hubar
13.07.04, 11:21
Urząd Miasta Łodzi jest zakorkowany wnioskami o ustalenie warunków zabudowy.
Bez takiej decyzji nie można rozpocząć budowy. Opóźnienie waha się od trzech
do sześciu miesięcy i stale rośnie, bo spraw napływa więcej, niż jest
wydawanych decyzji.
Na początku tego roku straciły ważność stare miejscowe plany zagospodarowania
przestrzennego, uchwalone na podstawie przepisów z 1984 roku. Jeśli nie ma
nowych planów, decyzje o warunkach zabudowy wydaje się na podstawie przepisów
ogólnych. Wymaga to drobiazgowej analizy ze strony architekta zatrudnionego
przez urzędy miasta lub starostwa oraz wielu zaświadczeń, co znacznie wydłuża
proces wydawania decyzji.
- Większość spraw, które teraz rozpatrujemy, pochodzi z lutego lub marca, ale
mamy też sprawy z ubiegłego roku - mówi dr arch. Marek Lisiak, dyrektor
Wydziału Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta Łodzi.
Ta sytuacja utrudnia życie inwestorom i projektantom.
- Gdyby nie to, że mamy sporo zezwoleń ubiegłorocznych, działalność naszego
biura zostałaby sparaliżowana - ocenia architekt Włodzimierz Krakowski,
właściciel biura projektów.
Urząd Miasta Łodzi przygotowuje obecnie zaledwie kilka miejscowych planów
zabudowy, które pokryją kilkanaście procent obszaru Łodzi. Najbardziej
zaawansowane są te dotyczące lasu łagiewnickiego oraz części Śródmieścia.
Wkrótce mają zostać przedstawione pod głosowanie w Radzie Miejskiej.
W przygotowaniu są plany dla kilku obszarów, na których władze Łodzi
spodziewają się dużych inwestycji: okolice ulic Ustronnej i Granicznej,
przyszłego węzła autostradowego przy ul. Rokicińskiej, teren między ul.
Kusocińskiego i Konstantynowską oraz w pobliżu Łódzkiej Specjalnej Strefy
Ekonomicznej. Jeśli ktoś chce budować z dala od tych obszarów, będzie musiał
miesiącami czekać w kolejce.
Ratunkiem byłoby zatrudnienie większej liczby architektów z uprawnieniami,
członków Izby. Wydział Architektury i Urbanistyki Urzędu Miasta Łodzi uzyskał
obietnicę prezydenta Łodzi, że będzie mógł zatrudnić 10 dodatkowych
specjalistów. - Okazuje się jednak, że architekci wcale się nie garną do
pracy w urzędzie - mówi dr Lisiak.
(pas) - Dziennik Łódzki
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/382672.html