Gość: Michał M.
IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
16.09.04, 10:46
Chciałem poruszyć zupełnie banalny problem, taki trochę mniej poważny niż
dyskusja o tunelu pod al.Kościuszki ;-)
Tramwaj ma dwa wagony.
- wszyscy wiedzą, że w drugim jest zawsze mniejszy tłok, że łatwiej znaleźć
wolne miejsce;
- drugi wagon zawsze był bardziej "kultowy", młodzież zawsze wolała jeździć
drugim - nawet jeszcze w czasach, gdy nie było zwyczaju urywania w nim
kasowników.
Dlaczego w takim razie KIEDYŚ i TERAZ w drugim wagonie jest mniejszy tłok?
Przecież naturalnym zachowaniem powinno być pójście do drugiego wagonu (bo
tam usiądę!). A to powinno prowadzić do wyrównywania ilości ludzi!
Myślę że argument "jak wysiądę, to z pierwszego będę miał bliżej" jest słaby
dla kogoś, kto jedzie tramwajem 20 czy 30 minut, zaoszczędza 5 sekund, a
posiedzieć może kilkadziesiąt minut.
Wiem, że to głupi problem ;-) Ale może jest tu jakiś psycholog.