w.o.d.z.i.r.e.j
09.02.05, 08:16
Policja w MPK - Tramwaje i autobusy są w fatalnym stanie!
Środa, 9 lutego 2005r.
Pęknięte przednie szyby, łyse opony, wycieki oleju z silników i skrzyni
biegów, nieszczelne układy hamulcowe i uszkodzone oświetlenie – to usterki,
które wykryli wczoraj w autobusach MPK policjanci z drogówki.
Policjanci zatrzymali 11 dowodów f rejestracyjnych autobusów MPK. Na takich
łysych oponach zmuszeni są jeździć kierowcy autobusów. x
Wozy, którymi podróżują pasażerowie są w opłakanym stanie. Sami kierowcy
mówią, że czasami boją się nimi wyjechać na trasę.
– Bo zdajemy sobie sprawę, że jest sporo usterek, ale pracować trzeba – mówią.
– Taboru zastępczego jest jak na lekarstwo. Mechanikom brakuje części. Żeby
naprawić jeden autobus, wyjmuje się podzespoły z innego. Taka jest nasza
rzeczywistość.
Fatalny stan techniczny autobusów potwierdzają policjanci.
– Funkcjonariusze zatrzymali 11 dowodów rejestracyjnych, bo autobusy ze
względu na stan techniczny nie nadawały się do wyjazdu – mówi nadkom. Joanna
Kącka z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi.
Policjanci zapowiadają, że podobnych „nalotów” na zajezdnie będzie więcej.
– I bardzo dobrze – cieszą się kierowcy. – Może wreszcie znajdą się pieniądze
na solidną naprawę pojazdów.
– 5 z 11 wozów ma poważniejsze awarie. Pozostałe zostały już naprawione i
skierowane na przegląd techniczny – mówi Iwona Popoff, rzecznik łódzkiego MPK.
– Naszym zdaniem usterki nie zagrażały bezpieczeństwu pasażerów.
O łysych oponach, na których jeżdżą łódzkie autobusy, pisaliśmy kilka tygodni
temu. Wtedy władze MPK obruszyły się i żądały od redakcji sprostowania.
Wczorajszą akcją policjanci potwierdzili nasze informacje.
źródło: lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/446857.html
Najbardziej rozwala mnie wypowiedź pani rzecznik Popoff,
cyt.:"Naszym zdaniem usterki nie zagrażały bezpieczeństwu pasażerów".
To co się do cholery bardziej liczy?
Opinia pani rzecznik, która MUSI wykonywać polecenia prezesa Wąsowicza, czy
też opinia niezależnych ekspertów z łódzkiej drogówki?
Czy na prawdę musi dojść do poważnego wypadku z ofiarami w ludziach,
by włodarze miasta zainteresowali się fatalnym stanem łódzkiego taboru?
Ale pewnie, jasne, oni wożą cztery litery luksusowymi samochodami służbowymi,
a naród? Co ich to obchodzi. Niech płacą podatki i siedzą cicho!