villemo86
27.03.08, 11:03
Mój narzeczony wpadł na "genialny" pomysł. Jechać do ślubu
na swoim ukochanym motocyklu w obstawie tłumu motocyklistów.
Ja mam ogromne obawy. Bo suknia, bo fryzura. Z drugiej strony
to jednak była by fajna przygoda, a w sumie do przejechania było
by tylko w sumie 4 kilometry. On twierdzi, że pojedzi pomału, tak
zeby mnie nie rozwiało. Moje pytanie. Czy widziałyście kiedyś
taki "cyrk" i czy w ogóle to jest realne zorganizować coś takiego?