Hej, w góry!

03.03.02, 13:18
Zauważyłam, ze sporo jest tu wielbicieli gór, a ponieważ wątek "ciekawe
fotografie" właściwie się do tego nie nadaje (w końcu nie wszystkie ciekawe
zdjęcia powstają w górach, a z kolei niektórych wspaniałych miejsc się nie
uwiecznia na kliszy z różnych powodów) powołuję niniejszym wątek specjalnie dla
góromaniaków.
Gdzie wyjeżdżacie? Jakie są Wasze ulubione szlaki? A szczególne wspomnienia?
Napiszcie...
Dodam jeszcze, że ktoś kiedys stwierdził, że lubi góry, bo współczynnik
chamstwa maleje wraz z wysokością :-)
Pozdrawiam wszystkich, którzy lubią spojrzeć z góry na świat... w pozytywnym
znaczeniu :-)
    • michal.ch Re: Hej, w góry! 03.03.02, 16:05
      Babia Góra i położona u jej podnóża Zawoja rulez! :-)
      Poza tym zapraszam serdecznie w Pieniny (czyli takie mniejsze Tatry z wapieni).

      Przestałem lubić Zakopane, które stało się typowym kurortem i "wielkim
      miastem" - zatłoczonym, brudnym i strasznie komercyjnym.
      • tulka Re: Hej, w góry! 03.03.02, 16:19
        michal.ch napisał(a):

        > Babia Góra i położona u jej podnóża Zawoja rulez! :-)
        > Poza tym zapraszam serdecznie w Pieniny (czyli takie mniejsze Tatry z wapieni).

        Pieniny rzeczywiście piękne są, a już jesienią- poezja...

        > Przestałem lubić Zakopane, które stało się typowym kurortem i "wielkim
        > miastem" - zatłoczonym, brudnym i strasznie komercyjnym.

        Nie da się ukryć, niestety. I w ogóle Tatry są zdecydowanie za małe jak na tę
        ilość ludzi, która tam jeździ. Ale ja mimo to nie mogę się z nich "wyleczyć". A
        czasami zdarzają się bardzo przyjemne niespodzianki, jak kiedyś, gdy wybraliśmy
        się w dość paskudnawą pogodę, bladym świtkiem, na Czerwone Wierchy od strony
        Ciemniaka. Było tak wcześnie, że w Kirach nawet jeszcze nie sprzedawali biletów
        do TPN-u. I kiedy wyszliśmy z lasu, podniosła się mgła, zrobiła się piękna pogoda-
        a w górach żywej duszy. Spotkaliśmy tylko dwóch Słowaków, a później większą ilość
        ludzi dopiero, gdy zabieraliśmy się do schodzenia z Małołącznaka. Niesamowite
        przeżycie, nigdy tego nie zapomnę... Ani wcześniej, ani później nie zdarzyło mi
        się być w Tatrach na tak wyludnionym szlaku.
    • Gość: mac79 Re: Hej, w góry! IP: *.toya.net.pl / 10.0.217.* 03.03.02, 16:44
      Bieszczady& Beskid Niski !!!! To moje ulubione "rodzinne" gory, zawsze mialem
      tam najblizej... Jezeli Tatry, to tylko w pazdzierniku, albo kwietniu, maju,
      kiedy nie ma tam tylu ludzi. Nigdy nie przestane kochac Bieszczad, pomimo tego
      ze wiekszosc szlakow znam na pamiec i moge sie poruszac bez spogladania na
      mape. Kiedys myslalem ze to moze stac sie nudne- ale, nie odkrylem nowy rodzaj
      przyjemnosci - czyli poruszanie sie po doskonale znanym mi terenie :)
      odkrywanie drobnych zmian itp. A poza tym nie ma drugiego miejsca w Polsce z
      taka iloscia dzikiej, nasyconej zieleni. Kiedy stoje na Wetlinskiej to
      wyobrazam sobie ze tak mogl wygladac nasz kraj, zanim przetrzebilismy
      puszcze :)))
      Nie gardze tez Beskidem Sadeckim i Gorcami, ale to juz ze wzgledu na klimat
      upadajacej kultury pasterskiej, dzwonkow i kapliczek i wsi takich , jak
      podgorczanska Łopuszna... Zupelnie inny klimat, ale tez bliski.
      A w zeszloroczne wakacje wybralismy sie z przyjaciolmi do Rumunii. I bylo
      fenomenalnie! Pojechalismy tam z "dusza na ramieniu" ale jak to takze w
      przypadku Polski bywa, tam tez wiekszosc stereotypow sie nie sprawdza. A gory
      ogromne i dzikie...
      Pozdrawiam wszystkich i cisze sie powstal taki watek :)
      maciek.
    • Gość: Ixtlilto Re: Hej, w góry! IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.03.02, 20:21
      TATRY, TATRY, TATRY...
      * gdzie? całe!
      * dlaczego? kocham te widoki to to uczucie po wejściu na szczyt!
      * a te tłumy? ja wychodze na szlak rano a nie o 12, gdy ja wracam to ludzie
      dopiero idą :)
      * wpomnienia? co roku jest coś ciekawego! Chyba najbardziej zapamiętam Świnicę-
      mój pierwszy duży szczyt!
      * współczynnik chamstwa maleje z wysokością? TAAAAAK!

      pozdroofka, Ixtlilto
    • Gość: kostas Re: Hej, w góry! IP: *.toya.net.pl / 10.0.212.* 03.03.02, 23:04
      góry lubię wszystkie i wspomnienia by się z każdych znalazły, ale muszę w tym
      wątku wsponmieć o górach, które właściwie trudno traktować jako góry, a jednak
      górami są :-) -Stołowe. wejście po ok. 660 schodach na Szceliniec nie jest
      zbyt "czelendżing", ale tam na górze... |-] podobnie jest w Błędnych Skałach...
      to tak jakby ktoś - prawie na równinie - postawił stół z labiryntem na blacie.
      wydaje mi się, że to są względnie mało popularne góry, co stanowi dodatkową
      zaletę. byłem tam we wrześniu i było fantastycznie mało ludzi: na Szczelińcu
      turystów - może ze dwie wycieczki, w Błędnych - ... o ile dobrze pamietam to ze
      dwie osoby się tam może kręciły, a dresa bodaj ani jednego :-)
      O jak mi się tam podobało...
      pozdrawiam i Stołowe polecam
      • Gość: flip Re: Hej, w góry! IP: *.p.lodz.pl 03.03.02, 23:12
        Ale jakie kapitalne sa te Stolowe troche dalej - w Czechach. Adrszpach i
        Cieplice n/Metuja sa tez koniecznie do zobaczenia.
        • michal.ch Re: Hej, w góry! 04.03.02, 18:41
          Byłem wielokrotnie i polecam Góry Stołowe.
    • zamek Re: Hej, w góry! 04.03.02, 00:32
      Toście mnie sprowokowali. Trudno, jak wyjdzie długi post, to co najwyżej :)
      Zaczęło się lat temu z górą 20 (aż trudno uwierzyć) od Tatr. Ileż razy byłem -
      nie zliczę. Notesik wydarzeń górskich, który prowadzę od lat czternastu, trochę
      pomaga, ale nie we wszystkim. W każdym razie jeszcze przed pierwszym szkolnym
      dzwonkiem zdobyłem pierwsze turystyczne szlify. Wtedy oczywiście zaliczałem
      tylko to, co było w zasięgu dryblasa o wzroście 120 cm, ale bohatersko na
      własnych nogach zlazłem z Kasprowego, uprzednio przekroczywszy 2000 m na
      Beskidzie. Potem - po paru latach przerwy (w międzyczasie pokochałem Pieniny) -
      zaczęły się trudniejsze przejścia i efektowniejsze szlaki. Z tamtych czasów
      datuje się mój sentyment do Koziej Dolinki i jej otoczenia, a w szczególności
      Granatów, które z całej Orlej Grani lubię najbardziej. Z ulubionych miejsc...,
      trudno znaleźć jakieś "nie-ulubione", ale może Dolina Lejowa i Przysłop
      Kominiarski, Dolina Tomanowa, Roztoka, Pańszczyca i szlak na Mięguszowiecką pod
      Chłopkiem. Potem w Polskie Tatry zaczęły ściągać tłumy i stanowczo poczułem się
      nie jak u siebie. Owszem, niczym Pani Asystent wychodziłem raniutko w góry, ale
      powroty jednak odbywały się w towarzystwie nadmiernie licznym. Pamiętam zejście
      z Mięguszowieckiej w tłum wlokący się wokół Morskiego Oka, baczący tylko na to,
      żeby obcasy się nie połamały i piwo nie wylało. Wprost błagałem o jakąś solidną
      ulewę, która rozgoni to barachło. I, wyobraźcie sobie, deszcz nadszedł nagle, a
      ja schowałem się pod sztormiak, spod którego obserwowałem, jak kilkaset osób
      usiłuje wedrzeć się do schroniska. Dantejskie sceny z tabunami zmokłych kur w
      roli głównej; piwo z deszczówką, obcasy grzęzną w błocie, tłumy walczące o
      miejsca w furkach, byle dalej z tych cholernych gór, gdzie nawet spokojnie nie
      można browara skonsumować. I chwała Bogu.
      Potem - z racji moich orkiestrowych podróży - przyszedł czas na Alpy
      Austriackie. Ponieważ rzucano nas w różne miejsca, więc udało mi się między
      próbami zaliczyć kilka górek w różnych pasmach: Gailtalskim, Zillertalskim,
      Niskich (wcale nie tak bardzo) Taurach, Karwendlu, Górach Cesarskich. Wszędzie
      przede wszystkim pustka, cisza i spokój - niezmącony ogrom pięknych,
      niebosiężnych gór. Ale też i wymagająca szacunku potęga - gdy przyszło mi wraz
      z koleżanką ewakuować się z grani Brandjochspitze nad Innsbruckiem, choć do
      wierzchołka mieliśmy ok. 150 metrów w poziomie. Z burzą nie ma żartów. Dotąd
      tapeta na moim Windowsowym pulpicie przypomina mi o niewyrównanych rachunkach.
      Takoż samo nie da się zapomnieć majestatycznego Lackenkogla i Griessenkara z
      chmarami barwnych motyli nad Flachau czy bujnych jagodników na Schatzbergu koło
      Alpbach. I oczywiście widoków, widoków, widoków...
      Nie tak dawno temu odkryłem dla siebie Sudety. Oczywiście, "niejedno ich imię"
      i trudno porównywać Karkonosze z Górami Stołowymi (rzeczywiście rewelacja!), bo
      ich powab jest zupełnie różny. Udało mi się odnaleźć kilka miejsc, do których
      lubię powracać lub które chciałbym jeszcze raz odwiedzić. Do "stałego programu"
      należą okolice Lądka Zdroju z Trojakiem, Przełęczą Lądecką i dolinkami koło
      prześlicznej wioski Lutynia z takimi niespodziankami, jak wychodnia bazaltowych
      słupów czy wąwóz Wrzosówki. 2 lata temu zapuściłem się w zupełnie bezludne, za
      to urokliwe Góry Bialskie, oferujące piękne szczytowe widoki (np. z Czernicy
      albo Rudawca) i wabiące ślicznymi, zalesionymi dolinami. Kto szuka w górach
      dostojeństwa i kontemplacyjnych nastrojów - niechże jedzie tam, przebrnie nikłą
      drożynę do Bielic i rozkoszuje się magią najodleglejszych zakątków polskich
      gór... Ale i inne pasma nie są do pogardzenia - atrakcyjna widokowa Grupa
      Śnieżnika, równe Bialskim w nastroju Góry Bystrzyckie z chyba najpiękniejszym
      polskim schroniskiem na Przełęczy Spalonej (gdyby jeszcze szosa z Międzylesia
      nie łamała podwozia...), Góry Kamienne wokół Wałbrzycha kryjące perłę
      architektury - kompleks klasztorny w Krzeszowie i uroczą Lubawkę, Rudawy
      Janowickie z najdalej na północ wysuniętym dużym szczytem sudeckim -
      Skalnikiem, skąd widok aż po Wrocław - i wiele innych zakątków, kryjących w
      sobie tyleż nieodkrytego piękna, ile każdy miłośnik gór może sobie wymarzyć...
      Ale ostatnio - jednak Tatry, choć głównie Słowackie. Bez zgiełku, sympatycznie,
      tanio, blisko i... równie pięknie, jak w naszych. Od paru lat udaje mi się
      całkowicie unikać Krupówek, za to w Dolinie Kiezmarskiej bywam regularnie, by
      stanąć oko w oko z 900-metrową przepaścią Małego Kiezmarskiego; ale jeszcze są
      Białe Stawy, Dolina Zimnej Wody, Trzygań z pysznym widokiem wgłąb Doliny
      Złomisk, Dolina Do Regli w Tatrach Bielskich, gdzie napotkałem świstaki i
      wreszcie Dolina Jaworowa: od samej Lodowej Przełęczy 12 kilometrów
      najpyszniejszych widoków i - tego popołudnia, gdy tamtędy szedłem - tylko
      jeszcze 10 osób na szlaku. A te łąki, te polany pełne goryczek i zielnych
      zapachów..., wciąż je czuję, tak samo jak niemal namacalną, milczącą obecność
      nastermanych Jaworowych Szczytów, pełniących straż nad tym cudem przyrody...
      Czy już wiecie, ze kocham góry?
      Pozdrowienia :))
      • michal.ch Re: Hej, w góry! 04.03.02, 18:48
        Sudety, a konkretnie Góry Bystrzyckie i Stołowe (mam rodzinę w Dusznikach Zdr.)
        były pierwszymi górami jakich na żywo doświadczyłem. A było to we wczesnym
        dzieciństwie. I stało się. Połknąłem bakcyla na góry i nie mogę się go pozbyć
        (to raczej zaleta niż wada).

        Pozdrawiam ze Schroniska pod Muflonem :-)

        P.S.
        Alpy - coś pięknego. Dwa lata temu odwiedziłem Karyntię na pograniczu Austrii,
        Słowenii i Włoch.
      • tulka Re: Hej, w góry! 04.03.02, 20:30
        zamek napisał(a):

        > Czy już wiecie, ze kocham góry?

        To się nie da ukryć :-)
        Ja w sumie najczęściej jeżdżę jednak w Tatry. Ale bywam też w Beskidzie Sądeckim.
        I również jest tam pięknie, choć to piękno zupełnie inne i trudno je w ogóle
        porównywać. I jeszcze Pieniny- moje pierwsza "daleka" wyprawa wakacyjna z
        Rodzicami. I niezapomniane przeżycie, jakim było zdobycie Trzech Koron od strony
        Szczawnicy, przez Sokolicę, Czertezik i Zamkową Górę. Jak na moje siedmioletnie
        nogi była to dosyć długa trasa i pod koniec zaczynałam już trochę marudzić. Ale
        kiedy stanęłam na szczycie Trzech Koron- zapomniałam o tym. W ogóle o wszystkim
        zapomniałam. Nie da się ukryć, że to właśnie tam złapałam bakcyla...

        Pozdrawiam :-)
      • kicia7 Re: Hej, w góry! 06.08.02, 12:44
        Tłum nad Morskim Okiem-koszmar!!!! Wchodziłam w w lipcu z mężem na
        Rysy.Ruszyliśmy, jak Dobry Bóg przykazał, bladym świtem, jeszcze bileterów na
        Palenicy nie było. Pierwsze żywe osoby spotkaliśmy nad Morskim Okiem -
        robotnicy naprawiali szlak. Szło sie fantastycznie i niesamowicie, bo cały czas
        w chmurach, widac było na jakieś 10 metrów, z tym, że to co było o 10 metrów,
        było mocno zamglone.A cisza aż w uszach dzwoniło. W okolicy Kotła pod Rysami
        wyszliśmy nad chmury - kto widział, wie jak to wygląda, kto nie widział, nawet
        sobie nie wyobrazi. Na Rysach opalała się słowacka wycieczka, więc długo nie
        siedzieliśmy. Już na zejściu nastawialiśmy sie psychicznie na to, co nas czeka
        na dole, ale szok i tak był ciężki - z prawie pustej, cichutkiej ścieżki prosto
        w dziki tłum jak na Piotrkowskiej. Potworne. Trudno, trzeba płacić za chęć
        przeżycia czegoś pięknego, ale dlaczego tak okrutnie???
    • petter Re: Hej, w góry! 23.03.02, 23:40
      Szkoda takiego ladnego watku,moze cos jeszcze dopiszemy?

      peter
    • ixtlilto Hej, w góry! Hej w maju! 30.04.02, 23:37
      tulka napisała:

      > Zauważyłam, ze sporo jest tu wielbicieli gór...
      No właśnie- a kto z tych wielbicieli jedzie na weekend majowy w góry?
      Swego czasu był tu wątek o tym... pamiętam, że cała ekipa tam była spisana...

      pozdroofka, Ixtlilto
      • bartuch Re: Hej, w góry! Hej w maju! 30.04.02, 23:43
        ixtlilto napisał(a):

        > tulka napisała:
        >
        > > Zauważyłam, ze sporo jest tu wielbicieli gór...
        > No właśnie- a kto z tych wielbicieli jedzie na weekend majowy w góry?
        > Swego czasu był tu wątek o tym... pamiętam, że cała ekipa tam była spisana...
        >
        > pozdroofka, Ixtlilto

        Dobrze masz, maturzystko. Też bym się wybrał chociaż na kilka dni. Marzą mi się
        Bieszczady...
      • jasam Re: Hej, w góry! Hej w maju! 30.04.02, 23:58
        ixtlilto napisał(a):


        > No właśnie- a kto z tych wielbicieli jedzie na weekend majowy w góry?

        Tulka, Porucznik i Jasam - Beskid Niski i Sądecki, Łemkowszczyna, Czy to
        zaliczacie do gor ?
        pozdr.
      • hubar Re: Hej, w góry! Hej w maju! 01.05.02, 00:22
        Ja też zazdroszczę Ci wyjazdu! Ale za to będę się kisił w Łodzi, ale cóż... tak
        też czasem trzeba. A najbardziej lubię Śnieżkę!!!zwłaszcza ostre wejście!

        pozdrowy
    • kirka1 Re: Hej, w góry! 01.05.02, 11:46
      A czy ktos z forumowiczów był w górach Izerskich?!(Sudety)
      To jest coś. Na lato w sam raz. Kocham tamte okolice.
      Pozdrawiam Gryfów Śląski i malowniczy Chojnik, tęsknię za wami ;-)
    • bruno11 Re: Hej, w góry! 01.05.02, 12:00
      A ja nie lubię gór, bo cały widok zasłaniają.
    • ninna Re: Hej, w góry! 01.05.02, 13:36
      Ja kocham gory. A najblizej teraz przeciez mam do gor skandynawskich (nazywane
      tutaj Fjallen). Jedno miejsce do ktorego dosyc czesto jezdzimy to Hoglekardalen
      w Ovixfjallen niedaleko miasta Ostersund, mojego ulubionego tutaj (rozmawiamy
      czasem o przeprowadzce tam.

      A co tam jest? Idziesz w gory - pustki. Tylko ty i przyroda, wspaniala natura.
      Najczystsza woda na swiecie. Spotykasz zwierzeta roznego rodzaju - nawet
      renifery.

      A co mozna tam robic?
      Isc szlakami (jeden prowadzi do przepieknego wodospadu). Lowic ryby. Kapac sie
      w lodowatych jeziorkach. Odwiedzic wies Samow (Laponczykow), isc na kilkudniowa
      wedrowke z namiotem. Mozna nawet pojechac na konna wycieczke, albo na wycieczke
      kajakiem. Zima mozna jeszcze do tego jezdzic na nartach, albo tzw skoterem.
      Jade tam w lipcu :o)

      O miejscu mozecie sobie poczytac (i poogladac na):

      www.bydalsfjallen.se/hoglekardalen/index2.htm

      A jesli nie wiecie co to jest skoter, poogladac zdjecia na:

      www.bydalsfjallen.se/birkl/skotersafari.htm

    • tulka Re: Hej, w góry! 04.08.02, 19:53
      Pozwolę sobie przypomnieć wątek, choć pojawił się kolejny o prawie identycznym
      tytule... ;-)
      My w górki (mniejsze troszkę) wybieramy sie już za tydzień. Nie mogę się
      doczekać...
      Mam nadzieję, że wszyscy wybierający się w góry nie omieszkają po powrocie
      podzielić się wrażeniami...
      Pozdrawiam :-)
    • balonus Re: Hej, w góry! 04.08.02, 21:58
      Moja przygoda z górami zaczęła się ok. 4 klasy podstawówki od Tatr. Nie liczę
      oczywiście wcześniejszych zimowych zetknięć z Sudetami z przyczyn narciarskich
      (na nartach jeżdżę prawie tak długo jak potrafię chodzić). Gdy rodzice
      powiedzieli pewnego letniego dnia, iż jedziemy w góry to zapytałem "Ale po co
      przecież latem nie ma śniegu!?". Na szczęście szybko pokochałem górskie
      wędrówki. I zostało mi to do dziś - jestem za to wdzięczny moim rodzicom
      (troche tego mam w genach po nich - oboje są geografami). Od tamtego lata w
      Tatrach pojawiam się co roku (lub częściej), gdy trochę podrosłem zacząłem
      chodzić z plecakiem od schroniska do schroniska, następnym stopniem
      wtajemniczenia były Tatry Słowackie (oczywiście przeszedłem tam przez Rysy).
      Długo byłem zafascynowany Tatrami i w ogóle nie zauważałem innych pasm
      górskich. Jednak pewna koleżanka namówiła mnie na wrześniowy wypad w Bieszczady
      i wtedy okazało się że istnieją jeszcze inne wspaniałe góry które także od razu
      pokochałem (szkoda tylko, że poznałem Bieszczady w momęcie w którym zaczęły
      stawać się modne i tłoczne). Po jakimś czasie (kilka wyjazdów w Tatry i
      Bieszczady) dotarło do mojego małego rozumku, że skoro w Bieszczadach jest tak
      fajnie to przecież trzeba przetestować jeszcze inne góry. No i się zaczęło:
      Beskid Sądecki, Karkonosze, Góry Izerskie, Gorce, Beskid Wyspowy i ostatnio
      Beskid Niski. Każde są inne i mają swoje ogromne zalety za które je kocham.
      Jutro jadę w Tatry Słowackie pochodzić trochę po szczytach na które nie ma
      znakowanych szlaków (mam nadzieję że strażnicy mnie nie złapią).
      Natomiast we wrześniu planuję Bieszczady lub Czarnohorę.

      pozdrawiam górsko Balonus.

      PS Acha, jestem także zapalonym climberem i jeżeli mam wolne i nie ma mnie w
      górach to znaczy że jestem w skałkach w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej (skąd
      wróciłem wczoraj).
    • zamek Sensacja ostatnich dni 06.08.02, 12:21
      ŚWIĘTOKRZYSKIE!!!
      Grań Zelejowej to jest to! No i oczywiście wspinaczkowe
      wejście na Górę Zamkową (!) w Chęcinach!!!
      Mak., jesteś błogosławiona!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja