Dodaj do ulubionych

koszmar.. ;(

24.07.07, 14:58
Piszę, żeby się wyżalić. Od czasu do czasu zaglądam na to forum i uznałam że
to będzie najlepsze miejsce.
Mam 24 lata. Jestem w związku na odległość. Kilk dni temu zostałam szczęśliwą
narzeczoną. Wszystko odbyło się jak w bajce. Poprostu tak jak sobie
wymarzyliśmy...Ale to co się później wydarzyło.. To był dla mnie koszmar sad
Powiedzieliśmy rodzicom Mojego Ukochanego o zaręczynach (wiedzieli o tym już
wcześniej). I tu się skończyła bajka.
Pełne zaskoczenie- że już??? A później tylko tato Mojego Ukochanego mówił.
Owszem gratulował Nam. POwiedział że się cieszy itp, ale mama...Powiedziała do
taty, że ma jej nie dobijać czy coś w tym stylu. Powiedziała, że nie wyobraża
sobie siebie w roli teściowej...
Na dodatek dowiedziałam się co jakiś czas wcześniej o mnie opowiadała w swojej
rodzinie. Że JA się uczepiłam. Że najlepiej, żeby jej syn miał 28 lat i wtedy
się żenił, a tak to ja naciskam.
Jak Boga kocham nie wiem gdzie naciskam crying Znamy się z Moim Ukochanym bardzo
długo. W związku jesteśmy ponad 2,5 roku. Postanowiliśmy, że po moich studiach
się pobierzemy, czyli za rok. Oboje pracujemy. Ja dorywczo, ale w bardzo
dobrej pracy z perspektywami. Będziemy mieli wszystko od moich rodziców.
Później mamy zaplanowaną budowę. Czego chcieć na początek więcej???

Nie umiem się pozbierać po tym. Niby taka miła a teraz taki cios. Siedzę sama
i czekam na powrót mojego ukochanego.
Za 2 dni wracam do siebie...
Proszę pocieszcie mnie, bo czuję się fatalnie...
crying
Obserwuj wątek
    • zuzia_8 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:03
      nie wiem jak cie pocieszyć. troche mnie "zatkało" jak to przeczytałam. Nie ma
      to jak fantastyczna przyszła teściowa.

      grunt to głowa do góry. Jeżeli twój N. będzie za Tobą to będzie dobrze.
      I nie daj po sobie poznać jak bardzo bolą cie takie słowa bo cie baba zaszczuje.
    • np1979 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:06
      bez przesady, to żaden koszmar! tak to bywa z teściowymi, na szczęście bierzesz
      ślub z jej synem a nie z nią. nie przejmuj się, ważne, żeby narzeczony chciał
      tego ślubu i będzie ok. może spodziewałaś się innej reakcji, ale cóż, zdarza
      się i tak, nie rób z tego tragedii
    • inkageo Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:08
      Oj współczuję, chyba teściowa boi się utraty syna.. Pewnie jej przejdziesmile
    • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:10
      Najgorsze jest to, że ona jest dla mnie miła, Przynajmniej sprawia takie wrażenie sad
      Ja wiem, że gość raz co 2 miesiące, przyjeżdżający na 5 dni to uciążliwość, ale
      ja ani nie jem dużo, ani nie wymagam opieki.
      Moja Mama popłakała się z radości. A ja nawet nie usłyszałam gratuluję sad Ja nie
      mówię że to wymóg, ale przecież można...
      Moi Rodzice dają nam wszystko. Przez rok dwa pomieszkamy z nimi- oni i tka tam
      tylko nocują.
      Nic od przyszłych teściów nie chcę.
      Kończę studia. Jedne skończyłam z wyróżnieniem. Chcę pracować. Niczym jej nie
      obraziłam.

      Czy to że będę miała 25 lat jak będę wychodzić za mąż to takie straszne??
      crying
      • lacitadelle Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:25
        Niestety, niektóre matki tak mają: nie potrafią znieść, że przestają być
        najważniejszą kobietą w życiu syna. I wierz mi, nie ma żadnego znaczenia, jaka
        ta kobieta jest miła, ładna, bogata i superwykształcona. A może to nawet gorzej,
        bo konkurencja większa i mniejsza szansa, że syn pójdzie po rozum do głowy.

        Wiem, bo spotkałam się kiedyś z takim przypadkiem. Na początku wszystko jest ok,
        jest miła, a potem jak się okazuje, że młodzi mają poważne zamiary, to zaczynają
        się różne niemiłe epizody, aż wreszcie jedynym wyjściem jest po prostu się
        odciąć. Trudno, jej wybór, na własne życzenie pewnie straci syna.

        Trzymaj się i pamiętaj, to tylko teściowa, za nią za mąż nie wychodzisz, jeżeli
        będzie niemiła bez przyczyny, to będziecie z nią mieli minimalne kontakty. Głowa
        do góry - są większe problemy.

        Pozdrawiam,
        lacitadelle.
    • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:14
      Może i nie koszmar, ale dzień po zaręzynah dowiedzieć się czegoś takiego, to
      poprostu jak cios w nos.

      Ja nie wiem, czy mam mojej mamie to powiedzieć. Jak???
      Mam jej powiedzieć że uznano mnie za ... no właśnie za kogo??
      sad
    • golinda Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:22
      no cóż, twoja przyszła teściowa należy do kobiet, które nie potarfią się
      pogodzić z upływającym czasem i z tym, że dzieci dorastają i chcą założyć
      własne rodziny
      nie przejmuj się nią, zabrakło jej taktu i klasy i nic na to nie poradzisz
      jeśli kochacie się, to żadne jej fochy tego nie zepsują, będzie musiała to
      zaakceptować i koniec!
      głowa do góry!
    • kasiulkkaa Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:23
      I zawsze się tak przejmujesz tym, co ludzie powiedzą. Albo masz za duzo czasu i
      za mało zajęć, albo lubisz byc bardzo nieszczęśliwa.
    • golinda Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:27
      tres_jolie napisała:

      > > Proszę pocieszcie mnie, bo czuję się fatalnie...
      > crying

      Kasiulka jak zwykle stanęła na wysokości zadania!
      • kasiulkkaa Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:28
        Im szybciej przestanie się przejmowac uwagami przyszłej tesciowej, tym lepiej.
        Ale skoro uwazasz głaskanie po głowce za jedyny sposób, prosze bardzo,
        miłosierna golindo.
        • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:36
          Tak potrzebowłam głaskania po główce!
          Pierwszy raz potrzebowałam tego. A nie żeby mi ktoś dokopał. No ok, nie
          dokopałaś, ale wyraziłaś niezbyt miłą opinię.
          Nie nie przejmuję się opiniami ludzi. Ale uważam, że matce mojego narzeczonego
          należy się szacunek i dlatego nie chcę jej ignorować. Bo olewanie nie jest
          wyjściem z sytuacji.
          Mój narzeczony stoi za mną murem. Twierdzi, że w najgorszym wypadku będziemy
          mieli trochę trudniej, ale on da radę i nie zaznam cierpienia ani smutku.

          Nawet nie bardzo wiem czy mu o tym powiedzieć.
          Co sądzicie? Głowa mi pęka od tego co się dziś dowiedziałam, a on za godzinę
          wróci. Na szczęście jego mama jak wróci to my wyjdziemy na wieczór wink
          • kasiulkkaa Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:46
            Ale uważam, że matce mojego narzeczonego
            > należy się szacunek i dlatego nie chcę jej ignorować. Bo olewanie nie jest
            > wyjściem z sytuacji.
            Nie kazałam ci olewać teściowej. Zawsze tak nadinterpretujesz? Jesli jednak o
            tym mowa, olewanie jest wskazane, ale nie tesciowej, tylko jej zachowania.

            >Na szczęście jego mama jak wróci to my wyjdziemy na wieczór wink
            Tylko jeden komplet kluczy jest? Musicie czekac, az mama wróci?
    • kongool Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:32
      Wiesz... takie rzeczy zdarzają się nawet po 8 latach związku, gdy "dzieci" mają
      po 30 lat, a rodzice (czyt. moi teściowie) nalegali przez tyle lat na slub.
      Nagle, gdy się okazało, że bierzemy ślub (cywilny, co oczywiście było nie po
      ich myśli), to stwierdzili, że nie przyjeżdzają, a do tego jeszcze, że taki
      ślub to cyt. "NIE MA SENSU".
      A jak powiedzieliśmy o zaręczynach to była żal i pretensje, że o tym
      informujemy, a nie zaręczamy się jak w XIX wieku - młody z kwiatami pada do nóg
      swojej (bo przecież nie chodziło jej - czyt. mojej teściowej - o moją mamę)
      mamy. Masakra jakaś.
      Wiem, że to boli i nie jest przyjemne. A na dodatek jesteś u nich teraz w domu!
      Ale dziewczyno. Głowa do góry. Tak jak pisała tu już jedna dziewczyna - przede
      wszystkim nie daj się zaszczuć. Zlej ją. Wiem, że to niełatwe, ale uwierz, że
      możliwe.
      Kochacie się! Chcecie być razem! Macie siebie!! To najważniejsze. A
      teściowwa... na stos z nią!!
    • epox123 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:40
      głowa do góry,moja tez była milutka,cały czas pytała kiedy ślub i kidy ślub,jak
      jej powiedzielismy to się zaczęło,że nie nadaje się na żone tylko na konkubine
      i takie tam,poprostu nie jestem godna aby wejśc do rodziny i wiesz co jej z
      tego przyszło- z tego gadania ?? nic,pobieramy sie 18.08. wkońcu to nie z nią
      będę żyła tylko z moim B.
    • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:41
      Dzięki za pocieszenie. Myślałam, że to jednak ze mną jest coś nie tak. Że to ja
      dziecko 24 letnie i mój narzeczony również 24 letnie dziecko zaczyna się bawić w
      zakładanie rodziny.
      Wiecie, ale dowiedzieć się, że powiedziała o mnie że uczepiłam się jej syna i
      naciskam na ślub. Przecież jakie Ci ludzie będą o mnie mieli zdanie? Boże...
      • kasiulkkaa Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:49
        > Wiecie, ale dowiedzieć się, że powiedziała o mnie że uczepiłam się jej syna i
        > naciskam na ślub. Przecież jakie Ci ludzie będą o mnie mieli zdanie? Boże...
        Zdania już raczej nie zmienią, więc pozostaje ci z usmiechem potwierdzac
        wszystko, co "mamusia" wymyśli. Może jej znudzi, kiedy zauwazy, że jej
        zachowanie nie denerwuje cię, a wręcz przeciwnie, dostarcza rozrywki. Tyle że
        wczesniej musisz przestać się przejmować głupim gadaniem.
        • malutenka5 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:10
          Też usłyszałam, że uczepiłam się kochanego syna, że co tak szybko ślub, jak to trzeba co najmniej 'przez dwa lata byc zaręczonym, a później planować'. Jak narzecony ochrzanił teciową o to, zaczęły się insynuacje, że to moja mama naciska na ślub, bo boi się, że on mnie rzuci.
          Wiem, że jest przykro.
          Ale trzeba mieć takie gadanie głęboko w... nosie. Ja się nauczyłam tego dopiero
          pół roku po całej historii z mamą mojego narzeczonego.
          • memphis90 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:35
            Dwa lata? A wiesz, że po roku zaręczyny trzeba ponowić? Więc i pierścionek się
            kolejny należywink
      • butterfly80 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 15:59
        Nic sie nie przejmuj, na WASZE WIELKIEM SZCZESCIE nie bedziecie z teściową
        mieszkać, co więcej, z tego co piszesz, to dosć daleko będziecie mieli...
        ja mam bardzo podobną sytuację, może jestem trochę od Ciebie starsza, ale to
        chyba nawet tym przyszłym tesciowym nie chodzi o wiek (przyszłej synowej), ale o
        fakt, ze taka osoba sie pojawiła.Jesteś wielką konkurencją ! D otej pory była
        ona i jej syneczek kochany... Ty do tamtego świata nie należysz.
        Moja przyszła teściowa powedziała "a czego tu gratulować?" i to był jej jedyny
        komentarz na nasze zaręczyny,cóż...
        Ojciec (przyszły teść) nie powiedział nic.
        moja przyszła teściowa nie należy do osób wyjątkowo inteligentnych (nawet śmiem
        twierdzić, że do przeciętnie inteligentnych też jej daleko...wink
        Podobnie jak w Twoim przypadku - jesteśmy bardzo daleko od siebie - ponad 500km,
        po ślubie zamieszkamy u mnie.
        Nic się dziewczyno nie przejmuj!
        Smiej się z tego. Inne mają gorzej (eh, mojej koleżance to przyszła teściowa tak
        nagadała przed slubem, że pomyślałby kto : za Ksiecia z Bajki dziewczę
        wychodzi... a tym czasem chłopak siedział w więzieniu i takie tam...)
        Róznie bywa.
        Ciesz się, że masz fajnego narzeczonego! Bedziesz miała super meza i teściową
        ..gdzies tam, daleko (jak Cię twoje własne dzieci bedą wkurzac, to bedziesz je
        mogła do babci posłac na wakacje, albo "żeby sie naddały" ;P)
      • horpyna4 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 18:37
        Naucz nie przejmować się tym, co o Tobie myślą inni. Wiem, że to trudne, ale
        bardzo ułatwia życie i poprawia humor.
        A tak przy okazji - ile lat miała Twoja teściowa, jak wychodziła za mąż?
        • horpyna4 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 18:38
          Miało być "naucz się", tylko "się" gdzieś się zgubiło.
          • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 22:09
            Hmm... Jak była w moim wieku to była od 3 lat chyba mężatką i mamą bobasa,
            którym był Mój Ukochany wink
            • horpyna4 Re: koszmar.. ;( 25.07.07, 14:09
              No to masz ogromne możliwości odgryzania się. Oczywiście inteligentnie, w miarę
              złośliwie i z czarującym uśmiechem. Przygotuj sobie na spokojnie parę odzywek,
              żeby je we właściwym momencie wykorzystać. Zrób sobie tę przyjemność.
              Niewykluczone, że potem będzie gryzła się w język, zanim się głupio odezwie.
    • gitarolin Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:01
      Nie martw sie tym dziewczyno, podstawa to uczucie i przywiązanie wzajemne,
      jeśli jest to OK. jeśli nie to po co ta znajomość? W końcu nie wychodzisz za
      teściów, Pomyśl czy sprostasz przysiędze małżeńskiej? I czy On sprosta?
      To wszystko i na tym się skupcie, jeśli Twój narzeczony Cię nie popiera w
      twojej sytuacji jest po prostu do chrzanu - musi być z TOBĄ, jeżeli woli
      mamusię już przd ślubem to nie oczekuj że to się zmieni (przepraszam) przed jej
      śmiercią. Będzie dobrze - jesteś mocna, słabych na forum nie ma.
      Pozdro: 21 lat stażu małżeńskiego. Też było różnie na początku, i potem też.
    • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:09
      Dziękuję Wam bardzo dziewczyny!!!
      O wiele lepiej się czuję smile
      Stan wygląda tak:
      - jesteśmy w związku 500 km od siebie
      - moi rodzice dają nam wszystko co mogą
      - od moich przyszłych teściów nie chcę nic!
      - Mój Narzeczony świata poza mną nie widzi
      - a mamusi potrafi się postawić
      - I ZAWSZE BIERZE MOJĄ STRONĘ

      Dziękuję Wam jeszcze raz. Jesteście nieocenione!!!
      Pozdrawiam Was Bardzo serdecznie i życzę wszystkiego co najlepsze!
      • epox123 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:12
        Wszystkiego dobrego Wam życzę,ja zawsze sobie powtarzam "w jedności siła" smile

        pozdrawiam
      • malutenka5 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:13
        Jeśli on bierze Twoją stronę, jeśli się kochacie, to dacie sobie radę.
        (Zawsze można wzorem Szewczyka Dratewki podrzucić teściowej owieczkę siarką wypchaną winkale ja nic nie sugeruję big_grin))
      • memphis90 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:40
        Życzę powodzenia. My też przez ostatnie dwa lata mieszkaliśmy 500km od siebie, a
        przez pozostałe siedem- 70km (a ile razy słyszałam, ze nam się nie uda, ze on
        zerwie itd). Na swoich teściów nie mogę narzekać, ale Tobie życzę duuużo
        wytrwałosci. I chyba rację ma tu Kasiulka- spokojnie zgadzaj się ze wszystkimi
        głupimi uwagami teściowej. Przesz do ślubu- a owszem, uczepiłaś się synusia-
        oczywiscie. Nie warto dyskutować z głupcami- najpierw sprowadzą Cię do swojego
        poziomu, a potem pobiją doswiadczeniem smile))
    • catlady Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 16:25
      Dobrze ci radzą: nie pozwól zeby ona zniszczyła Wasze szczęście-bądz dla niej
      miła, żeby nie mogła ci absolutnie niczego zarzucić, bo czasami jak dziewczynom
      nerwy puszczają i dojdzie do sprzeczki z tesciową to takie urazone matki czesto
      próbują nastawic swoich synów przeciwko narzeczonym, co niestety udaje sie jak
      facet jest zbyt przywiazany do matki. pomysl ile osób mialo taki problem. ja
      tez miałam te przejścia. Moj mąż i ja bylismy przyjaciółmi od bardzo dawna.
      Jego matka akceptowala mnie i bardzo lubila jako jego kumpele. Moje pierwsze
      małżeństwo zawarte w bardzo młodym wieku rozpadło się i po jakimś czasie mój
      teraz juz mąż i ja zostalismy parą. nie byla zachwycona no ale uwazala ze to
      moze nie jest wcale jakies calkiem na powaznie.A prawdziwe problemy się zaczęły
      jak zamieszkaliśmy razem i postanowiliśmy wziąć ślub. Przykre to bylo bo wiem
      ile probowala nagadac mojemu męzowi ze to za szybko, ze po co, ze jej na zlosc
      chemy zrobic-no ale my mielismy swoje zdanie i naprawde ona nic miedzy nami nie
      zniszczyla-po prostu musiala zaakceptowac to ze to jest na powaznie, ze sie
      kochamy. No i chyba zaakceptowala. staram sie jej pokazac ze jestem dobra zona,
      szanuje tez ją i cala jej rodzine. Jedynie pozostał jakiś uraz w głębii serca,
      to boli ze oceniła mnie i skresliła tylko przez moją przeszłość.
    • salsa.loca Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 17:14
      hej hej, nie przejmuj sie.Dużo głupot nagadali a potem będzie tak, ze oni sobie
      zapomną i będą jak gdyby nigdy nic. Sama zobaczysz. Olej to, żyjcie sobie swoim
      zyciem, budujcie przyszłosc i nie pozwólcie żeby ktoś wam to zepsuł , a jakby Co
      to niech twoj N. załatwia wszystko z rodzicami, Ty sie usmiechaj i miej to w
      duszy. powodzenia
    • news21 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 17:40
      Droga tres jolie, po prostu trafiła Ci się teściowa zołza, co nie jest rzadkim
      przypadkiem. Czy to nie jest bliźniaczka mojej teściowej? Używały niemal tych
      samych słów.
      Nie przesadzaj z tym szacunkiem do teściowej jako matki Twojego narzeczonego.
      To brzmi bardzo wzniośle, ale obiekt na szacunek nie zasługuje. Przygotuj
      raczej pazurki i zęby, bo bardzo Ci się przydadzą do obrony. I ćwicz
      asertywność.
    • lilia111 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 22:43
      O rany!Troszkę jestem zaskoczona ale cóż dobrze ze wyszło teraz a nie później,
      przynajmniej teraz wiesz na czym stoisz, nie daj się wyprowadzić z równowagi, bądź
      spokojna i opanowana a z teściową.....to tylko dobrze wychodzi się na zdjęciach
      także głowa do góry masz w końcu kochanego faceta u twojego boku!
      • kazulenka18 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 23:09
        Powiem szczerze są teściowe zołzy nie do zdarcia więc uważaj czy na taką nie
        trafiłaś, należy szanować swoją teściową ale nie zawsze brać do siebie to co
        mówi bo nie raz jeszcze usłyszysz że jesteś beznadziejna i że wogóle gdzie jej
        syn miał oczy jak Cię brał, wasz wiek to żadna przeszkoda to tylko pretekst,
        przygotuj się na to że nie będzie łatwo dziewczyny mówią że bierzesz ślub z
        facetem nie jego matką ale to w sumie nie do końca prawda, bo teściowa zawsze
        będzie matką Twojego męża i u niego zostanie szacunek i sentyment dlatego uważaj
        na swoje zachowanie nie daj się sprowokować bo faceci czasami najporządniejsi
        mogą się zasugerować zdaniem matki bo w końcu przez 24 lata wiedziała co jest
        dla nich najlepsze. Powiem szczerze bądź miła, nie pokazuj po sobie emocji,
        bierz mało udziału w dyskusjach, staraj się nikogo nie krytykować nawet jak
        Twoja teściowa będzie krytykować bo jej wolno a Tobie nie ( to jest bardzo
        częsty błąd dziewczyn chcą się przypodobać). A tak pozatym dużo wody upłynie
        zanim nauczysz się olewać zachowanie teściowej, to co mówi. Ale życze powodzenia
        tego da się nauczyć
    • szoko13 Re: koszmar.. ;( 24.07.07, 23:01
      Nie martw się... bywają gorsze teściowe - koleżanka opowiadała mi o sytuacji
      swojej znajomej - dziewczyna od kilku lat jest mężatką, ale jej teściowa nadal
      jej nie akceptuje. Teściowie a dzięki temu i jej mąż są bardzo zamożni - od 3
      lat teściowie nawet się nie zadali sobie trudu żeby zobaczyć ich nowe
      mieszkanie, jak wpadają to tylko na obiad do restauracji. Ostatni tekst
      teściowej do dziewczyny (trwa oficjalna, sztywna kolacja w b. drogiej
      restauracji - rozmowa na "poważne" tematy, dziewczyna w końcu decyduje, że też
      weźmie w niej udział) a teściowa na to: o Pani ma tak dużo do powiedzenia, może
      w takim razie wymieni mi Pani zeszłorocznych Noblistów?

      To jest dopiero powód do załamywania rąk...
      Pozdrawiam i głowa do góry - rzadko trafiają się nam takie teściowe jakie byśmy
      sobie wymarzyłysmile

      PK
      • tres_jolie Re: koszmar.. ;( 25.07.07, 12:42
        Dziękuję Wam dziewczyny za tyle wpisów. Nawet się nie spodziewałam tylu ciepłych
        słów smile
        Wczoraj wyszliśmy zaraz po powrocie Mojego N. z pracy. Pojechaliśmy na obiad do
        restauracji. Wróciliśmy dopiero wieczorem. Byłam szczerze zdołowana tą sytuacją,
        bo mimo wszystko to się na Nas odbija. Mój N. jest zestresowany na myśl, że ja
        jestem sama w domu i mogę się spotkać z jego mamą, i jednocześnie najchętniej to
        by już wziął cichy ślub ze mną.
        Uznałam, że opinii jaką mi wyrobiła w rodzinie Mojego N. nie zmienię. Będzie jak
        będzie...
        Najważniejsze że My się kochamy. Mój N. to źle znosi, jak pisałam, bo
        powiedział, że ciężko mu jest, że ona mnie tak traktuje.
        Aha a wczoraj wieczorem zadała mi pytanie: " Czemu jesteś taka smutna? Co się
        stało?" Miałam jej ochotę wykrzyczeć w twarz, że tak! Ale się powstrzymała bo t
        o nie ma sensu...
        dziś się dowiedziałąm, że nie przyjadą z Moim N. do mnie na oficjalne zaręczyny
        (tak chciał Mój Ukochany) tylko wpadną przy okazji na pół godzinki indifferent
        Poprostu każdy sposób okazania mi , nam braku poparcia naszej decyzji jest
        dobry. W swojej złośliwości staje się coraz brdzie wyrafinowana indifferent
        Jutro wracam do domu.
        Mimo wszystko jesteśmy już zaręczeni i możemy się szykować do ślubu smile
        • rowinki Re: koszmar.. ;( 25.07.07, 14:33
          Nie martw się,na prawdę szkoda Twoich nerwów!
          Matka moja męża (innego określenia nie da się użyć wobec tej pani),próbowała
          nam zepsuć wesele (nie udało jej się wink,potem ciągłe pretensje,że zabrałam jej
          synka i wolge (mój M przestał do niech jeździć jak zobaczył co ona robi przed
          ślubem i w trakcie-poprostu zobaczył jaka jest jego matka i stoi za mną
          murem),w tej chwili jestem w 7 m-cu ciązy a oni nawet nie zapytali kiedy urodzi
          się ich pierwsza wnuczka (płci też nie znają),zero zainteresowania,moi rodzice
          bardzo się ucieszyli jak się dowiedzieli,że zostaną dziadkami,chodzili dumni
          jak pawie,bardzo nas to cieszy,widze tylko jak bardzo jak przykro mojemu męzowi
          z powodu jego rodziców,no ale trudno, uprzedziłam matkę mojego M,że to że w
          chwili obecnej się na mnie drze (była awantura-ona się darła ja jej spokojnie
          odpowiadałam,co ją strasznie złościło),że to wszystko odbije się kiedyś nie na
          mnie tylko na jej synu-miałam racje...pozdrawiam i życze dużo dużo cierpliwości
    • czarodziejkakubusia Re: koszmar.. ;( 25.07.07, 14:28
      Może troszkę cię pocieszę.Raz,że nie będziesz poślubiała jego rodziny.Dwa-że to
      świetna pora,aby wyjść za mąż,tak jak w waszej sytuacji.Trzy-rodzice mojego N.
      też zareagowali na wieść o zaręczynach obsesyjnie.Z innych powodów,ale sprawili
      mi przykrość.Stan przykrości utrzymywał się przez kilkanaście dni.Dziś,po kilku
      latach,już o tym nie pamiętam.Pamiętaj,że matkom trudno "oddać" synów.Niby z
      nią nie mieszka,jest samodzielny,ale nagle ty go kradniesz,zabierasz,na zawsze!
      Jej synka,którego ona wychowała i nikt nie bęzie go kochał jak ona.Na
      szczęście,jak rozumiem,będziecie mieszkać w innej miejscowości niż twoja
      teściowa.Jest szansa,że ona później będzie pytała,dlaczego ten ślub tak późno!
      Zapali się do przygotowań (byle wam nie psuła szyków) i może się ułoży.A jak
      nie,to naprawdę sie nie martw.Najważniejsze,żeby N. zawsze trzymał twoją
      stronę,przy rodzicach-nawet gdybyś nie miała racji.Powodzenia i najlepszego z
      okazji zaręczyn!
    • morrighan80 Re: koszmar.. ;( 26.07.07, 00:59
      Sloonce, nic nie martw smile Bedzie dobrze. Niech to po Tobie splynie i juz. Skoro
      oboje chcecie sie pobrac to zadna wredna baba Wam nie przeszkodzi. 3maj sie smile
    • female01 nie koszmar tylko kabaret :) 26.07.07, 02:04
      Myslmy mieli to samo, zanim sie zareczylismy mieszkalismy razem, a moja przyszla tesciowa do dzis mojemy lubemu mowi, ze "po co on sie wyprowadzal" smile jest fajowo wink a po zareczynach zadzwonila do mojej mamy z tekstem "slyszalas co oni zrobili?!" dla mnie bomba smile Poza tym jestem okropna - nie wieszam firanek (mieszkanie 3,5 metrasmile), smaze na oliwie z oliwek ( a nie na oleju z biedronki z 3l butelki) no i kupuje "strasznie droga chemie"(a musze tu nadmienic, ze srodki czystosci owszem kupuje dobre z niemiec ale wg mnei to oszczednosc wlasnie - na nowych ubraniach) czyli jestem okropnie rozrzutna! szkoda tylko ze to sa moje pieniadze smile

      Dla kontrastu jak moj lubry prosil mego tate o moja reke moj ojciec z pelna powaga zapytal " a czy mozliwe jest sfinalizowanie tego jeszcze w tym roku?" smile

      wesola rodzinka. Zawsze sie pocieszam, ze inne maja gorzej, dziala smile
    • perfect.taste Re: koszmar.. ;( 29.07.07, 10:16
      Kochana,
      moja koleżanka zaręczyła się z chłopakiem. Kiedy ustalili datę ślubu i poinformowali rodziców, jej rodzice zareagowali jak Twoi, a jego się obrazili i stwierdzili że ona jest niegodna tego by wyjść za mąż za ich syna. Nie przyjechali na ślub i robili wszystko by do niego nie doszło. 3 lata po ślubie teściowa się rozpłakała, przeprosiła i dzisiaj wszystko jest w najlepszym porządku smile Będzie dobrze - muszą zaakceptować Waszą decyzję i gdy przyzwyczają się do tej myśli to zaczną inaczej do tego podchodzić.
      We wrześniu moja siostra wychodzi za mąż za kogoś kto moim zdaniem się w roli jej męża nie sprawdzi i nie mam na to wpływu. Nic jej już nie mówię, bo to jest jej decyzja. Wiem tylko że strasznie będę płakała na jej ślubie...
    • marina111 Re: koszmar.. ;( 29.07.07, 11:20
      ja bym go zostawiła. Dziś bedzie cię wspierał i bronił przed matka a za kilka
      lat jak przyjda ciężkie chwile i kryzysy to mozesz usłyszeć przykre słowa ne
      tylko od teściowej ale i od niego. Z rodzina się nie wygra. Zanim wezmiecie
      slub ona juz tak go nastawi przeciw tobie ze go nie poznasz
      • bradz Re: koszmar.. ;( 29.07.07, 16:08
        O matko moja siwa... Bede za niecale trzy miesiace tesciowa. Nie krytykuje, nie
        doradzam, nie wtracam sie, akceptuje wybory syna i "prawie" synowej, pomagam
        finansowo, ale czy bede dobra tesciowa?? Kto wie, bo jak czytam posty mlodych
        ludzi, to widze, ze oczekuja prawdopodobnie od tesciow nieziemskich
        wlasciwowsci - zeby nie byli ludzmi, tylko aniolami. No i teraz nie wiem, czy
        nie powiedzialam kiedys czegos, co by zabolalo "prawie synową". Kazdy moze
        gadac, co chce, co nie znaczy, ze ta druga strona ma to odbierac jako koniec
        swiata. Skoro przyszla tesciowa Tres_jolie pyta ją o samopoczucie, to znaczy,
        ze nie ma daru czytania w myslach i zapewne nie ma pojęcia jak bardzo przeżyła
        jej przyszla synowa słowa wypowiedziane wczesniej. Jestem za jasnymi
        sytuacjami - jezeli sie od razu mówi o uczuciach, ktore slowa wywoluja, to jest
        szansa na rozwiazanie sytuacji. Zycze umiejetnosci rozmawiania - z zyczliwym
        nastawieniem i pogodą ducha. Pozdrawiam przyszle synowe
        • morrighan80 Re: koszmar.. ;( 30.07.07, 13:08
          Czyli bedziesz dobra tesciowa - nie porownuj sie tu z nawiedzonymi mamuskami smile
          Kazdemu moze sie cos wypsnac (nawet calkiem nieswiadomie) co moze zabolec druga
          osobe - ale to sie rozchodzi po kosciach przy ogolnie milej atmosferze.
          My chcemy wziac slub w rycie trydenckim. Moja przyszla tesciowa spytala tylko
          czy ja sie na to zgadzam czy to tylko wymysl jej syna i po uslyszeniu mojej
          odpowiedzi (ze to wspolna decyzja) slowa na ten temat nie slyszymy. Oczywiscie
          zalatwic to mamy sami, ale nikt nas od tego nie odwodzi.
    • salomea24 Re: koszmar.. ;( 29.07.07, 16:23
      nie wiem ja Cie pocieszyc i tym samym nie wiem jak siebie pocieszycsad
      moja droga mam ten sam problem tylko, że ja jestem z moim facetem juz ponad 6
      lat i niedawno oznajmił swojej mamie ze planujemy ślub, a ona na to "to co cie
      tak wzieło" wiesz mi jest bardzo przykro choć mój chlopak mówi ze tak naprawde
      mama sie cieszy i wogóle ja widze jak mnie traktuje to, że mnie nie akceptuje,
      ale cóz mam zrobic nie zrezygnuje z miłosci mojego życia bo ona tak chce!
      powiedz swojemu narzeczonemu co czujesz, napewno to inteligenty chopak i razem
      przez to jakoś przebrniecie tak jak my to robimy.

      trzumaj sie smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka