Mam dylemat.
Najprawdopodobniej będziemy mieć na ślubie trzech księży.
Jeden, wiadomo, musi być z parafi. Natomiast dwóch pozostałych to
rodzina i chcielibyśmy, że koncelebrowali mszę. I teraz jest
problem, bo chciałabym, żeby każdy ksiądz "po równo" uczestniczył we
mszy, a nie wiem jak podzielić ich udział. Na pewno chcemy, żeby
wujek udzielił nam sakramentu małżeństwa, bo udzielał też rodzicom
męża i jego bratu. Ale wolałabym żeby nie mówił kazania, a już w
szczególności żeby nic nie czytał (albo b. mało). Jest rodowitym
amerykaninem i pomimo, że mówi po polsku to msza ślubna brata męża
poszła mu tak sobie delikatnie mówiąc. Jak czegoś nie mógł
przeczytać, to poprostu zabełkotał cicho pod nosem

Czytania
wolałabym, żeby miał ksiądz z parafii, a kazanie drugi ksiądz
(przyjaciel rodziny męża), który nas zna i powiedziałby kazanie do
nas i o nas, a nie jakieś dywagacje oderwane od rzeczywistości. Taką
mam przynajmniej nadzieję

Jak to rozwiązać? Pójść po prostu do proboszcza i z nim to
przedyskutować? Czy ktoś miał jeszcze taki dylemat?