edda11 06.03.08, 14:46 Napiszcie o swoich wrażeniach. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madziaq Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 14:57 Niewiele. Oboje wiedzieliśmy na starcie, skąd się biorą dzieci, więc opowieści o połączeniu plemnika z komórką jajową itd były raczej żenujące. Naturalnego planowania rodziny na dzień dzisiejszy nie zamierzamy stosować, więc ten kawałek też był dla nas mało istotny. A pozostałą część prowadziła trochę (?) dziwna pani z poradni rodzinnej, która sprzedawała nam mądrości z serii "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" i opowiadała, jak to ona po przyjściu z pracy rzuca się zmywać podłogę i gotować kartofle i cieszy się, że tak się oddaje rodzinie Ksiądz też nie błysnął niczym ciekawym - opowiadał, że trzeba się regularnie modlić, chodzić do spowiedzi itp. Generalnie poziom całego przedsięwzięcia był niski. Odpowiedz Link Zgłoś
kataniera Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 15:05 No to mam chyba lepsze doświadczenia Nie obyło się bez nerwowych momentów, zależy, który ksiądz prowadził zajęcia. Zazwyczaj jednak słyszałam sensowne rzeczy, o które bym księży nie podejrzewała. Między innymi, że przypadkowa ciąża niekoniecznie musi być powodem błyskawicznego ślubu A panie z poradni... cóż, przedstawiły swoje poglądy, zachęciły, ale jakoś nikt nie usiłował mnie przeciągnąć siłą na swoją stronę. A ich racje potrafię częściowo uznać mój suwaczek Odpowiedz Link Zgłoś
kaamilka Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 15:03 Szczerze mówiąc to bardzo nie wiele, ale... Tak sobie pomyśleliśmy z Narzeczonym, że akurat te w naszej parafii są dla osób: 1. bardzo młodych i niedoświadczonych 2. z pewnością nie mieszkających razem 3. dość nierozgarniętych 4. i z naszych przyległych do naszego miasteczka wsi - nie chcę generalizować, że wieś jest zacofana albo coś takiego, ale w naszych tych zupełnie małych wioskach to ciemnota totalna i to w wielu tematach i płaszczynach - nawet komunikacji między ludziej. Oczywiście te czynniki nie muszą występować łącznie Odpowiedz Link Zgłoś
edda11 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 15:28 ja mam podobne negatywne wrażenia. Uważam ze w dzisiejszych czasach te nauki mocno mijaja sie z celem. Odpowiedz Link Zgłoś
blackcofffeee Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 15:46 Ja za to mam zupełnie odmienne doświadczenia. Chociaż szczerze mówiąc myślałam, że będzie strasznie. Bardzo nie lubię nachalnej indoktrynacji, prowadzonej przez niedouczonych księży lub katechetki. Jednym słowem, dosłownie się bałam zwłaszcza, że na kurs przedmałżeński wybraliśmy dwu dniowy - weekendowy pobyt w Laskach. No więc dwa dni w odcięciu, w środku lasu, w dość specyficznym środowisku... Zimne, wietrzne listopadowe noce brr... Ale wyobraźcie sobie, że post factum wspominam kurs jako bardzo przyjemny pobyt, spędzony w ładnej okolicy, z miłymi młodymi ludźmi na podobnym etapie życia na SUPER ważnych rozmowach z ukochanym: i miłości, jak o nią dbać, wzajemnych obowiązkach, oczekiwań, dzieciach, ich wychowaniu, stosunku do rodziców... Dwa i pół dnia tylko dla siebie i Boga... Ale w formie mega - akceptowalnej. Żadnej nachalnego kaznodziejstwa. Jedynym średnio przyjemnym momentem była pogadanka na temat metod naturalnego planowania rodziny. Kurs jest organizowany przez warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Polecam wszystkim! Szczerze mówiąc to nawet tym którzy nie planują ślubu... Często w codziennym życiu nie ma czasu na dogłębne dyskusje na tak poważne tematy... A jeszcze częściej zakładamy, że nasz kochany myśli tak jak my, a tak przecież być nie musi. Przecież on się wychował w innej rodzinie, co innego było standardem, ma inne doświadczenia życiowe... Bardzo fajny kurs... Aż się rozmarzyłam na jego wspomnienie... Tak dla zachęty jeszcze dodam, że jednym z zadań było napisanie do siebie listu miłosnego. Bo o miłość trzeba dbać każdego dnia i że to nie tylko romantyczne porywy, ale prawdziwa troska i uwaga nakierowana na ukochaną, na jego uczucia... No i dostałam taki list, że siedziałam i płakałam ze wzruszenia... Odpowiedz Link Zgłoś
melodyka Obraz współczesnych narzeczonych... 06.03.08, 16:28 raczej negatywny. Większość nie zna podstawowych modlitw ( każde spotkania zaczynaliśmy "modlitwą" która przypominała pomruk) ani nie wie, jak zachować się podczas mszy...Z wiedzą nt poczęcia też ciężko (np. opinia jednej pary, wyszeptanej sobie na ucho, że nie wierzą, że zaraz od połączenia komórki jajowej z plemnikiem mamy do czynienia z życiem - jakby to była kwestia wiary, a nie wiedzy, a nawet jeśli, to po co chodzą takie osoby na nauki przedmałżeńskie, skoro nie znają/ nie zgadzają się z tym, co mówi kościół katolicki?). Generalnie nauki przedmałżeńskie dały mi dość negatywny obraz ludzi, którzy tam chodzili ( z nami), natomiast zauważyłam, że większość z nich bierze ślub kościelny na pewno nie z właściwego powodu, a raczej, bo taka tradycja, bo rodzice/ rodzina naciska, bo fajnie wystąpić w białej sukni ślubnej - moim zdaniem przerost formy nad treścią... Odpowiedz Link Zgłoś
kama29 Re: Obraz współczesnych narzeczonych... 06.03.08, 23:14 No właśnie. I wtedy też są opinie, że nauki bez sensu, bo ksiądz mówił, że trzeba się modlić i spowiadać a pani z poradni mówiła o naturalnych metodach antykoncepcji. A to raczej wynika z prawd wiary, w której planujemy obrządek Ja nie jestem, niestety, przykładną katoliczką, ale te nauki uświadomiły mi wagę wydarzenia - sakramentu. Bo nie chcę ślubu kościelnego dla sukni ale dla błogosławieństwa Bożego. A naturalne metody? Cóż, nie stosuję, ale rozumiem stanowisko kościoła, które, powtarzam, wynika z prawd wiary. Rozumiem, że czasem nauki prowadzą osoby niekompetentne ale warto mimo wszystko zagłębić się w treść tego co mówią. No chyba, że Ci nie zależy... Odpowiedz Link Zgłoś
madziaq Re: Obraz współczesnych narzeczonych... 07.03.08, 10:22 Ale wiesz, takie nauki mają przygotowac do ślubu a nie do pierwszej komunii. Biorą w nich udział dorośli ludzie, którzy przynajmniej deklarują się jako katolicy, więc powinni wiedzieć, że kościół zaleca modlić się i chodzić do spowiedzi. I mogą się czuć lekko zażenowani, że ksiądz im serwuje takie rewelacje. To samo odnośnie rozmnażania Rozumiem, że na naukach przekazuje się wiedzę o NPR, ale na litość boską, nie na takim poziomie, że w wyniku stosunku plemnik może się połączyć z komórką jajową i wtedy kobieta zachodzi w ciążę. Albo że cykl miesiączkowy trwa około 4 tygodni. To jednak chyba wszyscy uczestnicy (a w szczególności uczestniczki) już wiedzą Generalnie wszystko zależy od prowadzącego. Jak na każdym wykładzie, powinien mieć zdolności pedagogiczne i dobry kontakt z ludźmi. Poza tym dobrze jest, gdy ma świadomość realiów. Ponieważ kościół nie pochwala np. mieszkania razem przed ślubem albo antykoncepcji, wielu księży uznaje po prostu, że tych zjawisk nie ma, co też nie wychodzi na dobre naukom, bo tacy księża są nieskłonni do jakiejkolwiek dyskusji na wyżej wspomniane tematy, najwyżej potrafią zacytowac odpowiedni ustęp z katechizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
agn22 Re: Obraz współczesnych narzeczonych... 09.03.08, 11:02 U mnie nauk praktycznie nie było. Prowadził je ksiądz, na którego mówiliśmy mądrala, bo był dr hab. ale całe zajęcia opowiadał dowcipy. I na trzecich zajęciach, kiedy nikt oprócz nas się nie stawił, podpisał nam wszystkie rubryczki łącznie z poradnią. Było mi żal, bo mieliśmy nadzieję, że te nauki będą trochę jak rekolekcje. Co do NPR to postanowiliśmy zaeksperymentować po ślubie i zaczęłam obserwację. I może uznacie, że jestem jakąś dewotką, ale jak dla nas to bomba. Pełen luz, żadnych gumek i pigułek. I taka fajna świadomośc, co się dzieje w twoim ciele. Dni kiedy się trzeba powstrzymać jest mało, a za to jaki ogień potem ) Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 mało dni wstrzemięźliwości 09.03.08, 15:24 Byłabym bardzo ostrożna - ile czasu stosujesz NPR? Skąd masz wiedzę - od pani z poradni i broszurki, czy rzeczowej publikacji? Niestety poleganie tylko na paniach z poradni często wiąże się z niemiłą niespodzianką. Hmmm... w najlepszych warunkach i to dopiero po 12 cyklach obserwacji ma się 9 dni bez seksu przy NPR. Jednak to mało realne, bo zakłada, że pierwsza wyższa jest zawsze tego samego dnia cyklu. Szczęściarze mają 9-11 dni, a reszta do 14 i więcej, a to trudno nazwać "mało". Oczywiście piszę o prawdziwym NPR, a nie takim wspomaganym prezerwatywami czy zastępowaniem pełnego wspołżycia w fazie płodnej inną formą pieszczot. Odpowiedz Link Zgłoś
agn22 Re: mało dni wstrzemięźliwości 09.03.08, 20:16 Obserwacje prowadzę od maja 2007, a wiedzę czerpałam z wiarygodnych źródeł (w poprzednim poście napisałam, że w poradni wogóle nie byłam). Mam krótkie cykle i u mnie faza płodna to zwykle 8 dni. Oczywiście, to nie jest metoda dla leniwych, bo trzeba mierzyć temp, prowadzić obserwacje i zapisy, ale mnie bardzo odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
marina111 Re: mało dni wstrzemięźliwości 09.03.08, 23:00 mysle ze z dewocją nie ma to nic wspólnego, poprostu po co sie truć. Wszyscy narzekają na NPR a przeciez mozna się wspomóc np. urzadzeniem ladycomp które cała sprawe ułatwia. Moze warto spróbowac zanim się to skrytykuje. Kosciół daje nam pomysł a nie kaze siedziec z ołówkiem i zeszytem. Ja słyszałam od dziewczyn które stosuja ze im dłuzej się uzywa tym bardziej jest się pewnym które dni są płodne a które nie i okazuje się ze jest ich wiecej niz się myśli Odpowiedz Link Zgłoś
martina.15 Re: mało dni wstrzemięźliwości 10.03.08, 01:12 bystra pierwsze slysze ze wstrzemiezliwosci jest tak ez szczescia 14 dniw cyklu. totalna bzdura, te 8 dni to standard. no i cos jest w tym ze luz i bez tabletek wiec zdrowiej- my zanim dojdzie do nauk na naukach (a te na ktore idziemy wychwala caly wroclaw- na bujwida u ks. Orzechowskiego) chcemy sie spotkac z nauczycielka NPRu. chociaz zgadzam sie ze metoda owa nie dla wszystkich lekarka moja popiera NPR ale nie u nastolatek- niestety coz jestem zywym przykladem ;P Odpowiedz Link Zgłoś
bystra_26 ilość dni płodnych 10.03.08, 10:46 Jak masz cykle jak w zegarku i zawsze pierwszą wyższą tego samego dnia (mało realne), to płodność zaczyna się (Doering) przy założeniu krótkich cykli (poniżej 25 dni) 6 dnia przed skokiem i trwa do woeczora trzeciego dnia wyższych temperatur, o ile ta ma odpowiednią wysokość, więc to jest MINIMUM 8 dób i cały dzień, czyli 9 dni, bo tego trzeciego dnia można się kochać bezpiecznie po 19! Jednak rzadko tak jest. Początek fazy płodnej wyznacza się historycznie na podstawie wczesniejszych obserwacji/długości cykli. Do tych obliczeń bierze się zawsze NAJKRÓTSZY CYKL/NAJWCZESNIEJSZY SKOK i jeśli dany cykl obserwacji będzie dłuższy to czas płodny masz dłuższy. Przykład. Zakładamy fazę wyższych temperatur 13 dni. Siedem cykli obserwacji, czyli stosuje się regułę obliczeniową -20. Ostatnie 19 cykli miało długość 25-31 dni. Do obliczeń bierzemy te 25-20=5. Czyli w bieżacym cyklu można przyjąć tylko 5 dni niepłodności względnej (a jak śluz się pojawi wczesniej, to akutomatycznie zacyna się czas płodny), któr nota bene jest w trakcie miesiączki. Potem zaczyna się płodnośc i trwa aż do ustalenia się fazy wyższych temperatur. Organizm nie zegarek i tym razem owulacja jest kilka dni później. Pierwsza wyższa 18 dc, niepłodnośc bezględna zaczyna się 21 dc wieczorem. Wstrzemięźliwość trwała od 6dc do 21dc, czyli 16 dni. Wyjazd, stres, choroba itp. powodują często, że organizm opóźnia owulację lub się rozmyśla co do niej, więc na ten upragniony skok czeka się dłużej niż zwykle, i czas płodny trwa dłużej. Zmorą NPR jest to, że nawet jak raz na te 24 cykle miałaś skok 13 dc, a potem zawsze koło 20, to niestety nie chcąc zajść w ciążę musisz zakładać, że w każdym kolejnym cyklu skok będzie tak wcześnie i wcześnie zacząć wstrzemięźliwość. O tym, że czas płodny realnie zacznie się później, wiesz niestety dopiero po fakcie. POlecam książkę "Sztuka planowania rodziny" Roetzera lub stronę www.iner.pl Odpowiedz Link Zgłoś
tasti111 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 06.03.08, 23:12 Ja mialam bardzo ciekawe nauki i zalowalam na koniec, ze byly tak krotkie (trwaly 1 dzien). Spotkanie bylo zorganizowane na ksztalt warsztatow z komunikacji. Byly rozmowy w grupie wymiana doswiadczen i bardzo duzo zadan w parach. Chodzilo o zadawanie sobie nawzajem wielu roznych waznych pytan, o ktorych w zasadzie w dni powszednie sie nie mysli. Pani prowadzaca byla kims na ksztalt moderatora dyskusji, a nie wykladowcy. Dyskusje byly przeplatane roznymi zabawami integracyjnymi, a na koniec byly porady na temat przebiegu mszy i co mozna w niej zmienic, aby nadac nabozenstwu indywidualnego charakteru. Bylismy oboje b. zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 09.03.08, 13:16 nic, absolutnie nic mi nie dały oprócz uczucia zażenowania - miałam chyba pecha, prowadzący byli jakimiś agresywnymi ekstremistami Byliśmy z mężem oprócz jednej pary najstarsi. Na sali laski w zaawansowanych ciążach wysłuchiwały o tym, ze seks to grzech... Hm... Poradnia, to jedna wielka porażka... Strata czasu i nerwów. Odpowiedz Link Zgłoś
po.rzeczka Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 09.03.08, 14:48 A gdzie są takie fajne nauki? Napisz proszę. Odpowiedz Link Zgłoś
lilia111 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 09.03.08, 22:37 Ja z moim facetem odbyliśmy nauki w Krakowie, co nam dały? Bardzo dużo wtedy akurat mogliśmy sie zrelaksować przed tą gonitwą spraw, poza tym były świetnie prowadzone, rozwiązywaliśmy różne testy, było poruszanych dużo zwykłych historii, wszystko było oparte o wiarę i miłość jesteśmy z nich bardzo zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
olimpia_b81 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 09.03.08, 22:57 nic,kompletnie nic wiedziala,ze moj partner ma wady,ze mozna problemy rozwiazywac tylko rozmowa itd wrecz sie smialam jak pani-lat kilka ode mnie mlodsza,ze stazem malzenskim 90 dni mowi mi,ze dziecko nie powinno byc dla ciebie najwazniejsze tylko partner a potem potomstwo hehe,sama of kors dzieci nie miala,starala sie-wiec wiadomo,ze "wiedziala o czym mowi" Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaaaa24 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 10.03.08, 10:56 Same nauki może faktycznie niewiele nam dały, bo i przykłady innych par i ich problemó wydawały nam się jakby zmyślone przez księdza. Pani, która mówiła o zapobieganiu ciąży była... w ciąży – już czwartej, a jej mąż, który uczestniczył w wykłądzie, prawie w ogóle się nie oddzywał, bo za każdym razem gdy chciał coś powiedzieć, przerywała mu Jego żona i kontynuowała O wiele więcej dały nam warsztaty komunikacji małżeńskiej, organizowane przez świecką organizację. Było super, i naprawdę można się było nauczyć jak się uczciwie kłócić, jak mówić o swoich oczekiwaniach, jak konstruować zdania by się nie obwiniać, i naprawde proste zabawy, które pozwalały nam odkryć swoje oczekiwania. Razem z innymi 9 parami spędziliśmy tam całą sobotę i uwieżcie mi, wszystkim było mało. Odpowiedz Link Zgłoś
izza81 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 10.03.08, 11:32 a gdzie te warsztaty i przez kogo organizowane? moze jakis namiar? Pozdrawiam, Izza Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaaaa24 Re: Co wam dały nauki przedmałżenskie? 10.03.08, 11:40 Warsztaty organizowane w Krakowie przez fundację Rozmawiajmy, zapisać się na nie trzeba co najmniej miesiąc wcześniej. To numer telefonu 12 649 12 31, trzeba powiedzieć, że chodzi o spotkania dla narzeczonych. Koszt takiego kilkugodzinnego spotkania to 50 zł od pary, podczas warsztatów nieograniczona ilość kawy, herbaty i drożdzówek Odpowiedz Link Zgłoś