Dodaj do ulubionych

Wątek surrealistyczy - sequel

10.07.02, 09:30
Najnowsze doniesienia z wojny. Jeże wspierane przez naloty dywanowe kur
posuwają się szybko do przodu. Są niumyte, głodne i zmeczone. Kopią nory pod
psami, ziemia się zapada, a bezsilne psy oddają ostatnie tchnienie pływając w
kurzych jajach. Z ostatniej chwili, zobyto przyczółek we parku Poniatowskiego.
Nadciąga także zaopatrzenie. Tłumy jeży z jabłkami na kolcach i zamaskowane
liścmi bieżą na pomoc. Ależ maja przewagę, jakie zorganizowanie. Jednak zwiady
kuże doniosły, że po stronie psów stają wiewiórki, bombardujące żołedziami z
koron drzew. Będzie ciężko.
Obserwuj wątek
    • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 09:34
      W takim razie przepraszam za śmiałość i proszę o niepisywanie na łamach tego
      wątku, który niefortunnie założyłem, moje sprawozdanie z wojny zostało
      przeniesione na własne miejsce.
      Jeżcze raz sorry.
      aric
      • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 09:36
        Wiesz, że nie ma za co, Przyjacielu. Chętnie będę pisywał na obydwu wątkach, do
        czego i Ciebie zachęcam. Przecież do zakończenia kampanii jeszcze daleka droga.
        A potem dopiero się zacznie, jak dojdzie polityka...
        aA
        Rd
    • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 09:34
      Dwie rzeczy są niemal pewne. Po pierwsze do walki lada moment włączą się lisy -
      nie wiadomo tylko po której stronie.
      Po wtóre do walki nie włączą się susły. Jak zwykle prześpią najciekawsze.

      Z frontu raportował kapral-kapłon
      aA
      Rd
      • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 09:43
        Tak więc widzę, że jednak zainteresowanie poczynaniami jest przeogromne. Tak,
        już wiemy, lisy nadciągnęły z południa. Staną po stronie psów, gdyż ich
        spokrewnienie jest widoczne. Są chytre i rude jak wiewiórki. Wspomogą
        wycofujace się psy. Jeże wymysliły natomiast nową formację bojową nazywaną
        kulokolczaste maszyny bojowe. Ogólnie bedzie to wyglądać w następujący sposób.
        Cytuję autora:
        Zrobi jeż zeza
        Wyszczerzy swe ząbki
        Otoczy się kocem
        I jako kula potoczy.
        Koce w ostatniej chwili mają zostać zrzucone, ukazując śmiercionoscią maszynę.
        • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 10:24
          Najnowsza korespondencja: Psy przeszły do kontrataku. Wsparte na skrzydle przez
          wściekłe lisy uderzyły z furią na główną formację jeży.

          Jeże się bardzo zjeżyły
          i kurczą się kur siły.

          Wygląda na to, że psom kontratak ten zda się na więcej niż na budę. Będziemy
          państwa informować na bieżąco.

          Wasz z linii frontu
          aA
          Rd
          • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 10:30
            Teraz to widzę. Na balkonie pojawiły się dwie znajome, ale już bardzo zmęczone
            kury. Doniosły, że nowa formacja nie zdała egzaminu. Chytre lisy zaczęły sikać
            na toczące się kule i wypaliły oczy biednym jeżom. Amoniak to paskudna broń,
            skomentował jeż szczerbol, nie spodziewaliśmy się ataku chemicznego. Coś z tym
            trzeba zrobić. Wysłaliśmy kury na zwiad, a na razie przyczaimy sie trochę w
            norach i poprosimy krety o wywęszenie co i jak.
            Dowódca Hord Jeżowych Jeż aric.

            Ps.
            aard,
            Ja trzymam stronę jeży,jak z toba. Jesteśmy przyjaciółmi czy wrogami,
            oczywiście tylko w tym wątku?
            • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 10:36
              > aard,
              > Ja trzymam stronę jeży,jak z toba. Jesteśmy przyjaciółmi czy wrogami,
              > oczywiście tylko w tym wątku?

              Ja jestem bezstronnym korespondentem (takim, który zawsze najłatwiej obrywa od
              obydwu stron)
              aA
              Rd

              • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 10:41
                Unik. Ok. Krety wywęszyły. Okazało się, że psy mają nowy plan, wspierany bronią
                chemiczną. Najpierw amoniakowy atak, potem szturm psów. Widać, że rosną w siłę.
                Jeże ciągle myślą. Kury sa przerażone. Cóż mają począć. Do kogo sie udać. Jaka
                broń wymyslić. Zagłada tuż tuż. Już czuć amoniak. Będzie ciężko.
            • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 10:40
              W tej chwili jeże okopały się w kretowiskach, a krety zeszły do podziemia by
              organizować Ruch Wyporu. Kiedy już dostaną się na tyłki wrogą wyprą do góry
              masy ziemi i zasypią wraża psią armię w niekończącej się hałdzie.

              My też państwa zasypiemy - wiadomościami na ten temat w odpowiednim czasie. A
              teraz przerwa na reklamę, proszę zostać z nami.

              "Kieeeeedy byłem....
              Kieeeeedy byłem małym chłopcem, hej!
              Zawsze chciałem...
              Bardzo chciałem zdrowe nogi mieć!
              No i odkąd mam implanty,
              Wszystko gładko idzie mi, że hej!"
              "Najnowszy hit Adidasa. Naturalnie wyglądające protezy model 'Korzeniowski 001'
              z wbudowanymi systemami FCC, AGD, FCV, BBU i ABC. Na życzenie klienta możemy
              pokryć protezę sztucznie wytworzoną skórą opartą na próbce pobranej od klienta.
              Do kupienia w każdym firmowym sklepie Adidasa na terenie całego kraju."
              "Adidas. Where do you want to go today?"
              • vladip Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 11:48
                pójdźcie o dziatki pójdźcie wszystkie razem
                za miasto pod słup na wzgórek
                tam za.. siedmioma górami za siedmioma lasami...
                chomiki szykują się na wojnę, wojnę straszliwą, bez pardonu bez brania jeńców ale
                ze słuchaniem jęków
                wojnę chomiczną w której wszystkie szkodliwe chomikalia zachomikowane na czarną i
                białą godzinę użyte będą
                i kiedy chomiki gotowe będą tedy ruszą ławą i nic ich nie powstrzyma
                kury wykurzą
                lisy zaliśą
                psy zepsują
                jeże ujeżą
                ecce chomik chciało by się powiedzieć
                pzdr
                vladip
                • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 12:02
                  Psy opanowały już przyczółki w kretowiskach! Wygląda na to, że jeży nic już
                  poza jakąś deus ex machiną uratować nie może. Nawet hałde kłety jakby już cołaz
                  mniej widzą szans na wygłaną. Złesztą dla nich niewidzenie to nic nowego.

                  Ale cóż to?! Proszę Państwa, niesamowite. Na pole bitwy wgalopował Biały Koń!
                  Rozgląda się nerwowo i rozpytuje walczące strony o Andersa, czyżby Mąż
                  Opatrznościowy jeży?!

                  Jest jeszcze jeszcze coś. Jak donosi nasz mozambicki korespondent, jeżom w
                  suqrs spieszą jeżozwierze na uzbrojonych po zęby brygantynach. Ponoć już są na
                  Jasieniu i lada chwila należy się spodziewać inwazji przez studzienki
                  kanalizacyjne w Alei Mickiewicza. Czekajmy zatem w napięciu na dalszy rozwój
                  wypadków.

                  aA
                  Rd
                  • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 12:19
                    Tak, widać jeżozwierze bratające się ze zdziesiątkowanymi jeżami, wiele
                    rannych, oślepionych lisim amoniakiem zwija się konwulsjach, także kury sie
                    grupują na okolicznej kładce przy Żeromskiego. Coś się dzieje, coś niebywałego.
                    Tak, nadciąga drób ze wszech stron. Kładka ledwo wytrzymuje nacisk siedzących
                    kaczek, gęsi i indyków, niektóre muszą niestety fruwać, wyglada to na niezły
                    chaos. I pojawił się Biały Koń, on chce aby nastał pokój, nie, drób bedzie
                    walczył do końca. Ruszyło ptacto. Pierwsz kaczki i gesi. Stają równo
                    toksycznymi kupami, które stworzyły trawiąc radioaktywną paszę. To jest co
                    niesamowitego. Poszły jeże po betoni, wspierane przez jeżozwieże. Tupią
                    niemiłosiernie.
                    • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 15:10
                      Psy naciskane niemiłosiernie skupiły się przy kuchni polowej i czekają na
                      posiłki. Odgryzają się i odszczekują dosłownie resztką sił! Lisy, jak to lisy,
                      zdradliwie przeszły na stronę wroga. Ptactwo domowe walczy po prostu odlotowo!
                      Właściwie nawet wiewiórki nie mają szans. Cała nadzieja psów w tym ,że już za
                      miesiąc nadciągnie odsiecz ze strony żółwi...

                      Z wojennego studia mówił do państwa
                      aA
                      Rd
                      • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 15:19
                        Tak żółwie to potęga. Są twarde. Może nadciągnie Gamera, ich superpotwór.
                        Tak czy inaczej, podsumujmy.
                        Ptactwo bombarduje, lisy zmieniły stronę. Jeże ponownie w natarciu wspierane
                        przez jeżozwierze. Ogólnie coś mi się zdaje, że psy czeka pieski los.
                        Jak doniosły jednak kury. Coś się zdarzy, bo pewna grupa psów udała się z tajną
                        delegacją do łódzkiego zoo. To może przesądzić sprawę. Psy okazały się nie
                        honorowe. Mamy tylko nadzieje, że duże zwierzaki odmówią mieszania się w ten
                        konfilkt na tle rasowo-gatunkowym. Jeszcze jedno, poszła plotka, że do tej
                        pory, bezstronne koty szpiegują dla obu stron, bo nie mogą się zdecydować, co
                        dla nich lepsze.
                        • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 16:00
                          Delegacja psów wróciła z zoo z kwiatkiem. Czyżby spotkały przy okazji psa
                          ogrodnika i stąd ten podarunek? W każdym razie wydaje się, że coś załatwiły, bo
                          wyraźnie grają na zwłokę i odwlekają walkę myszkując po zamrozkach. Ma się
                          wrażenie, ze armia jeżowa już właściwie wycina lub raczej wygryza w pień
                          niedobitki, ale coś wisi w powietrzu i nie chodzi to o odór bomardowań
                          drobiowych...

                          Z miejsca konfliktu Wasz
                          aA
                          Rd
                          • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 10.07.02, 16:03
                            Proszę państwa, semsacja!!
                            Prorocze słowa wypowiedziałem z tym wygryzaniem w pień! Na odsiecz psom i ich
                            soujusznikom ciągną bobry!!

                            Opuściły swe żeremie w Nerze
                            i zamierzają uderzyć na jeże!
                            Już prowadzą też roboty umocnieniowe w okolicy kortów MKT i przygotowują psom
                            okop, z którego będą prowodzone kolejne ataki, zapewne pod wodzą Wilekiego Psa
                            Baskerville'ów.
                            Będę Państwa na bieżąco informował,
                            aA
                            Rd
                            • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 11.07.02, 08:33
                              Przebudzony z snu zimowego przez dwie kury z balkonu wiem już wszystko. Bobry
                              okopały psy, odnajdując przy okazji kilka posadzonych tam kiedyś ziemniaków,
                              starczyło dla wszystkich, psy się przyczaiły, po porannej kolacji i wyczekują.
                              Słyszałem także, że rowem melioracyjnym puszczono wodę i teraz mamy fosę. Czyli
                              jeże wspierane przez drób będą musiały rozpocząć oblężenie. Obecnie jak donoszą
                              kury jest raczej spokojnie. Tylko jek długo? Z ostatniej chwili, pies
                              Baskervillów będzie dowodził obroną kortów.
                              • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 11.07.02, 08:57
                                Koci szpiedzy donoszą, że o świcie rozpoczęło się oblężenie. Jeże bombardują
                                okop w okolicy kortów przy pomocy najnowszej, straszliwej machiny wojennej.
                                Jest to tak zwana katapulta bombardująco-desantwa. Wygląda to tak, ze do
                                katapulty wkłada się jeża całego umazanego w ptasie guano, tak, że go w ogóle
                                nie widać. Taką zabójczą pigułę wstrzeliwuje się do obozu wroga i tam (jako że
                                nikt się do niego nie zbliży) jeż może spokojnie rozpocząć działanie
                                dywersyjne. Nasi infomatorzy nie podają, jak wiele jeży ruszyło już w bój i ile
                                z nich przeżyło lot, ale wygląda na to, że psy powinnny się strzec tej broni,
                                jak istoty o wyjątkowo czyłum węchu.
                                Dodatkowo grozę sytuacji wzmaga fakt, że kaczki i gęsi rozpoczęły już naloty
                                nad okop i -psom od samego początku jest bardzo gorąco.
                                będziemy Państwa informować o wszystkim na bieżąco. Z fosy wokół bobrowego
                                okopu nadawał Wasz korespondent
                                obsrAARD
                                • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 11.07.02, 09:45
                                  Dzieje się, że tak ujmę to, pieska krzywda. Nawet bobry nie wiedzą co jest grane
                                  i żałują, że się wbobrowały w tę wojnę. Ostatnią szansą dla psów jest wysłanie
                                  swojego psa komandosa Cywila na głębokie tyły w celu pogonienia kota żółwiom. Te
                                  się strasznie żółwią. Ponadto ma on za zadanie rozesłać wieści po głebokich
                                  zapleczach i nawoływać psy do walki. Podobno jak doniosły moje dwie
                                  zaprzyjaźnione kury, ma on dotrzeć aż pod Pabianice. Jeże nadal bąbardują, a ich
                                  cuchnące kolce poprosu zabijają, a conajmniej usypiają wyćieńczone psy.
                                  Czyć te jeże litości nie mają?
                                  • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 11.07.02, 14:57
                                    Jeże najwyraźniej postanowiły zniszczyć wroga ze szczętem. Pajnowsze
                                    doniesienia mówią, że pojmały psa Cywila! Pies "cywil" okazał się przebranym
                                    po(m)rucznikiem kontrwywiadu i obecnie siedzi za kretkami studzienki
                                    kanalizacyjnej w opanowanej przez jeże części miasta na północ od Alei
                                    Mickiewicza.
                                    Być może zainteresują państwa reakcje ludzi na całą sytuację. Otóż te bałwany
                                    niczego nie zauważają!! Dalej spokojnie grają w tenisa, jakby cała walka
                                    przebigała w innej, równoległej rzeczywistości. Oczywiście nasi Słuchacze i
                                    Czytelnicy nie zbliżają się do regionu działań wojennych, bo są ludźmi
                                    rozsądnymi.
                                    Wracajmy jednak do wydarzeń w parq. Oto psy próbują się odgryzać. Wyprowadziły
                                    kontratak i uderzają prawdziwą szpicą w kierynku słabszego skrzydła oblegającej
                                    armii jeży. Przebijają się! Chyba uda im się przedostać i przełamać oblężenie!
                                    Cóż za walka! Pazur przy kolcu, kieł przy skrzydle, bobrowy ogon przy dziobie!
                                    Naprawdę uderzyły jak pies na jeża.
                                    Po krótkiej przerwie znów się z Państwem połączymy.
                                    aA
                                    Rd
                                    • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 11.07.02, 15:10
                                      Tak jest, to może być przełomowy moment, nawet kulawe psy dalej gryzą. Jeże są
                                      zdziwione, młode są, a co młode to zawsze zdziwione. Kocioł. Tak dziwne, że
                                      ludzie ich nie zauważają. Ale kto ich może zauważyć, chociaż są widoczne, ale
                                      jednak niewidoczne. Nastąpiło przełanie i bobry zamiatając ogonami biedna
                                      ciałka poległych po obu stronach torują drogę wściekłym bestiom prowadzonym
                                      prze maszyny bojowe w postaci pidli dosiadających bulteriery. Jożom pozostaje
                                      jedynie odwrót, i przegrupowanie. Ich szranki puściły, krety muszą kopać więcej
                                      wilczych dołów, najdziwniejsze jest to, że potrafią się przekopać przez asfalt.
                                      Czasem nie widzą gdzie kopią, chyba że trafią na linie wysokiego napięcia,
                                      wtedy są kopane. Ale cóż, krew i pożoga. Sądzę, że już niedługo sytuacja się
                                      wyklaruje.
                                      Dowódca Hord Jeżowych
                                      Jeż aricojeż
                                      • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 22.07.02, 09:15
                                        Klar na sytuacji przebiegł w sposób dość zaskaqjący. Oto bowiem przez ponad
                                        tydzień nic się nie działo. Walka ustała, mało tego - życie ustało. Zaden pies
                                        nie szczeknął, żaden jeż nie tupnął w gniewie. I dlaczego? Tego nikt nie wie.
                                        Dość powiedzieć, że psom sierść zjeżona na karkach zastygła, a jeże nie mogły
                                        się nawet tym pieskim żarciem, które jeszcze miały w chlebakach, uraczyć, bo
                                        zamarły jako żona Lota, która powinna się nazywać żoną Nie-Lota, bo
                                        rzeczywiście nieruchawa jakaś, jak słup co jest mu solą i szpicem w oko.
                                        Ale dość poetyckich porownań. Pora wrócić na łono kampanii, jako i ona nagle
                                        znów się w (ruchome) przyoblekła ciało.
                                        Jeże przegrywają...
                                        aA
                                        Rd
                                        • aric Re: Wątek surrealistyczy - sequel 22.07.02, 09:34
                                          No cóż, co do przegranej jeży to bym sie wstrzymał. Prwadą jest, że żółwie
                                          przez ten czas dotrarły na miejsce swoim żółwim krokiem i robią specjalne mury
                                          skorupowe, osłaniając tym samym wyliniałe już psy. Jeż po krótkim śnie w cieniu
                                          kładki, zostały zbudzone przez dwie znajome kury i teraz świecą oczkami, w
                                          poszukiwaniu wyścia z sytuacji. Lisy już dawno przchytrzyły samych siebie i
                                          odeszły w niepanięć, zostawiaja tylko slady swoich toksycznych odchdów
                                          płynnych. Drób jednak został, choćiaż zdziesiatkowany. Trwa narada i obmyslanie
                                          strategi, która pozwoli na zniwelowanie skorupowego fortu. Jak doniósł kot z za
                                          lini frontu, zwierzaki z zoo odmówiły udziału w tej wojnie tłumacząc się swoją
                                          egzotycznością. Teraz trzeba tylko czekać na przegrupowanie i atak.
                                          • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 22.07.02, 12:31
                                            Rzeczywiście - egzotyka zwierząt zoologicznych utrudnia im rozeznanie się w
                                            sytuacji, zatem wolą się nie angażować. Sprzeciw zgłosiły tylko jeżozwierze,
                                            które postanowiły wesprzeć swych kuzynów pomocą humanitarną (zrzuty jabłek i
                                            młodych myszy na tereny zajmowane przez armię jeżową), same nie mogąc wziąć
                                            udziału w wojnie ze względu na brak możliwości opuszczenia terenu zoo. Kto by
                                            się tego spodziewał po akcji psów? Nie dość, że nie pozyskały sojuszników, to
                                            jeszcze naraiły ich swym adwersarzom. No, ale cóż, kto pazurem wojuje, od kolca
                                            ginie i psia krew się pewnie znów niedługo poleje. Być może w kwestii
                                            aprowizacji nada się też zupa żółwiowa, bo przy szturmie jeży, fortyfikacyjne
                                            żólwie będą miały gorąco i właściwie można powiedzić, że są już ugotowane.
                                            Będziemy Państwa zresztą na bieżąco informawać.
                                            Wasz Wojenny Korespondent z Gorącego Parq Poniatowskiego
                                            aA
                                            Rd
                                          • aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel 22.07.02, 12:33
                                            Rzeczywiście - egzotyka zwierząt zoologicznych utrudnia im rozeznanie się w
                                            sytuacji, zatem wolą się nie angażować. Sprzeciw zgłosiły tylko jeżozwierze,
                                            które postanowiły wesprzeć swych kuzynów pomocą humanitarną (zrzuty jabłek i
                                            młodych myszy na tereny zajmowane przez armię jeżową), same nie mogąc wziąć
                                            udziału w wojnie ze względu na brak możliwości opuszczenia terenu zoo. Kto by
                                            się tego spodziewał po akcji psów? Nie dość, że nie pozyskały sojuszników, to
                                            jeszcze naraiły ich swym adwersarzom. No, ale cóż, kto pazurem wojuje, od kolca
                                            ginie i psia krew się pewnie znów niedługo poleje. Być może w kwestii
                                            aprowizacji nada się też zupa żółwiowa, bo przy szturmie jeży, fortyfikacyjne
                                            żólwie będą miały gorąco i właściwie można powiedzić, że są już ugotowane.
                                            Będziemy Państwa zresztą na bieżąco informawać.
                                            Wasz Wojenny Korespondent z Gorącego Parq Poniatowskiego
                                            aA
                                            Rd
                                            • aric Re: Wątek surrealistyczny - sequel 22.07.02, 13:18
                                              Właśnie otrzymałem doniesienie od zaprzyjaźnionych kur, lekko wyliniałych
                                              notabene, że koty zdobyły plany ataku psów na jeży. Mam przed sobą także plan
                                              sytuacyjny z pola walki i nie napawa mnie on optymizmem. Zgrupowanie jeży przy
                                              kładce nie jest rzeczą naturalną, gdyż wogóle zgrupowania jeży nie leż w ich
                                              naturze, ale skoro takie zgrupowanie zaistniało to czym prędzej należy się
                                              rozgrupować. Jeż postanowiły zaatakować z prawej flanki, gdyż dowiedziały się,
                                              że główna kwatera psów znajduje się w kościele przy Radwańkej. Kościół został
                                              otoczony fosą i zamurowany żółwiami. Potrzebny jest atak symulacyjny, powiązany
                                              ze zmyłkowym. Lada moment przyjdą wieści z podziemia. Krety dyskretnie się
                                              potkopują i węszą noskami wystawionymi znad kopców. Jeszcze godzinka i już
                                              będzie wiadomo, jak potoczą się dzieje wojny, czy będzie to ostateczna potyczka
                                              czy też nie.
                                              Dowódca Hord Jeżowych
                                              aric
                                              • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel IP: 195.117.14.* 22.07.02, 14:56
                                                Godzinka minęła, a my nadal stoimy w obliczu wielkiego znaq zapytania. Czy jeże
                                                uderzą? Czy psy odpowiedzą kontruderzeniem? Czy krety przewidzą rozwój
                                                wydarzeń? Czy może psy coś zwąchają? Czy zaskorupiała żółwiami psia twierdza
                                                padnie, czy też jeże zatuptają w odwrocie? Czekamy na najnowsze doniesienia, o
                                                których po bloq reklamowym.
                                                aA
                                                Rd
                                                • aric Re: Wątek surrealistyczny - sequel 22.07.02, 15:16
                                                  Krety powróciły, już wszystko jest wiadome. Jeże mają gotowy plan natarcia.
                                                  Pierwsze polecą kaczi i gęsi, niskim lotem po torach tramwajowych wzdłóż Al.
                                                  Politechniki do Radwańskiej, tam zakręcą w prawo i następnie lotem pionowym
                                                  wzdłóż wieżowca, przyczają się na dachu tego akademika. Kury będą wspierały
                                                  jeże we frontalnym ataku, jednak zanim to nastapi, indyki z drepczącymi jeżami
                                                  udadzą się cichcem na i zamarkuja atak z prawego skrzydła. Gdy bezpańskie psy
                                                  zajmą sie markowanym atakiem, z elementami markowego wina, marki Czar
                                                  Teściowej, jeże udeżą. Wspierane nalotami zaczepnymi ze strony juz mocno
                                                  wyliniałych kur. Krety maja natomiast za zadanie, podkopanie żółwi, co ma
                                                  spowodować osunięcie się ich do fosy, zbudowanej ongiś przez bobry i
                                                  umożliwienie przemarszu przez fosę jeżom. Niebezpieczeństwo zalania norek
                                                  krecich jest ogromne, ale sierżant Kretpolski, zgodził sie na to ryzyko.
                                                  • aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel 23.07.02, 09:32
                                                    Sensacja z ostatniej chwili!
                                                    Żółwie na kolanach! A właściwie w fosie! Osunęły się do fos bobrowych
                                                    pokopanych przez krety. Wszystko przebiegło zgodnie z jeżowym planem. Drób
                                                    właśnie rozpocząła natarcie z dachu akademika. Przed chwilą psy z kulawą nogą
                                                    dały się nabrać na markowany atak i w ten sposób już główna armia jeży ma
                                                    otwartą drogę do kościoła. Żółwie psy wieszają na swoich sojusznikach, że tak
                                                    ich wpuścili do wody. Tymczasem hordy jeżowe uderzają. Przełamują opór na obu
                                                    skrzydłach wspierane skrzydlatymi nalotami koszącymi i srającymi z kierunku
                                                    południowo-zachodniego. Portal kościoła wzięty. Nawa główna też. Psy zwęszyły,
                                                    co się się swięci i salwują się ucieczką przez prezbiterium. Ale cóż to? I ta
                                                    droga odcięta, oto zamarkowany atak przełamał pseudo-obronę i jeże są też i na
                                                    tyłach wroga. Wygląda na to, że w kościele odbędą się dożynki! Psy wyją na
                                                    wieży, a dzwon bije na trwogę, ale komu...?

                                                    Z okopow wzdłuż ulicy Radwańskiej donosił
                                                    aA
                                                    Rd
                                                  • aric Re: Wątek surrealistyczny - sequel 23.07.02, 10:29
                                                    A dzwon bił i bił. Ostatni bastion padł. Nie było wsparcia z żadnej strony.
                                                    Psy, które przeżyły, nie chciały żyć, bo pieski los nie jest niebieski. Jednak
                                                    wpojony od małego jeżyka jeżoitaryzm nie pozwala na dobijanie jeńców, więc psy
                                                    niestety muszą sie pogodzić z losem kulawych psów. Wiele poległo po obu
                                                    stronach i wiele pieśni biędzie śpiewanych o tej wojnie. Ale cóż to, wreszcie
                                                    widzimy dowódcę, sam pies Baskerwilów z białymi majtkami na patyku zmierza w
                                                    stonę najliczniejszej grupy jeży. Cóż oznaczaja te powiewające, na skutek
                                                    przeciągu w kościele, majty?
                                                  • aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel 23.07.02, 14:54
                                                    Tak jest, proszę państwa, psy się poddały!! Ich dowódca, stary Pies
                                                    Baskerville'ów złożył insygnia swej władzy - różową obrożę i złoty monokl u
                                                    stóp Dowódcy Hord Jeżowych i smętnie powiewa zawieszonymi na ogonie
                                                    brudnobiałymi majtkami. Właściwie to... on jest zadowolony! Tak, przecież u psa
                                                    machanie ogonem oznacza radość! coś niesamowitego, proszę państwa, tego się nie
                                                    spodziewaliśmy! Zdrada, a przynajmniej defetyzm były udziałem psiego lidera.
                                                    Czy teraz czeka go pieskie życie wśród pobratymców? I co z Psem Cywilem-agentem
                                                    wywiadu?
                                                    Z wieży zdobytego kościła relacjonował dla Państwa
                                                    aA
                                                    Rd
                                                  • aric Re: Wątek surrealistyczny - sequel 23.07.02, 15:24
                                                    Po kilkikodzinnej naradzie jeże postanowiły, że nie wyciągną konsekwencji z
                                                    tego co uczyniły wśiekłe psy wojny. Park Poniatowskiego zostanie
                                                    zdemilitaryzowany i podzielony na strefy okupacyjne, a porządku będą pilnować
                                                    ochotnicze hufce jeżowe. Psy odbudują kościół i zostaną na tych terenach, z
                                                    możliwością szwędania się po kszakach bez żadnych zobowiązań. Żółwie zostały
                                                    desłane do żółwiego landu i żółwim krokiem odeszły w niepamięć. Pies
                                                    Baskerwilów za swoje lizustwo został wygnany na drugą stronę Al. Politechniki i
                                                    ma dożywotno sie szwendać po gmachach Polibudy. Wiewiórki zostały obdarowane
                                                    koronami drzew, bez możliwości zejścia na ziemię, bez odpowiedniej przepustki.
                                                    Żołędzie mają dostarczać, tylko wyznaczone osobniki. Cały drób wrócił do
                                                    zagród, tylko dwie znajome kury pozostały na miejscu, jako satelitarny system
                                                    obserwacyjny. Pies Cywil zaginął, a jeże poprosiły kota-grzmota o odnalezienie
                                                    go i doprowadzenie do Dowódcy Hord Jeżowych w celu sądu za zbrodnie wojenne i
                                                    podżeganie do walki.
                                                  • Gość: aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel IP: 195.117.14.* 23.07.02, 15:59
                                                    I żyli długo i szczęśliwie w podzielonym świecie. Amen.
                                                    aA
                                                    Rd
                                                  • aric Re: Wątek surrealistyczny - sequel 23.07.02, 16:09
                                                    Amen i chwała poległym.
                                                  • aard Re: Wątek surrealistyczny - sequel 24.07.02, 09:09
                                                    aric napisał:

                                                    > Amen i chwała poległym.

                                                    Tak jest: Gloria victis i reqiuescat in pace.
                                                    aA
                                                    Rd
    • aric Walka z czterema - catat z Przygód Johna 10.07.02, 11:25
      To powiedziawszy John przyjął pozycję do walki. Jął wyczekiwać. Pierwsza
      ruszyła Chinka Tsing. Prawie dosięgła nogą Johna, lecz tylko prawie. Umiała
      machać nogami jak helikopter, a John machną tylko raz i zabił. Skośnooka dziwka
      padła z ukręconą głową. John zaśmiał się szyderczo i jął wyczekiwać ponownie.
      Druga ruszyła Blondyna Tleniona. Miała ostre odejście, ale John i tym razem nie
      zawiedzie czytelników. Zrobił krok, przywalił z bandolia i utłukł na śmierć
      wywlekając jej flaki na zewnątrz szponami orła. To widząc Indianka Zielona
      Firanka i Murzynka Karmen rzuciły się na Johna jednocześnie. John walnął
      szpagat w ostatniej chwili i pękły mu spodnie. Przy tym z wysiłku pryknął, aż
      się zadymiło. Mordercze dziwy spadły koło Johna i momentalnie zatkały nosy
      odcinając sobie dopływ tlenu i ograniczając ruchy. John wspaniale wykorzystał
      sytuacją. Najpierw błyskawicznie wstał, następnie posługując się stylem
      pijanego człowieka zatoczył kilka kółek wokół kurew i koncentrując się
      odpowiednio wyrwał Murzynce Karmen głowę z kawałkiem kręgosłupa. To był piękny
      widok. John odrzucił kawałek Czarnuszki w róg sali i zajął się Indianką Zieloną
      Firanką. Pierwsze co zrobił, to przyjął pozycję żurawia i jął wyczekiwać po raz
      trzeci. Ostatnia z walecznych trochę oprzytomniała i była gotowa na śmierć.
      Poruszała się powoli, była także całkiem ładna, cycki, tyłeczek i reszta były
      doskonałe. John pewnie by pospółkował z wrogiem, ale teraz musiał o tym
      zapomnieć. Zabicie Zielonej Firanki było pryszczem. John wyskoczył w górę,
      zrobił trzy salta, śrubę i przeleciał na wysokości pięciu metrów odległość
      dwunastu metrów, zawrócił w powietrzu i zawisł nad głową Indianki Zielonej
      Firanki. Spadł na nią z góry wgniatając w parkiet. Krew siknęła.
      - Chińscy karatecy to mogą mi na puklerz skoczyć. -powiedział z dumą John.
    • Gość: madzia Re: Wątek surrealistyczy - sequel IP: *.ek.univ.gda.pl 10.07.02, 12:48
      :)
      • aard Madziu... 10.07.02, 13:45
        Madziu, dołóż coś od siebie...
        aA
        Rd

        PS. Usmiech masz uroczy :-)
        • Gość: madzia Re: Madziu... IP: *.ek.univ.gda.pl 10.07.02, 13:47
          dzięki, ale nie dorównuję Wam talentem;)
          • aard Re: Madziu... 10.07.02, 14:07
            Tego nie wiemy, dopóki go nie zaprezentujesz. Poza tym może przwyższasz nas
            zapałem?
            aA
            Rd
            • aard Re: Madziu... 10.07.02, 16:47
              aard napisał(a):

              > Tego nie wiemy, dopóki go nie zaprezentujesz. Poza tym może przwyższasz nas
              > zapałem?

              Z tym zapałem to najwyraźniej przesadziłem...
              aA
              Rd
    • aric Aard do ciebie 11.07.02, 09:05
      Mam pewną koncepję. Może jak zakończymy tą wojnę to sklecimy to w opowiadanie?
      • aard Re: Aard do ciebie 11.07.02, 09:18
        No właśnie jestem jak najbardziej za!!
        Ale co to zanczy "zakończymy"? Chcesz przerwać pisanie, czy wprost przeciwnie -
        dokończyć je? I jak, tutaj, czy "głowa do głowy" (tete-a-tete)?
        W każdym przypadku jest jedno "ale" dziś wieczorem wyjeżdżam i będę w Łodzi
        dopiero 22 lipca. Po tym terminie jestem gotów do współpracy w zaproponowanej
        formie. Tylko jaka ona będzie...?
        aA
        Rd

        PS. Opinię nt. Twoich opowiadań mogę wpisać tutaj, czy chcesz na pocztę?
        • aric Re: Aard do ciebie 11.07.02, 09:21
          Kurde, ale masz fajnie. Wpisz gdzie ci wygodniej, jeżeli oczywiście nie bedzie
          zbyt obciachowa.)))))
          Nie chcę kończyć, zachowam ją na twardym. Jak powrócisz to zobaczymy. Ja dzisiaj
          jestem do 16 przy komputerze, więc spokojnie można to ciągnąć.
          Niezłą mam prace. Haha
          • aard Re: Aard do ciebie 11.07.02, 09:27
            aric napisał(a):

            > Kurde, ale masz fajnie. Wpisz gdzie ci wygodniej, jeżeli oczywiście nie bedzie
            > zbyt obciachowa.)))))
            > Nie chcę kończyć, zachowam ją na twardym. Jak powrócisz to zobaczymy. Ja dzisia
            > j
            > jestem do 16 przy komputerze, więc spokojnie można to ciągnąć.
            > Niezłą mam prace. Haha

            Hmmm... Ja z kolei jestem dzisiaj do 16 przy komputerze. I dla odmiany też w
            pracy :-))) Ciągnijmy zatem. A na twardym to i ja zachowam (już zachowałem). Ale
            żeby zrobić z tego opowiadanko, to trzeba by wygładzić i uładzić, więc chyba
            jednak oko w oko. Tak czy owak, jak wrócę to się odezwę i może się jakoś umówimy.
            A póki co czekam na Twój ruch.
            aA
            Rd

    • aric Na priva lepiej nie 11.07.02, 09:37
      Coś mi się wali z pocztą. Lepiej nie wysyłaj. Wiślę na twojego priva mój adres
      firmowy.
      • aric Re: Na priva lepiej nie - sorry 11.07.02, 09:40
        Sorry kurde, zapomniałem, że masz mój adres. Jestem niewyspany i w głowie mi się
        mąci.
        • aard Re: Na priva lepiej nie - sorry 11.07.02, 09:49
          Aric, przepraszam Cię, ale Twój adres niechcący usunąłem i przed chwilą
          dosłownie wysłałem Ci na pocztę "gazety". Nie mam za bardzo możliwości pisać
          jeszcze raz - spróbuj odebrać.

          Pozdrawiam jak najbrdziej,
          aA
          Rd

          PS. Wyślij mi, proszę adres firmowy raz jeszcze.
          • aric Odebrałem 11.07.02, 10:03
            Dzięki. Odebrałem. Wysłałem na twój adres z gazety, z firmowego.
    • aric aard co z tobą 11.07.02, 12:41
      Czekam, ja byłem ostatni. 9:45.
      • Gość: aard Re: aard co z tobą IP: 195.117.14.* 11.07.02, 13:24
        Sorki - ma chwilowo pilną robotę. Za jakąś godzinkę skończę. pozdro,
        aA
        Rd
    • aric Co by podtrzymać temat 12.07.02, 08:49
      Aard wyjechał, a obiecałem mu dodtrzymać wątek. Więc czasami wpiszę coś co
      stworzyłem, by wątek trochę w czołówce pobył.
      Ironia bytu
      Ucieczka z klatki była dla niego jedynym pocieszeniem jakie miał. Siedział tam
      tak długo, żę nie pamiętał jak wygląda zwykła asfaltowa ulica. Dawno temu, gdy
      przechadzał się po okolicy, widząc ogrom otaczającego go świata, zapragnął
      znaleźć się w tak małym pomieszczeniu, aby jego ruchy zamknęły się w jednym
      metrze sześciennym. Ponieważ miał klaustrofobię, wybrał klatkę. Zamknął się w
      niej i czekał całe lata, aż okazało się, żę znów zapragnął przechadzać się po
      bezkresnych przestrzeniach. Teraz czekał, aż klatka się otworzy, a on stanie na
      nogach, by móc pójść przed siebie. I tak się stało. Klatka otworzyła się, a on
      z niej wypadł, gdyż ciężko było mu ustać na własnych nogach. I tutaj popełnił
      błąd. Jego mięśnie zanikły, zerce zarosło tłuszczem, a kości się odwapniły.
      Upadając z wysokości 10 centymetrówzłamał sobie obojczyk, próba stanięcia na
      nogach skończyła się na skręceniu obu kostek, a wysiłem fizyczny, jakiego
      dopuścił się w trakcie uwalniania się z klatki doprowadził do takiej zadyszki,
      że serce przestało bić. Pozostał tylko wzrok i przetwarzający obrazy mózg. Oczy
      i jego umysł wykonały teraz najważniejszą pracę w jego życiu. Zarejestrowały
      własną śmierć. Ostatnie co zobaczył, to promyk słońca przebijający się przez
      dziurkę od klucza w pobliskich drzwaich. Gdy siedział w klatce nie mógł go
      dojrzeć. Teraz natomiast nasuwała mu się tylko jedna myśl. Warto umierać wolnym
      i niewiele do szczęścia potrzeba. Jakież życie jest popieprzone, że promyk
      słońca podczas ostatniego oddechu jest tym, co daje nam radość życia.
      pzdr
      aric
      • aard Re: welacja!!! 24.07.02, 10:45
        Uff, to jest niesamowite. Ty masz naprawdę talent, drogi Jeżu. Jestem pod
        (lekko) ponurym wrażeniem. Sorki, że wcześniej nie skomentowałem, jakoś mi
        fakt, że powinienem to zrobić (bo przeczytałem od razu) umknął w natłoku
        forumowych nowiści po powrocie.

        Pozdrawiam,
        aA
        Rd
    • aric A ja będę pisać dalej 12.07.02, 13:50
      Be tytułu
      Pewnego, snieżnego popołudnia, 17 lipca stałem sam na przystanku. Nie upłynęło
      7 minut jak podjechał pojazd, lecz nie był to autobus lecz zwyczajna
      śmieciarka. Potem długo się zastanawiałem, czy mam skorzystać z propozycji
      dwóch panów w lekko śmierdzących fartuszkach i ogrodniczkach koloru brudnej
      pomarańczy. Jednak było w nich coś takiego, że trudno było im się oprzeć. Stali
      tak i usmiechali się do mnie machając przyjaźnie swoimi brudnymi łapkami.
      Przestałem się opierać i skorzystałem wreszcie z ich zaproszenia. Wsiadłem do
      tyłu, nie wiedząc czemu, i w niedługim czasie zacząłem byc miażdżony przez
      ogromny walec, przeznaczony do zgniatania niepotrzebnych odpadków. Zobaczyłem
      podczas dokonywania mojego żywota resztki ciał innych, którzy też skorzystali z
      zaproszenia śmieciarzy. To był ten właśnie koniec, który był mi przeznaczony.
      Nagle zacząłem sobie uświadamiać, że resztki ciał, które widzę wokół siebie to
      nie kilkadziesiąt różnych, a jedno powtarzające się ciało w kilkudziesięciu
      egrempalżach. Przypatrywałem się i przypatrywałem, tracąc poszczególne części
      ciała i zaczynałem się domyślać, co lub kogo właśnie widzę. To byłem ja sam.
      Wpadłem w ciąg wydarzeń, który doprowadzał do tego, żę konczyłem w taki, a nie
      inny sposób. I właśnie gdy miałem już odejść z tego świata i przeżyć po raz
      kolejny to wydarzenie, uśwaidomiłe sobie co następuje. Uświadomiłem sobie, że
      pewne sprawy do siebie wcale nie pasują. I olśniło mnie. Może właśnie to jest
      problem. Znalazłem się w miejscu, w którym znaleźć się nie powinienem.
      Śmieciarki nie jeżdzą po poudniu, a 17 lipca śnieg nigdy w życiu spaść nie
      powinien. Ta myśl dotarła w samą porę. Gdy moja świadomość jeszcze nie została
      zmiażdżona. I już myslałem, że odkryłem tejemnicę, ale cóż, pomyliłem się. I
      tak sobie stałem pewnego, śnieżnego popołudnia, 17 lipca na przystanku.

      Pozdrawaia, znajdujący się w dole egzystencjalnym, aric.
      • Gość: madzia Re: A ja będę pisać dalej IP: *.ek.univ.gda.pl 12.07.02, 13:53
        pisz pisz... może to Ci poprawi nastrój:) don't worry be happy;)
      • aard Re: A ja będę pisać dalej 24.07.02, 10:47
        To nie jet temat nowy, ale podany bardzo atrakcyjnie i smakowicie. Znów mi się
        bardzo podobał. Proponuję Ci zajrzeć na Forum GW Kultura>SF&Fantasy, możesz
        zamieścić swoje opowiadania (i liczyć na fachową krytykę) i poczytać cudze.
        pozdro,
        aA
        Rd
    • aric No i ostatni przed łikendem 12.07.02, 15:45
      Trzy dni i trzy noce leżałem na wznak. Moje mysli wędrowały bardzo daleko.
      Chociaż moje oczy mogły dojrzeć jedynie sufit nade mną, to mój wzrok sięgał
      znacznie dalej. Patrzyłem na zielone wzgórza, bezkresne łąki i otaczającą je
      nostalgię, którą chcaiłbym się stać. Stać się doskonałością, bez jakichkolwiek
      niepotrzebnych myśli. Stać się melancholią, biernością. Zawsze pragnąłem nic
      nie robić tylko trwać. I może bym to osiągnął, gdyby nie ten cholerny sufit, z
      którego ciągle odpada tynk, prusząc w moje zaspane oczy.

      Mam nadzieję, żę mi przejdzie, bo zaczynam chyba smucić.
      pzdr
      aric
    • aric Już mi lepiej 15.07.02, 10:14
      I nie mam dołu. Żyje się pieknie, słońce nie świeci, a ptaszki nie śpeiwają, bo
      pada deszcz i sopbie skrzydełka pomoczyły.
      Ale tuż tuż rozpogodzenia i słonko juz zagląda do podziemi kościoła.
      Co by wątek nie zaginął.
      aric
    • aric Odświeżam 17.07.02, 10:29
      Grywałem kiedyś w szach z pewnym osobnikiem. Mój przciwnik był długości siedmiu
      metrów. Jego przekrój ciała wynosił kilkanaście centymetrów kwadratowych, a
      wszystko co mógł wydobyć ze swojej ślizgiej paszczy z długim jezykiem, to syk.
      Syczał, a ja przesuwałem jego figury. Każdy syk oznaczał coś innego. Nie wiem
      skąd znałem jego język, ale rozumiałem gdy syczał: przsuń piona z H3 na H4, czy
      mówił, przepraszam syczał: szach królowi. Był wężem, więc cóż mógłbym od niego
      wymagać poza syczeniem. Syczał i syczał, a ja poruszłem wszystkimi figurami na
      szachownicy. Czasm gdy był zagrożony syczał inaqczej. Wtedy nie mogłem go
      zrozumieć. Rozumiałem tylko syki odnoszące się do szachów. Cóż, ogrywał mnie
      zawsze. Tylko chwilami miewałem przewagę. Wtedy szyczał tak paskudnie, że
      pragnąłem przegrywać. Ale zdarzył się cód. Przy 64 partii pokonałem go.
      Postanowiłem przemóc moją wielką niechęć do słuchania przeraźliwych syków. I
      wygrałem ostatnią z partii, które mielismy rozegrać. To było radosne
      wydarzenia. Wygrałem pierwszy raz z wężemi. A ten gdy przegrał, syczał tak i
      syczał aż mu zabrakło tchu. Jego język z rozdwojonym koncem zaczął wysychać i
      po kilku minutach odpadł. Oczy ze złości zaszły mu mgłą i wyparowały. Pozostały
      tylko dziórki z lekkimi oparami wydobywajacymi się z głębi. Ja patrzyłem, a on
      ciągle syczał. Nagle zaczął pękać. Pękał aż się rozpadł. Jego kawałeczki
      zaczęły zmieniać się w proch. Proch przobraził się w dym, dym rozpłynął się w
      powietrzu. Tylko zapach siarki unosił się wokół mnie. Odetchnąłem. Połowa drogi
      była za mną. Ale moja mała radość trwała krótko. Usłyszałem jakiś odgłos, a
      następnie naprzeciw mnie pojawił się gołąbek w kolorze bieli i zaczął gruchać.
      Rozumiałem jego gruchanie, podobnie jak syk jego poprzednika.
      - No gołąbku. - Powiedziałem. - Do roboty.
      Rozstawiłem piony. Gołąbek zagruchał. Ruszyłem jego białego piona dwa pola w
      przód.
      I tak zaczęła się pierwsza z 64 parti. Gdy tylko wygram jedną z nich, będę mógł
      opuścić te dziwne pośmiertne światy i spotkać sie z rodziną. Bardzo tęskniłem
      do życia i to stanowiło najwiekszą motywacje z możliwych.

      pzdr
      aric
      • aard Jeszcze surrealistyczna sequela nie zginęła... 22.07.02, 08:55
        póki my piszemy!
        aARd wrócił i zabiera się (powoli) do roboty. Niech się jeże strzegą, a psy
        strzygą. Wkrótce potraktujemy je po równi strzygą i Bronią. I Kasią. Niech nie
        grymaszą.
        Póki co wzywa Arica!. Aric- tu Ziemia, zgłoś się!.
        aA
        Rd
        • aric Re: Jeszcze surrealistyczna sequela nie zginęła.. 22.07.02, 09:09
          Jestem jestem, lekko obolały po wczorajszych wyczynach. Czekam na kontynłację.
          Mój ostatni post z wojny to 11-07-02 godz. 15:10.
          Witamy po urlopie. Były szusy na szczytach, teraz na forum aard nas zaszczyca.
          • aard Szlus z szusami 22.07.02, 09:50
            Z tymi szusami to bym nie przesadzał, choć aliteracyjny qnszt dostrzegam. Ale
            trochę lodowca połoiłem i 3606 n.p.m. zaliczyłem. Zrobię chyba z tego wątek,
            ale nie wiem czy dzis, bo robota (sz)czeka.
            Pozdro i doKontynuacji Działań Woj.
            aA
            Rd
          • aard Re: Jeszcze surrealistyczna sequela nie zginęła.. 22.07.02, 09:51
            aric napisał:

            > Jestem jestem, lekko obolały po wczorajszych wyczynach.

            jakie wyczyny? FC KFŁ?
            aA
            Rd
            • aric Przejdź na Sport 22.07.02, 09:54
              a zobaczysz.
    • aard Cholerny protokół!!! 22.07.02, 12:37
      Najpierw nie wysyła wcale, a potem dwa razy! Przepraszam za powtórzenie w
      opowiadaniu.
      aA
      Rd
      • aric Wiesz co mi się nasunęło na myśl... 23.07.02, 09:39
        Po tym jak napisałeś o dożynkach. Chciałem dopisać, że właśnie wdedy obudziła
        mnie żona mówiąc: do pracy kochanie czas wstawać, do koscioła możesz iść w
        niedzielę, ale przecież jesteś niewieżący, i przestań tak rękoma machać.
        • aard Re: Wiesz co mi się nasunęło na myśl... 23.07.02, 09:50
          I że niby wszytko to Ole Lukoje? W zasadzie czemu nie? NIe będzie to co prawda
          oryginalne zakończenie, ale za to honorowe i zgrabne, bo już kawałek
          zabrnęliśmy... Kto wie, może najlepiej się obudzić? A może jednak udekorujemy
          jeże w laur Wiktorii?
          W każdym razie Twój ruch.
          aA
          Rd
          • aric Re: Wiesz co mi się nasunęło na myśl... 23.07.02, 09:52
            Stawię się do wpisu o jedenastej. Muszę optacować jakiś koncept.
    • Gość: aard Jutro pracujemy nad prequelem. (no txt) IP: 195.117.14.* 23.07.02, 16:00
    • aard Re: Wątek surrealistyczy - sequel 24.07.02, 09:08
      Co by nie spadło, bo jeszcze nie zdążyłem skopiować...
      aA
      Rd
    • aric Aardzie, a jak ci się podobały 24.07.02, 10:39
      Moje wypociny dla podtrzymania wątku, pod twoją nieobecność?
      • aard Re: Aardzie, a jak ci się podobały 24.07.02, 10:49
        Dopisałem w odpowiednich miejscach moje zdanie...
        aA
        Rd
        • aric A skoro Ci się podobały to dorzucę coś jeszcze 24.07.02, 11:46
          Byłem kleptomanem, byłem rozwiązły. Nie przywiązywałem wagi do tego, że mój
          organizm nie może wytrzymać naporu nagromadzających się myśli w moim umysle.
          Kradnij, bież co ci się należy i nie myśl o innych. Mój egoizm był tak dalece
          posunięty, że kobieta była tylko otworem otoczonym przez ciało. Rozwiązłość i
          egoizm doprowadziły do spostrzeżeń związanych z egzystencją. Czy to ja rządzę
          otaczającym mnie światem? Myslałem i myslałem, aż wymysliłem, że dostałem
          świra. A co jak ktoś dostaje świra? Dwa wyjścia z sytuacji. Samozagładam, albo
          zagłada dla innych. Umierać nie chciałem, więdz wybrałem drugie wyjście z
          sytuacji. Chęć niesienia innym ulgi w ich cierpieniach związanych z problemami
          otaczającego ich świata stała się obsesją. I tak to trwało. Zmniejszałem
          populację na Ziemii i doprowadziłem do tego, że zostało ich tak niewielu, iż
          mogłem nimi kierować i zniewolić. To było apogeum mojego celu. Ale coś nie
          dawało mi spokoju. Gdy tylko wyłączyłem żelazko, znalazłem się w ciasnym pokoju
          z wyprasowaną koszulą w reku. Czas do pracy. Fajnie jest być megalomanem
          pracującycm w zakładzi dla umysłowo chorych.
          • aard Chore 24.07.02, 11:55
            Ale takie właśnie miało być, co? Sam nie wiem, czy znajomość z Tobą nie jest
            aby niebezpieczna...

            aA
            Rd

            PS. Bomba
            • aric A propos chorego, to dodam jeszcze coś 24.07.02, 12:27
              Mężczyzna wyłonił się z ciemności, niczym letnia bryza, zalewająca nagle
              miasto. Stąpał lekko, bezszelestnie, przesuwając nogi kolejno w przód. W pewnej
              chwili przystanął. Wyjął paczkę papierosów i zapalił jednego z nich. Błysnął
              niewielki ogień z zapalniczki, oświatlając przez chwilę jego, jakby wyciętą z
              komiksu twarz. Dobry obserwator jednak zauważyłby, żę jego twarz nosie wiele
              śladów przeszłości, którą była często nękana. Gdy płomień zgasł, ciemność wokół
              niego rozpraszał jedynie żarzący się ogarek w malejącym z każdym zaciągniećiem
              się papierosie.
              Mężczyzna wyraźnie na kogoś czekał. Był to jego dzień czhwały. Długo czekał, by
              odzyskać to co niegdyś utracił, swoje Ja. Swoją osobowość, która została mu
              odebrana dawno temu. Od tego czasu stał się bezkształtną powłoką ze skórą
              ograniczającą jego bezkształt, a uformowaną w ciało, które oglądali mijający go
              ludzie. Dlaczego utracił swoje Ja? Nie sprawdził się? Nie podołał sytuacji.
              Problemy z kobietą, która była tak niezwykła, że potrafiła zmienić ciało stałe
              w lotne, a uczucia usuwać z umysłu bez mrugnięcia powieką. Gdy ów nieszczęsny
              mężczyzna poznał ową niezwykła kobietę, nie spodziwał się wcale takiego obrotu
              spraw, jakiego doświadczył. Został zmiażdżony psychicznie i nie mógł się przez
              długi czas pozbierać. Gdy zostawiła go wysysając mu całkowicie jego własną
              wolę, leżał na dywanie bez jakiejkolwiek szaty, a jego skóra była sucha i
              zupełnie biała. Prawie nie oddychał, nie mógł ruszyć palcem, ani u nogi, ani u
              ręki. Jedyne na co się zdobył drgnięcie lewej brwi. Przez chwilę do jego
              umysłu, poprzez zwężone źrenice, dotarł promień słoneczniego światła. To
              pozwoliło, by coś powstało z niczego i zrodziło reakcję łańcuchową, prowadząc
              do pełnej regeneracji umysłu. Mężczyzna ów stał się znów pełnosprawny i mógł
              rozpocząć żmudną drogę, którą zakończył właśnie w tej chwili, paląc coraz
              krótszego papierosa. Jego droga do chwili obecnej była jednym wielkim stosem
              nieprzyjemnych doświadczeń. Poszukiwania owej okiety, oprucz tego, że stały się
              celem i koniecznością działania w jego życiu, obfitowały również w tak smutne i
              tragiczne wydarzenia, że jego twarz musiała wyglądać właśnie tak, jak w tej
              chwili wyglądała. Lata poszukiwań, hektolitry kawy, tony tytoniu i niezliczone
              ilości pustych butelek po różnorodnych alkoholach, wyznaczały czas i stały się
              spuścizną okresu poszukiwań, który zakończył się wreszcie sukcesem.
              Mężczyzna skończył palić i wyrzucił papierosa, kilka metrów przed siebie,
              zrobił następnie trzy kroki, przy trzecim dosięgnął peta. Przy następnym
              sięgnął do wewnętrznej kieszeni prochowca i dobył pistoletu. Wiedział, że jego
              cel za kilka sekund wyłoni sie zza rogu kamienicy. Szedł na spotkanie swojej
              ofiary, pewny, że to ta, która kiedyś go pokonała, dokona żywota właśnie z jego
              ręki. I nie zawiódł się, oddał strzał prosto między oczy, gdy tylko ujrzał
              dobrz znaną twarz swojej dawnej pogromczyni. Kobieta trafiona w centralny
              ośrodek mózgowy znieruchomiała, powoli na sztywnych nogach usiadła całym
              ciężarem swojego ciała. Ziemia lekko zadrżała, a mężczyzna poczół nagle
              niokiełznaną satysfakcję z tego co uczynił.
              Jednak satysfakcja ta nie była tym czym powinna. Nagle mężczyna zgasił uśmiech
              na swojej twarzy. Opuścił pistolet, trzymając go lufą w kierunku ziemi.
              Zadowolenie przechodziło w smutek, a smutek dał mu bodziec do myślenia. Jakież
              smutne i okropne było jego życie. Lata, które spędził by odzyskać swoje Ja ,
              stały się czasem straconym. Gdy jego Ja trafiło wreszcie do jego umysłu
              powiedziało mu, że w życiu nie jest ważne dążenie do celu, lecz radość z tego
              co nas otacza, a przeszłość nie istnieje.
          • aard Aric, mała prośba 24.07.02, 11:57
            Wygląda na to, że cel dla którego został powołany "WS-sequel" wygasł. Wojna
            zakończona, opowiadanie w fazie przedstępnej - też. Może zatem (jeśli nie
            sprawi Ci to zbytniej różnicy) wrzucałbyś swoje opowiadanka na
            surreal "bazowy"? Walczymy o złotą patelnię...
            aA
            Rd

            PS. Dwie kawy i dwie wuzetki, coś jeszcze?
            • aric Re: Aric, mała prośba 24.07.02, 12:30
              Ok. Przerzucę je. Wszystkie? Czy tylko te nowe?
              • aard Re: Aric, mała prośba 24.07.02, 12:34
                Mój Drogi!
                One już tam są! W postaci linków, oczywiście. Nie powtarzajmy się. chodziło mi
                tylko o to, że ten wątek powstał dla pewnegocelu, który (mam wrażenie) wygasł,
                a tamten jest uniwersalny i (;-p) wieczny...
                aA
                Rd
                • aric Za późno. 24.07.02, 12:46
                  Pochopność to moja specjalność.
    • aric Up do poczytania (nt) 06.09.02, 12:22

    • Gość: Sala Re: Wątek surrealistyczy - sequel IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 06.09.02, 22:31
      Sali dali
      viado -mosc
      jeli - za - wje -ta
      to
      b l a d z
      Sali Dali
      Sali to co najdrozsze w niebezpieczenstwie
      SALVADORE
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka