl sportowcem). "Pomoglo" - taka wprowadzila atmosfere miedzy
        moimi rodzicami, ze sie rozwiedli..., a z mamusia nie mieszkali.

        > Państwu takim się dziekuje, a nie udaje, że jest wszystko w porządku.

        Bardzo chcialam bym to widziec, jak odcinasz sie od np. wlasnych rodzicow - to
        nie jest takie proste.

        > I ślubu nie będzie, białej sukni też, targedia to straszna....

        Hm, no nie wieksza tragedia jest brak pasujacych butowwink

        Skad to ciagle krytykowanie cudzych uczuc i reakcji na tym forum? "co sie takimi
        glupotami przejmujesz?", "nie masz lepszego zajecia?" i tym podobne teksty.
        • kamelia04.08.2007 mayagaramond, szanuję cię bardzo 06.07.07, 15:42
          i nadal, pomimo że ten twój tekst był czasem mało merytoryczny a ad personam.
          Na przykładzie własnych rodziców oraz z ogólnego doświadczenia zyciowego wiesz,
          że mieszanie się rodziców do zwiazku mlodych ludzi moze im raczej zaszkodzić
          niż pomóc.

          Odnośnie ad personam, czyli "Bardzo chcialam bym to widziec, jak odcinasz sie
          od np. wlasnych rodzicow - to nie jest takie proste.", otóż z narzeczonym nie
          pozwalamy by rodzinie przyszło do głowy obsmarowywac druga połowę, moja mame
          czasem diabeł kusi, więc jej daję do zrozumienia, że jest kłotliwa i zaczepna i
          nich nie liczy, że jej będę potakiwać. To tyle o mnie w tym wątku.

          "Skad to ciagle krytykowanie cudzych uczuc i reakcji na tym forum? "co sie
          takim i glupotami przejmujesz?", "nie masz lepszego zajecia?" i tym podobne
          teksty."
          Ten tekst jest wzięty chyba z sufitu, bo w mojej wypowiedzi tego nie
          znajdziesz. Kieruj łaskawie te uwagoi do tego od kogo takie treści pochodzą.
          • mayagaramond kamelia 06.07.07, 17:11
            > Odnośnie ad personam, czyli "Bardzo chcialam bym to widziec, jak odcinasz sie
            > od np. wlasnych rodzicow - to nie jest takie proste.", otóż z narzeczonym nie
            > pozwalamy by rodzinie przyszło do głowy obsmarowywac druga połowę, moja mame
            > czasem diabeł kusi, więc jej daję do zrozumienia, że jest kłotliwa i zaczepna
            >i nich nie liczy, że jej będę potakiwać. To tyle o mnie w tym wątku.

            Masz silna psychike i potrafisz sie "postawic" (w pozytywnym znaczeniu), nie
            wszyscy to potrafia, bo kazdy ma inna konstrukcje psychiczna i roznie reaguje.
            Ja z reguly nie mam problemu z mowieniem tego co mysle, ale moja ciocia
            (najblizsza rodzina od smierci mojej mamy) doprowadzala mnie swoja krytyka na
            skraj zalamania nerwowego, a widywalam sie z nia raz do roku, z okazji pobytu w
            Polsce. Az boje sie myslec co by bylo, gdybym dalej mieszkala w W-wie. To troche
            trwalo dopoki nie nauczylam sie nie traktowac jej powaznie (zadna rozmowa nie
            pomoze, bo ciocia jest the best - wierz mi nie znam osoby, ktora jest tak
            przekonana co do siebie).
            Smieszne jest tez to, ze sama na wlasnej skorze doswiadczyla "zyczliwosci"
            tesciowej i rodziny meza, a sama potrafila tak dogryzc przyszlej zonie szwagra,
            ze glowa mala.

            > "Skad to ciagle krytykowanie cudzych uczuc i reakcji na tym forum? "co sie
            > takim i glupotami przejmujesz?", "nie masz lepszego zajecia?" i tym podobne
            > teksty."

            To nie bylo zbyt jasno oddzielone od reszty - to ogolne stwierdzenie. Nie bylo
            skierowane do Ciebie, ale Twoja wypowiedz mnie troche do tego sklonila, w
            zasadzie chcialam to juz wczesniej napisac. Chodzilo mi to, ze nie ma sensu
            krytykowac czyis uczuc lub pobudek, bo dla kazdego z nas koniec swiata to cos
            zupelnie innego.

            Nota bene - dla mnie zakup butow, a raczej szukanie ich, tez bylo koszmaremsmile)
    • pelissa81 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 06.07.07, 23:54
      "a on ze ma bo mu
      nagadali mu, ze bedzie mial zycie zamrnowane ze moja mama wejdzie mu na glowe,
      ze bedzie nim rzadzic jak teraz juz to niby robi
      "

      I dokladnie to samo juz robi teraz, tylko ze swoja rodzona. Nie rozumiem, jak
      mozna rzadzic wlasnym dzieckiem, mowic co ma robic, unieszczesliwiac na sile.
      Nigdy nie dopuszcze by byc zla tesciowa czy zla szwagierka...Po prostu nie
      traktuje go jako doroslej osoby, ktora umie dokonac dobrego i swiadomego wyboru?
    • karolin-k chyba jesteście za młodzi na małżeństwo, skoro 07.07.07, 00:04
      tak łatwo ulegacie wpływom rodziców
      co to w ogóle znaczy, że rodzice go przeciwko Tobie nastawili
      chyba jakiś żart

      żaby się pobiera, trzeba by samodzielnym, zeby móc się sprzeciwia wymysłom
      rodziców

      swoją drogą współczuję Ci, facet chyba troche nie ma jaj, skoro mamusia może mu
      wszystko wmówi, nawet że jego najukochańsza kobieta jest podła
    • siog Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 07.07.07, 00:05
      no po tym watku to juz chyba stwierdzam ze (bynajmniej z tego forum wynika) ze
      albo rodzicow macie toksycznych albo jestescie malo asertywni lub nie dojrzali
      do wlasnego slubu.
      sorry ale co ja tutaj wyczytalam o relacjach rodzice-dzieci-rodzice to w zyciu
      takiego nie widzialam/slyszalam/ Szok.........
      • a.bc zamknąc buzie swojej mamie 07.07.07, 10:41
        A wszystko przez te jej docinki, przepraszam ale uwage to ona może zwracac ew
        tobie a nie jemu przy wszystkich. Wcale sie nie dziwie,że jego matka sie
        wsciekła.
        Podobna sytuacja była u mojej koleżanki, jej matka miała jakieś ale i nie
        doszło do ślubu cywilnego, teraz juz sa po kościelnym ale było o mały włos.
        Sprawy ślubne załatwiacie wy, rodzice tylko pomagają, a takie opitalanie
        drugiej strony działa jak płachta na byka
      • mayagaramond toksyczni rodzice 07.07.07, 10:56
        siog napisała:

        > no po tym watku to juz chyba stwierdzam ze (bynajmniej z tego forum wynika) ze
        > albo rodzicow macie toksycznych albo jestescie malo asertywni lub nie dojrzali
        > do wlasnego slubu.

        Mozliwe jest i jedno i drugie. Niektorzy rodzice maja bardzo silna osobowosc,
        ktorej moze nie oddziedziczyly dzieci. Ja znam dosc troche takich przypadkow,
        wlasnie z bardzo zamoznych rodzin, w ktorych dzieci maja z jednej strony
        wszystko, z drugiej sa totalnie na lasce rodzicow (jak Ci sie nie podoba, to sie
        wyprowadz i radz sobie sama), tylko jak ktos jest od dziecka przyzwyczajony do
        luksosow, to chetnie z nich nie zrezygnuje.
        • arlets1 Re: toksyczni rodzice 07.07.07, 16:20
          czasem rodzice maja rację... i warto sie ich posłuchac - skoro Twoja mama nie
          mówi ale szczesliwa nie jest ze ma mioec takiego zięcia to pewnie tez ma na
          mysli to ze jest ktos z kim bedzie Ci o wiele lepiej! mysle ze jesli sie
          pobierzecie to i tak bedziesz miała olbrzymie problemy z jego rodzicami -
          rodziną!
    • arwen8 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 07.07.07, 18:15
      rozdarta83 napisała:

      > on teraz stwierdza ze nie wie co bedzie..ze jest rozdraty...

      Kiedy jakaś osoba mówi o sobie, że "jest rozdarta", to znaczy, że nie żyje
      świadomie i ma problem z własną integralnością. Takie "rozdarcie" często
      powstaje kiedy chcemy robić coś, co nie jest zgodne z oczekiwaniami/wymaganiami
      większości. W tym przypadku ogromną presję na Twojego narzeczonego wywiera jego
      rodzinka, a osoba tak uzależniona od rodziców jak on, właśnie będzie odczuwać
      wyjątkowe "rozdarcie".

      > ja nie moge zrouzmiec co ma sytuacja miedzy rodzicami do nas..a on ze ma bo mu
      > nagadali

      Wszystko ma znaczenie! Jeśli on teraz zmienia zdanie pod wpływem (manipulacji?
      szantażu?) rodziców, to nie licz na to, że "po ślubie" będzie
      inaczej. "Teściowa" też się nie zmieni. Takie "życzliwe" podszeptywanie
      rodzinki jednego z małżonków dość często jest przyczyną rozwodów w tym kraju.
      Nie chcesz tego traktować poważnie, bo wierzysz, że to się zmieni? Powodzenia!

      Znaki ostrzegawcze w Twoim przypadku są bardzo wyraźne. Możesz je zignorować
      (zmusić narzeczonego do ślubu, bo przecież Ty go "kochasz") lub zbadać głębiej
      (m.in. zdając sobie sprawę z własnego uzależnienia od rodziców i uzależnienia
      narzeczonego od jego rodziców, oraz świadomie rozwiązując ten problem). Wybór
      należy do Ciebie.
    • malutenka5 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 07.07.07, 19:09
      Szczerze mówiąc ani jedna, ani druga mama nie są bez winy. A i Wy, widzę, dacie sobą kierować, jak tylko teściowe zagrają (wybacz, ale ja tak to widzę). U mnie mama mojego narzeczonego za nic nie chciała ślubu, chwytała się wszystkiego, aby najpierw go odwołać, a później (kiedy już widziała, że i tak będziemy małżeństwem) przełożyć. W ruch poszły argumenty takie jak: za krótko się znamy (dwa lata, w tym 10 miesięcy mieszkamy ze sobą za granicą), to, że nie jesteśmy 'ustawieni' (nie wiem co miała na myśli, ale pewnie to, że zarabianie na siebie to mało, trzeba mieć jeszcze dom i dwa samochody), moje wykształcenie (bo ja średnie, a on wyższe i raczej nie zwracała uwagi na to, że zaczynam studia zaraz po ślubie). Moja mama też parę razy dorzucała swoje trzy grosze, przez co było jeszcze więcej nerwów.
      Tylko wiesz... w tej sytuacji dla nas liczyło sę przede wszystkim to, że chcemy być razem i nie daliśmy nastawić się przeciwko sobie. Kiedy jego Mama mówiła coś niepochlebnego o mnie, to N. potrafił trzasnąć pięścią w stół i tak samo było w drugą stronę. Jeśli chcecie wziąc ślub, to powinniście trzymać się razem, żeby te wszystkie burze przed przetrwać, inaczej zawsze coś Was będzie dzielić. Pozdrawiam i mam nadzieję, że jednak się ułoży.
      • arwen8 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 07.07.07, 19:38
        malutenka5 napisała:

        > dla nas liczyło sę przede wszystkim to, że chcemy być razem i nie daliśmy
        > nastawić się przeciwko sobie.

        To podstawa!
        Gratuluję świadomego, dojrzałego zachowania.
        • malutenka5 Re: Za 1,5 mieSiaca Slub a mOje zycie sie rozpada 07.07.07, 19:45
          Ale mogę powiedzieć, że sporo siły, nerwów i zdrowia to kosztowało. Tylko, że sytuacja już się więcej nie powtórzy- rodziny, a szczególnie Mamy czegoś się nauczyły
          • kazulenka18 Zostaw pajaca wiem co mówię 07.07.07, 19:53
            Słuchaj jestem mężatką od maja mój mąż przed ślubem był do rany przyłóż nie
            patrzył na rodzine zawsze stał po mojej stronie a teraz co, chce zabierać
            mamusie ze mną na wakacje mimo tego że ona mnie nie cierpi ani ja jej, robi mi
            awantury, ostatnio usłyszałam że mamusia jest najważniejszą kobietą jego życia,
            słuchaj ja mogę jechać sama pociągiem do wrocławia a mamusia nie może przejść
            200 metrów tylko jej trzeba dupe do lekarza zawieść bo się zgubi, robi z siebie
            ofiare, a mój mąż mnie uważa za nieczuła i że chce go odciągnąć od rodziny.
            Możesz mi uwierzyć lub nie ale jakbym cofneła czas to bym przed ołtarzem
            powiedziała zgłośno i zdecydowanie NIE, taki związek nie ma sensu, bo któregoś
            dnia się obudzisz i dowiesz się że twój mąż jest u mamusi bo ta nagadała mu że
            Ty go zdradzasz, daj sobie spokój z teściową nie wygrasz szczególnie jeżeli nie
            jesteś w typie tej księżniczki, którą sobie upatrzyła Twoja przyszła teściowa,
            zostaw pajaca jesteś piękną i młodą kobietą, poszukaj faceta którego teściowa
            doceni jaką jesteś wspaniała kobietą, są takie teściowe wierz mi
            Trzymaj się
            • aga2241 Re: Zostaw pajaca wiem co mówię 08.07.07, 14:55
              daj sobie spokoj z takim dzieciakiem...naprawde chcesz zeby taki niedojrzaly
              maminsynek byl Twoim mezem? nagadala mu mamusia a on od razu rozdarty..?-
              smiechu warte jego zachowanie i nie wazne ze sie na Twoja mame obrazil bo
              nawet jesli mial powod to nie powinno to wplynac na jego nastwienie do Ciebie i
              tyle.Kopnij go w dupsko i znajdz prawdziwego mezczyzne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka