hmm.. zawsze marzyło mi się aby mój "mąż" i wszyscy goście byli już w
kościele,tzn wchodzi mąż, później świadkowie póxniej dzieci z obrączkami i na
końcu piękna ja

hihi za to zauważyłam że w polskich kościołach raczej
schemat jest taki: idziemy do księdza ze świadkami złożyć podpisy,wszyscy (jak
w minioną sobotę) goście marzną pod kościołem i wyjście z kościoła żeby zaraz
wejść raz jeszcze i pod ołtarz razem. jak wy to widzicie? ślub bierzemy na
wsi,nie wiem czy jest to zależne od księdza czy od nas..no i co z tymi
nieszczęsnymi papierkami które czasem powodują że czar pryska..(u znajomych
było tak że jak poszli się podpisać to nagle ksiądz sobie przypomniał o
pieniążkach i organista i trzeba było po kościele latać i szukać tatusia z
pieniędzmi(których nikt nie miał przy sobie ewentualnie w kopercie) bo jak nie
to nie zagra i koniec...mimo że wszystko było załatwione wcześniej niby)