dq.5
11.02.09, 22:27
Ja niestety znalazłam MOJĄ sukienkę w salonie promesa w Warszawie. Oczywiście
standardowo zanim zapłaciłam byłam totalnie olewana. Sukienka była z
ekspozycji i źle się układała poniżej gorsetu, ale pani powiedziała że bez
problemu to poprawią. Chodziło o głębsze podkrojenie przodu spódnicy.
Przyszłam więc na przymiarkę i pani krawcowa podkroiła trochę, ale za mało. Na
następnej przymiarce okazało się ,że jeszcze za mało, i trzeba jeszcze
podkroić dosłownie 3-4 centymetry. Okazało się to awykonalne. Powiedziano mi
że pani krawcowa już mi tego nie zrobi, BO TO SIĘ NIE DA!!!!! I KONIEC!!!
wyszłam z sukienką która się źle układa. Wróciłam tam na drugi dzień i
powiedziałam, że chcę jednak koniecznie, bo nie pójdę do ślubu w źle
układającej się sukience. I to co mnie spotkało było po prostu szokiem!!!!
Wszystkie trzy panie zaczęły się wydzierać że one tego nie zrobią i że ja nie
wiem o czy mówię, i "niech Pani stąd idzie i się nie ośmiesza"!!!! niech Pani
schowa tą spódnicę i nie robi z siebie idiotki" -to były cytaty dosłowne, ale
teraz najlepsze, i to też jest dosłowny cytat pani z ciemnymi włosami do ucha,
nie kierowniczki, tylko pracownicy: "chce Pani sobie zrobić spódnice na randkę
rozbieraną do cipy!!!!!!" tak. tak powiedziała. a następnie: kupiła pani
sukienkę przecenioną i jeszcze ma pretensje" Ja po prostu się zagotowałam. W
życiu nawet w mięsnym mnie nikt tak nie potraktował. Ona nie obraziła, nie
wiem czy zauważyliście, że zasugerowała, że chodze na rozbierane randki,
zakładam że przecież nie z narzeczonym. Poza tym wulgaryzmów u sprzedających
to nie słyszałam nawet na bazarze Różyckiego, już nie wspominając o stadionie,
i innych miejscach handlu. No masakra, mówię Wam... To wszystko było dzisiaj a
ja od kilku godzin jestem na lekkich lekach uspakajających. A jeszcze dodam,
że prawie z płaczem poszłam do salonu Tylko Ona, gdzie kupowaliśmy garnitur, i
panie krawcowe powiedziały mi że oczywiście miałam rację, i że bez problemu
mogą mi to zrobić, tylko za 400 PLN, co uznałam za lekkie przegięcie, bo to
jest robota na godzinę czasu- maks. To co mnie spotkało to jest totalne
przegięcie!! TOTALNE!!! Postanowiłam dzisiaj, że sukienkę poprawi mi moja
babcia, która jest krawcową, sama bym to zrobiła ale moja maszyna niezbyt
ładnie szyje, i boję się ze musiałabym pruć. Ale zabiłabym te baby,
przysięgam. Olały mnie totalnie.