bylemnanie
24.12.09, 00:42
Wszystko jest na nie. Jak ja do niedawna. Ale czy miałem rację?
Ostatnio lekko powątpiewam. Sam już nie wiem. Przełamuję się, ale
nie do końca. Żyję w naszym grajdołku od dość dawna. Sporo
widziałem. Wiele jeszcze zobaczę.
Na dziś? Na dziś wystarczy by mieć wątpliwości. Wahanie. Czy jest
już dobrze? Czy nadal bardzo źle? Postawny pytanie, jeśli nie możemy
postawić sprawy jasno. Czy jest już dobrze? Pewnie jeszcze nie. Czy
nadal jest bardzo źle? Raczej już nie. Na pewno już nie. Wstydu nie
ma.
Więc jak jest? Jakie są nasze odczucia?
Ja mogę pisać o swoich. A wam do tego nic. Moje zdanie.
Wokół mnie sporo się zmieniło. I nie da się obojętnie przejść obok.
Depczę chodniki dzień w dzień i po prostu po chrześcijańsku jest
przyznać, że w mieście się zmieniło. Prawda. Wcześniej powtarzałem
dość długo, że zmarnowałem czas. Dlaczego? Bo poszedłem na wybory. I
mój własny, prywatny kandydat nie przeszedł.
A później było mi obojętne, zwisało co się stanie. Na wybory już w
życiu nie pójdę i takie tam deklaracje składałem nie raz. Jednak
obserwuję. Dziś już nie tak pewnie deklaruję. Po chrześcijańsku jest
żeby przyznać, powiedzieć że się zmienia. Idzie ku dobremu.
Czy kiedyś tyle różnych nowinek mieliśmy w Żychlinie? Czy była
nadzieja?
Porównując obecną władzę, do minionych czy jest lepsza? Czy jest
gorsza? Tak szczerze, po chrześcijańsku?