Dodaj do ulubionych

droga do ołtarza...tylko jak?

24.06.09, 20:09
hmm.. zawsze marzyło mi się aby mój "mąż" i wszyscy goście byli już w
kościele,tzn wchodzi mąż, później świadkowie póxniej dzieci z obrączkami i na
końcu piękna jasmile hihi za to zauważyłam że w polskich kościołach raczej
schemat jest taki: idziemy do księdza ze świadkami złożyć podpisy,wszyscy (jak
w minioną sobotę) goście marzną pod kościołem i wyjście z kościoła żeby zaraz
wejść raz jeszcze i pod ołtarz razem. jak wy to widzicie? ślub bierzemy na
wsi,nie wiem czy jest to zależne od księdza czy od nas..no i co z tymi
nieszczęsnymi papierkami które czasem powodują że czar pryska..(u znajomych
było tak że jak poszli się podpisać to nagle ksiądz sobie przypomniał o
pieniążkach i organista i trzeba było po kościele latać i szukać tatusia z
pieniędzmi(których nikt nie miał przy sobie ewentualnie w kopercie) bo jak nie
to nie zagra i koniec...mimo że wszystko było załatwione wcześniej niby)
Obserwuj wątek
    • wanioliowa Re: droga do ołtarza...tylko jak? 24.06.09, 20:36
      właśnie wg tego scenariusza chcemy swoj ślub - ale rozmawiac na ten temat
      będziemy z księdzem w przyszłym tygodniu - więc wtedy napiszę jak to jest. Na
      pewno wszystko zależy od zgody proboszcza. Przypuszczam że może się nie zgodzić
      i uznac to za jakieś fanaberie - ale tego się dopiero dowiemy.

      Natomiast jak już się nie zgodzi - poproś aby goście po prostu byli w środku i
      czekali na was.

      Niektórzy księża zgadzają się na podpisanie protokołu dzień przed ślubem - byłam
      na dwóch takich ślubach - i faktycznie było to fajne. W innych wypadkach
      protokół pisany był pod koniec mszy - ale nigdy przed...

      • caprichito Re: droga do ołtarza...tylko jak? 24.06.09, 20:48
        Moja przyjaciolka podpisywala sie przed, jakies 2 godziny czy cos
        takiego. Na jej szczescie mieszkala 5 minut na pieszo od kosciola
        wiec wybrali sie w normalnych ubraniach, ona miala juz upiete wlosy
        i chyba zrobiony makijaz.
    • ambrozja08 czekam na wieści:) 24.06.09, 21:36
      jestem straszliwie ciekawa co załatwicie! jak się uda to będę się powoływać
      hihismile a kiedy wielki dzień?
      • maybeasia Re: czekam na wieści:) 24.06.09, 22:06
        Ja juz jako zona (slub 13.06) wiec mam wiesci z pierwszej reki. U
        nas bylo tak: narzeczony i goscie byli juz w kosciele zanim ja sie
        pojawilam. Pierw weszly druhny z druhami, chlopca z obraczkami ani
        dziewczynki sypiacej kwiatkow nie mielismy. Jak ktos uwaza to za
        fanaberie, to prosze bardzo- ja po prostu chcialam uszanowac
        tradycje rodziny narzeczonego. To odbylo sie minute zanim wszedl
        ksiadz, bo melodia, do ktorej "maszerowali" byla nieliturgiczna.
        Wtedy wszedl ksiadz i zadzwonil ze masza sie rozpoczyna- wtedy
        wszyscy wstali. Do oltarza poprowadzil mnie tato i oddal moja reke
        narzeczonemu tuz pod oltarzem. Bardzo mi sie symbolika tego
        obrzadku. Mysle, ze tato byl dumny i zadowolony, ze mial taka
        szczegolna role. Ksiego podpisalismy pod koniec mszy- ksiadz
        podszedl do nas i kazdy po kolei podpisal. Dodam jeszcze, ze wogole
        sie nie widzielismy z narzeczonym przed slubem, a on nawet nigdy
        widzial mojej sukienki.
        Mysle, ze i ty nie powinnas miec problemow, zeby tak zorganizowac
        swoje wejscie. Ja mialam bardzo wyrozumialego ksiedza, ktory chetnie
        sie dostosowywal do naszych pomyslow.
        Powodzenia i polamania nog!

      • nat18korne Re: czekam na wieści:) 25.06.09, 11:37
        Do Nas ksiądz przyszedł do tyłu Kościoła z wielka księgą i złożyliśmy podpisy,a
        ministrant odniósł księgę,po czym ksiądz poszedł przodem,a za Nim ja z moim
        ojcem i świadkami z tyłu podążaliśmy ku ołtarzowi,gdzie czekał na Nas mój
        Mąż.Goście oczywiście od razu pakowali się do wnętrza Kościoła. Pozdrawiam
    • kaamilka Re: droga do ołtarza...tylko jak? 24.06.09, 22:53
      Protokół był podpisywany przed mszą. Podjechaliśmy autem przed zachrystię,
      podpisaliśmy dokumenty. Później pan młody odprowadził mnie do auta z powrotem, a
      następnie sam ze świadkami usiadł na swoich miejscach. Ja podjechałam pod
      kościół sama, czekał na mnie ojciec i to on poprowadził mnie do ołtarza. Ot, i
      cała filozofia.
    • angazetka Re: droga do ołtarza...tylko jak? 25.06.09, 09:18
      > hmm.. zawsze marzyło mi się aby mój "mąż" i wszyscy goście byli
      już w kościele,tzn wchodzi mąż, później świadkowie póxniej dzieci z
      obrączkami i na końcu piękna jasmile

      Jasne, kogo obchodzi jakis tam mąż, ważne, żeby Ciebie było widać.

      > jak wy to widzicie?

      Jestem przeciwna (z wielu powodów) wprowadzaniu panny młodej przez
      ojca, podczas gdy pan młody stoi gdzieś upchnięty rzy ołtarzu, ale
      jak bardzo Ci na tym zależy, to pogadaj z księdzem. Nie powinno być
      problemu z ustaleniem takiego porządku wchodzenia.
      • ambrozja08 oj przepraszam bardzo! 25.06.09, 10:55
        nie chodzi o to że mąż nie jest ważny-tylko tak jak zwyczaj mówi żeby pan młody
        nie widział żony przed ślubem tak ja chciałabym spotkać się dopiero pod ołtarzem
        z mężem..a że taka kolejność no cóż-chyba dziwnie by wyglądało gdybym
        wparadowała pierwsza a później w "szczytowym" momencie hihi wchodzi narzeczony..
        to facet powinien w końcu czekać na kobietę i trochę się postresować czy
        przyjdzie czy niewink a Pan młody nie stoi upchnięty tylko przed ołtarzem czeka-no
        ale tak to nie jest ważne miejsce w przebiegu mszy ;p pozdrawiam
    • kaska1981aaa Re: droga do ołtarza...tylko jak? 25.06.09, 11:10
      Ja będę szła z narzeczonym do ołtarza....chciałabym jednak by szły pierwsze druhny. Wygląda na to, że same bo panowie mają podejście wiadomo jakiewink Czy któraś z Was miała same druhny idące przed Wami
    • madziaq Re: droga do ołtarza...tylko jak? 25.06.09, 11:31
      Myślę, że nie powinno być problemu. U nas ksiądz sam zapytał, jak będziemy
      wchodzić do kościoła, czy będzie mnie prowadził tata, czy wchodze z narzeczonym,
      czy ksiądz ma po nas wyjść do drzwi itd. To są czysto techniczne szczegóły,
      więc dlaczego by nie miało być tak jak chca młodzi? Ksiądz dopilnował też, żeby
      rodziców posadzić razem w pierwszej ławce, podpowiedział, żeby gości prosić,
      żeby siadali z przodu i blisko przejścia, bo kościół jest duży i jak gdzieś się
      pochowają w nawach to potem na zdjęciach wygląda, jakby nikogo na ślubie nie
      było itp. Jak ksiądz jakiś sensowny to na pewno uda wam się wszystko ustalić tak
      jak chcecie, byle tylko przebiegu mszy nie przewrócić do góry nogami wink
    • kasia_z211 Re: droga do ołtarza...tylko jak? 25.06.09, 21:10
      Jeśli mogę coś doradzić to najlepiej wybrać się do kancelarii ze świadkami kilka
      dni wcześniej i złożyć podpisy. My tak zrobiliśmy i w dniu ślubu nie musieliśmy
      załatwiać takich formalności.
      A jeżeli chodzi o drogę do ołtarza to oczywiście razemsmile Goście nie marzli tylko
      już na nas czekali w Kościelesmile
    • jayin Re: droga do ołtarza...tylko jak? 27.06.09, 01:07
      1. droga do ołtarza:

      było kilka opcji do wyboru smile musieliśmy tylko poinformować wcześniej księdza (lub świadkowie mogą to zrobić), co zamierzamy.

      - młody przy ołtarzu - ojciec mlodej prowadzi ją od wejścia do ołtarza
      - młoda przy ołtarzu -matka młodego prowadzi synka na skazanie smile (serio...)
      - ksiądz i swiadkowie przy oltarzu - mlodzi sami przychodzą
      - ksiądz wychodzi po mlodych i swiadkow do wyjscia - goscie juz w lawkach, ksiadz z mlodymi i swiadkami wraca, po udzieleniu im blogoslawienstwa "na wejscie"

      my wybralismy opcję ostatnią.

      2. podpisywanie dokumentów - u nas odbyło się w trakcie mszy, na ołtarzu

      3. pieniądze, pieniądze...smile polecam przed ślubem uzbroić świadka w koperty z pieniędzmi, opisanymi co i ile dla kogo smile (koperty "dla organisty", "dla pana z busem" i takie tam)

      4. i jeszcze zamiast wymieniania swoich imion, przy obrączkowaniu było już wszem i wobec: "Żono, przyjmij tę obrączkę..." i "Mężu, przyjmij te obrączkę..." smile a to już był pomysł naszego przyjaciela, który ślubu nam udzielał.
      • zia86 Re: droga do ołtarza...tylko jak? 27.06.09, 01:24
        Bardzo fajne pomysły. smile
        U nas ojciec będzie mnie do ołtarza prowadził a goście już w ławkach.
        Znaczy najpierw wejdą oczywiście goście, potem zacznie grać
        muzyka(pewnie jakaś świecka) i wejdą druhny i drużbowie, potem pewnie
        rodzice z narzeczonym bądź sam narzeczony a następnie zacznie się
        pieśń na wejście(to już będzie coś z kościelnego repertuaru ale
        jeszcze nie wiemy co), ksiądz zadzwoni na mszę, wszyscy staną i
        mnie wprowadzi ojciec. wink To tak, żeby nie było, że kogoś pomijamy.
        Myślę, że to fajne wejście, jak ktoś ma dziewczynkę sypiącą
        kwiatkami(swoją drogą to słodko to wygląda ale u nas nie będzie
        dzieci) to ona idzie na samym przodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka