Mialam tam kupic suknie,ale pani mi powiedziala,ze moge ja wypozyczyc.Dlugo
sie zastanawialam,a teraz ciesze sie,ze tego nie zrobilam.Odradzila mi to
kolezanka,bo wplacila zaliczke za wypozyczenie(miala ja wypozyczyc jako
pierwsza osoba,byla z tego powodu b.szczesliwa)umowiona byla juz na
przymiarke,ale pod wplywem emocji,niespodziewanie odwiedzila ten salon
ponownie,bo szukala butow.Na pytanie czy moze zobaczyc swoja,notabene
zarezerwowana sukienke,pani jej odpowiedziala,ze przykro jej,ale
sukieneczka"pojechala"tylko na miare do innego miasta.Mysle,ze ktos mial
wczesniej slub i dlatego tam "pojechala".tak jest wlasnie z pierszenstwem
rezerwacji,tylko ciekawe czy w kazdym salonie?Pewnie ja odswieza,wyprasuja i
powiedza,ze jestes pierwsza.Dziewczyny pilnujcie tego,bo moga wam wcisnac
sukienke juz 3 razy odswiezana

,a wiecie pewnie jak "smakuja"rzeczy
odswiezane? pozdrawiam.