Dodaj do ulubionych

Co najgorszego może się stać

12.08.08, 15:51
Oprócz ucieczki pana młodego oczywiście wink
Awaria wodna Kamisiuni spowodowała czarne myśli. Był już brak wody,
niedopasowna sukienka/brak sukienki, okres w dniu ślubu (co i mnie się zapewne
przydarzy), burza i oberwanie chmury tuż przed ślubem... Co Wam się zdarzyło?
Na co się psychicznie przygotować?
Obserwuj wątek
    • maiwlys Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 15:54
      O okres to ja się modliłam, żeby mi się nie przesunął ze stresu :0 i
      wymodliłam tak więc bezpieczna będę na własnym ślubi - rany! kogo to
      obchodzi!

      Może się zadrzyc mnóstwo rzeczy, które cięzko przewidzieć, ale
      rzeczywiście niech wypowiedza sie te co juz po smile
    • kamelia04.08.2007 Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 15:55
      mojboze napisała:

      > Oprócz ucieczki pana młodego oczywiście wink
      > Awaria wodna Kamisiuni spowodowała czarne myśli. Był już brak wody,
      > niedopasowna sukienka/brak sukienki, okres w dniu ślubu (co i mnie
      się zapewne
      > przydarzy), burza i oberwanie chmury tuż przed ślubem... Co Wam
      się zdarzyło?
      > Na co się psychicznie przygotować?
    • kamelia04.08.2007 Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 15:58
      mojboze napisała:

      > Oprócz ucieczki pana młodego oczywiście wink

      to zalezy co to za pan młody, czasem to najwieksze szczescie, ze
      taki poszedło sobie w cholerę.

      A poza tym, to po co szukac problemów i martwic sie na zapas. Byleby
      sie to wszystko jakos odbyło, zeby nikt sie nie zatrul, nie dostał
      zawału, nie wpadł pod samochód.
      A jak sukienka bedzie krzywa, bigos za zimny, itd., to po roku juz
      nikt nie bedzie o tym myślał.
      • mojboze Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 16:04
        > mojboze napisała:
        >
        > > Oprócz ucieczki pana młodego oczywiście wink
        >
        > to zalezy co to za pan młody, czasem to najwieksze szczescie, ze
        > taki poszedło sobie w cholerę.

        Racja.
        Nie martwię się na zapas, wątek jest raczej żartobliwy...
        • bakali Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 16:14
          Ja raczej sie obawiam, że Pan Młody mi zemdleje... smile))
    • bamisia Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 16:23
      z mniej powaznych rzeczy (nie chce tu pisac o takiej tragedii jak w jednym dzisiejszym watku):

      wlasnie przechodze ospe i sobie mysle jak dobrze ze nie mam slubu w sierpniu (i ze juz jestem po). bardzo by bylo glupio miec taka wysypkowa chorobe w okolicach slubu.

      zdrowka zycze narzeczonym! i kazdemu innemu tezsmile
      • mojboze Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 16:26
        O to by było bardzo niefajne...

        Z tego, co pamiętam, czyjś N. poszedł do ślubu z nogą albo ręką w gipsie.

    • callaa Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 18:35
      mojboze napisała:
      > Na co się psychicznie przygotować?

      Wszystkiego i tak nie przewidzisz wiec po co sie dodatkowo stresowac??
      Trzeba myslec pozytywnie smile
    • izazdo hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 12.08.08, 20:37
      Na poczatek:
      - nagle ochlodzenie - szal futrzany kupowalam w srode (a w czwartek zaczynal sie
      dlugi weekend)
      - awantura u fryzjerki, ktora nie chciala mnie uczesac tak jak sobie zyczylam,
      bo miala wlasna wizje
      - kwiaciarnia zrobila niewlasciwy bukiet - mial byc z bialych roz, bialych
      storczykow z rozowym srodkiem i konwalii. Roze wsadzila mi zolte, konwalii nie
      dała, a na storczyku, ktory mialam miec wpiety we wlosy ktos z rodziny usiadl
      (drugi kupowalam placzac ze zdenerwowania w czasie wizyty u fryzjerki, na
      szczescie kwiaciarnia byla blisko)
      - bukiet przed oltarz baba z kwiaciarni zrobila zupelnie niepodobny do takiego,
      jaki wyslalam jej na wzor do skopiowania, zamiast wachlarza wyszla miotla, sama
      bym lepszy zrobila
      - tesciowie, ktorzy wiezli dekoracje, gdzies zgubili elementy wystroju
      klecznika, w zwiazku z czym nie zostal udekorowany do konca i tiul smetnie zwisal


      A potem napiecie juz tylko roslo.

      - Dzien przed slubem ksiadz zmienil zdanie i nie pozwolil mi zdjac dekoracji
      komunijnych, bo nastepnego dnia mial rocznice komunii. Co wiecej, cala moja
      rodzina poparla ksiedza (mama byla zdania zeby nawet nie ruszac uschlych brzozek
      z Bozego Ciala), wiec w kosciele mielismy awanture. Moja chrzestna stwierdzila,
      ze robie cyrk, mama ze zamieszanie wieksze niz nie wiadomo jaka gwiazda, ciotka,
      ze jak sciagne gigantyczny portret papieza na styropianie wysoki az do sufitu i
      stojacy 3 metry od naszych krzesel to "nasz papież nie bedzie na moim slubie", a
      szwagierka ze "ona tylko chciala zeby jej brat byl szczesliwy, ale teraz to ma
      co do tego powazne watpliwosci" (i wyszla z kosciola). Ostatecznie "nasz papież"
      jednak był na moim slubie - poprosilam fotografa, zeby robil zdjecia tak, by go
      nie bylo widac smile

      - W czasie mszy moj ojciec zrobił pokazowy numer własny (PR ku czci własnej
      osoby) - szczegoly pominę

      - wlasciciel sali ustawil stoly inaczej niz mial, w wyniku czego nie dalo sie
      rozstawic wizytowek wg przygotowanej mapki usadzenia gosci

      - 30 osob nie przyjechalo sposrod tych, ktorzy potwierdzili udzial

      - zepsul sie autobus wiozacy gosci i 500 km jechali 12 godzin - przyjechali 30
      minut przed slubem (do konca nie wiedzielismy, czy 30 osob z 70 dojedzie)

      - dwie rodziny, na ktorych mi bardzo zalezalo, nie przyjechaly, bo ich
      czlonkowie wyladowali nagle w szpitalu


      I NAJLEPSZE:
      - Na weselu przyjaciel tesciow wparowal na parkiet z harmonią (wiozl ja ze soba
      specjalnie w tym celu 500 km), przewal wodzirejom i powiedzial, ze goscie maja z
      nim spiewac, "bo inaczej oni zaczna grac" [dodam, ze grali swietnie]. Po czym
      zaczal spiewac przez pol godziny przeboje biesiadne (szla dzieweczka, sokoly, my
      cyganie, czarne oczy i cos tam jeszcze), po czym nagle wyjechal z piosenka,
      ktorej refren leciał tak:

      "Najlepszy środek na medny: szara maść, szara maść, szara maść!
      Łagodzi bóle i swędy - szara maść, szara maść, szara maść!"

      Jak w koncu nie wytrzymalismy i podziekowalismy mu już za występ to sie obrazil,
      a razem z nim moj tesc i szwagierka, bo ich zdaniem gral ladnie i powinien grac
      az mu sie znudzi. A z innych wesel wiemy, ze potrafi tak grac do rana uncertain [moje
      wesele trwalo tylko 6 godzin].

      Tak wiec przygotujcie sie na najgorsze smile

      Ale i tak uwazam, ze mialam najpiekniejszy slub i wesele pod sloncem, i jestem
      najszczesliwsza, bo mam najwspanialszego meza na ziemi smile

      A zdjecia z tego szeregu katastrof mozecie sobie obejrzec na
      www.perczynski.pl/klienci/ib
      • kaamilka Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 12.08.08, 20:41
        Iza - dziękuję ślicznie za taki post! Śmiałam się w głos! smile Że Ci
        się chciało tyle pisać! Superowo! smile
      • izazdo Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 12.08.08, 20:43
        chyba troche niejasno napisalam: na kwiatku do wlosow ktos mi usiadl w dniu
        slubu i storczyka we wlosy szukalam jakies 3 godziny przed slubem big_grin
      • dzidka-dwa Re: Co najgorszego może się stać 12.08.08, 20:51
        Pani z salonu gdzie kupowałam sukienkę kilka razy mówiła mi, żebym zakładała ja
        od dołu. A ja chyba miałam zaćmienie mózgu w dzień ślubu. I zaczęłam wciągać
        kieckę przez głowę. Byłam już w pełnym makijażu. Materiał tak niefortunnie się
        podwinął, że odbiły się na nim moje usta. I wyglądało, jakby ktoś mnie cmoknął w
        tyłek smile Jedna koleżanka zaczęła mi to wycierać mokrą ściereczką, inna szukała
        porad w sieci, pojawiła się ze zmywaczem do paznokci. Plama trochę zjaśniała ale
        nie do końca. Nigdy chyba z moich ust nie padło tyle bluzgów co na 15 min przed
        ślubem. Ale jak wysiadałam z samochodu przed kościołem i zobaczyłam wszystkich
        moich bliskich - to mi przeszło. Było pięknie.
      • renia1211 Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 07:33
        Do "izazdo". Mam pytanko gdzie mieliście robione zdjęcia plenerowe?
        Ogolnie pięknie, wszystko, super... smile
        • izazdo moja sesja plenerowa 13.08.08, 08:31
          była w całości nad polskim morzem: na plaży w Poddąbiu, w lesie tuż nad klifem i
          w restauracji na wyspie na jeziorze (tez rzut beretem od morza):

          www.dolinacharlotty.pl/

          www.dolinacharlotty.pl/index.php/pl/galeria_zdjec

          Niestety nie miałam tam wesela, bo stawki mają zabójczo wysokie przy
          jednoczesnej głodowej ilości jedzenia (goście naprawdę obgadują potem, że wyszli
          głodni!) i kazali sobie nawet płacić za zrobienie tam kilku zdjęć uncertain Ale warto
          było big_grin
          • marchewek_r Re: moja sesja plenerowa 13.08.08, 08:44
            A moim zdaniem to taki magiczny dzień że nic złego nie może się stać smile)) A
            nawet jeśli to wszystko się dobrze kończy smile))
      • nadia_m Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 11:39
        przepieknie wygladalas.... dobrze, ze przystalas na swoja wizje
        fryzury a bukiet bardzo ladny
        • izazdo a w koku mialam papiloty :-) 13.08.08, 12:09
          ciesze sie, ze Wam sie podoba, duzo sie nauczylam ogladajac zdjecia innych
          dziewczyn na tym forum

          a z fryzura to bylo tak, ze jak w koncu fryzjerka załapała, o jaką fryzurę mi
          chodzi, to okazało się, że nie ma odpowiedniej kształtki na której upina się
          włosy, ale widząc moja desperacje na takiego koka (a chciala mi zrobic
          prostokątnego na wysokosc calej glowy albo przedzialek-zygzak przez cala glowe,
          wlosy upiete na czubku glowy i zakręcone w loki) wymyslila, ze upnie mi koka na
          papilotach obciągnietych cielistą pończochą, zeby nie bylo widać rózowego i
          zielonego smile)))) Oczywiscie o pończochach zapomnialam, ale na szczescie nic z
          koka nie wylazło smile a i w koncu rodzinka (w skladzie mama, chrzestna i
          siostra), ktore popieraly koncepcje fryzjerki, przyznaly w koncu, ze moja
          ladniejsza smile))))
      • kamelia04.08.2007 Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 12:15
        wybacz, to ja dziekuję za takie użeranie sie i przekonywanie siebie
        na siłę, że to "najpiekniejszy slub i wesele pod sloncem". Wolę taką
        rzeczywiswtosc określać w sposób lakoniczny, ale blizszy prawdzie:
        ślub i wesele inne niz plany przewidywały. Jeszcze tylko karetki
        przyjeżdzająej na wesele zabrakło, dobrze, ze nikt nie zginął, ani
        sie nie pochorował. Mnie nie śmieszy jak to teraz czytam i zdaje
        sobie sprawe, ze tobie tez nie było do smiechu. Dobrze, że sie
        wszystko odbyło, a szkoda, że miałas tak zwalone wesele.

        Wole moje wesele bez takich ekscesów i chetnie bym je powtórzyła,
        gdybym mogła.
        • izazdo Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 12:33
          No to właśnie po to wkleiłam link do zdjęć z wesela, żeby każdy obejrzeć moją
          minę pełną frustracji, goryczy i rozpaczy smile

          Goscie jak jeden mąż mowili, ze wesele bylo swietne, a ja bylam najszczęśliwszą
          panną młodą, jaką w życiu widzieli big_grin
          Co zresztą widać na zdjęciach i na co każdy zwraca uwagę.
        • michal_powolny12 Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 16.08.08, 20:51
          Otóż takie incydenty wspomina się ze śmiechem. U mojej kuzynki w
          dniu ślubu zadzwonił świadek informując iż nie nie jest wstanie
          powiedzieć czy dojedzie na ślub gdyż wiozący goi ekspress stoi w
          polu gdzieś w polu. I rzeczywiście spóźnił się. Pociąg zamiast 3
          godzin jechał prawie 8. A że to był ślub cywilny trzeba było
          informować o zmianie świadka USC i zmieniać wydruk protokołu.
          Samochód którym jechaliśmy (ja byłem świadkiem z łapanki) oczywiście
          musiał wjechać w korek a potem odmówić współpracy. I co? Była to dla
          niej cudowna impreza, stała się pewną rodzinną legendą. Są już ze
          sobą siedem lat i tworzą jeden z najbardziej szczęśliwych związków
          jakie znam.
          • marina111 Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 16.08.08, 23:07
            Moj narzeczony opowiadał mi jak to ył świadkiem z łapanki. Młodzi
            wyjechali po swiadka na dworzec a swiadka nie ma... dzwonia do niego
            do domu (mieszkał jakies 300km od nich) a jego mama mówi ze go nie
            ma bo poszedł gdzies na rower. Zapomniał chłopak ze miał byc
            świadkiem smile wiec na szybko poprosili mojego N którego własciwie nie
            znali bo przyszedł jako osoba towarzysząca. smile
      • maiwlys izazdo 13.08.08, 12:59
        szacuneczek za cierpliwośc i opanowanie jakim siew w gruncie rzeczy
        wykazałaś,mnie chyba w kaftan bezpieczeństwa trzeba by było
        wpakowac smile
      • mojboze Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 14:11
        Absolutnie fantastycznie się czyta takie posty, Izazdo. Na pewno musiałaś
        przeżywać katorgi, ale czyta się to z uśmiechem na ustach.

        Powiem szczerze, że takie różne wpadki i gafy wspomina się potem z
        rozrzewnieniem, a idealne wesela zostają tylko na zdjeciach i w głowach Młodej
        Pary.

        Pozdrawiam!
      • memphis90 Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 13.08.08, 20:32
        Ech, problemy...

        Ja mój bukiet zobaczyłam dopiero w dniu ślubu- zaufałam florystce, miał być
        ładny i pasować (choć na zdjęciach z pleneru jednak ładniej wyszły kupione na
        chybcika słoneczniki)...

        Przytyłam jakimś cudem tuż przed godziną zero, więc gorset miałam nieco opięty...

        Moja rodzina utknęła w przedsionku kościoła i nie sposób było jej wypchnąć przed
        nami, żeby sypnęli tym przeklętym ryżem i dali nam stanąć do zdjęć pod pergolą z
        kwiatów. Zresztą- tylko jedna osoba przyniosła ryż...

        Po wyjściu z koscioła stanęłam w kałuży, więc sukienka była cała brudna i mokra...

        Kilka osób z rodziny opacznie zrozumiało zaproszenie na ślub i wtarabaniło się
        dodatkowo na wesele...

        Ale ani mi było w głowie przejmowac się w tym dniu czymkolwiek! Czy to naprawdę
        na znaczenie, czy wystrój klęcznika pasuje do czegośtam? Mój klęcznik rozwalił
        ministrant big_grin
      • kati_p Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 15.08.08, 00:28
        Jeszcze Izo nie napisałaś, że listonosz ukradł biżuterię ślubną uncertain
        • izazdo Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 15.08.08, 09:34
          Napisalam, tylko nizej smile
      • justdorota Re: hahahahaha, u mnie byly same katastrofy! 20.08.08, 13:28
        Cześć Iza,
        post naprawdę super i zdjęcia również. Mam pytanie o zabawę/taniec
        ze świecami? Czy to się tańczy do jakieś konkretnej piosenki? Jaka
        jest kolejność odpalania? PM rodzicom, potem dziadkom itd... czy
        zupełnie źle myślę???
        • izazdo taniec ze swiecami 21.08.08, 11:16
          Tanczy sie do walca wiedenskiego (u nas byly nawet dwa, tak sie
          gosciom podobalo). Goscie stoja w kole, mlodzi w srodku i odpalaja
          po kolei, jak leci (bez zadnej hierarchii waznosci gosci), bo kazda
          kolejna para od razu wlacza sie do tanca, wiec zrobilby sie balagan,
          gdyby nie bylo po kolei.

          Polecam, u nas naprawde goscie byli oczarowani!

          Świece powinny byc zabezpieczone chusteczka, zeby wosk nie kapal po
          rekach i trzeba je trzymac wysoko, zeby kogos nie podpalic. U nas
          nie bylo problemu, bo goscie tak dobrze sie bawili na parkiecie, ze
          prawie nie mieli ochoty na alkohol, wiec wszyscy byli trzezwi jak
          dzikie swinie i z bezpieczenstwem nie bylo problemu.
    • lili716 A u nas.. 13.08.08, 11:22
      Nie moge powiedzie zeby to było cos najgorszego, bo nie, ale
      przydarzyło:
      - była taka wichura przed slubem że zerwała z bramy od mojego domu
      taki pałąk z balonami, ktory wyleciał na ulice i moja mam z babcia z
      ze zrobioną juz fryzura leciłay go łapa i trzymac zeby nie wpadł na
      jakis samochod, a taty akurat nie było bo pojechal na dworzec po
      gosci. w konsekwencji mama miala fryzure jakby z łozka dopiero
      wstała smile

      a inny to nie mój, ale raz widziałam, wypadek państwa młodych chyba
      jechali do koscioła, im sie nic nie stało, ale samchod juz dalej nie
      mogl jechac wiec musieli jechac innym autem
    • salsa.loca Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 12:48
      hmmmm
      zamierzasz sie przygotować na wszystkie katastrofy, które zdarzyła sie młodym na
      cąłym świecie????
      to chyba lekka przesada. NIe lepsze by było pozytywne myślenie?

      czy na to tez sie będziesz przygotowywać: w dniu ślubu zamiast ślubu
      uczestniczyliśmy w pogrzebie Panny Młodej......
      • maiwlys Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 13:15
        Rany! Ty na serio?
        • salsa.loca Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 13:29
          maiwlys napisała:

          > Rany! Ty na serio?
          tak, niestety
          nie zwykłam żartować z takich rzeczy.
          • maiwlys Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 13:44
            No domyślam się, ja równiez, ale to jednak forum i różne rzcezy
            wypisane znależc mozna. Straszna historia... a bardziej finał, bo
            historii nie znam, nie znamy.
            • salsa.loca Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 14:09
              Dziewczyna zachorowała na białaczkę, miała przeszczep szpiku, operacja udana -
              już miało byc wszystko dobrze. po jakimś czasie zaplanowali ślub, ona czuła sie
              coraz lepiej, wracała do życia. slub był chyba w rok po operacji
              3 dni przed ślubem nagle zmarła.
              • maiwlys Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 14:46
                salsa.loca nie no po prostu tragedia... nic dodac
      • mojboze Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 14:09
        salsa.loca napisała:

        > hmmmm
        > zamierzasz sie przygotować na wszystkie katastrofy, które zdarzyła sie młodym n
        > a
        > cąłym świecie????

        Tak jak napisałam Kamelii, to raczej wątek żartobliwy. Jasne, że się na wszystko
        nie da przygotować, ale przynajmniej wiem, co mnie może czekać.

        > czy na to tez sie będziesz przygotowywać: w dniu ślubu zamiast ślubu
        > uczestniczyliśmy w pogrzebie Panny Młodej......
        >

        Nie będę sie na to przygotowywać, historia naprawdę straszna i wspołczuję, tylko
        nie wiem po co od razu taki ton?
        • scarlett2000 Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 15:21
          izazdo - gdzie zamawialas te kolczyki? i ile kosztowały?
          • izazdo dodomi 13.08.08, 16:03
            Ten komplet byl od Dodomi (Allegro), zamawiany tez w ostatniej chwili, bo ten,
            ktory najpierw zamowilam w Bialej Magii, nie doszedl sad poczta zgubila
            przesylke (z jeszcze wczesniejszego tez kupionego na allegro ukradli mi
            kolczyki, a przyszla sama zawieszka).

            Kosztowal chyba cos okolo 40 złotych, ale dokladnie nie pamietam.
            • mojboze Re: dodomi 13.08.08, 16:38
              Izazdo, Ty to miałaś jednak pecha!

              I jeszcze kolczyki Ci ukradli...

              Szacunek za ten uśmiech w dniu ślubu mimo tylu przeciwności!
              • izazdo Re: dodomi 13.08.08, 16:42
                Bo to nie kolczyki w dniu slubu sa najwazniejsze smile
    • memphis90 Re: Co najgorszego może się stać 13.08.08, 20:24
      U mnie- deszcze w dzień ślubu. A ślub miał być w ogrodzie- godzinę przed
      ceremonią rodzina przenosiła całą dekorację do kaplicy... I dobrze, bo podczas
      przysięgi rozpętała się ulewasmile
    • marita_ie Re: Co najgorszego może się stać 15.08.08, 00:30
      dla mnie najgorsze bylo to,ze musialam zmienic buty o 23.00, bo ból rozrywal mi
      serce wink)) jesli ne chodzisz na obcasach to zacznij juz teraz, nawet jesli
      chodzisz to chodz w slubnych wink heheheh
    • magda8887 Re: Co najgorszego może się stać 16.08.08, 08:52
      W 2005 r. byłam świadkiem na ślubie mojego kuzyna. Najpierw pogoda
      była nie do wytrzymania, gorąco, duchota - dobrze że obok był hotel
      w którym się zatrzymaliśmy, więc co jakiś czas chodziliśmy do niego
      i braliśmy prysznic. Później pogoda zmieniła się o 180 stopni -
      rozpętała się burza i wichura, lało okropnie. Został wyłączony prąd
      no i koniec wesela
      • mmmmarta Re: Co najgorszego może się stać 17.08.08, 00:11
        Wyłączyli prąd i koniec wesela? łeeee no co Ty? Bez muzyki też można
        się bawić! Byłam raz na weselu gdzie prądu nie było przez 3 godziny
        (miało juz nie być do końca). Ty wiesz co goście powymyślali, żeby
        tylko muzykę puszczać? smile))) Z samochodów puszczali , zmianiając się
        co 15 minut co by akumulatory nie padły! Z tego wesela mam najlepsze
        wspomnienia! smile)))
        U moich przyjaciół przed weselem zdarzyły się następujące sytuacje:

        1. Młoda w czwartek przed ślubem złamała kostkę na skutek stłuczki
        samochodowej w której jechała z Młodym (tak, tak, teraz się z tego
        śmiejemy głośno smile))
        2. On w piątek musiał biec do pracy (pracował jeszcze wtedy jako
        montażysta okien) i...spadła mu szyba na nogę w skutek czego Młoda
        szła do ślubu w gipsie do kolana a młody z obandażowaną nogą smile))
        Bawili się i tańczyli świetnie! Mimo wszystko smile
        3. Dzień przed ślubem Ona nie dostała rozgszeszenia (mieszkali
        razem), poszli do innego kościoła - nie było problemów
        4. Na koniec jakby tego było mało połowa gości ( w tym my) w
        niedzielę nie dotarło na poprawiny w skutek niestrawności smile)))

        Jak opowiadam to znajomym to mi nie wierzą wink) Różne rzeczy się
        ludziom przytrafiają big_grin Ja byłam tym wszystkim przerażona, Oni
        potrafili się z tego śmiać, ślubm się odbył, wesele również a ja się
        teraz śmieję razem z nimi smile
        • maiwlys Re: Co najgorszego może się stać 17.08.08, 10:32
          Oj Marta to nieźle! Tylko jak on sie w tym gipsie bawaiła mnie
          interesuje? Zazdroszczę, że tak potrafili sie ztego smiać, ale co
          tu innego zrobić? Pewnie tez nic bysmy nie odwołali, jakos by byłosmile
          • mmmmarta Re: Co najgorszego może się stać 18.08.08, 16:19
            Ona miała ten gips "tylko" do kolana, samo kolano było bez gipsu.
            Suma sumarum goście zrobili sobie z niego weselną księgę gości smile))
            Miała coś na stopę tego gipsu, jakieś coś miękkie - sama nie wiem.
            Skakać nie skakała do konika na biegunach tongue_out ale bawić się jakoś
            bawiła smile)) Wspomnienia im zostały....aczkolwiek nie zazdroszczę smile
    • sisigma Re: Co najgorszego może się stać 18.08.08, 13:46
      Brak miejsca w kościele w dniu ślubu wink
      Kiedy przyjechaliśmy na nasz ślub okazało się że odbywa się tam w tej chwili
      inna msza - jakaś wewnętrzna uroczystość w zakonie.
      Brat zakrystianin bardzo speszony przyznał, że... zapomniał o tej uroczystości,
      bo inaczej by to było zaplanowane smile
      Wszystkie śluby tego dnia spóźniły się ok godziny.
      Ale wielu gosciom pozwoliło to zdążyć, więc nie ma tego złego i wszystko dobre
      co się dobrze kończy wink
      Oczywiście wszelkie przykrosci kosmetyczno-fryzjersko-medyczne. momim zdaniem
      ospa wietrzna i połamane kończyny przebijają okres panny młodej.
      • tuti najgorszego 18.08.08, 14:13
        a ja zwykle pesymistycznie i czrno widze, i stesuje sie w sumie
        strasznie, ale paradoksalnie nie jest w stanie w w dniu slubu
        przerazic tak na serio.
        zla pogoda? no coz, najwyzej zmokniemy w drodze z kosciola do
        karczmy (no chyba ze bryczki maja daszki, ale nei wiem)
        suknia podarta? No coz mam i tak do niej mieszane uczucia, nie
        bedzie mi jej zal.
        Zla fryzura, makijaz? Przede mna tydzien probnych, cos wymysla.
        zla bede jak mi krostki powyskakuja, bo strasznie sie pilnuje w
        sprawie cery, i bylo by szkoda gdybycos na zlosc mialow yskoczyc.

        zlamie mi sie paznokiec? No coz, pewnie nikt nie zauwazy.

        goscie nie dopisza? dopisza, pryzjada, beda dobrze sie bawic.
        byle sie ci angole tylko zbytnio nie pospijaliwink

        nie ma rozwiazania dla gromadki dzieci , mimo ze impreza planowana
        calonocna/ No coz, ktos ma dzieci i je zabral, to bedzie musial
        wczesniej wyjsc - wiekszosc gosci bezdzietna wiec miejmy nadzieje
        ktos do rana zostanie

        goscie beda robic 'wioske'?przyspiewki, nie wiem co tam tata jeszcze
        w ramach tradycji wymysli - no bedziemysie bronic -gorzko gorzko
        maja spiewac, wszystkich angoli tego ucze.

        Rodzina N - ojciec z nowa zona / dzieci ze strony mamy = po ostatnim
        spotkaniu kiedy ojciec przedstawil sie najmlodzej corce bylej zony
        'to ja sypialem z twoja matka' gorzej byc nie mozewink
        Jego druga zona marudna (zawsze wszystko jest zle co by nie bylo) +
        corka dopytujaca sie czy w kwaterach za 30pln za noc bedzie
        klimatyzacja?smile niech spadawink

        Wiazanka - nei wiem jaka bede miala, po mojej miescince i tak sie
        nie wiele spodziewam, wiec postaram sie wybrac cos jak najproszego.

        usadzenie gosci na stolach - I tak jakby nie bylo dobrze nie bedzie,
        bo karczma nie dosc ze na dwoch poziomach, to jedna czesc gosci
        mam totalnie zasloniety widok kominem. Ostatecznie kogo tam
        usadzic zadecyduje chyba losowanie – albo grupa starych przyjaciol
        rodzicow, grupa z jajem, ze sami sie beda zabawiac, albo moi mlodzi
        przyjaciele+nastoletni kuzyni, ktorym pwnie I tak wszystko jedno.

        A, ostatni podpatrzony pomysl, to przypisanie ludzi do stolu – ot 10
        osob do 10-cioosobowego stolu, ale nie do konkretneggo miejsca. Tak
        ze potem te 10 osob sie dowolnie sadza przy wyznacoznym stole – ktos
        sie usadzi przodem kto tylem-ich broszka!

        Goscie (polsko angielscy) sie nie beda mogli znalezc wspolnego
        jezyka/kulec bedzie nawiazywanie towarzyskich s tosunkow = tego tez
        sie spodziewam, choc w skrytosci mam nadzieje ze angole pod wplywem
        sie troche rozluznia, a polak I tak sie z kadym dogada (to tez w
        nawiazaniu do robienia wioskiwink

        Hm jedyne co moglo by mnie zasmucic to zla muzyka – sami
        przygotowalismy liste dla dja bo nam zalezy na muzyce, przeszlo kupe
        tragicznych piosenek, bo wiadomo ze tlum sie bawi przy tym co zna,
        ale staramy sie tez przemycic kilka ‘naszych’ fajnych utworow – mam
        nadzieje ze to sie uda.


        jedzenie - byle bylo cieple , i byle byly kielbasy, to polowa gosci
        (angielska ) bedzie zadowolona, i sledzie i zimna wodka - to druga
        polowa bedzie zadowolona (polska)

        byle tylko samochod w trasie sie dobrze spisal,. i udalo nam sie
        odebrac kupione wino w Calais bez problemow.

        O cyzmkolwiek pomysle, to mi trudno wyobrazic sobei ze moglo by to
        przerodzic sie w tragedie - to chyba to ze mam tak niskie
        oczekiwania w wielu kwestiach (by wlasnie zabezpieczyc sie przed
        rozczarowaniami i tragediawink
        • tuti Re: najgorszego 18.08.08, 14:16
          a, no jedyne co to ze slub sie moze w sumie nie odbyc, bo nie wiem
          gdzie sa papiery koscielne - gdzies miedzy parafia angielska a
          polska, w zaufaniu poczty polskiej czyli gorzej byc nie mozewink

          Na te ewentualnosc nie mam rozwiazania
    • mrs.t Re: Co najgorszego może się stać 18.08.08, 14:24
      Do najgorszych zaliczylabym tez przypadkowe uslyszenie komentarza w
      stylu “O tu panna mloda z tatusiem’
      ups, niet, to panna mloda ze swoim lubymwink

      I pomyslec ze to moja mama wypalila ogladajac zdjecia corki
      kolezanki ktorej los podrzucil starszego faceta i zyli dlugo i
      szczesliwiewink


    • kamisiunia Re: Co najgorszego może się stać 19.08.08, 16:27
      Ja sadze ze choroba/wypadek jest jedna z najgorszych rzeczy... tydzien przed
      slubem mielismy z mezem wyjazdowe weekendy w ramach panienskiego/kawalerskiego -
      on w gory a ja do kolezanki na wies. Jak ja sie wtedy balam, ze cos sie
      stanie.... wink Zwlaszcza, ze maz ma uczulenie na ukaszenia owadow - jak go konska
      mucha ugryzla raz w noge to malo w szpitalu nie wyladowal, ma do teraz blizne, a
      innymm razem ukasila go przed samym weselem ojej kuzynki - tak go noga bolala,
      ze tanczylam cale wesele sama uncertain Wiec mozecie zrozumiec moje obawy wink Ale na
      szczescie bylo wszystko ok i nawet mnie nogi od tanca nie bolaly smile))))
      • malenstwo123 Re: Co najgorszego może się stać 21.08.08, 20:46
        1.fryzjerka 2 dni przed slubem która mowi że nie umie czesać
        2.syf na sali, poplamione obrusy i jedzenie pod stołem i obsługa
        mówiąca że podłoga jest umyta a to są obrusy za 200zł...gdy
        przyjechalismy zapłacić drugą połowę pieniedzy i ustawić wizytówki
        na stole
        3.obsługa która nie zaczekała 5 min na to aby rodzice dojechali na
        miejsce-dali nam znać abysmy juz w jechali--> rezultat moja mama
        tylko nas witala.
        4.pięć osób nie dotarło ? a było potwierdzanych 3 dni przed
        5.nadprogramowe dziecko
        6.rodzina dająca potwierdzenie w 70%
        7.dodatkowa opłata za grę w USC-a my bez kasy, trzeba było sępić od
        rodzinki
        8.ból nóg nie do wytrzymania nad ranem a trzeba było co chwilę
        wstawać do wychodzacych gości
        9.awaria sukni, ktos mi nadepnął ale siostry miały nitke i szybka
        naprawa i ok
        10.odpadł guzik z garnituru, a siostry miały tylko biała nitkę wiec
        nie było sensu szyc hehe ale i tak nikt nie zauważył bo wesele trche
        trwało

        ale reszta się udała i było super...znajomi bawili się doskonale
        rodzinka chyba nienajgorzej, szczególnie starsze grono wręcz
        zachwycone zespołem...teraz nas katują płytą z ich piosenkami.
        życzenia śliczne, zrobiliśmy nawet konkurs na najładniejszą kartkę
        musimy powiadomić zwycięzców smile że ładne kartki wybrali

        i dostalismy super prezent...znajomi wynajeli pana który rysuje
        karykatury. siedział do 6 rano i rysował smile super prezent a facet ma
        talent. musimy teraz zrobić kopie i rozesłać po osobach które udało
        mu się narysować

        ale ciesze se ze juz po bo to zbyt duży wysiłek organizować impreze
        na 100 osób bez pomocy rodziców, fajnie by było by ktoś za nas
        pomyslał o jakiś drobnostkach bo maż za dużo latał w czasie wesela
        bo ja w mojej sukni to sie zbyt wolno przemieszczałam
        • kamisiunia Re: Co najgorszego może się stać 22.08.08, 16:10
          A propos winietek - moje pojechal rozkladac tesciu. A to taki typ, co to nie
          slucha, co sie do niego mowi, wie wszystko lepiej, a jak zrobi cos nie tak, to
          mowi "a co za roznica?". Jak usluszalam, ze to on ma to zalatwic... panika. Na
          bank cos bedzie nie tak. No i bylo... Moi goscie byli po stronie mlodego, jego
          goscie po mojej stronie - tzn. polowa stolu, bo druga polowe ukladal moj tato i
          bylo dobrze. Dobrze, ze sie kots wygadal, ze jest zle, zanim pojechalismy na
          sale... bo Maz kazal tacie swojemu jechac i przestawiac. Oczywiscie tesciu
          probowal tlumaczyc, ze co z tego, i ze nic sie nie stanie jak bede siedziala po
          lewej stronie mlodego... no niby nic, ale nie po to sie tak meczylismy, zeby on
          sobie pomylil uncertain no i musial pojechac, hehe. z moim mezem nie ma to tamto ;D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka