Gość: rudi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.04.11, 08:42
Miałem podobny przypadek, z tym że dysponowałem filmem z kamery, gdzie dokładnie widać było całe zajście. Prawda, że policjant prowadzący sprawę miał podobnych kilkadziesiąt. Skąd się to bierze? Było tak - ustalono tożsamość łobuza, wykonano wszystkie przewidziane prawem czynności i skierowano sprawę do prokuratury. I co? Pan prokurator umorzył sprawę bo... film był niewyraźny! Czyli łobuz pozostał bezkarny, za dzień dwa znów kogoś obrobi - życzę tego gorąco panu prokuratorowi - sprawa trafi do policji i będzie kolejną z kilkudziesięciu. To mamy się dziwić, że policjantowi się nie chce?Chory kraj i tyle.