Dodaj do ulubionych

Jak nie robić...

25.02.08, 11:35
...poltru? Nie wiem, czy wszstkie z Was coś takiego znają...
Tłumaczę - polter to była kiedyś taka impreza dzień przed ślubem i
weselem polegająca na szybkim i krótkim ugoszczeniu naszych
znajomych: sąsiadów, znajomych z pracy, znajomych ze szkół. I to
wyglądało tak, że goście przychodzili na "jednego szybkiego" do
panny młodej i to na tyle. Więc nic strasznego, ale... Teraz taki
polter przekształcił się w drugie welese. Goście przychodzą i
oczekują litrów wódki, mnóstwo jedzenia i nie wiadmomo czego
jeszcze... Dodatkowo impreze trwa nie raz do 2, 3 w nocy! Dlatego
coraz więcej osób organizuje poltry tydzień wcześniej. No i mnie w
pracy już pytają kiedy polter? Oczywiście oczekując wyżerki.
Dodatkowy problem to taki, że nie mamy warunków lokalowych na taki
polter. Mieszkamy razem w domu, któreym nie ma ogródka, brak jakiego
kolwiek rozsądnego miejsca. No i jak tu im powiedzieć, żeby do nich
dotarło. Od razu piszę, że takie normalne i stanowcze "nie" padło
już kilkanaście razy, ale chyba do nich to nie bardzo dociera. Nie
chcę i już!
Obserwuj wątek
    • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 11:42
      U mnie ten zwyczaj jest i jest praktykowany. Pulter wcale nie
      oznacza bandy ludzi, którzy oczekują mnóstw picia i jedzenia!
      Przecież to wszystko zależy og gości. Mój wspominam miło, mimo że
      kładłam sie spać grubo po 2. Dzieki temu i poprawinom wesele trwało
      3 dni i jakoś nikt nie był zmęczony i nikt nie narzekał.
      • kaamilka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 11:46
        No właśnie. Zależy od gości... A ja już wiem, jak to u nas wygląda.
        Sama specjalnie nie chodziłam na te imprezy, bo wiem, z czym to sie
        potem wiąże...
      • edysia0 Re: Jak nie robić... 25.05.08, 16:02
        Witam. Ja dopiero przygotowuję się do "butelkowego" i poszukuję jakiegoś krótkiego wierszyka, który będę mogła napisać w miejscu wyznaczonym na tłuczenie butelek. Czy ktoś mógłby mi pomóc? edysia
    • kataniera Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:05
      Może po prostu spędź tę noc poza domem smile I nikomu nie mów, gdzie
      nocujesz smile

      mój suwaczek
      • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:10
        Właściwie to nie wiem, jak powiedzieć gościom, że nie ma pultera, bo
        w moim regionie jest on nierozerwalnie związany z tradycją wesela.
        Czasem młodzi rezygnują z poprawin, ale nie słyszałam, żeby ktoś
        zrezygnował z piątkowego pultera. Oj, będzie trudno wytłumaczyc to
        gościomsmile
        • miska_malcova Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:28
          Dziewczyny, zaciekawiłyscie mnie. Gdzie jest taki zwyczaj? I czy
          pulter, czy polter, bo padły 2 nazwy.
          • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:31
            w Wielkopolscesmile u mnie mówi się na to pulter
            • kaamilka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:50
              Ja też Wielkopolska (70km od Poznania) i u nas mówimy "polter". A
              spędzić noc poza domem? Tylko którą? wink Bo jak wspomniałam teraz już
              zanika zwyczaj wieczoru przed weselem, tylko np. tydzień wcześniej.
              Nasz ślub będzie w środę, więc możemy spodziewać się piątku, soboty
              lub też wtorku... smile
              • kataniera Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:53
                Jasny gwint, może wyjedźcie na cały tydzień? Sytuacja nie do
                pozazdroszczenia. A swoją drogą dlaczego ludziom wydaje się, że
                trzeba lubić to, co lubią oni?
                Trzymaj się mocno, może ktoś znajdzie wyjście z tej sytuacji smile

                mój suwaczek
                • kaamilka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 12:58
                  No przecież to jakaś paranoja! Niektóre panny młode lubią takie
                  imprezki... sad
                  • kataniera Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:02
                    kaamilka napisała:

                    > No przecież to jakaś paranoja! Niektóre panny młode lubią takie
                    > imprezki... sad

                    Ja do nich nie należę smile Nie zamierzam odmawiać moim koleżankom
                    panieńskiego, ale to chyba do mnie należy decyzja, w jaki sposób go
                    spędzimy. Jedne lubią się napić wódeczki, inne popatrzą chętnie na
                    męski striptiz, a ja po prostu wolę spotkać się z dziewczynami i
                    pogadać o głupotach smile Nie znoszę uszczęśliwiania na siłę...

                    mój suwaczek
                    • kaamilka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:18
                      No więc właśnie! Wole spędzić ten wieczór z przyjaciólkami i
                      naprawdę bliskimi koleżankami, a nie z watahą z biura, za którą i
                      tak specjalnie nie przepadamy..., a przychodzą tylko po to, żeby: a.
                      się napić, b. pokazać, że niby jest fantastyczna i rodzinna
                      atmosfera w biurze.
            • miska_malcova Re: Jak nie robić... 25.02.08, 14:08
              nati.82 napisała:

              > w Wielkopolscesmile u mnie mówi się na to pulter

              ciekawy zwyczaj smile
            • zamyslona4 Re: Jak nie robić... 26.05.08, 20:59
              jesem rodowita wielkopolanka, kilkka wesel juz pzeobilam i pierwsze
              slysze o takiej bredni jak tluczenie szkla i impreze przed weselem.

              w ogole co to kuzwa za kultura- goscie wpraszajacy sie na wesele,
              wpraszajacy sie na jakas impreze przed slubna byle sie wódy napic...
              niby katolicki kraj a wciaz ludzie praktyja jakies poganskie
              obrzedy. ;/
          • kalonji Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:45
            Mogę zrobić tu jakiś bład - jeśli tak to mnie poprawcie, bo mówię na
            podstawie własnych obserwacji a nie definicji. Na Pomorzu (mniej
            więcej Kaszuby i Kociewie) polter, a właściwie polterabend odbywa
            sie wieczorem na dzień przed ślubem (jakby w wigilięwink) i polega
            przede wszystkim na tłuczeniu szkła (butelki, słoiki, cokolwiek) pod
            domem panny młodej (młodzi powinni to zamieść, posprzątać, ale
            słyszałam też, że dla wygody można sobie folię rozłożyć, a niektórzy
            zamawiają nawet kontener, do którego bezpośrednio można tłuc szkło),
            a potem oczywiśćie po kieliszeczku, jakieś zakąski i gadu gadu.
            Zwykle przychodzą ludzie, którzy nie mogą być na weselu (np. z
            powodu ograniczonej liczby gości) oraz znajomi rodzina.

            Mnie osoboście się to nie podoba (tłuczenie szkła uważam za
            bezsensowne, a wieczorem wolałabym iść wcześniej spać), ale już się
            kilka osób zapowiedziało...
    • nadin Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:39
      To może powiedz, że poltru nie robisz, ale zapraszasz po weselu na kołacz (ciasto), plus jakiś mały drink na poczęstunek i przynieś to do pracy - sąsiadów bym olała.
    • dolores_82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:39
      W moim regionie (tzn. Górny Śląsk) też organizuje się taką imprezę,
      ale wygląda to w ten sposób, że osoby chcące w niej uczestniczyć
      przychodzą ze szkłem i jest ono trzaskane przed drzwiami panny
      młodej. Jeśli chodzi o poczęstunek to jest tylko wódka i ewentualnie
      jak ktoś chce się pokazać przed sąsiadami to jest jedzenie. Cała
      impreza odbywa się na powietrzy, czasami przed blokiem. Może właśnie
      powinnaś zrobić coś takiego. Spotkać się ze wszystkimi tymi osobami,
      które zechcą przyjść i ugościć ich na stojąco paroma kieliszkami
      wódki. Bo tak to chyba ma właśnie wyglądać według zwyczaju.
      • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:45
        dokładnie tak to wygladasmile nie wiem więc w czym problem, chyba
        tylko w malkontenctwie panny młodej
        • sierpniowa_julka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:54
          przecież autorka wątku opisała, jak to u niej wygląda - wielka impreza z
          jedzeniem do późnych godzin nocnych. Ma prawo nie mieć na to ochoty - więc czemu
          zarzucasz jej malkontenctwo?!? Czy Ty lubisz uszczęśliwianie na siłę???
        • kaamilka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 13:55
          Ależ dziękuję Ci bardzo... Wiem, jak powinien wyglądać tradycyjny
          polter, ale niestety w naszym mieście to tylko pobożne życzenia...
          Możesz mi wierzyć. Na poltrze bawi się nawet 50 osób!
          • dolores_82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 14:00
            A niech się bawi i 100. Ty miej przygotowane np. 10 czy 20 butelek
            wódki i jak się skończy to do widzenia. Możesz też spróbować
            przekonać swoich gości że następnego dnia musisz wstać rano i cały
            dzień być na najwyższych obrotach.
            • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 14:29
              To nie jest uszczęśliwianie kogoś na siłe, tylko element tradycji w
              naszym regionie, jesli ktos tego nie zna, to nie zrozumie.
              Rzeczywiście czasem bywa tak, że przeradza się w potężną imprezkę z
              jedzeniem i śpiewami do rana.Ale to tylko i wyłącznie kwestia
              państwa młodych czy sobie na to pozwolą. Przecież nie trzeba od razu
              stawiac 30 butelek wódki. Naprawde pulter to fajna zabawa, mozna sie
              odstresować przed dniem ślubu, spotkac ze znajomymi, z rodziną,
              pośmiaćitd Nie dramatyzujmy.
              • sierpniowa_julka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 15:47
                > To nie jest uszczęśliwianie kogoś na siłe, tylko element tradycji w
                > naszym regionie, jesli ktos tego nie zna, to nie zrozumie.

                nati.82, tradycja tradycją, a chyba istnieje wolność wyboru? Jeżeli ktoś czegoś
                nie chce, to nie można go do tego zmuszać. Czy gdyby do dzisiejszych czasów
                przetrwała tradycja wywieszania prześcieradła młodych po ich nocy poślubnej, to
                byś to prześcieradło wywiesiła???
                Tradycyjnych obrzędów było wiele. Niektóre z czasem zniknęły, niektóre
                praktykowane są tylko przez tych, którzy mają na nie ochotę.

                > Rzeczywiście czasem bywa tak, że przeradza się w potężną imprezkę z
                > jedzeniem i śpiewami do rana.Ale to tylko i wyłącznie kwestia
                > państwa młodych czy sobie na to pozwolą. Przecież nie trzeba od razu
                > stawiac 30 butelek wódki. Naprawde pulter to fajna zabawa, mozna sie
                > odstresować przed dniem ślubu, spotkac ze znajomymi, z rodziną,
                > pośmiaćitd Nie dramatyzujmy.

                Nie wszyscy są tacy sami. Nie wszyscy są asertywni. Nie wszystkich może
                odstresować coś zorganizowane wbrew ich woli. Nie wszyscy lubią to samo!
                Wierzę, że polter/pulter może być ciekawym przeżyciem, ale przecież nie musi być
                taki dla każdego!

                A teraz na temat: u nas tej tradycji nie ma (przynajmniej w moich kręgach
                rodziny i znajomych), więc radzić specjalnie nie mogę. Ale Ty i pewnie sporo
                innych dziewczyn znacie ten zwyczaj i mogłybyście coś sensownego doradzić
                zamiast zmuszać do pokochania wbrew sobie tradycji. Gdzieś wyżej padła
                propozycja zaproszenia na kołacz już po ślubie i weselu. Dla mnie brzmi nieźle,
                bo będzie można wykorzystać alkohol pozostały z imprezy (a nie osobno na
                polter/pulter zakupiony), młodzi będą odprężeni i sami z siebie (być może) będą
                mieli ochotę przedłużyć sobie takim wydarzeniem weselny czas... Tylko, czy może
                zadziałać coś takiego jako zamiennik? A może macie jeszcze jakieś propozycje???
                • nati.82 Re: Jak nie robić... 25.02.08, 18:55
                  Właśnie... u Ciebie nie ma takiej tradycji, to nie możesz wiedzieć, że nie można
                  zorganizować czegoś w zamian. Ja rozumiem, że ona może nie chcieć tego z różnych
                  przyczyn - ok - tyle, że doskonale rozumiem gości, a zwłaszcza tych, których na
                  weselu nie będzie, bo dla nich pulter to jest coś tak samo naturalnego jak
                  wesele. I nie da się zorganizować czegoś w zamian, bo to tak samo jakbyś zamiast
                  wesela zrobiła przyjęcie dla rodziny - to już nie to samo! Sądzę, że można po
                  prostu przeżyć pulter w fajnej atmosferze i dobrze się bawić, a nie zakładać z
                  góry, że będzie tak a tak.
                  • sierpniowa_julka Re: Jak nie robić... 25.02.08, 19:33
                    nati.82 napisała:
                    > I nie da się zorganizować czegoś w zamian, bo to tak samo jakbyś
                    > zamiast wesela zrobiła przyjęcie dla rodziny - to już nie to samo!

                    jeju, ale Ty masz skostniałe poglądy... ludzie robią przyjęcia zamiast wesel i
                    są z nich bardzo zadowoleni. To, że Ty miałaś wesele (bo sobie niczego innego
                    nie wyobrażałaś) i że ja miałam również wesele (bo mieliśmy z mężem ochotę raz w
                    życiu zorganizować sobie imprezę za niezłą sumkę tongue_out ) nie oznacza, że przyjęcia
                    są gorsze. A Ty je wiecznie piętnujesz! Ja potrafię sobie wyobrazić, że świetnie
                    bawiłabym się na przyjęciu/obiedzie weselnym. Ty nie... Rozumiem, że obraziłabyś
                    się śmiertelnie dostając od kogoś zaproszenie na taki właśnie obiad a nie
                    całonocne wesele i poprawiny??? (bo przecież Ty OCZEKUJESZ wesela, a tutaj tylko
                    taki skromniutki obiad. Pewnie się młodzi nie wykosztowali...)
                    Ja potrafię sobie wyobrazić również, że ciekawym byłoby dla mnie zaobserwować
                    polter/pulter (gdyby chcieli takiej imprezy młodzi), bo nie znam tej tradycji.
                    Nie wyobrażam sobie zaś uczestnictwa w imprezie, która głównym jej bohaterom
                    sprawia przykrość. Ty zaś zmusiłabyś każdą pannę do przeżycia tego w imię
                    tradycji i oczekiwań innych.
                    • kaamilka Re: Jak nie robić... 26.02.08, 22:21
                      Dziękuję, dziękuję, dziękuje smile Za wsparcie smile Ale wyobraź sobie, że
                      dziś kierownik na naradzie oficjalnie powiedział, że nie długo
                      będziemy bawić się na poltrze! Mimo moich wcześniejszych uwag, że
                      takiego nie będzie. Moi współpracownicy powiedzieli, że "Ty możesz
                      nie chcieć, a my i tak przyjdziemy". Co Ty na to? Ręce opadają...
                    • nati.82 Re: Jak nie robić... 27.02.08, 08:16
                      I po co te frustracje? Nie dość, że wypowiadasz się o czymś, o czym
                      nie masz pojęcia, to jeszcze nie możesz zrozumieć, że jeśli jedna
                      osoba przedstawiła na tym forum groteskową wizję pultera, to nie
                      oznacza od razu, że tak to u wszystkich wygląda. A co do obiadku
                      weselnego, to raz byłam i mam nadzieję, że więcej nie będę musiała w
                      czymś takim uczestniczyć. Tylko w przeciwieństwie do Ciebie,
                      wypowiadam się na podstawie własnych doświadczeń. A to, że są one
                      takie, a nie inne?
                      • kaamilka Re: Jak nie robić... 27.02.08, 09:38
                        Nati, ale przyznaj sama. Czy miałabyś ochotę uczestniczyć w takim
                        poltrze o którym ja pisałam?
                        • nati.82 Re: Jak nie robić... 27.02.08, 09:51
                          Nie, ale od Ciebie zależy także, jak to będzie wyglądało, nie tylko
                          od gości, pokaż im, że lubisz kulturalną zabawę, nie stawiaj 15
                          butelek wódki, tylko 5 i jeśli zabawa będzie wykraczała poza pewne
                          granice, po prostu ją zakończ. I żeby była jasność: ja rozumiem, że
                          nie chcesz uczestniczyć w niczym na siłę, tylko jesli masz akurat
                          takich znajomych z pracy, jak masz, to sama wiesz, że im dłużej
                          bedziesz im tłumaczyć, że nie chcesz pultera, to oni tym mocniej
                          będą na niego nalegać.
                      • sierpniowa_julka Re: Jak nie robić... 27.02.08, 11:05
                        Jakie frustracje? Dyskusję nazywasz frustracją? Proponuję zajrzeć do słownika.
                        I co to za tekst o tym, że wypowiadam się na temat czegoś, o czym nie mam
                        pojęcia? To że nie uczestniczyłam w takim tradycyjnym polterze (jakkolwiek by
                        się tego nie odmieniało), nie oznacza, że nie mam prawa wypowiedzieć się na
                        temat wolności wyboru człowieka i niestosowności przymusów ze względu na presję
                        społeczną.
                        Co zaś do przyjęcia. Widzisz, mnie zdarzyło się być na dwóch beznadziejnych
                        weselach. I - w odróżnieniu do Ciebie - nie piętnuję z tego powodu wesel jako
                        takich. Po prostu wychodzę z założenia, że nie każda impreza musi się udać
                        (niezależnie od jej wystawności, charakteru, itp.). Ty z marszu przekreślasz coś
                        po jednorazowym doświadczeniu. Można by to porównać do robienia ankiety
                        opierając się na jednoosobowej grupie (!!!) badanych.
    • inna.kobieta wujkiem staszkiem.. 25.02.08, 16:09
      jak sie nie ma na takie cos ochoty.. zreszta, pierwszy raz slysze o
      takim zwyczaju.. a jak Ci brak asertywnosci-prosze- tu kilka
      pomyslow jak:

      -otwieraj ludziom drzwi:
      -w maseczce z jakiegos zielonego gluta.. masz prawo sie szykowac..
      -mow "przeciez to bylo wczoraj"..
      -mow, ze sie juz skonczylo..
      -udawaj, ze nie wiesz, czemu przyszli..
      -zakladaj przed otwieraniem kurtke i buty i mow, ze na manicure
      wychodzisz..
      -nie otwieraj..
      • paula2306 Re: wujkiem staszkiem.. 25.02.08, 16:50
        U mnie na szczęście nie ma takiego zwyczaju, a mieszkam na granicy
        województwa śląskiego i Małopolski. Pracuję jednak w Katowicach i
        znajome z biura opowiadały mi o śląskiej tradycji tłuczenia szkła
        pod drzwiami panny młodej w przeddzień wesela. A tak w ogóle to
        uważam, że jeśli panna młoda nie ma ochoty na uczestniczenie w
        pewnych tradycyjnych "obrządkach" to nie powinno się jej do tego
        zmuszać.
    • kratka-w-kratke Re: Jak nie robić... 26.02.08, 23:49
      rozumiem, ze jest Ci trudno, ale zdecydowanie powinnas odmowic.
      Nikt, naprawde nikt nie ma prawa zmuszac Cie do imprezowania i jesli
      sie ugniesz, to bedziesz miala niesmak i to zasluzony, bo pozwolisz
      zdecydowac za siebie, a taki krok wbrew sobie, to najwieksza krzywda
      jaka sobie mozna zrobic.
      Uwazam, ze powinnas powtarzac jak zdarta plyta, ze poltru nie
      bedzie. Jezeli nie rozumieja na serio to posun sie do zartow w
      stylu, "jestem nietypowa i nie cierpie takich imprez", "polter to
      beznadziejna tradycja, nie podoba mi sie i nie organizuje wiec NIE
      zapraszam" itd itd. Wymysl cos, nie wiem, ze dzien przed weselem
      jedziesz nad morze zeby ladnie wygladac, ze masz noc czuwania w
      kociele, ze spedzasz ten wieczor z mama, ze zaplanowalas juz cos
      innego.. No musisz to zrobic, bo inaczej pozwolisz innym podjac
      decyzja za siebie, a to nigdy nie pozostaje bez konsekwencji.
      pamietaj, oni nie maja prawa Cie zmuszac do tej impezy, kimkolwiek
      by byli nie maja takiego prawa i to z ich strony jest chamstwo itd,
      a Ty sie musisz przed tym bronic.
    • pszczola205 Re: Jak nie robić... 27.02.08, 09:54
      A nie lepiej zrobic male przyjecie w pracy? Jakies ciasto? Szampan?
      Mozesz im powiedziec,ze troche zmodyfikowalas tradycje.. i po
      klopocie..
    • agata781 Re: Kaamilka... 27.05.08, 21:02
      Czyżbyś mieszkala w okolicy Wolsztyna czy w przeciwnym kierunku??
      Dla mnie osobiście pulter to impreza ktorą sama nadzorowałam(przynamniej tak mi
      się wydawało)i zakończyła się o godz 23.przyszły osoby z rodziny które nie były
      zaproszone na wesele, z życzeniami ,znajomi i sasiedzi(głównie w celu złożenia
      życzeń-ślub w innej miejscowosci)Najpierw symboliczna stłuczona butelka na progu
      w domu,później ciasto i kawa(alkohol dla chętnych)w domu ze spokojem i
      pogaduchy.Wszyscy rpzeszli sie w okolicach godz>23 tkże goście dali nam jeszcze
      posprzątac i wyspać się .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka