lingilin
15.01.09, 22:48
Witajcie dziewczyny

wygląda na to że i ja dołączyłam (wreszcie, bo się
trochę naczekałam) do Waszego grona. Zaręczyny były dopiero w sylwestra, a już
zaczęliśmy planować ślub. Jakoś tak wyszło nagle, choć wcześniej o samym
ślubie konkretnie nie rozmawialiśmy. Mój narzeczony na drugi dzień po
zaręczynach nagle wyskoczył z pomysłem, a czemu nie zorganizować ślubu w
Toskanii? oboje mamy bardzo małe rodziny, a Toskania jest bardzo szczególnym
miejscem dla nas obojga, więc to mogłoby się udać. I zaczął mnie przekonywać
że to wykonalne (dla niego wszystko zawsze jest wykonalne i niemalże w zasięgu
ręki). Początkowo była to dla mnie abstrakcja, ale gdy spojrzeliśmy na ceny w
warszawie i na ceny w Toskanii, okazało się że nie różnią się wcale
drastycznie, a biorąc pod uwagę że na taki wyjazdowy ślub zabiera się o wiele
mniej osób, być może koszty byłyby bardzo podobne. No i kiedy już to sobie
wyobraziłam, ten kameralny ślub, ten przepiękny krajobraz, słońce, to za nic
nie cieszy mnie wizja ślubu w warszawie

ponieważ śluby w Toskanii są bardzo
popularne wśród anglików, w internecie jest mnóstwo stron pośredniczących przy
organizacji, ale nie znalazłam praktycznie nic jeśli chodzi o polskie pary.
Czy któraś z Was ma jakieś doświadczenie, albo może jakaś Wasza znajoma,
ktokolwiek, brał ślub za granicą, niekoniecznie we Włoszech? jak to wygląda od
strony prawnej? organizacyjnej? dojazdu? pomimo wielkiego "obcinania" lisy
potencjalnych gości, wyszło nam ponad 30 osób, głównie młodych, naszych
znajomych... planujemy ceremonię kościelną, ale chcemy zabrać "własnego"
księdza, więc problem tłumacza odpada i wynająć willę mieszczącą właśnie ok.
30 osób, na tydzień. Szczerze mówiąc przeraża mnie ogrom spraw do załatwienia
i to na odległość, ale pokusa jest zbyt silna żebym tak łatwo się poddała

tak mi przyszło do głowy, może na taki ślub można zaprosić tylko na prawdę
najbliższych, a potem, po powrocie do kraju zorganizować jakąś uroczysta
kolację dla osób nieco dalej spokrewnionych, czy tez znajomych rodziców
których "wypada" zaprosić? czy to nie byłoby nietaktowne? bo nie sądzę by było
nas stać na przetransportowanie samolotem więcej niż 20 osób

będę bardzo
wdzięczna a każdą sugestię, z góry dziękuję.