kulawa_wodzirejka
04.09.10, 21:24
wlasnie sie obronilam na b. dobrym uniwersytecie na 5 i zamiast sie cieszyc, mam dola. Studia nie
byly tymi wymarzonymi, wrecz przeciwnie i poszlam na nie tylko dlatego, ze bylam mloda, glupia i
niezdecydowana a kierunek wspanialomyslnie wybral mi ojciec ;))) ja zawsze bylam zainteresowana
psychologia ale o tym rodzice nie chcieli sluchac, nasluchalam sie ze po tym nie ma roboty a jak jest
to malo platna i mamy juz jednego psychologa w rodzinie (jakas ciotka) ktora robi w szkole - wiec
skonczylam popularne stosunki. I teraz nie wiem, co ze soba zrobic... studia dawaly zludne
poczucie obowiazku a teraz - jak mysle aby isc do pracy gdzies po urzedach to cos mi sie robi...
mam jak to sie mowi "znajomosc" w jednym miejscu i cos mi sie dzieje w srodku jak tato ponagla,
zeby zlozyc tam papiery... czuje sie beznadziejnie, bez celu i mimo, ze malo wiem o zyciu: nie
wolno dawac sie kierowac rodzicom!! Trzeba isc za glosem serca nawet jesli wasze studia bylyby o
zyciu mrowek w Amazonce :(