Dodaj do ulubionych

Nie dajmy się zwariować

07.08.10, 11:52
hmm
no niezły bigos - prawda autorze?
podam tu linka do innego felietonu który dziś przeczytałem
Tajemnice wiary mej
...
hmm
kościół - wydaje mi się - jako organizacja ludzka na wskroś, sprawę
dość dawno myślę spieprzył...
tak po ludzku spartolił - tak jak w piosence
Hydropiekłowstąpienie śpiewa Lao Che...
potop owszem był ale z powodu deszczu raczej niż interwencji sił
wyższych od Benedykta XVI...
tej interwencji nie potrzeba kościół sam sie bowiem zje a resztki po
sobie sam zakopie pod jakimś płotem...
i wszystko to nie tracąc ani na chwile mniemania o własnej
świetości...
dywany ani watykańskie ani polskie z siedzib biskupich nie mieszczą
już wszak problemów które usiłują pod nie wepchać tradycyjnie
przyzwyczajeni do swego sutannowego - sukienkowego autorytetu mali i
bojaźliwi ludzie...
pedofilia wyłazi miedzy frędzlami, kult pieniadza dziurą wydeptaną
przez koscielnych rozwodników, zza tu i ówdzie porozwieszanych
ikon "wypożyczonych" w róznych okresach z chramów siostrzanej cekrwi
wyziera reklama Radyja Maybach...
pozawieszane na piersiach pektorały okazują się być wystylizowanymi
telefonami komórkowymi jedyniesłusznej sieci...
i tak dalej i tak dalej
to wszystko jednak od dawna było
Babilon był i przed Lutrem i po nim pozostał
pozostał również piedestał na szczyt którego nie siega nawet drabina
jakubowa...
a na jego szczycie nawet nie człowiek lecz tylko kupka ciuchów...
...
no nijak świętości nie widać...
ta prędzej do odnalezienia jest w krzakach (szczególnie gorejących)
lub na hańbiących narzędziach zadawania śmierci...
...
propos zas tych narzedzi - rózne doprawdy problemy próbowano nimi
rozwiązywać
nader czesto nic wspołnego nie mające z tym czego owe narzędzia
stały się symbolem
jedni stawiają krzyże od Renu do Nilu inni je zrywają ze ścian i
szyi (nawet gdy są ukryte pod ubraniem)
a tymczasem ten który spowodował owo zamieszanie przez to że zawisnął
na tym kaźni narzędziu, za zezwoleniem władz i na prośbę przyjaciół
został z symbolu owego zdjęty i pochowany
i zdaje się że zmartwychwstał
co nieliczni zauważyli...
ale wówczas powiedział im "Nie dotykaj mnie"...
choć poźniej podobno jadł z nimi
nierozpoznany jednak...
...
no zbrakło chyba sensu i treści w tym wszystkim wokół nas
bo przecie krzyż nie jest sensem i treścią
a co jest?
...
Pozdrawiam Serdecznie

ps. dzięki za tę zbiórkę krwi
w tym jest chyba sens
samarytański taki...
:-)
Obserwuj wątek
    • przemek.leniak Re: Nie dajmy się zwariować 07.08.10, 17:59
      tak ciagle propos tej zbiórki krwi i rejestracj dawców szpiku
      z okazji wczorajszego świeta Dominikanów...
      naprawdę ale to naprawdę rzecz warta zauważenia i docenienia
      wakacje - wypoczywamy - na wszystko czas odpowiedni jak mówi
      Kaznodzieja
      ale przecie tym bliźnim trzeba być
      i proszę jaki przykład...
      ...
      natomiast co do sierpnia jako takiego
      zbliża się 15
      to od jakiegoś czasu moje ulubione święto
      poza tym
      nie to że bym specjalnie wojsko lubił ale jednak fajnie że tamta
      bitwa była wygrana...
      a dalej idąc jest toświęto również i lubelskie
      ot miną 693 lata od Władysławowego nadania...
      dla PPS to rocznica terrorystycznej Krwawej Środy - szczęsliwie od
      104 lat taki akt terroryzmu się nie powtórzył
      internauci mogą świętować uruchomienie GG
      a posthipisi 41 lat od rozpoczęcia Woodstock
      ...
      w Polsce popularnie jest to Święto Matki Boskiej (a tycnh nigdy
      dosyć) Zielnej, w Republice Czeskiej mówią że Korzennej
      Bukiety tego dnia obecne wraz z nami w kościele maja ponoć specjalną
      moc...
      ...
      autor jest Dominikaninem więc pewnie woli by mówić o Wniebowzięciu
      NMP (tak jest dogmatyczniej)
      Prawosławie mówi o Zaśnieciu NMP
      ...
      no tak czy siak jest się z czego cieszyć i okazja by się pogodzić
      a przy okazji również od szaleństwa odpocząć
      no i krew oddać nie byłoby wcale źle...
      pzdr.
      • Gość: Ursus 15 sierpnia IP: *.nplay.net.pl 07.08.10, 22:15
        Ojciec Dostatni... Który to już duchowny, który wybrał blichtr tego świata..? Jak widać przykład abp. J. Życińskiego jest bardzo zaraźliwy.
        Skoro dla Ciebie, ojcze, obrońcy krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego, to "...religijni fanatycy...", to co masz do powiedzenia na temat retoryki używanej przez takich osobników jak J. Palikot (kolega felietonista z łam GW), czy S. Niesiołowski ("katolik", a jakże)...? Co masz do powiedzenia o naładowanych alkoholem wyborcach B.Komorowskiego lżących wieczorami odmawiające różaniec kobiety..? A ci, co w pogardzie dla wiary i elementarnej ludzkiej wrażliwości, obok krzyża harcerskiego, ustawili krzyż zrobiony z puszek po piwie znanego, poznańskiego browaru... Co powiesz, ojcze..? A zboczeńcy, dewianci, nie tak dawno maszerujący ulicami stolicy, żądający coraz to nowych "praw"..? To zapewne wrażliwi, tolerancyjni europejczycy... Czy tak..? Milczysz...
        natomiast co do sierpnia jako takiego zbliża się 15 to od jakiegoś czasu moje ulubione święto poza tym nie to że bym specjalnie wojsko lubił ale jednak fajnie że tamta bitwa była wygrana... a dalej idąc jest toświęto również i lubelskie ot miną 693 lata od Władysławowego nadania... dla PPS to rocznica terrorystycznej Krwawej Środy - szczęsliwie od 104 lat taki akt terroryzmu się nie powtórzył internauci mogą świętować uruchomienie GG a posthipisi 41 lat od rozpoczęcia Woodstock
        15 sierpnia...
        W tym roku jest jeszcze coś...
        "...Ksiądz nie jest prorokiem i nie chce nim być. Chodzi raczej o zdarzenie ważne dla Polski i Polaków. – Mam w głowie konkretny dzień – mówi ksiądz Pęzioł. – Matki Boskiej Zielnej. Piętnastego sierpnia. Między dziesiątą rano a południem. Prawdopodobnie jakiś znak. Nic złego się wtedy nie stanie. Będziemy się tylko musieli wobec tego znaku określić. Czekam na ten dzień, nie wiedząc, co będzie. A może tylko mi się zdaje. Poczekam. Zobaczę..."
        www.newsweek.pl/artykuly/wydanie/0/-pogromcy-upadlych-aniolow,55855,1
        Ciekawy artykuł. Wierzyć, nie wierzyć... Sceptycyzm-tak, lekceważenie-nie..! Podobnie jak ks. Pęzioł: "...Poczekam. Zobaczę..."
        Pozdrawiam.
        • Gość: elan14 Re: 15 sierpnia IP: *.lublin.mm.pl 07.08.10, 22:45
          Zywy obraz polskiej ciemnoty na Kr.Przedm. Na szczescie nie w
          Lublinie.
        • przemek.leniak Ursusie Ursusie 07.08.10, 23:15
          ja wiem ty nie mnie pytasz...
          wcinam się prawem kaduka
          wybacz...
          ...
          za autora nie odpowiem - nie moja to rzecz...
          ale linka podałeś ciekawego
          to warto zacytować:
          "Cywilizacja laicka przełomu XX i XXI wieku wypłukuje z wielu
          ludzkich sumień wartości duchowe. Obok dobrych wartości istnieją
          także złe. Współczesny człowiek, często nie uświadamiając sobie ich
          obecności, nie zabezpiecza się przed nimi, co więcej – otwiera się
          na nie beztrosko. Zło wchodzi w życie człowieka i czyni wielkie
          spustoszenie duchowe, psychiczne i fizyczne. Kościół, działając mocą
          Chrystusa, idzie z pomocą tym ludziom, ogarniając ich troską
          duszpasterską. Jedną z form takiego duszpasterstwa jest Nabożeństwo
          o uzdrowienie duchowe i uwolnienie od wpływów złego ducha”
          ano nie inaczej jest...
          nie inaczej...
          i to zacytuję:
          " Obserwujemy dziwną fascynację złem, mrokiem, satanizmem,
          poszukiwaniem mocy, poza pojęciem moralności. Zagrożenia wynikać
          mogą z amoralizmu, konsumpcjonizmu, przedwczesnej seksualizacji
          młodzieży czy fałszywej duchowości wynikającej z pomieszania pojęć
          choćby wtedy, gdy myli się religię z magią. Analizujemy te
          zagrożenia, czyniąc to w świetle racjonalności, w otwarciu na
          współczesne badania naukowe. "
          ano właśnie...
          hmm zostawiając na razie przeczucia egzorcysty
          chciałbym powiedzieć że owszem tak
          i nie inaczej...
          i dobrze że egzorcysta bo sa sprawy o których się nie śniło...
          nie mniej Ursusie
          jest rzecz głeboko niebezpieczna w tym
          też zacytuję : "Za każdym razem, gdy stamtąd wyjeżdżam, czuję się
          silniejszy, moje lęki słabną, wracam do życia"
          wiesz zapewne że pola sie nie zaorze modlitwą ani kranu nie naprawi
          litanią
          a ludzie szukają często łatwego prostego środka
          a tu nie wystarczy nie tyle niestety co raczej na szczęscie rąk
          nałożenie i dmuchnięcie w twarz
          tu trzeba żyć
          a to nie łatwe...
          tu się bowiem trzeba samemu nie z demonem zmierzyć ale z sobą
          wierz mi wieksza to bestia
          i egzorcyzm tu nie pomoże...
          to tak w temacie racjonalizmu i wiary...
          ...
          15 sierpnia - ano poczekamy zobaczymy...
          tymczasem ja planuję bukiet uzbierac i do kościoła się udać...
          i świetować ważny dla mnie dzień...
          ...
          ha na koniec Ursusie
          coś mi się przypomniało
          ty być może znasz ewangelie i być może pamiętasz taką opowieść o tym
          jak to Jeszua jadł z celnikami i grzesznikami...
          pamiętasz?
          no to nie musze ci tłumaczyc czemu do świętych na obiadek się nie
          wybrał...
          Tymczasem dobranoc Ursusie
    • przemek.leniak Bardzo Dobry Przykład 08.08.10, 10:34
      dziś Dziennik Wschodni zrobił mi prezent fajny
      Ksiądz przekonał parafian, chociaż
      najpierw go nie chcieli


      można nie dać się zwariować?
      a jakże...
      i wyjść z bardzo złej sytuacji można...
      i dać tym sposobem Przykład który bardzo jest potrzebny
      "Sam ksiądz Podstawka nie chce komentować swojej pracy w
      Czerniejowie. Przyznaje, że jest spokojnie i to dla niego
      najważniejsze. Rok temu, taki spokój był szczytem marzeń."
      komentować wydaje się nie potrzeba...
      pzdr.
    • Gość: Ursus Ojcze Dostatni... IP: *.nplay.net.pl 08.08.10, 16:00
      Mam coś dla ojca...
      Relacje spod Pałacu Prezydenckiego, których nie zobaczy ojciec w TVN, ani nie wyczyta w GW...
      I kilka wypowiedzi "...fanatyków religijnych..."

      Bylam dziś pod Pałacem i to, co zobaczyłam, jest odrażające. Młodzi ludzie pod wpływem alkoholu tańczą i śpiewają, zapraszając do swojej libacji patrzących. Nikt im nie zwraca uwagi na to, co robią. Policja udaje, że nic sie nie dzieje

      Byłem dzisiaj pod Pałacem, aby wyrazić swą jedność z obrońcami Krzyża. Przyjechałem specjalnie ze Śląska tylko na półtorej godzinki. To, co tam się wyrabia, po prostu przechodzi ludzkie pojęcie. Ileż plugastw, ile oszczerstw, wyzwisk, szyderstw, braku szacunku dla miejsca i ludzi, którzy tam pokornie i cicho są zjednoczeni w modlitwie (...) Następnie tłuszcza - ci POlacy razem z setnikami od Gronkiewicz, którzy w swym chocholim tańcu, tańczą tego Waltza, jak im Palikot każe, i wyśmiewają, szydzą, drwią, obrażają, a pewnie jak by mogli to i by ukrzyżowali.
      Boże... jestem zszokowany. Mam 27 lat, pierwszy raz byłem w Warszawie, różne rzeczy dzieją się na Śląsku, ale takiego chamstwa jak tam, to jeszcze nie spotkałem.


      Stoję już czwartą noc pod krzyżem pod pałacem prezydenckim. To, czego tam doświadczamy, przechodzi granice wszelkich wyobrażeń. Oto tylko ułamki tego, co dzieje się co noc: około 21:00 przychodzi ks. Małkowski i wspólnie ze zgromadzonymi tam wiernymi odmawiamy apel jasnogórski. Z pobliskiego Gesslera (wino, wódka, piwo wszystko za 4 zł) natychmiast przybliża się grupa około 60 osób, podpitych, z nową prowokacją. Wciskają się, między stojących tam ludzi i tubalnymi wrzaskami skutecznie zakłócają każde słowo modlitwy. Okrzyki są niewybredne: "precz z krzyżem", "zimny Lech na krzyż", "krzyż do kościoła", wszystko obficie pokraszone przekleństwami: k..., h..., pierd..., kut... i inne. Wrzaski nasilają się i łączą tak, że nie słychać ani jednego słowa kapłana. Od 23:00 do 9:00 Gessler jest tak pełen ludzi, że nie mieszczą się w lokalu. Niestety nie przychodzą do niego, ale... po odpowiedniej dawce piw, wódki i prawdopodobnie jakichś narkotyków, wszyscy udają się pod... krzyż. Wczoraj młoda dziewczynka, lat może 17, podchodziła do modlących się, po kolei wrzaskliwym głosem krzycząc: :Masz penisa?, Nie?, to powiedz: penis, penis, kur... penis, takie trudne?"
      Nieważne, że nam przeszkadza, że się pakuje, podchodzi non stop przez około 3 godziny do każdego z nas z tym samym tekstem. Oczywiście każde jej zachowanie spotyka się z gromkim aplauzem kolegów spod Gesslera... Po chwili upity w belę mężczyzna, około 40 letnia bacząc na miejsce, włazi pod krzyż, depcąc palące się znicze, tratując kwiaty i leżące zdjęcia osób poległych w katastrofie pod Smoleńskiem... Takie wejście wywołuje wśród towarzystwa spod Gesslera wprost euforię radości. Nagle ze wszystkich stron pojawiają się kamery i aparaty fotograficzne, pilnie nagrywając zajście. Mężczyzna woła przepitym głosem: "ru... się pod krzyżem", i zaczyna robić obsceniczne gesty. Po chwili zatacza się, zadeptując lezące krzyże, które ludzie tam położyli. Gdy podchodzi 2 policjantów (na nasze błagania o interwencję), towarzystwo skanduje: "on nic nie robi! on nic nie robi! nie można go aresztować!"", i zalęknienie policjanci odchodzą. Ktoś z tyłu rozrywa krąg modlących się ludzi na różańcu i w kółko woła zachrypniętym głosem: "gdzie trzymacie ręce, jak się modlicie, ręce trzyma się na piersiach, a nie na jajach" Oczywiście wybucha lawina histerycznego śmiechu. Dwóch młodych mężczyzn podchodzi do krzyża i zaczynają się całować jak zakochani oraz obmacywać. Starszy człowiek podchodzi do mnie i z całej siły
      wali mnie pięścią w ramię.
      Zapytacie, czy na to pozwalamy... Gdzie jest policja, gdzie służby porządkowe...
      Podczas tych nocy, zwracamy się co sekundę do stojących murem uzbrojonych policjantów przed krzyżem, błagamy o pomoc, upominamy, krzyczymy... I co? Mur zaciętych twarzy patrzy na nas bez słowa, obojętnie przyglądając się zaistniałym zajściom. Słyszę jak jeden z podpitych mężczyzn zwraca się półgłosem do kolegi: "walimy tu pod pałac, bo tu (policjanci) nie gonią".
      Ot i cała tajemnica.


      Pijany człowiek wpada pomiędzy modlących się. Rozpychając łokciami starsze kobiety, krzyczy na całe gardło: „wypier... z tym krzyżem stąd, ale już, zabieramy go!!!” Tłum bije brawo, słaniając się ze śmiechu. Jedna z modlących się kobiet zwraca mu uwagę, że chyba ją kopnął. Ten spluwa jej w twarz.


      Pomimo gęstniejącego tłumu pijanych w różnym wieku, policja uznaje swoje czynności za skończone i oddala się. Młody człowiek z niekompletnym uzębieniem krzyczy na całe gardło: "Leeegiiiaaa!!!" Inny pada z muzułmańskim pokłonem pomiędzy modlących się, krzycząc: „nie ma boga nad Allacha”. Paść było łatwo, wstać muszą mu pomóc rechoczący koledzy. Jeszcze inny krzyczy: "Szatanie, przybądź!!!" Jedna z modlących się kobiet mówi: „będę się za pana modlić”, krzyczący odpowiada: "spier..., ty ku...!!!" Dobrze zbudowany młody człowiek broniący krzyża zaciska zęby i pięści. Kobieta chwyta go za gotujące się do ciosu ramię i mówi ściszonym głosem: „musimy być od ich silniejsi, nie możemy dać się sprowokować, o to im właśnie chodzi”. Pojawiają się łzy. Łzy bezsilności.

      www.niezalezna.pl/article/show/id/37510
      www.niezalezna.pl/article/show/id/37437
      niezalezna.pl/article/show/id/37406
      Ojcze Dostatni... szeroka i przestronna jest droga wiodąca na zatracenie...
      Publicznie znieważyłeś ludzi, publicznie ich przeproś. I błagaj, w sakramencie pojednania, Boga o przebaczenie. Bo choć "...szeroka i przestronna jest droga wiodąca na zatracenie..." to również "...choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna..."
      Czego zarówno Tobie, jaki i sobie szczerze życzę.
      Pozdrawiam.
      • Gość: ja Re: Ojcze Dostatni... IP: *.chello.pl 08.08.10, 16:45
        Może jest tak, jak opisano, a może zupełnie inaczej. Nie wiem na
        pewno i nie zamierzam sprawdzać. Ale mam pewność, że nie zdarzają
        się sytuacje, aby prowokująca grupa jakichkolwiek przeciwników
        krzyża, Lecha Kaczyńskiego, ojca dyrektora czy kogokolwiek innego
        wdarła się do kościoła, kaplicy, muzeum... Z tego wynika prosty
        wniosek ( prosty dla mnie ) - jeżeli chcemy uniknąc niewybrednych
        zaczepek, żartów, drwin, przechowujmy to, co jest dla nas
        najświetsze i najważniejsze, w zaciszu, w miejscach do tego
        przeznaczonych. Na Wawelu nie ma escesów. Spodziewam się rychłego
        zgłoszenia wniosku o zamknięcie kilku/kilkunast najbliższych
        krzyżowi lokali, no bo skoro ich goście stwarzają dyskomfort
        fanatyków...
        • Gość: elan14 Re: Ojcze Dostatni... IP: *.lublin.mm.pl 08.08.10, 17:05
          Relacje p.uRSUS z tych żródeł zawsze sa tego rodzaju. To krzyżowcowe
          pisostwo.
        • przemek.leniak nie ma to jak zdjecia i film 08.08.10, 21:40
          łatwiej uwierzyć kiedy sie widzi
          no to dobra
          link - anal.co? sie pod transparentem podpisało?

          link
          - czyli krzyż z puszek piwa Lech

          link
          - przywiązany do puszkowego krzyża
          dwa ostatnie zdjęcia z TVN czyżby ta telewizja zaczeła kłamać?
          proponuję obejrzeć film
          link
          no i co jak jest?
          TVN kłamie hmm...
          kto by powiedział...
          ...
          niestety to nie jset dobre rozwiązanie żeby sie w domu zamknąć
          bo przecie kiedy się zamkniemy to nas nie okradną i nie pobiją
          oszołomy wyszły na ulicę?
          ano wyszły...
          • przemek.leniak tu miałbym ochotę zapytać Joannę 08.08.10, 21:57
            o ową ponoc zasadnicza róznicę
            pomiędzy oszołomstwem Rydzyka i oszołomstwem jej guru...
            w czymże ona ją dostrzega?
            ...
            źle się stało że Palikot wygrał wybory prezydenckie - bardzo źle
            bo nie jest to żaden nowy chrystus jak sam się przedstawia
            "Ożywiajcie i zwyciężajcie, krzyże z puszek piwa stawiajcie"
            to nie znaczy posyłam was niby owce miedzy wilki...
            ...
            chrystusem nie jest także i Rydzyk
            ani nie był nim Lech Kaczyński
            którym pośmiertnie oszołomy wycieraja sobie paszcze...
            ...
            hmm kto wie może i nie ma jednak wakacji?
      • Gość: hm... Ojcze Dostatni... slowo sie spelnilo... IP: 109.200.82.* 08.08.10, 18:02
        Ursus zwariowal, a leniak goraczkowo kalkuluje - co tez
        bardziej sie oplaci? Poprzec ojca feletoniste (popieram, chociaz nie
        o to ojcu chodzilo), czy pojsc za slowem namaszczonego wujka... A
        co, jesli w kalkulacji sie pomyli i namaszczony wujek, w ktorego
        rodzine wlasnie byl sie wzenil leniak (jak durnowato balakal na
        forum) nie popiera swego Szefa?

        Ech, ojcze felietonisto, trudno jest znosic fanatyzm w
        rzeczywistosci, ale jeszcze trudniej, gdy przeciwko sobie ma sie i
        fanatykow forumowych i oszolomow...
        • przemek.leniak aleś ty głupi a leniwy to już całkowicie 08.08.10, 20:46
          głupich jak powiadają nie sieją
          sami rosną
          Ursus zwariował?
          nie sądzę choć on ma istotnie swego bzika i mnie ten jego zalążek
          szaleństwa nie pociąga
          nie czuję potrzeby bycia Prokrustesem i przycinania ludzi do
          jakiegoś jednego wzorca
          tym bardziej religijnego...
          ...
          ja zaś kalkulować nie musze ponieważ dość dawno już sam sie na sobie
          przekonałem że od swojej kultury odchodzić nie warto...
          owszem warto poznawać inne tak samo jak inne języki i poglady
          ale trzeba mieć i swój własny ojczysty czy też raczej macierzysty...
          ...
          religia to jest znacznie wiecej niż dogmatyka podlana pogladem o
          wyższości soboru trydenckiego nad przekazem ewangelicznym...
          ...
          to jest najpierw (chronologicznie) kultura domu rodzinnego
          poczawszy od dziecięcego nasladownictwa dorosłych i nauki składnia
          rąk i paciorka, poprzez uczestniczenie w życiu obrzędowym wiekszej
          już niż rodzina społeczności - odpusty ze szczypkami, święta z
          prezentami i przyjęciami, obrzędy towarzyszące takim wydarzeniom jak
          śluby, chrzciny, pogrzeby etc.
          poprzez bardziej już swiadome przeżywanie takich rzeczy jak pierwsza
          spowiedź, pierwsza komunia, bieżmowanie, śluby małżeńskie
          po wreszcie w pełni świadome uczestniczenie w życiu religijno-
          obrzędowo-kulturalnym...
          to wszystko zaś w ciągłym towarzyszeniu języka codziennego-ojczystego
          który na wszystkie te wymienione i nie wymienione elementy ma swoje
          nazwy, który niesie ich różne konotacje etc etc.
          w tym języku jest człowiekowi wyrazić siebie najłatwiej...
          swoje emocje uczucia przekonania...
          o i tu warto powiedzieć rzecz najważniejszą
          nasza kuktura nie jest wyłacznie rzecza nabytą
          jest również rzeczą wybrana przez nas samych
          ...
          kiedy przechodzimy okres dorastania buntujemy się
          ot nie odmawiamy już paciorka...
          zaprzeczamy temu co dało nam wychowanie w jakiejś okreslonej strefie
          kulturalnej...
          próbujemy po nowemu a najbardziej to po swojemu zwyczajnie...
          a może lepszy prawdziwszy jest od katolicyzmu hinduizm?
          może buddyzm?
          może lepiej od jezyka polskiego brzmi taka czy inna gwara czy slang
          w tym procesie dorastania ważne jest to że zaczynamy oceniać innych
          oraz wartości, zwyczaje i tradycje które znamy...
          jednoczesnie uczymy sie nowych dotad nam nieznanych kultur a dalej
          idąc zaczynamy formuowac własne wartości, utrwalaja się w nas nasze
          własne zwyczaje, mamy własne poglady...
          potem w zetknięciu tej naszej nowej nowatorskiej i lepszej kultury z
          życiem dochodzi do czegoś jeszcze ciekawszego zaczynamy oceniać
          samych siebie...
          kiedy weryfikujemy naszą wspaniała utopię z życiem, wiele się
          okazuje...
          pokazują się zalety i wady naszych pomysłów i przekonań
          czasem zaczynamy rozumieć sens i cel zwyczajów i tradycji które nam
          przekazali rodzice dziadkowie i inni ludzie...
          czasem do nich powracamy czasem zostajemy przy swoich sprawdzonych...
          to co istotne to to że zaczynamy sie tym wszystkim świadomie
          posługiwać!
          hmm
          i tu wrócmy znów do religii zwanej czasem również wiarą
          w religii która jest przecie niczym innym niż swoistym vademecum
          życia najistotniejsza jest wiara...
          wiara w co?
          ano właśnie...
          wiele na ten temat napisano i powiedziano a nie chciałbym tu pisać
          encyklopedii wystarczy zatem że powiem że sama wiara w "coś" już
          wystarczy...
          ta wiara to klucz do religii świadomej
          oczywiście mozna tej wiary nie mieć
          np. nie wierzyć w istnienie Boga - być ateistą
          bycie jednak ateistą nie oznacza że trzeba się wyprzeć posiadanej
          kultury języka i tradycji ba nawet obrzędowości religijnej nie
          trzeba się wypierać...
          choć oczywiście można...
          mozna przyjąć tu zresztą rózne postawy...
          ja swoją postawę i wiarę mam...
          kalkulowac więc nie muszę...
          ...
          poropos zaś wujka jak rany nic mi nie wiadomo o wujku namaszczonym w
          rodzinie mojego Słonka...
          ani mojemu Słonku...
          ...
          felietonisty zaś popierać ani nie popierac nie muszę
          ja go czytam i to mi sprawia przyjemność...
          czytanie...
          nie spodziewam sie byś to zrozumiał...
          ale lubię dobrą lekturę
          pzdr.
          • Gość: elan14 Re: aleś ty głupi a leniwy to już całkowicie IP: *.lublin.mm.pl 08.08.10, 20:56
            nie ma obowiazku czytanie Dostatniego,ale..
            • przemek.leniak ano nie ma 08.08.10, 21:41
              ale ja lubię...
              a ty nie rozumisz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka