kaamilka
25.02.08, 11:35
...poltru? Nie wiem, czy wszstkie z Was coś takiego znają...
Tłumaczę - polter to była kiedyś taka impreza dzień przed ślubem i
weselem polegająca na szybkim i krótkim ugoszczeniu naszych
znajomych: sąsiadów, znajomych z pracy, znajomych ze szkół. I to
wyglądało tak, że goście przychodzili na "jednego szybkiego" do
panny młodej i to na tyle. Więc nic strasznego, ale... Teraz taki
polter przekształcił się w drugie welese. Goście przychodzą i
oczekują litrów wódki, mnóstwo jedzenia i nie wiadmomo czego
jeszcze... Dodatkowo impreze trwa nie raz do 2, 3 w nocy! Dlatego
coraz więcej osób organizuje poltry tydzień wcześniej. No i mnie w
pracy już pytają kiedy polter? Oczywiście oczekując wyżerki.
Dodatkowy problem to taki, że nie mamy warunków lokalowych na taki
polter. Mieszkamy razem w domu, któreym nie ma ogródka, brak jakiego
kolwiek rozsądnego miejsca. No i jak tu im powiedzieć, żeby do nich
dotarło. Od razu piszę, że takie normalne i stanowcze "nie" padło
już kilkanaście razy, ale chyba do nich to nie bardzo dociera. Nie
chcę i już!