Dodaj do ulubionych

DJ Adrian - omijac z daleka!

28.05.08, 12:57
Mimo wątków przestrzegających przed tymże Panem, moja siostra zdecydowała sie
na skorzystanie z jego usług. Na szczęście do tego nie doszło...
DJ Adrian okazał brak profesjonalizmu już na początku niedoszłej "współpracy".
W wyznaczonym dniu miał się spotkać z narzeczonymi w miejscu wesela. Do
spotkania nie doszło. Siostra dzwonila rano, by potwierdzic spotkanie. DJ
Adrian odebrał telefon lekko "wczorajszy" , ale stwierdził, że postara się
zjawić o umówionej porze. Jakiś czas później zadzwoniła pewna kobieta mówiąc,
że DJ w ostatniej chwili został wyrwany "w trasę" i nie przyjedzie. Moja
siostra próbowała się z nim skontaktować, ale nie odbierał telefonu.
Najwyraźniej nie chciał (nie był w stanie?) z nią rozmawiać.
Nieco później przysłał maila, w którym tłumaczył, że "nie miał zasięgu"
(dziwne - jeśli nie miał zasięgu, czemu od razu nie włączyła się sekretarka
lub odpowiednia informacja) i proponował spotkanie w innym terminie w
"Warszawce na kawce", licząc że moja siostra w dalszym ciągu będzie go brała
pod uwagę.
Przeliczył się.
Na forum pojawia się osoba, która w takich sytuacjach usilnie broni Adriana -
tłumacząc takie zachowanie chorobą czy chwilową niedyspozycją. Mnie jednak te
"tłumaczenia" absolutnie nie przekonują. Być może w firmie Adriana są ludzie,
którzy są dobrymi fachowcami. On jednak do nich nie należy.
Obserwuj wątek
    • nashida Re: DJ Adrian - omijac z daleka! 28.05.08, 14:11
      Niestety muszę się zgodzić z przedmówczynią. Czytając to miałam
      wrażenie, że to dokładnie moja historia. Dwa razy umawiałam się z
      Panem Adrianem na spotkanie, dwa razy czekałam w umówionymmiejscu.
      Bez skutku, ponieważ nie raczył się zjawić, nie odbierał telefonu.
      Szczerze nie polecam współpracy z tym Panem, chyba, że ktoś ma
      ochotę marnować swój czas i zapewniać sobie dodatkowe atrakcje przed
      ślubem. Moja sytuacja zdarzyła się jeszce jesienią ubiegłego roku,
      jak widać nic się od tej pory nie zmieniło.
    • xvqqvx KLiniczny przykład "syndromu gwiazdy i chałtury". 29.05.08, 07:18
      Niestety wśród takich osób, jak zespoły, DJ-e, fotografowie,
      kamerzyści etc. dość często istnieje opisany wyżej syndrom
      polegający na tym, że taka osoba myśli sobie:
      "Skoro zagrałem w znanym klubie/zamieścili moje zdjęcia w galerii
      etc., to jestem wielką gwiazdą, która może mieć swoje humory i
      wyskoki. A wesele to zwykła chałtura dla zarobienia paru groszy i
      weselnicy powinni się cieszyć z tego, że w ogóle chcę u nich zagać/
      fotografować/etc., i nawet niech nie śmią mieć pretensji, jeśli ich
      oleję/spiję się/etc.".
      Idę o zakład, że ów Adrian nie pozwoliłby sobie na spicie się przed
      spotkaniem z właścicielem klubu.
      Niestety do owego syndromu przyczynia się wiele osób organizujących
      wesela, którzy takie zachowania tolerują i bagatelizują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka