unikorn
29.07.02, 10:18
Eksperci od wyjaśniania (bez)sensu snów - powstańcie! ;-)
Oto mój ostatni sen (a w zasadzie jego resztki, które nie poddały się
ulotności porannej pamięci):
W mieście, którego lokalizacji dokładnie nie pamiętam, w każdym razie gdzieś
w Polsce południowej - coś w kliamcie Zakopanego, aczkolwiek bez gór i z
trochę bardziej rozbudowaną infrastrukturą - odnalazłem się wieczorem ;-)
W tłumie ludzi spotkałem młodą i całkiem atrakcyjną Niemkę, z którą
próbowałem się porozumieć, co przy moim poziomie jej ojczystego języka,
przychodziło z lekkim trudem. Ostatecznie nie dogadaliśmy się :( i jakoś
zaraz zorientowałem się, że powinienem znajdować się właśnie na dworcu PKP.
Udawszy się tam (dworzec miał tylko 2 tory) zorientowałem, że właśnie
odjeżdża jakiś pociąg. W informacji, którą stanowiło 3 osobników ulokowanych
w budynku jakiegoś hotelu dowiedziałem się, że można było również przyjść na
pociąg około 10 rano, zamiast tego po 22 (na który się spóźniłem).
Zapytałem, czy to był ostatni pociąg - TAK. A o której będzie pociąg do
Łodzi? - Ten był do Łodzi! :-|
Ja bez grosza przy duszy, bez kart płatniczych, bez telefonu ani karty TPSA...
Całe szczęście się obudziłem... -> wizja noclegu "na powietrzu" = :-|
Niezły sen, co? (chociaż miewałem/miewam jeszcze bardziej "ciekawe")