Dodaj do ulubionych

prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkoholizm

10.07.08, 13:45
witam, problrm jest powazny i nie iwm co mam z tym zrobic, jestem
bezsilna i nic mi nie przychodzi do glowy. Moja matka jest nalogowa
alkoholiczka, od innych rozni sie tym, ze tzw. normalne zycie ma
poprzerywane dluzszymi lub krotszymi ciagami alkoholowymi,
oczywiscie leczyc sie nie bedzie, bo sama uwaza, ze nie ma problemu.
Ostatnio przegiela,zostala caly dzien z naszym synkiem, ja i moj N
bylismy w pracy. W tym czasie babcia oproznila cala flaszke Jacka
Danielsa, byla pijana jak...ale na szczescie malemu sie nic nie
przytrafilo z powodu jej nalogu. To bylo dla mnie zbyt wiele.
Zerwalam z na kontakt. Dodam, ze podobne scenki towarzyszyly mi
przez cale dziecinstwo i gdyby nie to ze wychowywala mnie babcia,
skonczylabym pewnie podobnie. Moj ojciec jest zbyt slaby zeby ja
zostawic, a ona nie chce slyszec o zadnym leczeniu. Juz wczesniej
sie leczyla, ale do alkoholu zawsze wracala. Za 3 tygodnie nasz
slub, nie umiem sie na niego cieszyc gdyz nie odzywam sie do wlasnej
matki i jestem na nia tak zla, ze nawet w tej chwili trzesa mi sie
rece. Nie wiem nawet co mam teraz zrobic, jak to wszystko ma teraz
wygladac, wstyd mi bedzie za nia przed rodzina mojego N (wspaniali
ludzie)i juz wcale sie nie ciesze z mysla o tym slubie, nic mi sie
nie chce...
pomozcie, pocieszcie mnie, bo chyba sie zalamie;-(((((((((
Obserwuj wątek
    • sierpniowa_julka Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 13:50
      współczuję naprawdę poważnego problemu...
      czy Twoja matka pojawi się na ślubie i weselu? Jeżeli tak, to musisz poprosić
      kogoś z rodziny (najlepiej ojca), by miał na nią oko... Jeżeli nad salą weselną
      są pokoje, to zarezerwuj dla niej jeden i poproś tatę, by ją tam
      odtransportował, gdy przeholuje.
      • alesha21 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 13:57
        No wlasnie nie wiem czy sie pojawi, bo sie do niej nie odzywam po
        tym ostatnim wystepie. A z tego co mowi moj tato, to jej jest
        strasznie glupio, ale co mi z tego, ze jest jej glupio...tato juz
        dawno obiecal, ze bedzie mial na nia oko, ale to i tak nie powoduje,
        ze czuje sie z tym lepiej, to mnie dobija, ze ona taka jest i ze
        ktos musi ja pilnowac...masakra.
        • sierpniowa_julka Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 14:09
          naprawdę rozumiem Twój ból, choć moja mama nie jest alkoholiczką, to jednak
          również potrafi narobić kłopotów...
          Napisałaś, że Twojej mamie jest głupio - to dobry zaczątek do rozmowy.
          Spotkajcie się w trójkę z tatą i postarajcie szczerze porozmawiać o Twoich
          obawach. Myślę, że Twoja mama wypiera się alkoholizmu, bo jest jej wstyd przed
          samą sobą, iż okazuje słabość swojej woli.
          Porozmawiaj z nią o pokoju - czy pójdzie się przespać, jeżeli przedobrzy. Czy
          może Ci to obiecać...
          Możesz jeszcze pomyśleć nad tym, by nie było alkoholu na stołach, tylko by był
          rozlewany przez kelnerów i stał w paru strategicznych punktach sali na pomocnikach.
          I pamiętaj, na weselu znaczna większość ludzi pije alkohol w dużych ilościach,
          więc Twoja mama raczej wtopi się w tłum...
    • maiwlys Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 13:55
      Po pierwsze dziwię się, że naprawde nie próbujecie leczyć matki,
      nawet wbrew jej woli, jest wiele sposobów.
      Po drugie dziwię się, że zostawiłaś znia dziecko znając jej problem.
      Po trzecie współczuję.
      Pogadaj z rodziną, z ojcem aby miał na nią oko, a najlepiej niech w
      ogóle nie pije na weselu, chyba możesz z nią poagdać i powiedzieć co
      cie gryzie, nawet jeśli wasze stosunki nie są najlepsze, na pewno
      gdzieś to w niej zostanie.
      Pomysł Julki z pokojem w poblizu jest jak najbardziej ok.
      • mell24 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 14:06
        Nasi znajomi mają podobny problem tyle, że z trzeźwiejącym
        alkoholikiem ( ojciec koleżanki nie pije od kilku lat). Ich wesele
        będzie bez alkoholu właśnie ze względu na tatę.
        W Twojej sytuacji - kiedy Twoja mama nie widzi problemu, możecie ją
        zgłosić na hospitalizację na oddział odwykowy ( myślę, że można to
        zrobić bez zgody pacjenta), ale to już chyba po weselu.
        Myślę, że gdybym była na Twoim miejscu postawiłabym mamie ultimatum -
        jeśli nie podejmie leczenia, nie będzie miała możliwości
        kontaktowania się z wnukiem. Miłość babci wiele zniesie, ale chyba
        rozłąka z wnukiem jest dość dobrym motywatorem?wink
        • alesha21 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 14:47
          leczyc matki nawet wbrew jej woli??? to NIEREALNE!!! ja mam 25 lat i
          przez cale moje zycie moja matka mniej lub wiecej pila. Nalezala
          nawet kiedys do klubu AA, ale po kilku zalaniach zerwala z ta
          organizacja i uwazala, ze jest wyleczona. Nie da sie nic zrobic
          jesli ona sama nie zechce przestac. Ale wiecie co, najgorsze jet to,
          ze ona zyje normalnie, pracuje, ale jak tylko ma jakis weekend czy
          przerwe w pracy to sie zaczyna...zostawilam z nia dziecko, bo do
          glowy by mi nie przyszlo, ze ona sie uchleje w moim domu, moim
          alkoholem i pilnujac moje dziecko. Do tej pory robila to zawsze u
          siebie...I nikt nie mial zadnego wplywu;-( z przykroscia to mowie,
          ale ona nie ma zadnych zainteresowan, przyjaciol, ani nic...i ma
          bardzo destrukcyjny charakter i jest emocjonalna szantazystka...ale
          mimo wszystko to moja matka i uwazam, ze powinna na slubie byc. ale
          co to za slub, skoro mnie tylko martwi, jak ona sie zachowa, czy
          bedzie czy nie.
          • twoj_aniol_stroz Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 15:04
            Trochę obok tematu, choć go absolutnie nie lekceważąc. Już po Waszym
            ślubie, jak ochłoniecie i przywykniecie do nowej sytuacji z całego
            serca radzę Ci iść na terapię DDA (dorosłe dziecko alkoholika) -
            jest to syndrom, który występuje u ogromnej wiekszości ludzi, którzy
            wychowali się w domu w towarzystwie alkoholika (u Ciebie też go
            widać, stąd moja propozycja). Ta terapia pomoże Ci zrozumieć sporo,
            nauczy Cię radzić sobie z mamą, a przede wszystkim nauczy Cię radzić
            sobie w różnych sytuacjach we własnej rodzinie.
            A co do mamy, to nie ma sensu zastanawianie się teraz czy dobrze
            zrobiłaś, że zostawiłaś dziecko z nią, czy nie, bo to jest
            dywagowanie nad czymś czego nie da się zmienić. Jeśli chodzi o ślub,
            to faktycznie pomysł wyprowadzenia mamy w momencie kiedy zacznie
            przesadzać z ilością alkoholu jest dobry. Tacie do pomocy dodałabym
            jeszcze kogoś, kto ma silny charakter i stanowczo postawi na swoim
            (sama mówiłaś, że tata ma zbyt słaby charakter, żeby nad mamą
            zapanować). Przed gośćmi nie masz się co wstydzić, bo to nie Ty
            jesteś pijana, nie Ty nie umiesz zapanować nad swoim pociągiem do
            alkoholu i nie masz kompletnie wpływu na zachowanie swojej mamy.
            Mądry gość będzie Ci wyłącznie współczuł, a głupim się nie
            przejmuj smile
        • 18_lipcowa1 ze jak? 10.07.08, 22:54
          mell24 napisała:

          > Nasi znajomi mają podobny problem tyle, że z trzeźwiejącym
          > alkoholikiem ( ojciec koleżanki nie pije od kilku lat). Ich wesele
          > będzie bez alkoholu właśnie ze względu na tatę.



          Smieszne. Ze wzgledu na jednego alkoholika inni goscie nie maja
          wyboru i musza bawic sie bez alkoholu?
          Nawet lampki wina poprawiajacej trawienie po suto zastawionym
          polskim stole?
          No sorry ale to ojca problem a nie gosci,,,,
          • lenkau Re: ze jak? 10.07.08, 23:05
            To jest ich wesele a nie gości,chcą mieć bez alkoholu to takie będą mieli,jeśli
            się to komuś nie podoba nie musi przychodzić.A co ty masz 15 lat,że nie umiesz
            się bawić bez wódy?Bez przesady,to właśnie jest polskie społeczeństwo bez wódy
            zabawa się nie liczy!
            • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 11.07.08, 20:20
              lenkau napisała:

              > To jest ich wesele a nie gości,chcą mieć bez alkoholu to takie
              będą mieli,jeśli
              > się to komuś nie podoba nie musi przychodzić


              skoro to ich wesele to po co im goscie skoro nie daja nawet goscim
              wyboru?

              .A co ty masz 15 lat,że nie umiesz
              > się bawić bez wódy?Bez przesady,to właśnie jest polskie
              społeczeństwo bez wódy
              > zabawa się nie liczy!

              Jasne ze bez wody sie nie liczy.
              Nie wyobrazam sobie wesela na ktorym nie mialabym wyboru pic albo
              nie pic, bo panna mloda zadecydowala za mnie.
              • mell24 Re: ze jak? 13.07.08, 12:41
                18_lipcowa1 napisała:

                > lenkau napisała:
                >
                > > To jest ich wesele a nie gości,chcą mieć bez alkoholu to takie
                > będą mieli,jeśli
                > > się to komuś nie podoba nie musi przychodzić
                >
                >
                > skoro to ich wesele to po co im goscie skoro nie daja nawet goscim
                > wyboru?

                Akurat w przypadku moich znajomych na szczęście goście rozumieją problem
                alkoholizmu i szanują oraz rozumieją decyzję młodych, że wesele będzie bez
                alkoholu - moim zdaniem wyrażają szacunek w stosunku do taty, który jako
                niepijący od kilku lat alkoholik powinien unikać imprez alkoholowych. Ale widać
                nie każdy jest w stanie to zrozumieć.
                >

                >
                > Jasne ze bez wody sie nie liczy.
                > Nie wyobrazam sobie wesela na ktorym nie mialabym wyboru pic albo
                > nie pic, bo panna mloda zadecydowala za mnie.

                To przykre, ale skoro tak uważasz i musisz się uchlać za przeproszeniem,żeby
                wesele miało sens, to już problem Twój i ewentualnie przyszłych młodych na
                których weselu będziesz.
                • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 13.07.08, 19:49

                  >
                  > Akurat w przypadku moich znajomych na szczęście goście rozumieją
                  problem
                  > alkoholizmu i szanują oraz rozumieją decyzję młodych, że wesele
                  będzie bez
                  > alkoholu - moim zdaniem wyrażają szacunek w stosunku do taty,
                  który jako
                  > niepijący od kilku lat alkoholik powinien unikać imprez
                  alkoholowych. Ale widać
                  > nie każdy jest w stanie to zrozumieć


                  Szacunek mozna okazac w inny sposob, a nie podporzadkowaniem sie pod
                  oczekiwania rodziny alkoholika.
                  Niepijacy alkoholik powinien unikac impreza,ale co z reszta
                  normalnych ludzi????????
                  Chodzi o wybor. O to zeby mogli wybrac czy chca pic czy nie.
                  > >

                  > To przykre, ale skoro tak uważasz i musisz się uchlać za
                  przeproszeniem,żeby
                  > wesele miało sens, to już problem Twój i ewentualnie przyszłych
                  młodych na
                  > których weselu będziesz.

                  Nie, nie musze sie uchlewac.
                  Zwykle ogolnie malo pije,a na takich imprezach zwlaszcza. Wino i
                  tyle. Zwykle jest roznica miedzy uchlaniem sie, a rozluznieniem
                  lampka wina. Zapewne jako corka alkolika masz problem z
                  dostrzezeniem tej roznicy.
                  Mi chodzilo o mozliwosc wyboru.
                  To ciekawe swoja droga,ze rodziny alkoholikow, pijacych czy nie
                  uwazaja za alkoholika kazdego kto wyrazi swoje zdanie na temat
                  alkolohu a dokladnie wyrazi niezadowolenie ze nie ma wyboru na
                  weselu, nawet jak pisze ze nie ma zamiaru chlac.
          • twoj_aniol_stroz no właśnie tak 11.07.08, 09:31
            To bardzo dojrzała postawa, bo pokazuje jak bardzo rodzinie zależy
            na wytrwaniu tego niepijacego alkoholika w abstynencji. A inni
            goście naprawde są w stanie bawić się doskonale bez alkoholu, dobry
            DJ, czy prowadzacy wesele jest w stanie rozkręcić towarzystwo bez
            jednej kropli alkoholu.
            No a jeśli ktoś nie jest w stanie za żadne skarby świata dobrze
            bawić się nie będąc "pod wpływem" to może należałoby się zastanowić
            nad kierunkiem w którym ten ktoś zmierza. Zawsze początkiem
            alkoholizmu jest załatwianie czegoś przez alkohol - to może być
            udany seks, dobra zabawa, szczera rozmowa, rozluźnienie po pracy
            itd. Jeśli alkohol jest właśnie sposobem na osiągnięcie
            czegokolwiek, bo bez niego się nie udaje to jest to powód do bardzo
            poważnego zastanowienia się nad swoim życiem i uzależnieniem.
            • 18_lipcowa1 Re: no właśnie tak 11.07.08, 20:24
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > To bardzo dojrzała postawa, bo pokazuje jak bardzo rodzinie zależy
              > na wytrwaniu tego niepijacego alkoholika w abstynencji.

              Tak bardzo dojrzala, pokazujaca szanownemu tatusiowi ze jego picie
              dotyczy nawet osob ktore niekoniecznie tego chca.


              A inni
              > goście naprawde są w stanie bawić się doskonale bez alkoholu,
              dobry
              > DJ, czy prowadzacy wesele jest w stanie rozkręcić towarzystwo bez
              > jednej kropli alkoholu.


              Zartujesz sobie prawda? Nawet lampki szampana z okazi slubu? Ani
              wina zeby poprawic trawienie#?
              Panstwo mlodzi przesadzaja. Szacunek gosciom trzeba okazac dajac im
              WYBOR. Rozumiesz? Bo to goscie.
              A tata niech pokaze wlasnie silna wole.

              > No a jeśli ktoś nie jest w stanie za żadne skarby świata dobrze
              > bawić się nie będąc "pod wpływem" to może należałoby się
              zastanowić
              > nad kierunkiem w którym ten ktoś zmierza.

              Nie przesadzaj. Piszemy o weselu a nie o zwyklym codziennym
              wieczorze.

              Zawsze początkiem
              > alkoholizmu jest załatwianie czegoś przez alkohol - to może być
              > udany seks, dobra zabawa, szczera rozmowa, rozluźnienie po pracy
              > itd.

              No tak zapewne, jesli mam 2 wesela w roku i na nich wypije to
              niechybnie stane sie alkoliczka.

              Jeśli alkohol jest właśnie sposobem na osiągnięcie
              > czegokolwiek, bo bez niego się nie udaje to jest to powód do
              bardzo
              > poważnego zastanowienia się nad swoim życiem i uzależnieniem.

              Nich sie alkohlicy zastanawiaja
              Agosciom nalezy sie wybor.
              • twoj_aniol_stroz Re: no właśnie tak 13.07.08, 11:56
                > Zartujesz sobie prawda? Nawet lampki szampana z okazi slubu? Ani
                > wina zeby poprawic trawienie#?
                > Panstwo mlodzi przesadzaja. Szacunek gosciom trzeba okazac dajac
                im
                > WYBOR. Rozumiesz? Bo to goscie.

                Oczywiście, że nie żartuję, w kanonie zasad kultury nie jest
                napisane, że alkohol jest obowiązkowy na weselu. Szacunek gościom
                okazuję nie poprzez to czy postawię butelkę alkoholu, ale poprzez
                moje zachowanie, poprzez troskę o smaczne jedzenie, dobrą muzykę,
                poprzez podziekowanie, że przyszli i razem ze mną cieszyli się z
                tego dnia. Trawienie można poprawić poprzez zioła i niekoniecznie
                musi być to czerwone wino, ale... No właśnie jeśli jest to sposób na
                usprawiedliwienie wypicia, to też to już nie jest normalne.

                > A tata niech pokaze wlasnie silna wole.
                >

                Niewiele wiesz o alkoholiźmie...

                > > No a jeśli ktoś nie jest w stanie za żadne skarby świata dobrze
                > > bawić się nie będąc "pod wpływem" to może należałoby się
                > zastanowić
                > > nad kierunkiem w którym ten ktoś zmierza.
                >
                > Nie przesadzaj. Piszemy o weselu a nie o zwyklym codziennym
                > wieczorze.
                >

                Nie przesadzam, temat jest mi doskonale znany i jest tak jak mówię.

                > No tak zapewne, jesli mam 2 wesela w roku i na nich wypije to
                > niechybnie stane sie alkoliczka.

                Jeśli nie jesteś w stanie bawić się bez alkoholu to jest to już
                czerwona lampka, która zaczyna migać, że coś jest nie tak.
                • 18_lipcowa1 Re: no właśnie tak 13.07.08, 19:53

                  > Oczywiście, że nie żartuję, w kanonie zasad kultury nie jest
                  > napisane, że alkohol jest obowiązkowy na weselu. Szacunek gościom
                  > okazuję nie poprzez to czy postawię butelkę alkoholu, ale poprzez
                  > moje zachowanie, poprzez troskę o smaczne jedzenie, dobrą muzykę,
                  > poprzez podziekowanie, że przyszli i razem ze mną cieszyli się z
                  > tego dnia.

                  Wybor moja droga. Nie postawienie im flaszki na stol tylko danie
                  mozliwoscie wyboru. Kto nie pije i tak z tego nie skorzysta.



                  Trawienie można poprawić poprzez zioła i niekoniecznie
                  > musi być to czerwone wino, ale...


                  Ale pol Europy pije wlasnie wino na trawienie ale ty sie upierasz
                  przy ziolach. Na weselu. No wybacz, smieszne to jest.

                  No właśnie jeśli jest to sposób na

                  > Niewiele wiesz o alkoholiźmie...


                  Na tyle duzo by wiedziec ze to jego problem a nie gosci weselnych

                  >
                  > > > No a jeśli ktoś nie jest w stanie za żadne skarby świata
                  dobrze
                  > > > bawić się nie będąc "pod wpływem" to może należałoby się
                  > > zastanowić
                  > > > nad kierunkiem w którym ten ktoś zmierza.
                  > >


                  Kolejna corka alkolikow? Halo panienko, jest roznica miedzy lampka
                  wina a flaszka wyborowej wiesz.
                  Zapewne tobie picie kojarzy sie z jednym.




                  > Jeśli nie jesteś w stanie bawić się bez alkoholu to jest to już
                  > czerwona lampka, która zaczyna migać, że coś jest nie tak.

                  Nie przesadzaj. Swoje alkolowe strach wylej na terapii dla DDA a nie
                  na gosciach weselnych.

                  >
                  >
                  • twoj_aniol_stroz Re: no właśnie tak 13.07.08, 21:22
                    > Wybor moja droga. Nie postawienie im flaszki na stol tylko danie
                    > mozliwoscie wyboru. Kto nie pije i tak z tego nie skorzysta.

                    Nie zawsze w życiu jest tak, że ma się wybór i na tym polega
                    dojrzałość emocjonalna, że ten fakt akceptuje się bez wierzgania i
                    rozdawania ciosów na oślep.

                    > Ale pol Europy pije wlasnie wino na trawienie ale ty sie upierasz
                    > przy ziolach. Na weselu. No wybacz, smieszne to jest.

                    Czyli kolejne pół jednak stosuje zioła smile Dobrze doprawione potrawy
                    są na wagę złota, warto o tym pomyśleć zanim poda się coś gościom na
                    stół. Rozumiem, że Tobie zioła kojarzą się z obrzydliwą herbatką,
                    ale niewiele widać wiesz na ten temat. Zioła są rewelacyjnym i
                    modnym dodatkiem w kuchni. Jako przyszła gospodyni warto żebyś
                    zaczęła być na bierząco ze sztuką kulinarną smile

                    > > Niewiele wiesz o alkoholiźmie...
                    >
                    >
                    > Na tyle duzo by wiedziec ze to jego problem a nie gosci weselnych

                    No jednak niewiele...

                    > Kolejna corka alkolikow? Halo panienko, jest roznica miedzy lampka
                    > wina a flaszka wyborowej wiesz.
                    > Zapewne tobie picie kojarzy sie z jednym.

                    smile Bardzo dziękuję Ci za komplement smile Dawno nikt do mnie nie
                    mówił "panienko" smile Przypomniał mi się pewien bardzo dystyngowany
                    starszy pan (niestety świętej pamięci od długiego już czasu), który
                    mówił tak do mnie kiedy byłam młodą panienką. Ad rem jednak, nie
                    jestem dzieckiem alkoholików, nie trzeba nim być, żeby świat
                    alkoholików, ich problemy i sposoby ich rozwiązywania znać. Tobie to
                    poznanie też polecam, sporo zrozumiesz...

                    > > Jeśli nie jesteś w stanie bawić się bez alkoholu to jest to już
                    > > czerwona lampka, która zaczyna migać, że coś jest nie tak.
                    >
                    > Nie przesadzaj. Swoje alkolowe strach wylej na terapii dla DDA a
                    nie
                    > na gosciach weselnych.

                    Moi goście weselni wspominają nasze wesele do dziś choć minęło już
                    trochę czasu, wspominają je jako doskonałą zabawę do białego rana.
                    Mi alkohol nie przeszkadza, doskonale bawię się bez jego udziału,
                    choć mam swoje ulubione trunki - faktem jest że mało popularne, ale
                    jednak. Mam też w zwyczaju robić nalewki jesienią, więc alkohol nie
                    jest moim problemem. To Ty się tu ciskasz i dopominasz alkoholu,
                    więc to raczej Twój problem. Sądząc po ostrej Twojej reakcji i
                    głośnym domaganiu się wesela z alkoholem jest to temat dla Ciebie
                    bardzo drażliwy.
                    • 18_lipcowa1 Re: no właśnie tak 14.07.08, 08:39


                      > Nie zawsze w życiu jest tak, że ma się wybór i na tym polega
                      > dojrzałość emocjonalna, że ten fakt akceptuje się bez wierzgania i
                      > rozdawania ciosów na oślep.



                      W tym wypadku, zwyklego wesela gosciom wybor sie nalezy.
                      W zyciu bywa tak ze sie nie ma wyboru - taki slogan pasuje do
                      sytuacji gdy ktos choruje na raka a nie w wypadku wesela.


                      > Czyli kolejne pół jednak stosuje zioła smile Dobrze doprawione
                      potrawy
                      > są na wagę złota, warto o tym pomyśleć zanim poda się coś gościom
                      na
                      > stół. Rozumiem, że Tobie zioła kojarzą się z obrzydliwą herbatką,
                      > ale niewiele widać wiesz na ten temat. Zioła są rewelacyjnym i
                      > modnym dodatkiem w kuchni. Jako przyszła gospodyni warto żebyś
                      > zaczęła być na bierząco ze sztuką kulinarną smile

                      Prosze Cie przestan. Smieszysz mnie.,

                      >

                      > No jednak niewiele...
                      >


                      Tata ma go na wlasne zyczenie, dlaczego tylko obciaza nim gosci?



                      >
                      > Moi goście weselni wspominają nasze wesele do dziś choć minęło już
                      > trochę czasu, wspominają je jako doskonałą zabawę do białego rana.
                      > Mi alkohol nie przeszkadza, doskonale bawię się bez jego udziału,
                      > choć mam swoje ulubione trunki - faktem jest że mało popularne,
                      ale
                      > jednak. Mam też w zwyczaju robić nalewki jesienią, więc alkohol
                      nie
                      > jest moim problemem. To Ty się tu ciskasz i dopominasz alkoholu,
                      > więc to raczej Twój problem. Sądząc po ostrej Twojej reakcji i
                      > głośnym domaganiu się wesela z alkoholem jest to temat dla Ciebie
                      > bardzo drażliwy.

                      Nie, drazni mnie to ze ludzim sie nie daje wyboru bo jakis tam tatus
                      jest alkoholikiem i cale wesele jest robione pod niego, a jak ktos
                      sie odezwie wlasnie tak jak ja - od razu pisane ze mam problem- 'bo
                      sie dopominam' . Nadal nie widzisz roznicy i nie rozumiesz o czy
                      mpisze.
                      Otoz nie, nie mam problemu, sama nie pije - czasem tylko wino ale
                      wlasnie uwazam ze nalezy mi sie wybor.
          • memphis90 Re: ze jak? 11.07.08, 14:18
            Nie umiesz przeżyć jednego wieczoru bez alkoholu? Może sama powinnać pomyśleć o
            leczeniu...?
            • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 11.07.08, 20:25
              memphis90 napisała:

              > Nie umiesz przeżyć jednego wieczoru bez alkoholu? Może sama
              powinnać pomyśleć o
              > leczeniu...?



              No wlasnie umiem. Na weselu moze chcialabym odwrotnie?
          • premeda Re: ze jak? 14.07.08, 08:57
            Lipcowa a na jakich Ty weselach bywasz, że wino pijesz, bo ja
            zauważyłam, że wg polskiej tradycji to pije się tylko wódę. Sama
            chętnie wypiłabym lampkę wina zamiast kileliszka wódki ale nigdzie
            wina nie uświadczyłam.
            • 18_lipcowa1 Re: ze jak? 14.07.08, 21:42
              premeda napisała:

              > Lipcowa a na jakich Ty weselach bywasz, że wino pijesz, bo ja
              > zauważyłam, że wg polskiej tradycji to pije się tylko wódę. Sama
              > chętnie wypiłabym lampkę wina zamiast kileliszka wódki ale nigdzie
              > wina nie uświadczyłam.

              Bylam na weselu na ktorym byla wodka i wino, mozna bylo wybrac.
        • peti81 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 24.07.08, 23:37
          Niestety polskie prawo nie pozwala leczyc pacjenta bez jego zgody.
          Dopiero po jego czasowym lun trwalym ubezwlasnowolnieniu co jest
          mozliwe tylko gdy pacjent zagraza swemu zyciu jest mozliwe
          zastosowanie przymusowego leczenia jednak jest to bardzo trudno
          przeprowadzic.
      • lenkau Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 22:59
        Leczenie na "siłę" nie daje efektu,przecież nikt jej nie będzie przez 24 godziny
        pilnował,nierealne. Żeby z tego wyjść musi sama chcieć.Jeśli jej wstyd po
        ostatnim to może na weselu się powstrzyma i nie będzie piła,dobry jest
        pomysł,żeby się spotkać i pogadać(wiem,że to trudne),może Ci obieca,że w tak
        ważnym dla Ciebie dniu nie będzie piła i to będzie dla Ciebie najlepszy
        prezent.Spróbuj
    • niesia19 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 22:08
      Powiem tak-mam w rodzinie przypadek alkoholika.Przed weselem jego córki była z
      nim przeprowadzona rozmowa i trzeba przyznać,że potrafił się zachować o co go
      nikt nie podejrzewał.Nie upił się tak jak zawsze.Więc może uda Wam się również
      tak porozmawiać z mamą,żeby jej wytłumaczyć,że to jest dla Was szczególny dzień
      i żeby zachowała umiar.Może lepiej nie zabraniać jej pić w ogóle (niestety
      słyszałam o sytuacji gdzie ojciec młodej wyszedł,bo rodzina go pilnowała,żeby
      nic nie wypił i się facet obraził)
    • epingle Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 22:57
      Nie odwracaj się od mamy. Być może ma jakiś głęboko ukryty problem,
      dlatego pije. Na pewno jej samej jest tez źle i czuje się
      nieszczęśliwa. Wiem, że Ciebie tez rani i rozumiem Twoją złość na
      nią, ale może Twoje wyciągnięcie ręki, troska i dibre słowo mimo
      wszystkiego, co robi będa dla niej jakąś motywacją, by w tym
      szczególnym dniu stanąć na wysokości zadania. Spróbuj z nią
      porozmawiać, w miare możliwości bez niepotrzebnych złych emocji. Nie
      oskarżaj, ale jasno jej powiedz, co Cię boli, ale zaznacz też, że
      jest dla Ciebie bardzo wazna i zależy Ci, by razem z Tobą cieszyła
      sie tym dniem (bo chyba chcesz, żeby tak było...?) Życzę pomyślnego
      obrotu spraw i udanego wesela, wierzę, że Twoja mama da sobie radęsmile
      • memphis90 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 14:26
        Alkoholik nie pije dlatego, że ma problem. Alkoholik wynajduje problemy, żeby
        usprawiedliwić swoje picie.
    • zimny_ogien Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 10.07.08, 23:43
      Bardzo dobrze Cię rozumiem. Mój ojciec jest alkoholikiem, jego tryb życia i wzbranianie się przed nazwaniem rzeczy po imieniu są takie jak u Twojej mamy. Lepiej - on nawet, gdy jest pijany twierdzi, że nic nie pił!Wiem dokładnie co czujesz. Do mojego ślubu jeszcze daleko, ale często zastanawiam się jak to będzie.

      Pocieszam się (i spróbuję Ciebie)tym, że alkoholik to człowiek, ma sprawny rozum kiedy nie pije i wolę, nad którą może bardziej popracować w dniu ślubu swojej córki...
      Mój chrzestny, to najbardziej zatwardziały alkoholik (pijak?)w okolicy - weteran i hardcorowiec, doszczętnie zniszczył siebie i swoją rodzinę, jednak na weselu córki (a później syna)nawet nie spojrzał na butelkę.Potrafił uszanować ten dzień, chociaż nikt nie wierzył w taki scenariusz.(Oczywiście wcześniej z nim rozmawiali).

      Radzę więc odbyć z mamą poważną rozmowę, bez płaczu i histerii. Wytocz swoje argumenty, powiedz jej jak zachowuje sie po alkoholu,że jest Ci wstyd, wytłumacz, że obraziłaś się ponieważ naraziła Twoje dziecko przez swoją nieodpowiedzialność (możesz przytoczyc kilka przykładów tragicznych sytuacji, które mogły się wydarzyć, kiedy dziecko było bez opieki). Powiedz jej wszystko co leży Ci na sercu, stanowczo, ale bez krzyku.
      Na Twoim miejscu najpierw porozmawiałabym z nią sam na sam (doprowadzając do tego, aby OBIECAŁA, że nie będzie piła w najważniejszy dzień w Twoim życiu), a później w towarzystwie ojca, który przypieczętuje obietnicę. Możesz też w jej obecności pochwalić się (na wesoło)narzeczonemu i synkowi,że babcia obiecała nie pić w ten dzień. (Nie idż na kompromis, jak powie, że nie będzie piła, "no może" kieliszek, góra dwa", każdy, kto ma styczność z alkoholikiem wie, że kieliszek=picie do nieprzytomności. Mama musi obiecać, że nie wypije ani kropli!!!!)

      Twoja mama poczuje się zobowiązana. Nikt nie chce być uznanym za wiarołomcę (szczególnie, że mama raz już zawaliła sprawę z opieką). W razie czego ojciec będzie jej przypominał, że obiecała...(UWAGA:Nie idż na kompromis, jak powie, że nie będzie piła, "no może" kieliszek, góra dwa", każdy, kto ma styczność z alkoholikiem wie, że kieliszek=picie do nieprzytomności. Mama musi obiecać, że nie wypije ani kropli!!!!)

      Trzymam kciuki. Nie zakładaj bezsilnie najgorszej opcji, walcz o najlepszą.

      POWODZENIA






    • marina111 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 00:35
      To powazny problem i rozumiem ze jesteś zła bo naraziła Twoje
      dziecko ale musisz zrozumiec ze to choroba a choroby nie da się
      kontrolować. Jaka by nie była to twoja matka i napewno cie kocha.
      MImo tego co robiła... ona napewno cię kocha. NIe odtrącaj jej w
      takim momencie swojego życia. Ten jeden dzień przeżycjecie pilnując
      ją a po wszystkim musicie sie zastanowic jaj jej pomoc. Odwrócenie
      się rodziny to czasem dobra terapia szokowa ale czasem tez ostatnia
      kropla do tego zeby dotknąc dna. Ja bym na Twoim miejscu dała jej
      szanse szczególnie dlatego ze żałuje.
      • mart_made Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 09:02
        Alkoholizm to nie taka sama choroba jak grypa, tu akurat samokontrola gra
        podstawową rolę.

        A co do ślubu to ja załatwiłam sprawę następująco, a dodam, że mam sytuację
        jeszcze bardziej zakręconą - i mój tatko i ojciec narzeczonego są alkoholikami z
        wieloletnim stażem.
        Obaj panowie zostali poinformowani, że po wypiciu chociażby jednego kieliszka
        alkoholu zostają wyprowadzeni z imprezy przy użyciu wszystkich środków jako, że
        nie mamy do nich zaufania, że potrafią się nie upić.
        Tata pana młodego przyjął komunikat do wiadomości, natomiast mój ojciec
        powiedział, że został tym obrażony więc nie pojawi się ani na ślubie ani na weselu.
        I trudno.
        Ślub, wesele to święto państwa młodych. Czemu oni i "normalna" reszta rodziny
        mają w takim szczególnym dniu skakać dookoła alkoholika.
        Mnie jest przykro że mój ojciec zachował się tak a nie inaczej ale nie będę z
        tego powodu rozrywać szat i załamywać rąk - czeka mnie zbyt wiele pięknych chwil
        żebym miała się niego oglądać.
        • 18_lipcowa1 Dokladnie tak Mart Made!!! cale sedno. 11.07.08, 20:33
          zawarlas w tym zdaniu.

          Ślub, wesele to święto państwa młodych. Czemu oni i "normalna"
          reszta rodziny
          mają w takim szczególnym dniu skakać dookoła alkoholika?
      • twoj_aniol_stroz Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 09:24
        Odwrócenie
        > się rodziny to czasem dobra terapia szokowa ale czasem tez
        ostatnia
        > kropla do tego zeby dotknąc dna.

        O to dotknięcie dna właśnie chodzi w terapii alkoholika. To dno dla
        różnych ludzi wygląda różnie, czasem jest to delirium, a czasem
        właśnie niedopilnowanie ukochanego wnuczka, czy wywalenie z pracy za
        pijaństwo. Trudno powiedzieć co będzie dnem dla mamy autorki wątku
        (oby wlaśnie to niedopilnowanie wnuka było tym batem, który zetnie z
        nóg i zmusi do zmiany poglądów na własną chorobę)W terapii
        alkoholików często mówi się o tym, że należy spaść na dno, żeby móc
        się odbić i zacząć wypływać. Niestety leczenie alkoholika to tzw
        twarda miłość, która nie ma w sobie opiekuńczości matki, ale twardy
        rygor ojca. To bardzo ciężki czas dla całej rodziny, ale można go
        przebrnąć szczęśliwie i cieszyć się potem niepijącym alkoholikiem.
        Tak, właśnie niepijącym (trzeźwym) alkoholikiem, bo jest to choroba
        nieuleczalna, która raz rozwinięta daje się opanować wyłącznie przez
        abstynencję całkowitą.
    • mike2005 Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 12:02
      A może alkohol to jedyna przyjemność w życiu mamy założycielki
      topicu? Może dzięki niemu jest w stanie osiągnąć jakieś tam
      szczęście i jeszcze nie zwariowała z goryczy? Autorka sama pisze, że
      jej mama nie ma żadnych zainteresowań.
      A gdzie był ojciec autorki, gdy jej mama zaczynała zaglądać do
      kieliszka? Jakie atrakcje mogące odciągnąć od butelki oferował
      swojej żonie przez całe lata małżeństwa?
      I czy to duża różnica, czy upije się w domu (bo jak człowiek danego
      dnia ma się urżnąć, to i tak to zrobi) czy na weselu? Bo co, goście
      zobaczą i będzie obciach, tak? Więc lepiej matkę izolować lub zmusić
      do cierpienia katuszy, najlepiej do białego rana, prawda?
      Co za potworny egoizm...
      Mama to nie 13-letnie dziecko, któremu można tego czy owego zabronić.
      Jeżeli tylko nie wsiada za kółko po pijaku, to jest OK.
      • twoj_aniol_stroz Re: Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 12:08

        > A może alkohol to jedyna przyjemność w życiu mamy założycielki
        > topicu? Może dzięki niemu jest w stanie osiągnąć jakieś tam
        > szczęście i jeszcze nie zwariowała z goryczy?

        Jeśli tak jest to jest to bardzo poważny powód do tego, żeby się
        zacząć leczyć. I nie ma tu co zwalać winy na męża, czy córkę tylko
        należy wziąć się z siebie. Reszty nie skomentuję, bo to się nie
        nadaje do komentarza...
        --
        Bądźcie jak jasny promień słońca, które dla każdego stworzenia ma
        ciepło i światło - Św. Urszula Ledóchowska
      • madziaq Re: Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 12:15
        I czy to duża różnica, czy upije się w domu (bo jak człowiek danego
        dnia ma się urżnąć, to i tak to zrobi) czy na weselu? Bo co, goście
        zobaczą i będzie obciach, tak?

        Tak. Bo nie życzę sobie na moim weselu ludzi zalanych w trupa i - za
        przeproszeniem - rzygających pod stołem. W ogóle nie życzę sobie kontaktu z
        takimi ludźmi. Jak dla mnie wystarczający powód.

        A piszesz, że jak pije, żeby się rozładować, wyluzować i to dla niej jedyny
        sposób na stres to to jest OK. Rozumiem, że jak mąż bije żonę, żeby rozładować
        stres po pracy, bo inaczej nie umie, to jest jak najbardziej OK, bo przecież nie
        ma 13 lat, żeby mu zabronić?
        • mike2005 Re: Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 12:36
          madziaq napisała:

          > A piszesz, że jak pije, żeby się rozładować, wyluzować i to dla
          niej jedyny
          > sposób na stres to to jest OK. Rozumiem, że jak mąż bije żonę,
          żeby rozładować
          > stres po pracy, bo inaczej nie umie, to jest jak najbardziej OK,
          bo przecież nie
          > ma 13 lat, żeby mu zabronić?

          A co ma piernik do wiatraka? Czy podchmielona (albo nawet zalana w
          trupa) matka wyrządza komuś krzywdę porównywalną do bicia żony przez
          męża?
          • twoj_aniol_stroz Re: Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 12:41
            Owszem wyrządza ogromną psychiczną krzywdę. Istnieje coś takiego jak
            syndrom DDA - dorosłe dziecko alkoholika - to zespół cech, które
            bardzo utrudniają zycie człowiekowi, a których sam zainteresowany
            nie zauważa lub nie umie opanować. Może wygogluj sobie co to jest
            DDA, poczytaj i wtedy wyrób sobie opinię o całej sytuacji.
          • madziaq Re: Żyjcie i dajcie żyć innym 11.07.08, 14:08
            Wyrządza.

            Nie mówię już o całym zyciu dziecka z rodzicami czy jednym rodzicem, którzy
            piją, a jak piją to bywają nieprzewidywalni, nie można na nich liczyć itp. O tak
            ważnych dla Ciebie pieniądzach tez warto pomyśleć, bo rzadko kiedy osoba
            regularnie się upijająca zarabia wystarczająco, by utrzymać dziecko na
            przyzwoitym poziomie (choć zdarza się)

            Ale w tym jednym dniu wyrządza również krzywdę, robiąc wstyd synowi czy córce
            przed resztą rodziny i przyjaciółmi. Panna młoda czy pan młody na własnym weselu
            musi pilnować czy aby mamusia/tatuś jeszcze kontaktuje, czy już niekoniecznie.
            Tak samo jak dorosłe dziecko, które zaleje sie w trupa i wszczyna awantury -
            załóżmy - na imprezie z okazji rocznicy ślubu rodziców, również przynosi im
            wstyd i krzywdzi w ten sposób, bo zależało im na pewno by był to piękny i
            uroczysty dzień.
    • memphis90 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 14:24
      Niestety, alkoholizm jest chorobą. Tak samo jak depresja, schizofrenia, czy
      zawał serca. Alkoholik nie panuje nad tym, że pije i długo nie widzi w swoim
      zachowaniu nic niestosownego- tak, jak osoba z urojeniami jest przekonana, że są
      prawdziwe. Prawda, że w alkoholizm wpadamy niejako "na własne życzenie"
      (przykład z tej dyskusji- jak może być impreza bez wódki?), ale tak samo palacze
      na własne życzenie dostają raka płuc. Rozumiem, że jesteś zła- może Twoje
      milczenie pokaże Twojej mamie, że jej zachowanie nie jest do końca normalne, że
      coś jest jednak nie tak i w końcu zgodzi się na leczenie? Spróbuj uświadomić
      jej, że zagroziła zdrowiu swojego wnuka i że nie będziecie tego tolerować.
      Wesele robiłabym bez alkoholu- żadnemu alkoholikowi nie pomaga podstawianie pod
      nos pełnej butelki. Goście- jeśli przychodzą na wesele dla Was, a nie po to,
      żeby się za darmo nażreć i napić- zrozumieją.
      • alesha21 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 15:02
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, chyba juz nieco ochlonelam po
        ostatnim wyskoku mojej mamy. Z tata umowilismy sie na rozmowe z nia
        w niedziele. Mam mnostwo zalu, ale chce to zalatwic, bo to moj slub,
        ale i moja matka, nie wyobrazam sobi, zeby jej tam nie bylo. Wiem,
        ze teraz juz sie nie napije, bo po tym wszystkim, z naszym synkiem,
        ma wielkiego kaca moralnego...Mam nadzieje, ze bedzie dobrze i
        wesele sie uda i wszyscy beda zadowoleni. Dzieki za wszystkie
        rzeczowe komentarze, zwlaszza o DDA. Pozdrawiam wszystkich!
        • twoj_aniol_stroz Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 15:07
          No! i to jest właściwe podejście do sprawy, mam ogromną nadzieję, że
          dla Twojej mamy właśnie ten wyskok z wnuczkiem będzie dnem, które da
          jej siłę do odbicia i podjęcia leczenia smile
          Wszystkiego dobrego Wam życzę smile
          • alesha21 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 15:16
            dzieki.za wszystko.
    • bell82 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 11.07.08, 22:28
      litości dziewczyno, moze to nie dotyczy pytania ale jak mogłas
      zostawic swoje dziecko pod opieka kogos, kto moze wywinac niezły
      numer nieswiadomie pod wpływem alkoholu..
      • mike2005 Ale wy jesteście okropne 12.07.08, 16:37
        Za grosz wyrozumiałości.
        • bell82 Re: Ale wy jesteście okropne 12.07.08, 22:00
          Ale taka jest prawda, wspołczuje problemu ,ale trzeba byc swiadomym
          konsekwencji, co moze sie po alkoholu wydarzyc
      • twoj_aniol_stroz Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 13.07.08, 12:00
        Mam dwoje dzieci i powiem tak: czasem sytuacja jest taka, że nie
        jesteś w stanie zrobić nic bez wyboru "mniejszego" zła. Wszystko
        jest ładnie dopóki nie stajemy przed realnym problemem, teoretycznie
        wszystko da się załatwić, ale praktyka wielokrotnie odbiega od
        teorii ostrym kłusem, bo takie jest życie.
    • kasiakasia111 Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 24.07.08, 20:09
      I jak po rozmowie??? Pozdraiwam, życzę wytrwałości i powodzenia!!
    • makbecik Re: prawdziwy problem;-((((((((( wesele i alkohol 12.09.08, 20:24
      rodzice mojej znajomej również są alkoholikami. Ona rozwiązała ten problem po
      prostu ich nie zapraszając. Jednak jej sytuacja była o tyle lepsza, że jej
      kontakt z nimi ograniczał się jedynie do odwiedzin jej młodszego rodzeństwa w
      domu rodziców. Z resztą jak się okazało, przyszły zięć odwiedził ich dzień
      wcześniej przywożąc im na pocieszenie 2 litry weselnej (przy okazji zabrał ze
      sobą jej rodzeństwo, które na wesele oczywiście zaproszone było) i nikt z tego
      powodu urazy do nikogo nie miał.

      Tobie serdecznie współczuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka